Jak co dzień, przeczytałem kilka artykułów w prasie internetowej oraz kilkanaście wpisów blogerskich, głównie politycznych. Nie pierwszy raz odkryłem, że inni piszą o tym, czym sam chciałbym się z czytelnikami się podzielić ( w “podkradaniu tematów” specjalizuje się Romskey), ale ze swoją artykulacją nie nadążam za rozwojem wydarzeń.
Dlatego wyjątkowo moja aktywność ograniczy się do wskazania dzisiejszych lektur.
Bez wątpienia najmocniejszą rzeczą był wywiad Moniki Olejnik z generałem Jaruzelskim. Czytam właściwie wszystko co generał ma teraz do powiedzenia i mimo, że nie przesyłam mu kartek z życzeniami, to brzydzę się tymi, którzy od lat przeciwko niemu szczują. Pomijam toczące się od lat procesy sądowe. Ale Jaruzelskiego podziwiam za psychiczną odporność pozwalającą godnie przeciwstawiać się niegodnym atakom na niego. Oraz za to, że mimo wieku ma na tyle jasny umysł, aby przekonywująco bronić swoich racji. Możemy mu do końca racji nie przyznawać, ale słuchając Jaruzelskiego w roku 2010 nie ma się uczucia obrzydzenia. A takie właśnie uczucie ogarnia mnie za każdym razem, gdy słyszę wielu z obecnie czynnych polityków.
Drugi ciekawy tekst chociaż lżejszego kalibru wyszedł spod pióra człowieka równie sędziwego – pana Kutza. Wybitny reżyser kpiarsko potraktował bezradność pisowkich spin-doktorów, którzy po znamiennej decyzji premiera Tuska oraz fiasku hazardowej pułapki czują się pogubieni. Kutz radzi im zwrócić się o pomoc do przebojowej blondynki o dużym biuście, która jako jedyna może znaleźć sposób na uratowanie tonącej partii. Czyni to w sposób pozornie troskliwy, choć inteligentny czytelnik (więc nikt z PISu) łatwo wyłapie, że Autor nie widzi większych szans na podniesienie się PISu z upadku. Właściwie pisze o tej partii tak, jakby jej już nie było. W każdym razie tak to odczytałem, lecz nie mówcie mi, że projektuję na tekst senatora swoje własne heretyckie życzenia. “Głuchy nie jestem!” – że sparafrazuję błogosławioną Beatę z Sycowa.
Na blogach dominują dwa tematy: komisja hazardowa i akcja na Facebooku przeciwko partii kaczorskich zawistników i dyletantów.
Najpierw o bliskiej agonii komisji hazardowej: sporo miejsca poświęciła jej pani Paradowska twierdząc, że znaczących osiągnięć ta komisja nie ma, a wnioski formułowane po kolejnym przecieku do “Rzepy” nadal nie są oczywiste. Jedno co jest oczywiste, to łatwość ustalenia źródło przecieku. No właśnie. Publicystka “Polityki” ciekawie sugeruje, że Sobiesiak, który zeznawał już w prokuraturze, może komsję po prostu olać.
(…)myślę, że wyciąłby niezły numer, gdyby się pojawił (ponieważ nie jest osobą publiczną obowiązku nie ma), wygłosił oświadczenie w sprawach, o które się go oskarża i nie odpowiedział na żadne pytanie. W końcu to, że członkowie komisji z zadawaniem pytań istotnych mają kłopot nie jest już tajemnicą, a za aferę hazardową pan Sobiesiak Polaków akurat przepraszać nie musi. Może raczej Polacy powinni poprosić pana Sobiesiaka oraz innych, podobnych mu ludzi przedsiębiorczych, aby kilka Zieleńców jeszcze w Polsce wybudowali.
O nastawieniu państwa do przedsiębiorców było jeszcze więcej i dobitniej:
“Pan Sobiesiak stał się tym, kim Jan Kulczyk był dla komisji orlenowskiej, a pan Krauze dla tak zwanej afery gruntowej śledzonej przez komisję do spraw nacisków(…) Jak widać każda komisja musi mieć swojego “Czarnego Luda. Najlepiej, aby był to ktoś, komu się powiodło w interesach, coś wybudował, coś w życiu osiągnął. Takiemu zawsze nasłanie prokuratura i śledczych, także sejmowych, przywróci poczucie rzeczywistości, czasem na parę lat z kraju wygoni, bo przecież podatki ludzi bogatych nie są nam potrzebne. Niech je płacą gdzie indziej.”
Tu z poglądem Autorki jak najbardziej się zgadzam, to znaczy rozumiem Jej sarkazm, bo przecież na litość Boską, powinno być zupełnie odwrotnie!
Natomiast niestrudzony Benfranklin zajął się zapowiedzią pis-łanki Gęsickiej, która wraz z innymi oburzonymi (a może zaburzonymi) posłami swojej formacji zamierza oficjalnie zapytać Grzegorza Schetynę, czy to Platforma Obywatelska jest inspiratorem akcji internetowej “aby PIS nie wrócił do władzy”. Benfranklin nazywa takie posunięcie bezczelnością i odpowiada tej pani, która ponad rok temu zostala paprotką prezesa i teraz chyba wydaje jej się, że kwitnie.
TAK, droga Pani poseł, widzę powód żeby ruszyć na wojnę antypisową i ponad 7 tysięcy internautów takie powody również dostrzega. Nie chcę, aby Polską rządzili ludzie, którzy w swoim programie zakładają ograniczenie swobód obywatelskich, którzy są w stanie do tego wykorzystywać służby specjalne i tworzyć kolejne coraz to dziwniejsze narzędzia apratu represji wobec obywatela.(…) Nie podoba mi się kraj rządzony przez sektę toruńską i z jej aparatem represji tzw. Rodziną Radia Maryją, w którym ministrowie chodzą na klęczkach zdawać relacje ze swoich prac jakiemuś zakonnikowi o niewyjaśnionej przeszłości. Nie chcę mieszkać w Polsce, która za swój główny cel w polityce zagranicznej uważa rozdrapywanie starych ran i wzbudzanie fobii antyniemieckiej i antyrosyjskiej. Nie chcę też, droga Pani Grażyno Gęsicka, mieszkać w kraju, gdzie wielkim historykiem zostaje się pisząc dyrdymały o siusianiu jakiegoś dziecka do kropielnicy
Starałem się sumiennie podawać linki do cytowanych tekstów. Można będzie do nich zajrzeć także wtedy, gdy omawiane sprawy przestaną być tak parszywie aktualne.



