Po wakacjach. Bez złudzeń.

Długo nie zaglądałem na bloga, co nie znaczy, że przestałem interesować się polską polityką. Szczególną uwagę skupiłem na obserwacji stanu świadomości Polaków, bo to jest pierwsze i ostateczne źródło nieszczęścia zwanego przekornie „dobrą zmianą”. Od czasu ostatniego wpisu niewiele się na tym polu zmieniło a obraz jaki wyłania się z codziennych lektur oraz rozmów jest coraz bardziej ponury. Fora internetowe pełne są jadowitych memów, ironicznych tekstów i jawnych złorzeczeń w stronę PISu; nierzadko można trafić na buńczuczne zapowiedzi rychłego postawienia podnóżków Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu, bywają też naskórkowe diagnozy i nawoływanie do „większej aktywności” cokolwiek autorzy takich apeli mają na myśli. Dużo w tym wszystkim naiwności, świętego oburzenia na kolejne wybryki władzy i prób rozładowania rosnącej frustracji. Dlatego sam milczałem, bo ilekroć siadałem do klawiatury, dopadało mnie wrażenie, że dołączam do grona tych zapaleńców biegających wokół Sahary i próbujących małymi łopatkami odgarniać piasek, który uporczywie zasypuje pola uprawne. No i nie ciągnie mnie do pisania „ku pokrzepieniu serc”. Zresztą musiałbym czynić to wbrew sobie, bo nic pokrzepiającego w nadciągającej burzy nie dostrzegam.

Nie chcę tu Czytelnikom, wystarczająco zdruzgotanym szkodliwą działalnością szwadronów prezesa, psuć nastrojów. Troskę o losy kraju też odczuwam, ale naiwnej wiary w możliwość rychłego przezwyciężenia mentalnej i ekonomicznej zapaści, jaką szykuje Polsce obecna władza – już nie podzielam. Bardzo mi się nie podoba, co ta władza robi. A najbardziej boli fakt, że robi akurat to, na co jej pozwala społeczeństwo, które wskutek splotu niekorzystnych okoliczności stało się swoim własnym wrogiem.

Zapyta Czytelnik, czy jest coś pośrodku? Czy można być przeciw tej władzy i nie żywić nadziei na jej pokonanie? Rzecz jest pozornie sprzeczna. Wystarczy tylko wyraźnie oddzielić własne życzenia od naiwnych przekonań, „że się stanie”, bo już kiedyś się stało, bo moralna racja jest po naszej stronie, bo oni są głupcami itd.

Gdybym wiedział, w jaki sposób pokonać pisowskie zakażenie – napisałbym o tym. Po ponad roku rządów tych populistów, psujów i złodziei wiadomo jedno: tym razem nie oddadzą władzy po dwóch latach. Zanosi się, że to szaleństwo potrwa dłużej, więc kto nie czuje w sobie mocy biegacza maratonów, niech się nawet nie rozgrzewa.
Walka z PISem to niemal walka z wiatrakami. PIS to stan umysłu a nie zwykła polityczna doktryna. Pamiętajmy, że PIS ucieleśnia się wśród naszych przełożonych, znajomych, rodziny i przyjaciół, więc jakikolwiek mocniejszy gest przeciw PISowi i jego najbliższemu sprzymierzeńcowi KK jest gestem desperata nie bojącego się środowiskowego ostracyzmu, rodzinnych kłótni, braku awansu lub utraty pracy, szykanowania i podburzania dzieci, a w najdrastyczniejszych przypadkach nękania przez funkcjonariuszy upolitycznionych służb gotowych spreparować wszelakie oskarżenia i zarzuty prokuratorskie. Takimi desperatami są ludzie zaangażowani w działalność KOD lecz ciągle jest ich za mało.

Zadanie jest trudne, bo silny fundamentalizm panujący wśród wyznawców PISu (który działa jak sekta, co wykazałem w dawnym wpisie) nie-pisowcy nie mają szans na tradycyjną, opartą na wnioskach logicznych i podpartą tezami naukowymi polemikę ze zwolennikami PISu. Ogarnięci ideologicznym i pseudo-religijnym szaleństwem logicznych argumentów nie wysłuchają, racjonalnych wywodów nie zrozumieją, a jak pokazuje najświeższy przykład z warszawskiego tramwaju, za używanie słów niezrozumiałych mogą jeszcze spuścić łomot. http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,profesor-uniwersytetu-pobity-br-w-tramwaju-bo-mowil-po-niemiecku,211160.html
( Ten incydent i jego geneza zasługują na osobny wpis)

Dlatego, bez względu na to, co obiecuje niemrawa opozycja sejmowa, Polacy muszą pogodzić się, że rozkradanie majątku i niszczenie struktur państwa potrwa więcej niż cztery lata. Z pewnością dłużej… Może – Szanowni Optymiści, wmawiający sobie, że jesteście Realistami – potrzeba będzie poczekać aż „całe pokolenie przeminie”, żeby się zbiorowa mądrość przebudziła. Szukanie analogii w sytuacji lat osiemdziesiątych, stroszenie solidarnościowych piórek i wspominanie zapału powielaczowych aktywistów nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość obecną.

Pierwsza i najważniejsza różnica jest taka, że PIS, w przeciwieństwie do PZPR, ma po swojej stronie Kościół. A Kościół jest mocny liczebnością swoich wyznawców, którzy chcąc nie chcąc wspierają te ugrupowania polityczne, które najwięcej mogą dać biskupom. Czy wyobraża sobie ktoś utworzenie w Polsce rządu, który byłby lekko nieposłuszny Kościołowi lub zapowiadał odcięcie KK od państwowej kasy? To w obecnych warunkach czysta mrzonka. Realia są takie, że co cztery lata Kościół rękami swoich wiernych dokonuje wyboru Parlamentu a co pięć prezydenta. Nie partii X, Y lub .N obywatele powierzają swoje sumienia, swoje datki i przydają mu się do budowania statystyk lecz właśnie Kościołowi. Potem maja to co mają. Kosciołowi demokracja nie jest potrzebna, rozwój obywatelskiej świadomości tym bardziej nie.

Po drugie: PIS (ściślej PIS i Kukiz) ma po swojej stronie młodzież – otumanioną, zmanipulowaną, zbyt leniwą na samodzielne śledzenie niuansów polityki, tonącą w morzu ekonomicznej i historycznej ignorancji.
Ma też środowiska kibolskie i narodowe, które po cichu wspiera, motywuje przyzwalając na ich bezkarność. Pozbawieni moralnych hamulców, zindoktrynowani bojówkarze mają pełnić rolę pożytecznych idiotów sformowanych w quasi faszystowskie bojówki strzegące „wartości patriotycznych”. Więc jeśli Macierewicz spełni swój zamiar – a pokazał że nie cofa się przed żadnym absurdem – nawet najbardziej umocowana w tradycji, prawie i racjach moralnych elita nie wygra z motłochem podburzanym przez szarlatanów.

Tym bardziej, że po naszej, tej nie-pisowskiej stronie takich szarlatanów brak. Elita z definicji nie daje posłuchu szarlatanom. Może wsłuchać się w głos autorytetów. Ale takich już nie ma. Wielu ludzi zasłużonych dla polskiej niepodległości i demokracji PIS przez lata metodycznie niszczył i opluwał, tak jak teraz niszczy i opluwa samą demokrację. A biuro polityczne PISu doskonale wie, że podziały wśród niepisowskiej części społeczeństwa są zbyt silne, aby zdołano wyłonić jednego lidera, który pociagnie za sobą tłumy. Ktoś tak charyzmatyczny jak Jurek Owsiak lub tak politycznie doświadczony jak Włodzimierz Cimoszewicz nigdy nie stanie się autorytetem wspólnym dla całej anty-pisowskiej większości. Osoby o poglądach prawicowych nie zaakceptują w roli lidera Petru, Frasyniuka czy Cimoszewicza. O Robercie Biedroniu szkoda gadać, bo dla wielu Polaków pałających niechęcią do zaściankowego, ksenofobicznego PISu wybór geja na stanowisko prezydenta miasta już jest żabą nie do przełknięcia.
Z kolei osoby o poglądach liberalnych i lewicowych zdecydowanie nie zgodzą się na przywództwo kogoś takiego jak Wałęsa, Giertych czy Sikorski, czyli polityków odwołujących się do tzw. nauki Kościoła i szukających wsparcia wśród biskupów. Serial „Plebania w każdym domu, każdym łóżku i każdej macicy” akurat Polacy nie tyle oglądają, ile pokornie przerabiają.
Konkludując: jeśli nie ma szans na znokautowanie przeciwnika w pierwszej ani w dziesiątej rundzie, trzeba się przygotować na długi maraton, któremu doping w postaci hostii, wody z kropidła i dymu z kadzidła zdecydowanie szkodzi. Rozejrzyjcie się i policzcie, ilu Polaków jest już do tego maratonu gotowych. Im więcej się doliczycie, tym czas tej mordęgi będzie krótszy. No, chyba że ktoś zna drogę na skróty i zechce ją nam pokazać.

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 5 to “Po wakacjach. Bez złudzeń.”

  1. marzatela Says:

    Bardzo pesymistyczny ten Twój wpis, choć niestety obawiam się, że realistyczny. Musimy po prostu robić swoje, nawet jeżeli ma to trwać długo. Recenzujmy na co dzień wszystkie poczynania władzy, uczmy młodych historii (tej prawdziwej, nie stworzonej przez PiS), fizyki (aby odróżnić siły działające na parówki i puszki po piwie od tych, które wpływają na samolot w locie), a także matematyki – żeby umieć po prostu liczyć i nie wierzyć w cudowne recepty ignorantów ekonomicznych.
    Owszem, już teraz widać, jak wiele jest do odbudowania, a z każdym dniem przybywa coraz więcej do zrobienia. Nic jednak nie jest wieczne, władza PiS również.

    • laudate44 Says:

      Śmieszą mnie nawoływania internetowych śmiałków do „radykalnego działania”. Również hulający po internecie list Hołdysa do opozycji entuzjazmu większego nie wzbudził. Jest tragedią, że taki list musiał powstać.
      Sens działalności KODu upatruję właśnie w edukacji i budzeniu wrażliwości. Ale to orka na ugorze, bo to Kaczyński z Rydzykiem mają media oraz ministerstwa oświaty. Po drugie, zapóźnienia edukacyjne i świadomościowe są w narodzie naprawdę spore. Swoich wniosków nie biorę z powietrza. Byłem ostatnio w PL kilka razy, zawsze wracałem „załamany”.

  2. Tetryk56 Says:

    Socjalizm w ZSRR upadł był przez cara. Dlaczego? Mianowicie dlatego, że sukinsyn zostawił zapasy tylko na 60 lat.
    Stan zapasów w naszym kraju, mimo niewątpliwego rozwoju przez ostatnie ćwierćwiecze, nie daje aż tak długiej perspektywy.

    • laudate44 Says:

      I teraz już wiadomo, że jak skończy się kasa na 500+, szemrane interesy Rydzyka i kolejne odszkodowania dla wnuków ofiar spod Smoleńska bezsprzecznie będzie to wina Tuska. A także Kościuszki i Jagiełły.
      A teraz pytanie dodatkowe: czy fakt, że Mrożek nie przewidział, że w 333 rocznicę bitwy pod Wiedniem zostanie odczytany apel smoleński (czyli inwokacja do ofiar wypadku komunikacyjnego), umniejsza go jako pisarza? Czy może rzeczywistość zaskrzeczała nieprzyzwoicie głośno i właśnie Mrożek był się w grobie przewrócił?

      • Tetryk56 Says:

        Ani Mrożek, ani Verne… No, może gdyby starannie Biblię odkodować, rozszyfrowywując szyfry to dałoby się choć trochę przewidzieć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: