Rocznicowe skojarzenia

W berlińskiej galerii nie poprzestałem na kontemplacji średniowiecznych jasełek. W dziale „malarstwo włoskie” trafiłem na pokaźny zbiór obrazów pochodzących z Wenecji. Głównie reprezentacja „szkoły weneckiej” ale nie zabrakło malarzy późniejszych: Tiepola i Canaletta. Mam słabość do weneckiej architektury, dlatego przy tym ostatnim zatrzymałem się na dłużej, żeby po raz kolejny popatrzeć, na ile przez 300 lat zmieniły się domy i place. Na ile zmieniła się barwa wody w zatoce. I czy gondole mają wciąż ten sam kształt.

Ostatnio byłem w Wenecji rok temu, zwiedzałem intensywnie, z aparatem w ręku. Nie, nie wydaje mi się „jakby to było wczoraj”. Minął rok i koniec. Mam powód do obchodzenia rocznicy. Ludzie różne rocznice obchodzą, ja wybrałem właśnie tę. Oraz kilka okolicznościowych zdjęć. Weneckich kanałów, mostków, przesmyków i dachów nigdy dość.

_MG_3656

stół ogrodowy 220

IMG_3698

_MG_3658

wf april 147

_MG_3612

_MG_3730

krużganki Pałacu Dożów

wf april 109

_MG_3739 - Version 2

Reklamy

Tagi: ,

Komentarzy 10 to “Rocznicowe skojarzenia”

  1. Eva70 Says:

    Sama nic oryginalnego nie powiem, ale przytoczę zdanie Lecha Majewskiego na temat architektury Wenecji, które przeczytałam w którymś z wywiadów z tym ciekawym, choć niezbyt w Polsce popularnym reżyserem filmowym: „W Wenecji co dzień staję oko w oko z ludźmi, którzy po to, by powiedzieć coś ważnego poprzez ukryty gdzieś na zapleczu kamień, byli gotowi ściągnąć go z drugiego końca świata. Kiedy idę przez plac św. Marka, wciąż pamiętam, że komuś chciało się skonstruować go tak, żeby jedni widzieli w nim prostokąt, inni geometrię sakralną”. Pozdrawiam.

    • laudate44 Says:

      Witaj Evo, zwróciłaś uwagę na fakt, który musi fascynować, nawet jeśli się tylko czyta o Wenecji lub ogląda ja na fotografiach. Miasto powstało wyłącznie z budulca przywiezionego tam łodziami, barkami, okrętami. I to jest zdumiewające.
      Pozdrawiam

  2. Tetryk56 Says:

    Happy anniversary!
    Zastanawiam się, czy napisać, że po wstępie spodziewałem się przekładańca: reprodukcji dzieł z berlińskiego Muzeum z twoimi zdjęciami tych samych miejsc… Ale chyba lepiej nie, bo zaś uznacie że jestem ogromnie zrzędliwy 😉

    • laudate44 Says:

      No cóż, nie przewidziałem, że potrzebujesz przekładańca. Dlatego nie sprostałem oczekiwaniom 🙂
      Pokazywanie na zdjęciach miejsc malowanych przez Canaletta, byłoby karkołomne, bo on często ustawiał sie gdzieś wysoko, żeby ogarniać jak najwięcej przestrzeni. Czasem musiał wypływać na wody zatoki i tam rozstawiać sztalugi.(jak? na czym?) Sporo jego obrazów pokazuje Pałac Dożów i nabrzeże z mostkami właśnie od strony morza.
      P.S. Nie jesteś zrzędliwy.

  3. guciamal Says:

    Podoba mi się taka rocznica. Przypomina mi moją rocznicę najpiękniejszego koncertu. A Wenecja zdecydowanie warta uświetniania rocznicowym wpisem wciąż i wciąż. Czytając pomyślałam sobie o wystawie malarstwa Gierymskiego w MNW, na której z największą przyjemnością oglądałam widoki odwiedzanych miast konfrontując je z własnymi wspomnieniami.

    • laudate44 Says:

      Wenecja warta przypominania. Nawet skrótem.
      Nie powstrzymałem się przed umieszczeniem rocznicowych fotek, wiedząc, że Serenissima zasługuje na więcej i Czytelnicy też. 🙂

  4. Wiedźma Says:

    Wdzięczna Ci jestem za tę nieustającą adorację Wenecji, której ciągle nie zdołałam pokochać.Ale przynajmniej wiem, ze są sprawy i rzeczy niewytłumaczalne:)
    Tymczasem – wesołych Świąt, bo zdaje mi się uparcie, że te święta, to jednak powitanie wiosny….. Że też te pogańskie myśli mnie nie opuszczają ….

    • laudate44 Says:

      Są sprawy i rzeczy niewytłumaczalne. O tak!
      Ogrom przyjemności wynika z upartego oskubywania tych spraw i rzeczy z tajemnicy. Tak jest z Wenecją, lubię się o jej tajemnice poocierać, choćby wirtualnie, choćby tylko w wyobraźni.
      Pozdrawiam wiosennie i pogańsko. Ja już świętowałem wczoraj, bo był piątek i jadłem makaron 🙂

  5. D. Says:

    Witaj,
    Zobaczyłam Twój wpis i przystąpiłam do przygotowania kawy. Pijąc ją będę kontemplować i czytać! – pomyślałam. Tylko czym się tu uraczyć: espresso, latte, coretto? (z grappą). Za wcześnie na grappę. To może al cioccolato, albo napoletana. I już marzyłam, że to będzie caffe lunge (wydłużone). Okazało się jednak, że wpis był bardzo krótki i caffe ristretto (skrócone) okazało się caffe al volo (w locie).
    Pozdrowionka świąteczne dla Ciebie i bywalców Twojego bloga.
    D.

    • laudate44 Says:

      Bo ja al volo (w locie) pisałem 🙂
      Ale jest duża szansa na poprawę. Trawnik wystrzyżony, telefon odłączony – można wsiadać na fotel i pisać. Pijąc kawę oczywiście.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: