Maleńki Znak

O maleńkim znaku na mapie świata śpiewała kiedyś Irena Santor. Piosenka dotyczyła Warszawy, ale mnie jej tytuł kojarzy się z Wenecją, która kilka wieków temu niepodzielnie panowała na morzach i na lądzie, koncentrując bogactwo oraz rozwój nauki i sztuki na skrawku lądu wyrwanego morzu. Potęga przeminęła ale ten mały punkt na mapie świata nadal jest bardzo znaczący. Bo unikalny.

Wróciłem stamtąd parę dni temu, prócz miasta kanałów odwiedziłem też inne miejsca, ale zanim opowiem wam jak wędrowałem po Wenecji i czy jakieś monstrum spotkałem w Mestre, albo jak z upału i zmęczenia z sił opadłem w Padwie, jak rewelacyjna jest Rawenna i czy zabolało mnie coś w Bolonii, kilka zdań poświęcę innemu Znakowi. Temu krakowskiemu, który zajmuje się wydawaniem książek.

Dowiedziałem sie bowiem, że polscy talibowie piszący na portalu Fronda zarzucają szacownemu wydawnictwu, że odchodzi od katolicyzmu a nawet promuje wartości wrogie katolicyzmowi. Kiedyś sroga krytyka spotkała Znak za wydanie książki Grossa o zbrodniach Polaków na Żydach, teraz „bardziej święci od papieża” publicyści oburzają sie na książkę z pogranicza mistycyzmu i fantazji pt. „Dowód”. Tomasz Terlikowski nazwał ją „duchową trucizną, którą wydawnictwo Znak serwuje katolikom”.

Wśród krytyków wydawnictwa znalazł się pierwszy samozwańczy inkwizytor polskiego Kościoła Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Wcześniej współpracował ze Znakiem, bo jak mówi wydawało mi się, że Znak jest instytucją, która odwołuje się do katolickich wartości i która ma swoje zdanie, na przykład w sprawie lustracji. Później ze smutkiem stwierdziłem, że nastąpiła zmiana poglądów i odejście od dotychczasowych zasad.
Opinie Terlikowskiego i Isakowicza-Zaleskiego są – jak przypuszczam – zachętą, aby wydawniczej ofercie Znaku przyjrzeć się dokładniej. Wiadomo bowiem, czego środowiska prawicowe nie znoszą: otwartości pogladów, prawdy historycznej oraz wybitnej literatury odbiegającej od kanonu, który oni w ciasnych umysłach określają jako katolicki. Przypomnę, że w Znaku ukazały się „Wiersze wszystkie” Miłosza, jego biografia napisana przez Andrzeja Franaszka oraz tomiki poetyckie Szymborskiej.
Zatem moim osobistym znakiem sprzeciwu wobec głupotom Terlika i Isakowicza-Zaleskiego będzie zakup paru kolejnych książek przez Znak wydanych. Kilka już kupiłem, niepomny nagonki prawicowych oszołomów na wolne słowo. Najbardziej udanym zakupem jak do tej pory jest Znak wodny – zbiór esejów i wierszy o Wenecji Josifa Brodskiego. Za wydanie tej niezwykłej książeczki podziękowałem mailem redaktorowi Jerzemu Illgowi.

Przyznam przy okazji, że mam swoje prywatne powody, żeby wydawnictwo Znak lubić. Kilka dni temu ukazał się tam pierwszy w Polsce książkowy wybór wierszy amerykańskiego poety Gary’ego Snydera. Słabo znam się na kulturze amerykańskiej, ale z twórczością Snydera zetknąłem się dawno temu. Jego teksty wpadły mi w ręce za pośrednictwem polskich buddystów w połowie lat osiemdziesiątych. Najpierw jako odbitki artykułów z gazet, potem tomiki „Turtle Island” oraz „Regarding Wave” wypożyczałem z ambasady amerykańskiej a wreszcie egzemplarz „Axe handles” z intrygujacym japońskim obrazkiem na okładce dostałem od amerykańskiej buddystki Almy, która podobno znała Snydera osobiście. Już wtedy to był w Ameryce wielki ktoś. Oryginalny poeta z pokolenia „beatników”, zwolennik głębokiej ekologii, znawca literatury i filozofii Japońskiej, o którym pisano, że „przerzuca mosty między Wschodem i Zachodem”.

Przedmowę do książki krakowskiego wydawnictwa Adam Szostkiewicz zatytułował „Syn Matki Ziemi, uczeń Buddy” – to oczywiście o Snyderze, który
stara się naładować swe wiersze skondensowaną energią: słowa i obrazy mają wywołać w czytelniku rodzaj satori, mistycznego objawienia jedności formy i treści….

Być może podczas lektury wierszy Gary’ego Snydera doświadczyłem takiego objawienia. Ich prostota, uroda i przesłanie zafascynowały mnie do tego stopnia, że mimo słabej wówczas znajomości jezyka angielskiego, poważyłem się na przekład kilkudziesieciu tekstów. Wysiłek nie poszedł na marne. Wydawnictwo Znak szykując książkową publikacje wierszy Snydera skorzystało także z moich przekładów umieszczając kilka z nich obok translatorskich dokonań takich tuzów jak…
Ale może jednak nie będę zdradzał. Otwórzcie link i zajrzyjcie sami a najlepiej kupcie książkę w Znaku. Na znak szacunku dla wolnego słowa. Albo z jakiegokolwiek innego powodu.

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3726,Dlaczego-kierowcy-ciezarowek-z-drewnem-wstaja-wczesniej-niz-adepci-Zen

Reklamy

Tagi: , , ,

komentarze 4 to “Maleńki Znak”

  1. Tetryk56 Says:

    Witaj! Wróciłeś, i to z konkretną dobrą nowiną 😉
    Gratuluję wydawnictwa: otwierasz wcale piękną listę tłumaczy!

    • laudate44 Says:

      Witaj Tetryku, wróciłem z całym workiem opowieści o włoskiej podróży, pierwsza część jutro. Nie mogłem jednak pominąć tego o czym powyżej. Zbyt dużo linków zbiegło się w Znak.
      Pozdrawiam

  2. wiedźma Says:

    Lubiłam Wydawnictwo Znak za poziom wydawanych książek. Teraz polubię je bardziej ? Całkiem możliwe, zwłaszcza, że to dobry Znak, a wierszy Snydera jestem ciekawa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: