Sumienie? My też je mamy.

Będzie o sumieniu, które zrobiło ostatnio sporo zamieszania. Według Wikipedii pojęcie to oznacza wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi.
Skoro jest to odczucie wewnętrzne to znaczy, że bardzo osobiste, wynikające z prywatnych przekonań. No i pięknie.

Znam wielu ludzi – w Polsce i poza granicami, w realu i w świecie wirtualnym – którzy starają się być na miarę swoich możliwości odpowiedzialni. Nie aspirują do stanowisk politycznych, nie szukają posad w samorządzie i lokalnych biurach poselskich, ale czują się zaangażowani w życie polityczne. Ich odpowiedzialność polega na dokonywaniu ocen polityków, czasem wchodzeniiu w spory ideologiczne i “przewartościowywaniu wartości” a wszystko po to, aby w momencie próby czyli podczas wyborów do Parlamentu lub na urząd Prezydenta opowiedzieć się po “właściwej stronie”. Osobiście – będąc raczej sceptycznie nastawiony do intencji i możliwości polityków – “właściwą stronę” pojmuję jako tę formację, która objąwszy rządy wypełni program minimum i nie narobi szkód wizerunkowych, ustrojowych i ekonomicznych.
Najważniejszą przesłanką podczas minionych wyborów było to, czy partia, na którą zagłosuję nie spowoduje izolacji i ośmieszenia Polski w świecie. Dlatego nigdy nie głosowałem na PIS, LPR, Samoobronę ani inne dęte prawicowe twory ze Świętą Katarzyną w nazwie. Czułem się źle, kiedy zakompleksiony, pozbawiony charyzmy i przyzwoitości politycznej Lech Kaczyński był prezydentem Polski.

Użyłem słowa nigdy z cała premedytacją, bo odnosi się to także do czasu przyszłego. Dopóki nie zacznie mnie zjadać jakaś demencja albo straszna choroba na A – nigdy nie oddam głosu na partię skrajnie prawicową. Obojętnie, kogo będzie jej liderem. Czuję się liberałem, gdzieś w organizmie mam ukryte liberalne sumienie, które mnie przez tyle lat nie zawiodło.

Konserwatyzm jak sama nazwa wskazuje jest dążeniem do zachowania tego co jest, a nawet tego co było, bo szalone tempo zmieniajacego sie świata (techniki, sposobów komunikacji i obyczajowości) powoduje, że to co dziś jest “uświęconym tradycją porządkiem” – jutro okaże się czymś wstecznym, niepotrzebnym i przeszkadzającym w rozwoju. Kto rozsądny zaprzeczy, że istotą świata – pojmowanego jako przestrzeń ludzkiej aktywności – nie jest rozwój? Nieraz zastanawiało mnie, dlaczego przeciętny konserwatysta, obojętnie z jakiego kraju, deklarujący przywiązanie (fuj, co za słowo! godne raczej łańcuchowego Burka w zagrodzie) do tradycji i wspierającej tę tradycję religii nie ma poczucia śmieszności, kiedy przyjdzie mu korzystać z opieki lekarskiej, komputera, samolotu itp. Zapyta ktoś, co do rozwoju myśli technicznej ma światopogląd? Odpowiem pytaniem: a czy kraje skrajnie konserwatywne, żeby nie powiedzieć zapóźnione w rozwoju takie jak Birma, Algieria czy Afganistan produkują coś z czego korzysta świat cywilizowany? Czy jest tam miejsce na inwencję twórczą, postęp naukowy i wynalazczość? Zaawansowanych metod leczniczych, możliwości dokonywania skomplikowanych operacji i transplantacji ludzkość nie zawdzięcza konserwatystom zasłuchanym w głos religijnych ideologów. To raczej siły postępu posuwają cywilizację do przodu nie ogladając się na pohukiwania z ambon i minaretów.

Zostawiam dygresję. Wstęp i tak był za długi. W zasadzie miałem skupić się na tym co “wyprawia” partia, na którą odpowiedzialnie głosowałem czyli Platforma Obywatelska. To w ogóle fenomen, że na nią głosowałem i do głosowania namawiałem innych – mająć świadomość, że znajdują się tam konserwatyści i karierowicze. Ale jako się rzekło – odpowiedzialność. Na tle pozostałych partii Platforma jawiła się jako gwarant spokoju społecznego, zwolennik integracji europejskiej i rozwoju ekonomicznego. I mimo widocznych niedostatków, tylko Platforma jako partia o dużym społecznym poparciu dawała szansę na powstrzymanie PIS przed objeciem władzy – a to w 2007 i 2011 był przecież priorytet dla polskiej racji stanu.

Nie od dziś uważam, że objęcie władzy przez PIS – formację populistyczną, skrajnie nieodpowiedzialną i szkodliwą byłoby dla Polski katastrofą. Nadal jest to formacja groźna, tym bardziej, że coraz częściej pojawia sie wrażenie, iż Polska ma dwa PISy. Przynajmniej gdy idzie o sferę światopoglądową.

W ostatnich miesiącach posłowie PO nie zabłysnęli: przyglądali się niemo, jak Kaczyński zawładnął emocjami społecznymi, gdy w triumwiracie z Dudą i Rydzykiem ogłaszał upadek państwa i konieczność zmiany rządu. Agresywny populizm zawładnął nie tylko językiem polityki, ale wdarł się do mediów, które z nielicznymi wyjątkami przestały pełnić rolę edukacyjną i opiniotwórczą a zajęły się sprzedawaniem sensacji lub/i ideologii.
Wszystko to przy bierności PO, która lubi określać się jako partia ludzi światłych. Nie zmyślam, wielkorotnie takie określenia czytałem, nie kpiłem z tego, bo na bezrybiu i rak ryba, natomiast w kontekście ostatniego sejmowego głosowania nad zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej słowo “oświecony” brzmi już szyderczo.

Daleki od racjonalizmu i oświecenia okazał się fakt, że 40 posłów Platformy poparło projekt Solidarnej Polski (a dalszych 28 wstrzymało się od głosu, czyli nie sprzeciwiło się) aby karać kobiety i lekarzy za dokonanie aborcji płodu uszkodzonego, nie rokującego szans na samodzielne i godne życie. Głosujący tłumaczyli swój wybór sumieniem czyli – jeszcze raz Wikipedia – wewnętrznym odczuciem pozwalającym rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Do tego dochodzą przepychanki w samej Platformie dotyczące kształtu przyszłej ustawy o stosowaniu i refundowaniu in-vitro. Konserwatyści Gowina z całych sił hamują postęp prac legislacyjnych, a nawet krzyczą gromko „cała wstecz!”

Wyszło na to, że posłowie PO, jako reprezentacja kilku milionów wyborców w Sejmie okazali się bierni tam, gdzie niecierpliwie oczekiwaliśmy ich aktywności (kto może postawić tamę potokowi demagogii i kłamstw lejących się z ekranów telewizyjnych jeśli nie ci, którzy w tej telewizji bywają?) oraz aktywni tam, gdzie powinni siedzieć cicho. Bo to, że aborcyjne głosowanie pod rękę z Ziobrą i Kaczyńskim było w wydaniu posłów Platformy wpadką jest więcej niż oczywiste. Od początku mówił o tym Grupiński, Schetyna, Komorowski a na końcu Tusk. Dla tych panów wchodzenie w spory ideologiczne i światopoglądowe jawi się jako rzecz niepotrzebna i niebezpieczna dla zamierzonych reform. Przewidujący polityk wie, że reformom potrzebny jest spokój społeczny, nawet za cenę uznania za kompromis czegoś, co po kilku latach (i kilku reformach) kompromisem już być nie musi. To że “wojny” chce Palikot i Kaczyński nie powinno dziwić. Obaj mają ochotę na obalenie obecnej władzy taką czy inną metodą. Zadyma ideologiczna jest orężem sprawdzonym.

Jednak posłom Platformy, także tym z prawego skrzydła, którzy inspirację do pracy parlamentarnej czerpią w kaplicy sejmowej i prywatnie nie podoba im się rozwój medycyny zdolnej ingerować w życie płodowe, powinno zależeć na utrzymaniu status quo. Więc jeżeli po głosowaniu ci “sumienni” posłowie przepraszają, twierdząc, że nie zdawali sobie sprawy z jego politycznych skutków, to wystawiają jak najgorsze świadectwo swojej inteligencji. Poseł Godson aż dwukrotnie musiał przepraszać. W 2011 roku jego afrykańskie sumienie również kazało mu głosować za zaostrzeniem przepisów skierowanych przeciw polskim kobietom i gdy pod wpływem kolegów z przekonań się (wtedy) publicznie wycofał – nadal niczego się nie nauczył i w ubiegłą środę „wyczyn” powtórzył. Recydywista!

Nie mam nic przeciwko sumieniu, ani przeciw szlachetności. Tylko, że ocena tego co dobre a co złe przebiega u różnych ludzi różnie. Zabijanie świń, królików i cielątek według wielu osób jest bardzo złe, bo wymierzone w życie dane zwierzętom przez Stwórcę. Zgodnie z sumieniem osób tak wrażliwych powinno się całkowicie zabronić hodowli i zabijania zwierząt, choć byłoby to dotkliwe dla mięsożerców. Dotkliwe, nieżyciowe, ale jakie szlachetne. Gatunek ludzki dorósłby do roli większych braci (skoro wg franciszkańskiej wykładni zwierzęta są braćmi mniejszymi) A idąc tym torem rozumowania, łatwo stwierdzić, że mięsożercy to przecież mordercy, a czyste sumienie ma tylko ten kto odżywia się roślinami. Zagalopowałem się? O tak! Przeciągnąłem te paralelę, żeby pokazać czego zabrakło 68 posłom Platformy: zabrakło im poczucia odpowiedzialności za ogół.

Co panna Jagna Marczułajtis, panowie Raś, Godson, Kosecki, Żalek oraz pozostałe posłanki i pozostali posłowie pokazali wyborcom oprócz swojego wyobrażenia, gdzie przebiega granica między dobrem a złem?
Pokazali, że w sprawach światopoglądowych PO głosuje tak jak PIS, ugrupowanie Ziobry i konserwatyści z PSL.
Pokazali, że wyborcy, którzy zaufali Platformie, nie mogą dłużej łudzić się, że ta partia spełni ich sen o państwie nowoczesnym, otwartym światopoglądowo, nierepresyjnym, wspierającym zdobycze nauki a nie zabobony.
Pokazali, że ponad troskę o zdrowie i dobro kobiet, ponad zaufanie obywateli do porządku prawnego wyżej stawiają swoje osobiste racje nie oparte na tezach naukowych ( debaty na ten temat prawie nikt nie słuchał) lecz wypływajce z wierzeń religijnych. A zatem, że są zarozumiałymi fundamentalistami, którym wyborca liberalny nie powinien powierzać stanowienia prawa.
Pokazali, że są albo tak mało rozgarnięci (rozgarnięte) iż powyższych skutków nie umieli (umiały) przewidzieć.
Albo, że nie doceniają naszej inteligencji, co również świadczy o tym, że nie powinni dłużej nas reprezentować.

Wbrew temu co pisała dziennikarka Kolenda Zaleska, nikt nie potępia tych posłów i posłanek za to że mają sumienie. Sumienie nie jest niczym złym, tylko trzeba wiedzieć jak go używać. Myśmy w roku 2007 i 2011 – piszę w imieniu wyborców mnie podobnych – swoje liberalne a nawet lewicowe przekonania potrafili odłożyć na bok, aby zagłosować na Platformę, bo tak nakazywała odpowiedzialność. W podjęciu tej decyzji pomogła minimalna wiedza społeczna, wyobraźnia i rozeznanie w szansach poszczególnych partii na utworzenie rządu kolalicyjnego. Jest bardzo prawdopodobne, że podczas następnych wyborów odrzucimy kalkulacje jako niegodny balast i zdamy się całkowicie na własne sumienia. Myślicie, że go nie mamy? Nas też stać na egoizm i skrajną nieodpowiedzialność, pamietajcie o tym posłanki i posłowie z Platformy.

Reklamy

Tagi: , , , , ,

komentarzy 19 to “Sumienie? My też je mamy.”

  1. Stefan Says:

    To głosowanie pokazało słabość intelektualną posłów PO i jeszcze większa słabość kierownictwa klubu tej partii

    • laudate44 Says:

      O tym też piszę. Tusk we wczorajszej rozmowie TV sprytnie zagrał twierdząc, że przyczyną spadku poparcia są emerytury 67. O światopoglądowych manewrach Gowina i spółki nic nie wspomniał.
      Pozdrawiam
      Musze lecieć, wrócę za parę godzin. Albo za dwa tygodnie. 🙂

  2. Stefan Says:

    Ja już nie mam sumienia, żeby znów glosować na PO

  3. wiedźma Says:

    Tusk powinien się dobrze zastanowić co z tą partią….. Wczoraj złożył deklarację, że chce nadal rządzić…. jeszcze i w następnej kadencji.
    Ja mam jeszcze czas i popatrzę czy zdoła wyjść z cienia i naprawdę wziąć swoje bractwo do galopu. Ostatnia ” ofensywa” PIS-u z niby-premierem i odesłanie ustawy antyaborcyjnej do trzeciego czytania są wyraźnym sygnałem, że PO śpi i za nic ma swój elektorat. Zbyt dobrze się czują ? Liczą na to, że nie ma alternatywy?
    To prawda, że na naszej scenie politycznej nie ma rozsądnej opozycji, bo albo PIS albo plankton. Prawdą również jest i to, że votum zaufania było o włos …. Komorowski ma wziąć na siebie odpowiedzialność za Gowina, Żalka i Godsona, który po raz trzeci zmienił zdanie i nagle odkrył, ze to nie o dobro nienarodzonych tylko o grę polityczną tu idzie ?

    • laudate44 Says:

      Wiedźmo, z jedną nogą na walizce odpowiem: jest przesilenie na jakie PO zapracowała. Spadek poparcia to nie kaprys rozzuchwalonych wyborców, tylko rozczarowująca postawa reprezentatntów. Godson? Żalek? Gowin? Nie moja bajka!

      Rządzący nie są winni katastrofy smoleńskiej, nie ich winą jest kryzys i afera AmberGold, ale to nie znaczy, że naród jest całkiem ślepy i nie widzi całej niechlubnej reszty.
      Gdzie jest projekt „przyjazne państwo”? Jaki werdykt Komisji d/s Nacisków, co ze sprawą Blidy? Co z poparciem dla Trybunału Stanu dla JK i ZZ?
      Kiedy ustawa o in-vitro i pozbycie się garba w postaci funduszu kościelnego oraz lekcji religii?
      To minimum do spełnienia. Jak PO coś z tym zrobi – będziemy rozmawiać przy urnach.

      Pozdrawiam, dobrej nocy 🙂
      Pokażę się tutaj za 8- 10 dni.

  4. mbpPolka Says:

    przypadkowo wysłuchałam wczoraj przez kilka minut romowy dziennikarza tvn24 z Terlikowskim i Nałęczem. Terlikowski grozil Prezydentowi ekskomunika jeżeli będzie przeciw dalszemu gmyraniu w ustawie aborcyjnej. Temu katolickiemu talibowi w glowie się nie mieści rozdzial kościola od panstwa, Ten katolik wykrzykiwał, ze Prezydent katolik MUSI poprzec całkowity zakaz aborcji bo w przeciwnym razie katolikiem nie jest. Dla niego wyznanie prezydenta łączy sie z wyznaniowym państwem, inni Polacy, nie katolicy ,nie mają nic do gadania w jego kraju. Jak człowiek tego słucha to jest w stanie i za diabłem zagłosowac.

  5. Onibe Says:

    PO spełniło o tyle pokładane nadzieje, że zapewniło stabilizację społeczną na jakimś sensownym poziomie. Co więcej, Tusk może i strzelił sobie w nogę, ale kilka tematów rozegrał dość sensownie z punktu widzenia Polski. Weźmy na przykład autostrady: wszyscy krytykujemy teraz opóźnienia czy budowlane wpadki, ale czy ktokolwiek pamięta taką dynamikę – tak długo utrzymaną – budowy autostrad czy choćby jakichkolwiek innych dróg w kraju? Oczywiście można wskazać na europejskie fundusze, ale to pitu-pitu, bo przecież PHARE istniało zanim Tusk mógł choćby marzyć o władzy, więc kasa w zasięgu była zawsze.

    z drugiej strony, PO okazało się zbyt bierne – jak piszesz – zbyt wygodnickie, zbyt konserwatywne. To jest chyba słabość naszego ustroju. Słabość sejmu, który do funkcjonowania potrzebuje aż 460 posłów – tacy Niemcy radzą sobie około 600 posłami, choć mają ponad dwukrotnie więcej obywateli, znacznie bardziej rozwiniętą gospodarkę i pewnie znacznie więcej ciekawych tematów do gadania. Nadmiar posłów powoduje, oprócz „roboczego” centrum każdej partii, w ławach zasiadają figuranci, których jedynym zadaniem jest zawiązywanie nowych znajomości i szykowanie się na kolejne wyboru.

    przeraża mnie fakt, że choć czuję się nieco rozczarowany postawą PO, to nie mam zielonego pojęcia na kogo głosować poza nimi…

    • wiedźma Says:

      To jest to Onibe… ja mam całkiem podobne odczucia. I coraz większy gniew z powodu bezsilności… Powoli mam wrażenie, że dajemy się rozgrywać w taki sam sposób jak nasi przodkowie…. też najważniejsze były prawa katolików….
      Aborcja jako temat główny i najważniejszy. In vitro . za nic ! A któż u licha każe katolikom tego dokonywać ? Do ich sumień konieczna jest fundamentalistyczna ustawa ? Ksiądz proboszcz nie wystarczy żeby wiedzieli iż nie im wolno bo to są „boskie prerogatywy” ?
      Podobno nasze państwo jest neutralne światopoglądowo …. czy mi się tylko tak wydaje ?

      • Onibe Says:

        no właśnie: podobno.

        bo nasze państwo jest państwem prawa i tolerancji ale tylko „podobno”. Tak naprawdę, to zwykły kołchoz, w którym co chłop głupszy, to głośniej mordę drze i jeszcze innych chłopów widłami by gonił. Bo musi być tak jak on chce i tyle!

    • Bryliant Says:

      Czy ktoś pamięta taką dynamikę budowy autostrad? – Pytanie bez sensu! A czy ktoś pamięta, żeby w Polsce było Euro, albo czy ktoś pamięta, żeby Polska 20 lat temu była w Unii Europejskiej? – to nie żadna zaleta Tuska, ani aktualnie rządzących:(. To tak jakby powiedzieć: patrzcie – nie jest tak źle, sekretarki 30 lat temu pisały na maszynie do pisania, a my używamy komputerów.

      • wiedźma Says:

        Nie zgadzam się z Twoją opinią…. te autostrady same się nie zbudowały….. to był duży wysiłek i nie ma co zaprzeczać.
        A porównanie z sekretarkami jednak chybione…. 🙂

  6. zgaga Says:

    A jednak, skoro właśnie w Częstochowie (!) podjęto decyzję o dopłatach do in vitro… Może coś drgnęło?

    • wiedźma Says:

      Zgago, może i tak. Może Tusk częściej będzie korzystał z narzędzi, które ma do dyspozycji, bo przeciez wie, ze opozycję ma totalną, niezależnie od tego czy coś robi , czy nie. …
      Swoją drogą ” dziecko szczęścia” to on nie jest …

  7. szerszeń Says:

    Swoją drogą, rozstrząsając we własnej imaginacji problemy tu sygnalizowane, zastanawiam się ile w końcu jest Polski w Polsce?!

    Ile jeszcze jest „polskiego” w poszczególnych sektorach gospodarki państwa polskiego?

    Ile jeszcze musi pożreć watykańska szarańcza, aby nastąpiło coś, co przebudzi zapyziałą, zestrachaną o własne dupy tzw. polską inteligencję?

    Kiedy w końcu ktoś weźmie za mordę (tak,tak za mordę!),przeróżnych katooszołomów, opluwaczy każdego kto nie z nimi?

    Kiedy wreszcie wygrzebiemy się z trumny, w którą wpakowali nas przeróżnej maści pojeby katyńsko-smoleńskie?

    Jak długo jeszcze niejaki Kaczyński będzie harcownikiem wolnym od wszelakiej odpowiedzialności
    na polskiej scenie politycznej?

    To zaledwie kilka z wielu „ile” i „kiedy”, bo czas najwyższy na opamiętanie się dla polityków i ludzi kręcących prawdziwą władzą w Polsce – chociaż oni jak zwykle w chwili prawdy, dadzą nogę ze swoimi dawno wyprowadzonymi majątkami gdzieś daleko i będą nas pouczać, jak mamy zbawić Ojczyznę, aby mogli powrócić i dalej raczyć nas swoim poczuciem patriotyzmu.

    • laudate44 Says:

      Na „opamiętanie” bym nie liczył. Tego nigdy w historii nie było. Pozostaje czekać, aż się wyczerpie społeczna cierpliwość albo siły naturalne zmiotą z życia społecznego szkodnika, o którym wspominasz. Problem tkwi jednak nie w obecności i bezkarności owego szkodnika lecz w istnieniu milionów ludzi którzy mu ufają.

      Wszelkie przemiany muszą mieć przyzwolenie społeczne. A przy takim poziomie świadomości obywateli, próżna nadzieja…

  8. laudate44 Says:

    Moi Drodzy, jutro coś nowego napiszę (choć do 100% pewności brakuje 2,5 promila), tymczasem dla osób ciekawych wrażeń wklejam tekst pewnej odezwy jaka dotarła do skrzynki ze spamem.
    (Tamto oczywiście skasowałem, bo spam raz w puszczony na bloga zacząłby się tu pojawiać nieproszony, ale tekst daję słowo nie ja wymyśliłem, aż taaki zdolny nie jestem) 🙂

    „Wołaj otwarcie i śmiało o ochronę twojego życia, domu, bliskich, zaznacz Niebieskim Płomieniem drogę po której kroczysz, otocz nią podczas podróży twój samochód, samolot, usunie z twojego życia wiele destruktywnych rzeczy i działań z przeszłości. Niebieski Płomień wzmacnia zdrowie, przywołuje Boże Światło i doskonałość. Wyjdź ze swoich ciemnych zasieków na spotkanie z Archaniołem Michałem, z obrońcą Ziemi od początku jej istnienia, spróbuj systematycznie przez 30 dni przyzywać Go w swoje życie, proś o ochronę, zobaczysz usunie od ciebie wszystkie negatywne połączenia. Najlepiej prosić Go nocą, kiedy budzi się świat negatywnych sił.”

    I co ja mam o tym myśleć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: