FJN po irlandzku

Obcuję z Irlandczykami od lat, nie zdziwiło mnie, że podczas mistrzostw EURO tak szybko zdobyli sympatię Polaków. To rzeczywiście sympatyczny naród i obdarzony fantazją, może nie jest to fantazja „ułańska” bo na nią patent mają potomkowie ludów zamieszkujących tereny nad Wisłą lub chociażby przez te tereny przechodzących ze Wschodu na Zachód w mało karnym szyku bojowym. Te piękne oczy polskich dziewcząt nie wzięły się znikąd.
Ale wrócmy do Irlandii: mimo oczywistych różnic kulturowych (lecz podobnej historii) oba narody mają pewien rys wspólny, który ujawnił się najpełniej w atmosferze piłkarskiego święta.

Mnie luz i poczucie humoru Irlandczyków całkowicie odpowiada, inaczej bym sie tu męczył, a jednak się nie męczę, natomiast nie byłem pewien czy bezpośredniość i, co tu ukrywać, hałaśliwość „boys in green” spodoba sie mieszkańcom Poznania, Sopotu, Gdańska. Udało się, Irlandczycy jako drużyna piłkarska nie zdobyli nic, za to jako kibice „wyśpiewali sobie” specjalną nagrodę od UEFA i samego Platiniego. Bo to w ogóle rozśpiewany naród, byłem kiedyś w lokalnym pubie, gdzie dokładnie o północy wyłączono odtwarzacz muzyki, wszyscy bez względu na wiek wstali od stolików i odśpiewali hymn narodowy. Bez szczególnej okazji, okazją był prawdopodobnie sam fakt, że jako obywatele wolnego kraju mogli w spokoju cieszyć się swoim towarzystwem, rozmawiać o pogodzie lub wyścigach psów i oczywiście pić Guinnessa albo Irish Coffee. Tak, przy stoliku sąsiadujacym z moim, okupowanym przez cztery na oko osiemdziesiątletnie staruszki w wytwornych sukniach, z pierścieniami na palcach i z przykuwającymi wzrok ondulacjami na siwych głowach, tam spożywano kawę po irlandzku a na kieliszkach, co widać było nawet przy słabym barowym świetle pozostawał krwisty ślad szminki. Czy wspomniałem, że na środku lokalu przez większość wieczoru w niedbałej pozie leżał pies należący jednego ze stałych bywalców? Właściwie pies też był stałym bywalcem, bo klienci idąc chwiejnym krokiem do toalety mijali zwierzaka z szacunkiem i zagadywali przyjaźnie nie mając wszakże nadziei na odzew. Pies rzadko unosił powiekę, nie był ciekaw rozmów o pogodzie i wyścigach koni a tym bardziej wyścigach psów. Tak sobie pomyślałem, że ten rozwalony na dywanie pies był jednym z wyznaczników spokoju i bezpieczeństwa potrzebnego narodom do szczęścia. Pomijając banalną zasadę, że sposób w jaki traktujesz zwierzęta świadczy o twoim człowieczeństwie. Oraz zasadę drugą: lepiej się po pijanemu przewrócić i rozbić łeb o kaloryfer niż skrzywdzić psa.

Ale to wspomnienia sprzed 10 lat a miało być coś o rozśpiewaniu i o fantazji. Od wczoraj w tutejszym Phoenix Parku trwa festiwal muzyczny, z ustawionej na te okazję ogromnej sceny wieczorami dobiega dudnienie bębnów i dźwięki szarpanych gitar. Obawiam się nawet czy mi w ogródku róże nie zwiędną od hałasu, ale wracając do tematu – mega-zespół U2 na festiwalu nie zagra, ale i tak sporo o nim ostatnio w prasie i radiu. A to za sprawą basisty Adama Claytona, który został okradziony przez swoją osobistą asystentkę, chociaż przez lata nic o tym nie wiedział… Miał zaufanie.

Pani Carol Hawkins (żadne tam kurczę inicjały, opinia publiczna wie dokładnie, gdzie ta 48-letnia pani mieszka i ile ma dzieci) mając dostęp do kart kredytowych i kont bankowych mega-gwiazdy podbierała stamtąd większe i mniejsze kwoty na własne rosnące potrzeby. Zaufana asystentka kupiła sobie nawet apartament w Nowym Jorku. Poza tym sporo wydała na wyścigach konnych, podróże samolotowe, wczasy i luksusowe dobra tak miłe sercu zaradnych kobiet.
W sumie przez cztery lata (2004 do 2008) pani Hawkins sięgała do kieszeni basisty U2 aż 181 razy, uszczupliła jego konto na sumę 2,8 mln euro. Dziś w Dublinie zapadł na nią wyrok, sędzia skazał byłą asystentkę na 7 lat odsiadki wskazując, że jej czyn nie znajduje żadnego usprawiedliwienia i że był „zakorzeniony w ordynarnej chciwości”. Po ogłoszeniu wyroku gitarzysta Clayton pojawił się w hallu sądu, gdzie pozował z fanami do zdjęć, natomiast skazaną złodziejkę zabrała więzienna karetka z naklejonym logo zespołu U2.
Z pewnością dla złodziejki nie był to „beautifull day” ale co tam, Fantazja Jest Najważniejsza.

Reklamy

komentarzy 12 to “FJN po irlandzku”

  1. Roman Strokosz Says:

    Wiesz co Drogi Laudate! Irlandia w istocie ma cos w sobie cieplego.Wcale nie trzeba EURO 2012 by sie o tym przekonac bo irlandczykow szedzie jest pelno.Pisze o tym na bazie obserwacji irlandczykow zyjacych w USA a w szczegollnosci w Nowym Jorku.
    Ta kryminalna historyjka dotyczaca U2 i Claytona nawet w jakims stopniu dodaje takiego pikantnego smaczku.
    Swietny tekst i nader autentyczny a to sie ceni najbardziej
    Dziekuje !

    • laudate44 Says:

      Miło Romanie, że potwierdzasz moje obserwacje. Nie chciałem pisać laurki, just a real story…
      Pani Hawkins jest jak postać z powieści Chandlera…
      Pozdrawiam, have nice weekend 🙂
      PS. A może kiedyś przylecisz na naszą Wyspę, skoro po Europie podróżujesz?

      • Roman Strokosz Says:

        Bylem w Dublinie 3 tygodnie temu i do dzis pozostal mi w ustachy niepowtarzalny smak piwa 🙂

      • Roman Strokosz Says:

        Ha a nice weekend for you too. Next week I will be in Klagenfurt, Wien,Salzburg, then eight days in Poland – Katowice, Krakow, Gorzow Wlkp, Szczecin i Warszawa, and the rest Berlin, Hamburg, Nurnberg Aachen Bonn.
        All together 27 days – wonderfull days – in Europe!

  2. Zbyniek Says:

    Nareszcie po Włoszech przyszedł czas na Irlandię myślę że na tym tekście na temat Irlandii i jej mieszkańcach nie zakończysz drogi Laudate

    • laudate44 Says:

      Zbyńku, obyś znowu był dobrym „patronem” mojego pisania! 🙂
      Pamietam, jak zachęcałeś mnie do opowiedzenia historii papieży i chyba z obietnicy się wywiązałem 🙂
      O Irlandii chętnie popiszę, mniej o historii, więcej o współczesności i spotykanych ludziach.
      Pozdrawiam, nie daj się gradobiciom!
      PS. Zastrzegam sobie jednak prawo powrotu do Italii. 🙂

  3. Zbyniek Says:

    Ja jestem bardzo zadowolony Twojego pisania a o Irlandii nawet tej współczesnej też poczytam.
    Choć o historię Irlandii możesz też od czasu do czasu zachaczyć, właśnia zaczyna grzmieć w Głogowie pies chowa się pod biurkiem. Trwa tak to już prawie od tygodnia w dzięń słońce i upał a jeśli nie ma słońca to i tak upał, a w nocy wichura i burze nie jedna, ale kilka przechodzą przez miasto

  4. only-avianca Says:

    Ja jestem zauroczona irlandzkim tańcem. Podobno używają w nim prawie wyłącznie nóg, ze względu na historię jego powstania – tańczyli w ciasnych pomieszczeniach, w których się chronili, gdzie nie było miejsca na bardziej rozbuchane ruchowo układy choreograficzne. Nie jest łatwy, próbowałam 🙂

    • laudate44 Says:

      O tak, parę razy widziałem pląsające tancerki. Duża sztuka! Sam tańczyć nie próbowałem – wolałem pozostać przy dyscyplinach które jako tako opanowałem 🙂 spożywanie Guinnessa nie wymaga skomplikowanej choreografii 🙂

  5. marzatela Says:

    Ciekawy tekst. Inna sprawa, że Ciebie zawsze czyta się z zainteresowaniem i przyjemnością, niezależnie od tematu.
    Irlandczycy na ulicach Gdańska zrobili na mnie fantastyczne wrażenie. Naprawdę przyjazny naród.

    • laudate44 Says:

      Gdybym był sarkastyczny, powiedziałbym, że lepiej się bawić z nimi niż współ-pracować. W czasie pracy często zdarza im się zapominać, jak bardzo są zajęci… 🙂

  6. wiedźma Says:

    Dobry wieczór ! Ja również dziękuję za ten ciepły tekst…. i za rozłozonego na środku pubu psa 🙂 Tak dobrze się czyta o sympatycznych i życzliwych ludziach !
    U nas pies to jest zbyt często zwierzę, które nie moze nigdzie wejść, już nie mówię, że do sklepu spożywczego, ale i do biblioteki tez….bo jakże to ??? Bardzo powoli się to zmienia, w Krakowie, w wytwornej restauracji jednak pozwolono psu wejść… i do mojego osiedlowego sklepiku też…
    Niemal cały dzień dziś u mnie pada i to nastraja sennie i nieco nostalgicznie.
    Pozdrawiam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: