Renesans i wilki

Witam po przerwie. Trwa Wielkanoc, zbliża się wiadoma rocznica więc media pełne są przekazów z „okolicznościowych” wystąpień i nawiązań. Cytować nie ma sensu, bo czytelnicy albo sami czytają albo omijają jadowite treści szerokim łukiem. Ktoś w Internecie nazwał te święta świętami Wielkiej…Nienawiści. Moze nieco przesadnie. Oby przesadnie.

Niedawno wróciłem z Polski i gdybym był młodszy mógłbym się dziwić, że kraj nie do końca wygląda tak, jak go opisują. No ale mam już trochę lat, więc tę dwoistość jakoś rozumiem. Dysonans poznawczy jak trądzik i potrzeba masturbacji mijają z wiekiem. Spedziłem w Polsce ponad tydzień i spotkałem samych miłych ludzi. Nie dlatego tak piszę, żebym nie chciał podpaść tym znajomym, którzy czytają ten blog. Wielu z nich nie czyta, poza tym nie tylko znajomi okazywali serdeczność, nie tylko kelnerki w kawiarniach bywały uprzejme. Także zupełnie obcy ludzie spotykani podczas podróży (chciałoby się dodać, że jesteśmy dla siebie mili na przekór Polskim Kolejom Państwowm i mimo warunków podróży) Pewien pan z przedziału nawet przyniósł mi drożdżówki z dworcowego kiosku w Kielcach (dlaczego pociąg nazywa się pośpieszny, skoro planowo stoi 30 min na jednej stacji?) a potem dość ciekawie opowiadał o swojej pracy. Był do niedawna doradcą rektora pewnej uczelni w pewnym mieście, lecz po tym co odkrył podczas kontroli podległych sobie placówek, jak wydawane są pieniądze z funduszy europejskich oraz po tym co napisał w raporcie – kontraktu nie przedłużono.
Ale miało być o miłych sprawach i grzeczności na co dzień. Trudno tu o obiektywną ocenę, bo nie przeprowadzałem badań „na szerokiej próbie losowej” i z pewnością miałem szczęście trafiać na ludzi sympatycznych, lecz odnotowuję ten drobny fakt z satysfakcją, tym bardziej że gdy, powiedzmy, sześć, osiem lat temu pojawiałem się w Polsce uderzał mnie przede wszystkim brak życzliwości, żeby nie powiedzieć chamstwo, od którego na mojej wyspie zdążyłem się już odzwyczaić. Sorry, tak było.

Przed wylotem do kraju ojców zażartowałem, że nie jadę tam aby podziwiać gotyk, tylko załatwiać bieżące sprawy. Ale już na miejscu, siedząc przy oknie pociągu wlokącego się z Polski B do Polski A (a potem na odwrót) z ciekawością wypatrywałem w znajomym krajobrazie śladów… renesansu.
Nie tego z Kochanowskim i królowa Boną lecz renesansu w sensie odrodzenia, zauważalnego postępu, jakiejś estetycznej przemiany lub przynajmniej tej przemiany zwiastunów. I coś tam wypatrzyłem. Nie było mi przez lata obojętne jak niszczał wrocławski Dworzec Główny, dlatego ucieszyłem się widząc, że prace modernizacyjne i remont hali są już na ukończeniu. Mocno odświeżony Dworzec Centralny też pozwala już na głębszy oddech i nie wywołuje klaustrofobii. Tym razem stojąc na peronie nie zauważyłem u siebie chęci natychmiastowego wskoczenia do „pociągu bylejakiego”, byle tylko uciec z liszajowatego podziemia, umknąć przed nieuchronną depresją czającą się w tunelach, stracic z oczu i pamięci ten smutek i beznadzieję…
Nie, tym razem było o wiele lepiej. Kilka ton farby i nowe swietlówki dokonało rewolucji, gdyby jeszcze kawa nie była tak droga jak na Heathrow. Jadę dalej: w wiosennym słońcu pięknie wygląda poddawana renowacjom lubelska renesansowa(!) Starówka oraz pobliski deptak. Coraz mniej zaludniony, bo Lublin jako miasto pustoszeje, ale powstające w pobliżu lotnisko o ile nie jest szansą na znaczące ekonomiczne ożywienie to przynajmniej podniesie prestiż największego miasta po tamtej stronie Wisły. W sumie więc z Polski wywiozłem obraz pozytywny, sielankę na chwilę zakłócił opustoszały, porośnięty dzikim zielskiem i niechlujnie ogrodzony plac dworca PKS w Wałbrzychu. W pierwszej chwili pomyślałem, że autobus dojechał do Groznego, stolicy Czeczeni, a dziury w asfalcie to wynik zakończonego przed chwilą bombardowania. Na szczęście pogoda była słoneczna, do celu podróży coraz bliżej a obok dworca znalazłem kiosk z dróżdżówkami i uprzejmą panią za ladą.

Zatem wbrew temu co czytam w gazetach i co wylewa się z ekranów telewizorów – dopóki rozmowy nie dotyczą polityki, religii lub pomieszania jednego z drugim – Polak wcale nie jest Polakowi wilkiem. Owszem, bywa krową co to dużo ryczy (przez komórką w miejscu publicznym) ale mało mleka daje; bywa Polak kukułką, która tylko po to dziób otwiera, żeby swoje imię wymawiać, bywa także zrzędliwym Kłapouchym z pewnej zabawnej powieści, ale do wilka Polakowi (temu z wąskiej próby losowej) daleko.

Jedyne moje skojarzenie z wilkiem to spacer nad wodospadem rzeczki Wilczka w Międzygórzu oraz spotkanie z Emilką, która z wilkiem nie ma nic wspólnego, choć jak się wydaje, ma wysokie mniemanie o swoich możliwościach zaczepno-obronnych. Natomiast jej fryzura inspirację znalazła w Renesansie.

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarzy 15 to “Renesans i wilki”

  1. alina Says:

    Wielkopolska też pięknieje, o czym z dumą donoszę, na wszelki wypadek, gdyby jakiemuś „jedynemu prawdziwemu Polakowi” lub innemu czarno widzącemu czarnemu przyszło do łba klęskę i totalny upadek Wielkopolski głosić. Zapewniam, że „na zachodzie bez zmian” na gorsze, a lepsze widać wokoło. Pesymista powie, że z nowo wybudowanej autostrady (1,5 h z Poznania do Berlina!) zjazdów nie ma ani stacji benzynowych, ale ja, optymistka, przypominam, że parę lat temu nie było tu żadnej porządnej drogi a trup się ścielił wzdłóż całej A2. Dziś ją mamy, ale to oczywista oczywistość „wina Tuska i UE” , że mniej krzyży będzie stawianych przy polskich drogach. Parę rys w asfalcie cieszy całą rzeszę „prawdziwych patriotów” i daje podstawę do totalnej krytyki rządu.
    Pozdrawiam, wesołych po świąt życzę i zapraszam do pięknej Wielkopolski.

    • laudate44 Says:

      Witaj, przez Wielkopolskę (piękną od zawsze) rzadko przejeżdżam, ale jeśli już to chetnie gapię się na rolnicze krajobrazy w okolicach Gniezna, Mogilna i Janikowa. (tamtędy jedzie pociąg z Wrocka do Torunia )
      Pozdrawiam

  2. marzatela Says:

    Wiele jeszcze mamy do zrobienia, ale sporo już zrobiliśmy. I warto się tym cieszyć, a nie ciągle narzekać i biadolić. Jak kraj ma pięknieć, skoro „i tak sie nie uda”? Jest dobrze i będzie jeszcze lepiej i tylko od nas to zależy.

    Wesołych Świąt! Jak przyjedziesz następnym razem – będzie jeszcze lepiej 🙂

    • laudate44 Says:

      W głównym wpisie nie zmieściłem jednej myśli, więc spróbuje wyłożyc ją tutaj. Jak ktoś ma dobrą wolę i minimum wiedzy ogólnej z naciskiem na wiedzę historyczną – zanim otworzy usta do krytyki powinien zadać sobie pytanie, czy Kraków od razu zbudowano oraz czy od zrzędzenia i szukania dziury w całym przybywa dróg, budynków, mostów.
      Od dawna uważam, że w Polsce nie docenia się zmian cywilizacyjnych jakie niewątpliwie następują. Idą wolno i z oporami ale po 23 latach od upadku komunizmu nic nie jest takie jak było. Czas jednak jest wielkością względna i te 23 lata to wciąż za mało na zmianę mentalności Polaków. Dlatego ucieszyła mnie powszechniejsza niż kiedyś grzeczność i sympatia ludzi. To dobry znak. Pozdrawiam

      http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sikorski-my-polacy-nie-doceniamy-naszych-wlasnych-,1,5092951,wiadomosc.html

  3. Tetryk56 Says:

    Jest nieźle, i dzisiaj nawet słońce świeci 🙂 A Emilka jest urocza.

    • laudate44 Says:

      Czekałem aż się odezwie koneser kobiecej urody, tym bardziej mi miło, że spod Twojej klawiatury popłynęły pochwały. 🙂
      Pozdrawiam wiosennie

  4. Roman Strokosz Says:

    Widze, ze wreszcie jest ktos, kto odwiedzajac Polske postrzega ja taka jaka ona jest bez retuszu. Ja moze czesciej od Ciebie Laudate odwiedzam ojczysty kraj i moze mam bardziej wyostrzone spostrzezenia na to czy owo, to jednak uwazam ze kraj ten ma cos w sobie takiego by jednoznacznie nie stwierdzac ze jest zle, bo jest dobrze a jedynie mamy nieporadnosc, niekompetencje, niedbalstwo na kazdym kroku i kazdym szczeblu, ale gdzie w jakim zakatku swiata tego nie ma?

    • laudate44 Says:

      Witaj Romanie. Końcowe pytanie rozwiewa moje wątpliwości.
      Bo ostrość własnego spojrzenia można regulować. Skupiać się na tym co budujące i dające nadzieję. Jest tego w polskiej rzeczywistości dużo. Przykro, że media za tym nie nadążają i tłuką swoją ponurą sieczkę.
      Pozdrawiam

  5. starszy58 Says:

    Spotykam się z ludźmi, którzy widzą tutaj tylko jedną wielką katastrofę i upadek. Pustynia, rozkradziona przez KK. i obcy kapitał. Na dziś to jakieś trzydzieści procent czynnych wyborców…

    • laudate44 Says:

      No cóż poradzić. Zdaję sobie sprawę że mam przywilej ogladania Polski z pozycji turysty. A to zdecydowanie zmienia punkt widzenia. Jednak nie zamierzam z tego powodu czuć się winny.
      Owszem – na wyraźną prośbę Czytelników – mogę pisać wyłącznie o podróżach zagranicznych, aby było bardziej egzotycznie a mniej bolało. Ale czy to na pewno dobre wyjście?

      • Tetryk56 Says:

        To na pewno złe wyjście. Twoje opisy podróży są fascynujące – ale spojrzenia na kraj jest interesujące w nie mniejszym stopniu, nie tylko mnie, jak sądzę.
        Zresztą, czy jest jakieś prawo, zwyczaj, lub choćby możliwość, żeby „wyraźna prośba” eliminowała tematy blogera? Częściej tematy wyeliminują jednego czy drugiego „wyraźnego” 😉

      • laudate44 Says:

        Skoro mówisz ‚na pewno’ , to ja starszego posłucham 🙂
        A ostatnie dwa wpisy są trochę na przekór trwającemu szaleństwu medialnemu. Kusi mnie aby zabrać głos w sprawach wałkowanych przez blogo-media ale na szczęście od jutra wracam do intensywnej pracy. Praca czyni wolnym… od Smoleńska. 😦

  6. Maria Dora Says:

    Witaj Laudate, to jak się to ma do tego niebywałego chamstwa, które wylewa się z Internetu? Przecież to nie kosmici piszą prostackie, wulgarne teksty i dodają chamskie komentarze. Czy ta uprzejmość to jest tylko na pokaz w realu?

    • laudate44 Says:

      Z pewnością nie na pokaz, bo żadnej kamery/mikrofonu ze sobą nie woziłem. Pisałem, że miałem szczęście, poza tym nie bywałem np na stadionach ani na politycznych wiecach, nie wdawałem się w dyskusje o religii smoleńskiej itp. No i w końcu – jak wiesz – anonimowość internetu przyciąga tchórzy. W realu oni siedzą cicho, co najwyżej bluzgają we własnym gronie.
      Tak w uproszczeniu to widzę, będę się trzymał optymistycznej wizji uprzejmego społeczeństwa. 🙂

  7. wiedźma Says:

    Witaj Laudate ! Spóźniłam, sie, byłam pewna, że zjawisz sie dopiero po Świętach… i szczerze mi żal tegoż spóźnienia.
    A co do życzliwości…. na ucho Ci powiem, ze to się udziela, więc i Twoi rozmówcy ” złapali ” ten styl. Wiele razy przekonywałam się, że jest w wielu rodakach jakaś obawa przed nawiązaniem kontaktu…. ale lubią sobie pogadac zachęceni miłym tonem…. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: