Lord Vader jako dyrygent

Długo zastanawiałem się, co napisać przed planowanym urlopem od blogowania. Z pomocą przyszła mi internetowa sonda, w której zadano pytanie, czy zgadzam sie z uczestnikami niedzielnej Manify w sprawie rozdziału KK od państwa oraz czy przyłączam się do krytyki Euro 2012.
W obu sprawach TAK, TAK. Hasła wyrażają moją opinię, nawet jeśli ominął mnie rewolucyjny nastrój. Daleko mi do ekscytacji i agitacji, na Manifie ktoś zbija polityczny kapitał, poza tym wszystko ma swój czas. Kościół już niedługo udusi się pulchnymi paluchami własnych biskupów – proces ucieczki wiernych z tej zachłannej i nieuczciwej instytucji jest nieuchronny. Obrońcy mentalnego skansenu mają prawo łudzić się, że postępującą sekularyzację (czytaj: oświatę!) odpędzą modlitwami i pielgrzymkami, ale to ich problem. Mentalny jak najbardziej.

EURO 2012
O tym, że nie można rozwoju gospodarczego kraju wiązać z organizacją jednej krótkotrwałej imprezy sportowej nie powinienem już właściwie pisać, bo jest jakby ciut za późno. Przez ambicję jednego ukraińskiego miliardera Polska ma kłopot, z którym słabo sobie radzi, tym bardziej że od czasu przyznania Polsce organizacji mistrzostw Europa obróciła się o 180 stopni i to w tę złą stronę. Kiepski czas na takie ryzykowne przedsięwzięcia.
Politycy, którzy hołdują zasadzie „chleba i igrzysk” i którym wydało się, że dzięki piłkarskiej gorączce ich kariery poszybują, za 100 dni zrozumieją swój błąd. Krytyka podnoszona obecnie – całkiem słuszna, bo ciasne horyzonty i sprzyjanie partykularnym interesom nijak się ma do troski o państwo – jest niczym w porównaniu z tym, co spadnie na głowy rządzących po mistrzostwach piłki tęgo kopanej. Nie za organizację imprezy ani z powodu poniesionych kosztów. Za całokształt, bo taka bedzie wola ludu oraz jego trybunów, którzy wiedzą lepiej zawsze a zwłaszcza po fakcie.

Oszałamiający postęp techniczny przyzwyczaił ludzi do częstych zmian i ulepszeń. W XXI wieku zostaliśmy nauczeni, że sprawy dzieją się szybko, mamy do dyspozycji szybkie samoloty i szybki internet. Szybko następujące po sobie modyfikacje telefonów i komputerów wzmacniają w nas przekonanie, że kolejna wersja będzie jeszcze lepsza, wyposażona w tysiąc bajerów, o ktorych kilka lat temu nawet nam sie nie śniło.
Nie tylko wierzymy, ale jesteśmy przekonani, że za niedługi czas wyjdzie nowa wersja iPada, Smartfona lub Maca. Jest szybko, dlaczego nie może być jeszcze szybciej, sprawniej a przy tym zabawniej? W nasze życie wkradła się pewna niecierpliwość i nie ogranicza się wyłącznie do nowinek technicznych – dotyczy także przemian na scenie politycznej. Nieprzypadkowo najbardziej rewolucyjnie nastawiona jest ta nowocześniejsza, „żyjąca w sieci” część społeczeństwa. I to ona wyraża chęć „ruszenia z posad bryły świata” urządzonego w Polsce przez starsze pokolenie z epoki B.C. (before computers) oraz operatywnych managerów w sutannach.

Nie dziwię się tej niecierpliwości ani jej nie potępiam. Powątpiewam tylko, czy kolejna wersja męża opatrznościowego, który w opinii 13 procent obywateli ma naprawić Polskę i który w Internecie ma swój krzykliwy elektorat to naprawdę „wszystkomający i niezawodny pralko-telefono-komputero-podajnik chleba i igrzysk” potrafiący zaspokoić potrzeby niecierpliwych „gadżetowców” czy zręczny prowincjonalny aktor przebrany w efektowny kostium.

Zabawne i ekscytujące jest kiedy Lord Vader zręcznie usuwa z pulpitu siwego Maestro i sam zaczyna dyrygować orkiestrą symfoniczną. Wielbiciele gwiezdnowojennej legendy biją brawo, urodzonym rewolucjonistom przechodzą dreszcze po plecach: nareszcie dokonała się zmiana, spektakularna i zgodna z ich preferencjami. Czy pod batutą Lorda Vadera muzyka brzmi lepiej lub przynajmniej poprawnie? Co będzie gdy po rytmicznym „Marszu Imperium” orkiestra zacznie grać monotonne adagio? Czy imponujący szatą i posturą dyrygent sobie poradzi? Zastanowił się ktoś?

P.S.
Szanowni Czytelnicy, nie oczekujcie nowych wpisów przed wielkanocą.
Za tydzień lecę do Polski, a potem mam dużo innych zajęć.
Zdrowie moje OK, czego i Wam życzę.

Reklamy

komentarzy 27 to “Lord Vader jako dyrygent”

  1. marzatela Says:

    Zapracowana jestem, więc jakoś mało śledziłam doniesienia z tegorocznej Manify. I może dobrze? Sądząc z haseł – miała ona jednak charakter polityczny. Walka z Kościołem (mniej czy bardziej wydumana) jest obecnie bardzo nośna, więc ładnie dała się wykorzystać, mam jednak wrażenie, że tylko do zrobienia hałasu.
    A EURO? Cóż, mam w Gdańsku naprawdę ładny stadion przede wszystkim jednak w ramach budowy infrastruktury, żeby dało się do tego stadionu dojechać – w wielu róznych miejscach miasta naprawdę dużo zrobiono. Czy byłyby te pieniądze, gdyby nie EURO? Obawiam się, że nie w tej skali i tym tempie. Jestem więc za EURO – to co wybudowano zostanie i będzie nam wszystkim służyć na co dzień i to bez podziału na płeć.
    A jeszcze jak Lechia w końcu zacznie porządnie grać – to może i sam stadion będzie wykorzystywany?

  2. Piotr Opolski Says:

    „proces ucieczki wiernych z tej zachłannej i nieuczciwej instytucji jest nieuchronny”.
    Na pewno ?. Co w zamian dla tych z Krakowskiego Przedmieścia, dla rydzykowego plenienia i moherowych beretów. Czy dla nich jest alternatywa ?. Fakt że tkwią w wersji podstawowej i to okrojonej. Czy może być jakiś update – raczej nie. A może nowy Jezus ?…………………juz go mają.
    Pozostaje zostawic czas naturalnej biologii.
    Dla innych pozostaja Igrzyska ME 2012, tez w wersji podstawowej.
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Marzatelo, Piotrze, manifa zawsze była polityczna więc tym razem też, a że hasła dotyczyły Koscioła? Widocznie przyszedł na to czas -jest odzew w narodzie. Nawet RRK wzięła się za analizę tego, czym w Polsce jest ta instytucja. Oczywiście ona nie staje po stronie „lewaków” i właśnie z tego powodu jej krytyka KK brzmi donośniej:
      http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/398524,kosciol-moj-widze-ogromny

      • marzatela Says:

        Wiesz, ja patrzę na to w ten sposób, ze Kościół to nie tylko duchowieństwo, ale wszyscy wierni. W tym kontekście patrząc, problemem nie jest wcale działalność Komisji Majątkowej czy poglądy polityczne poszczególnych biskupów. Jednak każdy atak na nich będzie nagłaśniany przez takie grupki jak z Krakowskiego Przedmieścia czy pod wplywem medió toruńskich. To nie jest cały Kościół, choć z pewnością jest hałaśliwy. Problem tkwi w tym, że cała rzesza ludzi wierzących i mających swoje poglądy siedzi cicho. Wiem po sobie, że nie pzowolę zamknąć się w oblężonej twierdzy, słowo biskupa nie jest dla mnie święte (mam u siebie abpa Głódzia), czytam „Tygodnik Powszechny” a nie „Nasz Dziennik”, wiem co mi się nie podoba w Kościele, ale co z tego? Czuję się tu sama i nawet jeżeli coś mówię, mój głos gdzieś tam ginie.

      • Stefan Says:

        Marzatelo, mądre głosy nie giną. Mają jednak mniejszą publiczność niż te wypowiadane z wykrzyknikami i w poczuciu niezbywalnej racji.

  3. Stefan Says:

    Dokąd ludzie kościoła będą narzucali restrykcyjne prawa, dokąd pod ich dyktando będzie stanowione antykobiece prawo, dokąd kobiety w kościele będą osobami drugiego sortu, dotąd kobiety będą „walczyły z kościołem”. Bo będą walczyły o swoje prawo do równości i swoje prawo do decydowania o swoim ciele i o tym, jaka chcą mieć rodzinę. Bardzo mi się podobało jedno hasło „Chcemy zdrowia, a nie zdrowasiek”.
    A co do Euro 2012. Widzę je dwojako. Jako szansę na przyspieszenie cywilizacyjne (udało się średnio, bo autostrad zbudowano najwyżej połowę w stosunku do planów, ale być może bez hasła „Euro 2012” nie zbudowano by nawet tyle, zbudowano nowe porty lotnicze, ale też stadiony,, z którymi nie będzie wiadomo co zrobić po Euro). Ale też spodziewam się zalewu całego europejskiego kibolstwa, jakby nasze własne nie było wystarczająco uciążliwe. Sam zamierzam na ten czas wyjechać z Wrocławia gdzieś odpocząć, gdzie być może ta hołota nie dotrze.
    Mam nadzieję, że mieszkania mi nie „obrobią”.
    Wolałbym, żeby Polska organizowała mistrzostwa Europy lub świata w lekkiej atletyce, siatkówce lub curlingu, czyli w sportach dla miłośników sportu, a nie chuliganerii.

  4. Hipokrytes Says:

    Zawsze wydawało mi się, że mam krytyczny stosunek do instytucji Kościoła. Jednak modny obecnie, agresywny, wulgarny antyklerykalizm, który w istocie jest elementem szerszego zjawiska, niszczenia tradycyjnych wartości opartych na etyce chrześcijańskiej, powoduje mój sprzeciw. Wszystkie te manify czy parady gejowskie są dla mnie rewersem występów w rodzaju obrony krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Podnoszone postulaty są absurdalne. Owszem, należałoby uregulować parę spraw w stosunkach państwo-kościół, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że religia katolicka i Kościół to wartości istotne dla znacznej większości społeczeństwa. Sprowadzanie postulatów feministycznych do odcinania pępowiny z Kościołem jest aberracją wymagającą leczenia, co jednak mnie nie dziwi ponieważ feministki przejawiają ogromny talent w ośmieszaniu pro kobiecych postulatów. Podobnie jak protestowanie przeciwko Euro na 3 miesiące przed turniejem. Sama impreza wisi mi kalafiorem, ale jestem głęboko przekonany, że dzięki niej powstała infrastruktura, której inaczej by nie było. W tym kraju, bez noża na gardle nic nie udaje się zrobić.

    Podsumowując, nie można patrzeć na świat przez pryzmat własnych chciejstw. Nie podoba mi się Kościół, to żądam wyrugowania go z życia publicznego. Nie interesuję się piłką nożną, protestuję przeciw Euro itd.

    • laudate44 Says:

      Hipokrytesie, bez przesady z tym „niszczeniem tradycyjnych wartości” – to kalka językowa oderwana od rzeczywistości. Po pierwsze, gdybyśmy choćby we dwóch próbowali ustalić o jakie wartości chodzi i dlaczego „wartości tradycyjne” zasługują na ochronę, to o ile udałoby się nam nie pokłocić – strawilibyśmy na tym sporo czasu. A gdyby naszą mozolnie wypracowaną definicję chcieć uzgodnić z „resztą świata” mielibyśmy zajęcie do końca życia.
      Nie zgadzam się z założeniem, że człowiek tylko wtedy jest dobry gdy przynajmniej zna dekalog. Mnóstwo ludzi na świecie go nie zna i jakoś żyją a skala przestępczości wsród nich nie jest wcale większa niż w społeczeństwach nominalnie katolickich. Irlandia , która w przyśpieszonym tempie stała się państwem świeckim nie stoczyła się na moralne dno” bardziej niż inne nacje. Przez lata pobytu tutaj spotkałem setki ludzi deklarujących swoje zerwanie z KK – nijak to nie wpłynęło na ich kulture osobistą, szacunek dla ludzi, przestrzeganie norm etycznych. Wewnetrzne bogactwo duchowe oraz dyscyplina nie czynienia zła zależą zupełnie od czegoś innego niż instytucjonalna religia.

      Poza tym odcięcie KK od państwowych (ogromnych) subwencji nie jest żadnym zamachem na wartości! Jest raczej próbą przywrócenia zdrowych relacji, jest próbą wyjęcia złodziejskiej ręki z własnej kieszeni.

      Feministki się ośmieszają – zgoda, czynią to na własny rachunek. Zastrzegłem, że ja na Manifę bym nie poszedł. Ale w kwesti powyższej z nimi się zgadzam, nie od dziś o KK piszę krytycznie i wcale nie z powodu „mody” .
      Co do Euro, mam zdanie odrębne czyli nie podoba mi się stawianie sukcesu gopspodarczego na jedna kartę oraz to, że władza podlizuje się jednej grupie społecznej – kibicom. Promowanie „wartości” wyznawanych przez kibiców jest tandetne i wsteczne. Gdzie są kibice, tam są nastroje szowinistyczne („nasi chłopcy”, „nasza drużyna”, „biało-czerwoni górą”, „przeciwnik pokonany” – to jest język konfrontacji i wojny.) Mam prawo tego nie lubić. Daleki jestem od podpowiadania władzy jakie imprezy ma organizować, aby mnie zadowolić. Nie o mnie chodzi.

      • Hipokrytes Says:

        „Tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić, ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludów śpiewanie, to jest ojców mowa. To jest nasza historia, której się nie zmieni!”

        Zabrzmiało patetycznie, prawda? Zabawne, że to jest cytat z „Misia” Barei. Jedyna scena serio w tym filmie. Taka ludowa mądrość, w kontrze do degrengolady moralnej tamtych czasów. Do współczesności również doskonale pasuje. Nie chcę więc stawiać dekalogu jako uniwersum, ale nasza cywilizacja z niego wyrasta. Inne kultury niech sobie mają swoje fundamenty.

        Patriotyzm czy szowinizm, tu granica zawsze jest płynna. Konfrontacja, wojna i agresja towarzyszą ludzkości od zarania dziejów, odpowiada za to testosteron. Kiedyś naturalnym sposobem wyładowania agresji były wojny, teraz ich substytutem jest sport. Taka natura homo sapiens. Nie mogę zgodzić się z oceną, że EURO to podlizywanie się kibicom. Prawdziwi kibole, ci agresywni, mają w głębokiej pogardzie takie imprezy jak Mistrzostwa Europy. Oni identyfikują się plemiennie z konkretnymi klubami piłkarskimi, dla nich żyją, dla nich się biją, ich głoszą chwałę. Na mecze EURO przyjdą normalni ludzie i łykną trochę adrenaliny. Trudno ich uznać za jakąś grupę społeczną. Co oczywiście nie oznacza, że ta impreza ma się wszystkim podobać.

      • laudate44 Says:

        H. wytoczyłeś potężne działa w dyskusji o wartościach. Nie jest mi łatwo odpowiedzieć, bo zanegować twych słów nie sposób a zgodzić się z nimi w całości tez nie umiem, bo to oznaczałoby przyjęcie całego chrześcijańskiego kontekstu, który dla Ciebie jest oczywisty a dla mnie nie do przyjecia jako ograniczony (w sensie: „nie uniwersalny”) i w dalszym ciagu trzymający nasz umysł „na uwięzi”.
        Może to brzmi zbyt enigmatycznie. Chciałbym napisac o tym osobny tekst, ale z braku czasu zabiorę się do niego za dwa tygodnie. Na razie pozostaje mi podziękować za inspirację.
        Ukłony.

  5. Stefan Says:

    W czasach PRL-u ja, ateista, przekazywałem w każde święta Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy solidny datek na KUL i inne uczelnie katolickie, bo były one wtedy oazami wolnej nauki w zniewolonym państwie.
    Ale dziś niestety, kościół jako instytucja, czyli hierarchowie i proboszcze są synonimem wstecznictwa i ograniczania wolności., do tego starającym się wyszarpać od państwa ile się da. Dlatego jest krytykowany. Zwłaszcza, że tymczasem wyszły na wierzch afery pedofilskie, a polski kościół, przez zachowania jego kapłanów i hierarchów, stworzył dodatkowe preteksty do krytyki po katastrofie smoleńskiej.
    Natomiast to, czy ludzie wierzą czy nie, czy chodzą do kościoła czy nie, to z mojego punktu widzenia, ich sprawa.
    Feministki też chodzą do kościoła, ale część się odwróciła lub została zmuszona do odwrócenia. Bo księża potępiają rodziców, którzy mają dzieci urodzone dzięki in vitro, potępia rozwodników (a czasem rozwód jest konieczny, gdy panuje przemoc lub alkoholizm), potępia kobiety, które dokonały aborcji (w czasach PRL-u kościół ich nie potępiał, co najwyżej perswadował), a ostatnio pierwszy ksiądz III RP Tomasz Terlikowski potępił osoby transseksualne i żaden hierarcha nie ogłosił, że to co robi Terlikowski zasługuje na krytykę.
    Fakt, dziś w radio ZET wypowiedział się o nim krytycznie w Radio ZET. Ale ks. Sowa, podobnie jak ks. Boniecki czy bp. Życiński uważani są w kościele za odstępców.

  6. Roman Strokosz Says:

    Zycze Tobie niepowtarzalnych wrazen i przezyc z Polski ktora ostatnimi czasy dwukrotnie odwiedzalem.
    Swietni8e sie stalo ze Polska jst organizatorem Euro 2012 bo niue byloby iunnej okazji ku temu by sie samokrytycznie przekonac sie jak dalece sie kompromitrujemy przed swiatem pod kazdym niemal wzgledem. Przemilcze tu sportowy, bo dla mnie jasnym jest ze Reprezentacja nie wyjdzie z grupy i bedzie wstyd i dlugo oczekiwane trzesienie ziemi w PZPN.
    Od strony organizacyjnej moze bedzie ok. ale wyjad na jak wszelakie fuszerki, afery z rozchodowaniem srodkow finansopwych i po Euro nastapi drastyczna stagnacja z budowami autostrad, infrastruktury lkolejowej na miare XXI wieku itd itp czyli powrot do szarej rzeczywistosci. To takie typowe dla Polski i menatlnosci Polakow.
    Czy ktos sie ze mna nie zgadza?
    Alez oczywiscie sa zapyziali snobowiem i slepi patrioci ktorych sentymenty oderwane od rzeczywistosci zakrywaja oczy z rozowymi okularami na ni przyodzianymi.
    Udanego odpowczynku Bracie Laudate.Szkoda, ze sie miniemy bo9 ja sam kolejny raz wybieram sie do Polski ale po Euro – jak juz wszystko bedzie posprzatane i wroci do jako takiej normy.
    Ppozdrpowienia i usciski

    • laudate44 Says:

      Dzieki Romanie.

    • Piotr Opolski Says:

      Możecie mnie obsobaczyć ale ton tego wpisu mi absolutnie nie odpowiada. Ja nie znam kilku języków i nie zwiedziłem prawie całego świata i mieszkam tu, w Polsce. Dość tu na miejscu jest wybrzydzaczy i hamulcowych ale my przynajmniej /pardon/ zapierdalamy na to aby tu sie żyło lepiej a nie z daleka „To takie typowe dla Polski i menatlnosci Polakow. Czy ktos sie ze mna nie zgadza? ” – tak ja sie nie zgadzam !!. Ton tego wpisu może jest bliski prawdy ale jest i obraźliwy dla kilku ludków. Wybieram sie do Polski /…/jak juz wszystko bedzie posprzatane i wroci do jako takiej normy”, to pardon drugi raz, ja Szanownego Pana kwiatami witał nie będę.

      • laudate44 Says:

        Mija doba a nikt Cię Piotrze nie zechciał obsobaczyć.
        To może świadczyć o dwóch rzeczach: albo na ten blog nikt nie zagląda, albo nikomu sie nie chce podejmować tematu.
        Przyznam, że należę do drugiej grupy, bo niefrasobliowe słowa Romana po prostu pominąłem milczeniem (sorry Roman), choć naturalnie pojąłem ich wyniosły ton. Nie lubię generalizacji (ani generalicji :)) , więc choćby z tego powodu z cytowanymi wypowiedziami Romana się nie zgadzam, ale równocześnie daleki jestem od napominania, co na blogu wolno, a czego nie wolno.
        Innym czytelnikom te nonszalanckie wypowiedzi też chyba zwisają kalafiorem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – tyle w ramach puenty.
        Pozdrawiam

  7. Tetryk56 Says:

    No to czekamy w Polsce! 🙂

    • laudate44 Says:

      A czy mówiłem, że przyjadę w stroju Lorda Vadera? 🙂

      • Tetryk56 Says:

        Czy mam przygotować świetliste miecze? Mogą być bateryjne? 😆

      • laudate44 Says:

        Ależ ja nie zamierzam się bić na miecze (moją bronią jest klawiatura:) ) – przyjadę żeby się „lansować” 🙂

        A to znacie?

  8. Zbyniek Says:

    A ja spokojnie czekam Laudate44 na Twój urlop i jeśli Ci czas pozwoli na spotkanie ze mną

    • laudate44 Says:

      Czasu mało, ale odezwę się telefonicznie, może uda się jakieś pifko razem skonsumować. Pozdrawiam

      • Eliza Says:

        Pifka nie pijam, ale dobre capuccino też bym z Wami obydwoma wypiła. Szkoda ze tak się w tej Polsce mijamy, mam nadzieję, ze kiedyś to nastąpi…. Ja w kazdym bądz razie jadę na Manifę w przyszlym roku, jak dozyję ha ha. A pomyślalbys 20 lat temu ze w Polsce będą Mistrzostwa Europy w pilce noznej? Cieszyć sie nalezy, niech Europejczycy zobaczą nasz kraj nie tylko z tej negatywnej strony, czy z okazji katastrof.
        Zyczę milego pobytu w kraju, przywież duzo milych wrażeń i maluj klawiaturą niczym pędzlem po płótnie, tak jak to tylko Ty potrafisz.
        Buziole wiosenne z Liege

      • laudate44 Says:

        Elizo, zaskoczę Cię: w maju wybieram się do Brukseli i Bruges. Pamiętam, że tam mają dobre capuccino. (I piwo też!)
        Pozdrowionka

        PS. Jak to dobrze że na ten blog nie zaglądają żadne edi-plotfusy. Bo zauważcie: wymieniamy poglądy na temat Manify i Euro, każdy trzyma się swojego zdania, albo co innego akcentuje – a jednak nie ubliżamy sobie i nie przekonujemy do „jedynie słusznych” racji.
        Dziękuję wszystkim za to.

  9. Zbyniek Says:

    W tym tygodniu od wtorku do piątu rano pilnuję wnuczek Zuzię i Natalkę następny mam wolny.
    Jak zrozumiałem będziesz wybierał się w następnym tygodniu to jak dasz radę to i dwa pifka wypijemy

  10. wiedźma Says:

    Udanego urlopu Laudate! Przykrość, że tak długo będziesz nieobecny na blogu.:(
    Euro mnie zupełnie nie rajcuje, nie jestem fanką piłki nożnej. Osobiście życzę sobie, żeby ta impreza wypadła dobrze, bo nie lubię się wstydzić za własny kraj. Nie ma sensu pytać teraz o czy powinnismy organizować tę imprezę, bo jest dawno ” po herbacie”, a nie tylko politycy byli zainteresowani.
    Co do KK, to w gruncie rzeczy krytyka jest wątła i mało skuteczna, ale jeśli Kościół nie będzie przytomnie reagował na tak szybko zachodzące zmiany, to w końcu i wierni go opuszczą. Tyle, że ciężkie czasy dla KK bywały i jakoś z nich wybrnął. Jednak kolejnej reformacji jakoś się nie spodziewam.
    Hipokrytes ma rację pisząc o ” tradycyjnych wartościach”….. jednak czy KK jeszcze je naprawdę reprezentuje ? Czy rzeczywiście jest źródłem wiedzy o życiu czy już tylko mówi o rytuałach coraz mniej wypełnionych treścią ?

    • laudate44 Says:

      Wiedźmo droga! Blogerzy nie dotrzymują słowa i gdy żegnają się z Czytelnikami i zapowiadają, że już „nigdy ani słowa” to wiadomo, że za dwa dni wrócą na bloga żeby kontynuować wynurzenia o „epokowych” odkryciach jakich właśnie dokonali… 🙂
      Jest zatem szansa, że się skuszę i z sympatii dla stałych Cczytelników też coś skrobnę w marcu. Wiadomo: w marcu jak w garncu… 🙂

      Ad 2. Reformacji też się nie spodziewam – raczej naturalnego więdnięcia tej niedobrej rośliny. Sezon kwitnienia i tak trwał o wiele za długo. 😦
      Piszesz „jeśli Kościół nie będzie przytomnie reagował na tak szybko zachodzące zmiany, to w końcu i wierni go opuszczą.”
      Tu nie ma miejsca na tryb przypuszczający. Ten proces trwa i się pogłębia. Bez względu na to, po której stronie są nasze sympatie BTW.
      Dobrej nocy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: