A co się stało się?

W tytule nie ma błędu. Pytanie w dosłownym brzmieniu zapożyczyłem ze spotu wyborczego K. Kononowicza, pamiętnego posiadacza wzorzystego sweterka, osobnika który stał się sławny, bo pokazał że kompletnie nie rozumie otaczającej go rzeczywistości.
Ostatnie wydarzenia w „polskim” Internecie i na ulicach miast pokazały, że takie sweterki powinna zafundować sobie cała klasa polityczna, szczelnie i na własne życzenie odizolowana od rzeczywistych procesów społecznych. Po akcjach Annonymousa, inicjatywach na Fb oraz licznych, krytycznych wobec ACTA głosach osób mniej lub bardziej publicznych klasa rządząca zadaje sobie pytanie „A co się stało się?” To podwójne „się” ma uzasadnienie – podkreśla bezradność ministrów i premiera, dla których skala protestów była solidnym zaskoczeniem, czymś w rodzaju gromu z jasnego nieba, którego naukowych przyczyn rząd SIĘ nawet nie domyślał.

Trudno mieć do partii rządzących pretensje o to, że ich politycy nie nadążają z rozpoznawaniem potrzeb społecznych, nie poświęcają dostatecznej uwagi diagnozom socjologicznym. Idealiści stwierdzą, że właśnie tego powinniśmy oczekiwać od rządzących, ale dajmy spokój utopijnym mrzonkom. Rząd tworzą ludzie, którym można wiele zarzucić, ale nie to, że są nowoczesni i rozumieją dynamikę zmian zachodzących w ogólnie pojętej kulturze oraz technologiach. Indolencja polityków jest tak wielka, że rzecznik Graś kręcąc w sprawie nieczynnych stron rządowych nawet nie wiedział, na jak wielkie pośmiewisko się wystawia. Gdyby ciut orientował się w informatyce, nie opowiadałby bajek (dziecinnie łatwych do zweryfikowania) i nie musiałby później przepraszać.

Poczciwy i pracowity min. Boni zaś nie dopuściłby do podpisania przez Polskę bezużytecznego traktatu ACTA, ponieważ każdy średnio rozgarnięty informatyk wie, że zapisy nakazujące dostawcom Intenetu blokowanie dostępu do określonych stron, są o kant dupy potłuc. Restrykcyjne regulacje – o ile zostana wprowadzone – nie powstrzymaja skali „piractwa” (pojmowanie definicji „własności intelektualnej” to osobny temat), wzmożą jedynie działania kryminogenne i patologiczne. Obecna technologia pozwala bowiem na natychmiastowe obejście systemów „zainfekowanych” uzurpatorską ingerencją rządów, chodzi więc o to, by rządy mogły polować na nie dość przebiegłych maruderów. Zapisy zawarte w ACTA a także w SOPA i PIPA zostały oprotestowane nie tylko przez amatorów „darmowych gierek” jak to się wmawia społeczeństwu, ale także przez środowiska informatyków, zbulwersowanych próbami zakładania kagańca na wytwory ich pracy. Internet ma być wolny – także ten szybki Internet 🙂
Niestety, anachroniczne myślenie urzędników (nie tylko polskich rzecz jasna) zmierza w kierunku kontroli i represji. Jest to działanie tyle szkodliwe społecznie – bo stwarzające pole do nadużyć stróżow prawa powołujących się na paragrafy – ile absurdalne, bo Internetu w obecnej postaci nie da się kontrolować i zawłaszczyć na potrzeby polityków.
Internet rozpychający się w życiu publicznym, internet jako katalizator powstawania społeczeństwa obywatelskiego w ciągu kilkunastu lat istnienia stał się poważną przeciwwagą dla polityków. Wkrótce może ich zepchnąć na margines (wygwizdanie Korwina-Mikke i Palikota to nie przypadek, to symbol) albo zupełnie pozbawić racji bytu, Oni jeszcze tego nie wiedzą, dlatego bezradnie pytają „A co się stało się?”
Idzie nowe. Ot co.

Reklamy

Tagi: , ,

komentarzy 28 to “A co się stało się?”

  1. marzatela Says:

    Nie masz wrażenia, że politycy (i to wszystkich ugrupowań) traktują internet tak jak telewizję? Wydaje im się, że wszyscy z wypiekami na twarzy siedzą przed monitorem i czekają na to, co powie władza. A gdy nagle się okazuje, że to medium jest interaktwyne i w dodatku jest pięknym narzędziem demokracji bezpośredniej – nie dowierzają.

    • laudate44 Says:

      Miło Marzatelo, że też to zauważasz. Te skostniałe dziadygi zasiadające w Parlamencie obarczone brzemieniem kombatanctwa (mnie się należy, bo spałem na styropianie!!!) oraz narcystyczni młodziankowie konkurujacy ze starymi o laur wstecznictwa z każdą minuta oddalają się od rzeczywistości za którą nie nadążaja nawet profesorskie głowy socjo- , antropo- i psychologów.
      Od dawna te światy się rozjeżdżały, a teraz nastąpiło przyśpieszenie. Przeciętny obywatel nie nasłuchuje co polityk powie o otaczającycm świecie.( a tak mogło być 30 lat temu) Dziś obywatel zna każdy detal rzeczywistości i dziwi się, że ci którzy zostali wybrani na reprezentantów narodu sa takimi, za przeproszeniem, głąbami. Niezależnie od sympatii politycznych.
      Pozdrawiam

  2. SAWA Says:

    ………… a jak już wszystkich obdzielisz tym co każdy chce,
    to mnie w opiece swej miej

  3. laudate44 Says:

    Nowy wątek:
    wiecie już że po kolejnym chamskim wybryku posła wiadomej partii narodowej powstała inicjatywa, by rzeczonemu posłu wybić z głowy rasistowskie odzywki? Kto chce się przyłączyć do akcji może podpisać petycję skierowaną do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej z wnioskiem o ukaranie posiadacza niewyparzonej… buzi.

    Sa wśród nas ludzie o niepospolitym poczuciu humoru, nie stroniący też od prowokacji. Oto Helena (udzielająca się najczęściej na blogu Bobika) napisała:
    Postanowiłam dziś być nadzwyczaj pozytywna i dawać ludziom Szansę. Bo Dawanie Szansy zawsze może przynieść coś naprawdę dobrego. A niczym nie ryzykuję.
    Więc wystosowalam po południu list do Prezesa PiS i z niecierpliwoscia czekam aż z szansy skorzysta. Oto treść listu:

    Szanowny Panie Pośle,

    z pewnoscia nie ucieszyl Pana ostatni wybryk Posla Prawa i Sprawiedliwosci Marka Suskiego. Takie zachowania nie przynosza chluby partii, na czele ktorej Pan stoi i jedynie ugruntowuja rozpowszechniona w wielu kregach opinie, ze jest ona fomacja ksenofobii, rasizmu, antysemityzmu i roznych zjawisk z arsenalu przedwojennej skrajnej prawicy. Z pewnoscia jest to opinia krzywdzaca.
    Wierze, ze takie postawy sa Panu kompletnie obce.
    Dlatego dobrze byloby zobaczyc Panski podpis, Panie Posle, pod petycja, ktpra zrodzila sie z odruchu sprzeciwu wobec takich wybrykow jak ten jakiego sie dopuscil Posel Suski, przeciwko stosowaniu takiego jezyka, nawet wowczas, kiedy komus wydaje sie, ze mowi w “prywatnym gronie” (w czasie glosowania w Sejmie!). Doszlismy do tego miejsca, panie Posle, ze musimy jakos wspolnie stawiac tame postepujacemu schamieniu zycia publicznego. Pan sam niejednokrotnie do tego nawolywal.
    Oto jest petycja do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej.:
    http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=8375

    Dobrze bedzie zobaczyc, ze Panu tez zalezy na tym samym co nam – aby Polska byla przyjemniejszym, bardziej cywilizowanym krajem do zycia, a jej publiczni sludzy dawali dobry przyklad obywatelom. ktorzy powolali ich do tej sluzby.

    Pozostaje z wyrazami szacunku

    PS. I jak tu nie kochać Heleny??? 🙂

    • marzatela Says:

      Dobre 🙂
      Ciekawe, czy prezes zareaguje? Może będzie aż tak okrutny, że postawi go przed rzecznikiem dyscyplinarnym PiSu, Karolem Karskim?

    • Zbyniek Says:

      Laudate. Jeśli list Heleny, nie jest listem otwartym, to Błaszczak z Hofmanem po przeczytaniu jego nagłówka, ten list ze strachu zjedzą.
      Zamiast go przedłożyć Kaczyńskiemu ,dla nich Jarosław Kaczyński to dziś :”Jarosław zbawiciel Polski ” następnie „Jan Chrziciel polskiej prawicy.” Potem dopiero „Pan Prezes”. Który posłem został bo musiał, bo go jego wyznawcy nim zrobili głosując na niego.
      Helena tytułując swój list :”Szanowny Panie Pośle” złamała wszelkie konwenanse panujące w partii Prawo i Sprawiedliwość.

      • laudate44 Says:

        Na tym polega wielka uroda i przewrotność listu Heleny 🙂 🙂

        Pozdrawiam

    • Eliza Says:

      Bardzo, bardzo jestem ciekawa czy bedzie jakakolwiek odezwa na ten list, pewno taka sama jak na list otwarty do Prokuratora Seremeta…..

      Pozdrawiam

  4. laudate44 Says:

    s-syn

  5. Hipokrytes Says:

    Mam wrażenie, że trochę przecenia się znaczenie protestów w sprawie ACTA. Młodzi ludzie na tyle mało interesują się światem realnym, że dopiero zagrożenie świata wirtualnego wyprowadziło ich na ulice. Nie sądzę, żeby to ich trwale uaktywniło obywatelsko. Bardzo wątpię, żeby był to pierwszy krok do obalenia rządu, co niektórzy wieszczą. Najbardziej interesujące jest to, że na własnym gruncie przećwiczyliśmy siłę internetu i portali społecznościowych, jako mechanizmu zdolnego organizować takie protesty. To jest nowa okoliczność, którą politycy będą teraz musieli brać pod uwagę. Może to przynieść pozytywne i negatywne skutki. Z jednej strony powinno zahamować arogancję władzy, ale z drugiej może paraliżować rządzących przed wprowadzaniem zmian, które zawsze uderzają w jakąś grupę społeczną. Już teraz władza boi się związkowców, górników, mundurowych etc. W państwie, w którym rząd boi się wszystkiego panuje anarchia.

    Jedno jest pewne. Przed kolejnymi wyborami, politycy będą próbowali wykorzystać siłę portali społecznościowych do swoich celów. Jeżeli ktoś zrobi to skutecznie, zyska wielki atut w wyścigu wyborczym.

    • laudate44 Says:

      Małe sprostowanie: nie zaliczam się do tych „wieszczów”, którzy wyczekuja obalenia rządu, bo żeby wyrzucić znoszone buty trzeba mieć nowe. Obecnego rządu nie ma kim zastąpić i kwita.
      Pisałem o klasie politycznej, która wmoim mniemaniu sprowadza się już do dwu partii rządzących i szybującej w sondażach RP. Reszta to rentierzy niezdolni do wykrzesania jakiejkolwiek propaństwowej mysli, o nadążaniu za zmianami społecznymi nie wspomnę. Prawdziwa opozycja rządu wyrasta w Internecie, bo zauważ, za młodymi ludźmi, którym się chciało wyjść na ulice (młodzi lubią happeningi) stoją rzesze „klikaczy” oraz spora liczba znanych nazwisk. To motywuje i dodaje skrzydeł. Z akcji na akcję będzie coraz śmielej i coraz goręcej. Masz racje, aktywność skrzykujących się na Fejsie manifestantów to miecz obosieczny – może pomóc dyscyplinowac władze a może doprowadzić do anarchii. Ale cóż można poradzić? Akceptować sobiepaństwo polityków betonujacych scenę polityczną?
      Politycy sami temu winni, bo uchwalając taką a nie inną ordynację wyborczą nie dali malym partiom,(organizacjom) żadnej szansy na umieszczenie swojego reprezentanta w Sejmie. Palikot się przebił bo miał kasę i nazwisko. Ale to za mało, bo nadal wielu obywateli nie ma poczucia że ktogolwiek z posłów reprezentuje ich sposób myślenia, podziela ich poglądy. Wielu z nich wyszło ostatnio na ulicę – ACTA były tylko pretekstem, bo gra toczy się o zachowanie tożsamości i zamanifestowanie niezgody na anachroniczne uzurpatorskie zapędy polityków traktujących obywateli jak bezmyślną masę. I to, moim zdaniem, wyklucza „zagospodarowanie” tych ludzi przez polityków. Bo już nie poglądy ich dzielą ale całkowicie odmienny system wartości. Paradygmat czy jak to tam zwał. 🙂

      • Hipokrytes Says:

        Problem z polską polityką polega na zakleszczeniu się w śmiertelnym zwarciu dwóch partii, które doprowadziło do trwałego podziału politycznego. To jest tak głęboki podział, że w przypadku jego utrwalenia, mam wrażenie, że w którymś momencie (odwołując się do metafory literackiej) wyewoluują z niego niemal dwie odrębne rasy ludzkie jak Morlokowie i Elojowie u Wellsa:) Musiałoby się stać coś (może zderzenie z kryzysem?), co rozsypałoby te klocki i pozwoliło poukładać na nowo. Zwróć uwagę, że scena polityczna w 2001 roku znacznie lepiej odzwierciedlała różnorodność polityczną. Czy protestująca młodzież może być katalizatorem takich zmian? Wątpię. Wygląda na to, że sprawę ACTA na razie wygrali, więc teraz ochoczo wrócą do swoich komputerów. Skrzykną się znowu, jeżeli ktoś ugodzi w ich wąsko rozumiany interes, ale nic oprócz tego ich ze sobą nie łączy.

      • laudate44 Says:

        H. – przedstawiasz ciekawe tezy i raczej ryzykowne prognozy. Wystarczy jednak że uznasz, iż za protestami stoi nie tylko młodzież – cały obraz zjawiska ulegnie zmianie. Zauważ, choćby na St Opinii, ile wyważonych głosów ludzi raczej kompetentnych opowiedziało się przeciw praktykom zapisanym w ACTA.
        To co początkowo wyglądało (dle red Gadomskiego z GW wciąż tak wygląda) na wybryk zmanipulowanych małolatów, okazało się Społecznym Głosem w debacie na temat ustawodawstwa, nowych technologii i dystrybucji dóbr kultury.
        Pomińmy żałosne usiłowania polityków zagospodarowania protestów dla siebie, pomińmy „szczeniacką” formę protestów i buńczuczne zapowiedzi walki z rządem. Protesty pokazały stan świadomości części społeczeństwa zniecierpliwionego indolencją i beztroską klasy politycznej. Absolewnci kierunków socjologicznych mają gotowy materiał na prace doktorskie. Żyjemy w ciekawych czasach.

      • Hipokrytes Says:

        Ja też jestem przeciw ACTA. Ale to wcale nie kłóci się z tym, iż uważam że znaczna część protestujących, protestuje z niskich pobudek korzystając jedynie z wzniosłych haseł. I wątpię, ze urodzi się z tego szerszy ruch społeczny. Pamiętasz jak groteskowo wyglądały jesienią manifestacje polskich oburzonych? Dużą zmianą jest już sam fakt, że władza będzie musiała brać pod uwagę powtórzenie się takich akcji w przyszłości, ale o tym już pisałem. Czy mam rację? Zobaczymy. A ciekawe czasy są zawsze;)

      • laudate44 Says:

        Piszesz:
        Dużą zmianą jest już sam fakt, że władza będzie musiała brać pod uwagę powtórzenie się takich akcji w przyszłości…

        Masz zdecydowana rację – od poczatku uważam to za największy PLUS całej antyActowskiej zadymy. Dla partii rządzących taki masowy protest (w błahej wydawałoby się sprawie), to policzek wstydu i niebezpieczeństwo utraty poparcia. Sondaże już pokazały, że wśród małolatów PO zjeżdża w dół.

  6. SAWA Says:

    Laudate, miałam się nie odzywać w tym temacie więcej, bo bawić się we wróżkę nie będę i tak jak Hipokrytes nie widzę w tym szale niczego konstruktywnego.
    Czas będzie tu najlepszym weryfikatorem.
    Zadziwia mnie jednak twoja argumentacja, która na dodatek opiera się na nieprawdziwych przesłankach. Pominę już fakt, że zwrócenie ci uwagi na problem ACTA w Irlandii powinien dać Ci na tyle do myślenia, by nie koncentrować się w tym problemie na rządzących u nas i przynajmniej przyznanie do zbyt pochopnych wniosków o specyfice polskiego rządu i Tuska w wychodzeniu przed szereg i służalczość wobec Wielkiego Brata. Rzetelność i racjonalność wzięcia problemu za rogi wskazywałaby na to, że tak myślący facet jak Ty zwróci uwagę na problem stanowienia prawa w ramach Unii Europejskiej. Ależ skąd Ty brniesz dalej z niepojętymi dla mnie diagnozami że wszystkiemu winien styropian. Używasz przy tym nieprawdziwych argumentów. Zwróciłam Ci uwagę, że powielasz obiegowe w mediach opinie o hakerach i śmiejesz się z tłumaczenia Grasia (razem z dziennikarzami, Moniką Olejnik, Kurskim, Suskim, Rozenkiem i innymi) choć tłumaczyłam ci, że Graś niczego niemądrego wówczas nie powiedział. Nie uwierzyłeś mi, choć to nie ty, a ja jestem fizykiem i z tego typu problemem miałam do czynienia za każdym razem przy wdrażaniu nowego systemu komputerowego. Mówili o tym inni informatycy, ale kto ich słucha? Lepiej udawać fachowca w każdej dziedzinie i śmiać się, że inni się nie znają. Graś zapewne się na tym nie zna (i nie musi) i pewnie zaufał tłumaczeniu informatyków. Ale w pierwszym momencie tak to wyglądało, mnie możesz nie wierzyć, ale może trzeba było moje zdanie zweryfikować w sieci – Waglowski to człowiek, który tymi problemami zajmuje się od lat, a wówczas napisał tak http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11011079,Waglowski__Prosze_nie_wierzyc_w_informacje_o_ataku.html . Czy wobec tego uzasadnione jest używanie określeń, że rzecznik rządu ewidentnie kłamał?
    Internet to medium o ogromnej sile – trzeba z niego umieć korzystać rozsądnie – to zasada, którą nie tylko rząd po tych doświadczeniach powinien sobie przyswoić, ale zwykli użytkownicy przede wszystkim, a dotyczy to i ciebie i mnie Laudate i tysiące tych skoczków, co skaczą w większości nie wiedząc za czym.
    Jest mi przykro, że coraz więcej ludzi nie zwraca uwagi na WARTOŚĆ słowa. Cóż warta WOLNOŚĆ SŁOWA bez jej wartości i odpowiedzialności za nie?
    I nie przerzucaj, że własnie tego nie masz od rządu, bo to cie nie usprawiedliwia. 😦

    • laudate44 Says:

      Ależ ja widzę, że „obiegowe opinie” powtarzane w internecie znajdują coraz więcej racjonalnych uzasadnień. Obrońcy paktów Acta jakby jakoś przycichli, bo argumenty typu „cudzą własność trzeba szanować” okazały się niewystarczające wobec konieczności szanowania wolności. Mnie nie kręci zadymiarstwo – skoczkiem nie jestem, natomiast widzę zagrożenie w dawaniu korporacjom bata na drobnych uzytkowników Internetu, bo mam w pamięci liczne przyklady jak np. Izby Skarbowe wykańczały pzredsiębiorców w PL. (Optimus się kłania)

      Polecam artykuł Piotra Rachtana w którym objaśnia detalicznie na czym polega szaleństwo ustawodawców którzy chcieliby nakazać własciecielom witryn totalna kontrolę swoich użytkowników.

      http://studioopinii.pl/artykul/5833-piotr-rachtan-acta-o-spoznionym-refleksie-i-entuzjastach-pajdokracji

      Waglowski pisał TYLKO o serwerach ministerstwa kultury, a Graś zabrał głos w sprawie witryny premiera. Dlatego opinii o nim
      nie zmienię, niezależnie od tego kto się wraz ze mną natrzasa z rzecznika. Kolejne ataki hakerów i zamieszczanie napisów „Powiedz Tacie, że z nami nie wygra” zamieszczone na stronie Kasi Tusk potwierdzają że atak był. Powtórzono go demonstracyjnie podczas konferencji prasowej Boniego I Zdrojewskiego, żeby wyprzedzić próby lekceważenia problemu.
      Kolejnym facetem który sie wygłupił był gen. Koziej, który chciał zaprowadzić stan wyjątkowy w przestrzeni wirtualnej. I co, ja mam za to przepraszać? A może udawać, że tego nie czytałem?

      Problemami Irlandii zajme się, kiedy uznam za stosowne. Tutejsza reakcja na Acta była inna, bo zupełnie inna jest mentalność, zamożność i struktura społeczeństwa. Gdybym chciał przez to przebrnąć, żeby wykazać dlaczego w PL hakują i protestują a w IRL ani jedno ani drugie – Czytelnicy zasnęliby z nudów.
      Piszę po polsku i dla Polaków – sam wybieram co może zainteresować Czytelników.

      I na koniec nieco patetycznie: w przypadku, gdy zanosi się na pogwałcenie wolności słowa – milczenie byłoby przejawem Braku Odpowiedzialności.

      Jak się już na ten temat nagadam – wrócę do swoich wycieczek historycznych z tą błogą swiadomością, że opowieści o sztuce renesansu nie spowoduja zadrażnień. O to co było nie warto się sprzeczać, natomiast o to co może nastąpić – warto.

      • SAWA Says:

        Szkoda słów 😦
        Już nie będę nawet próbować przywracać Cię do rzeczywistości niewirtualnej – tu poczytaj jak znowu strzelasz kulą w płot http://wprost24.pl/ar/289345/Kasia-Tusk-padla-ofiara-hakerow-Powiedz-tacie-ze/
        W sumie szkoda 😦

      • laudate44 Says:

        Rzeczywiście myliłem się:

        „W sobotę, tuż po godzinie 19 nagle przestała działa strona internetowa Sejmu. Do ataków hakerów przyznała się grupa Anonymous. Na swoim profilu na Twitterze zamieściła krótką wiadomość – „TANGO DOWN – sejm.gov.pl”. ”
        – to fragment linkowanego artykułu, a czarne jest białe

      • SAWA Says:

        I po co dalej brniesz, przecież pisałeś o hakerach na stronę Kasi Tusk (dobrze widziałeś o czym pisałam). :
        „Strona Kasi Tusk ma jednak nieco inny adres – makelifeeasier.pl. Niby to różnica tylko jednego „e”, ale zmienia bardzo wiele. „

      • laudate44 Says:

        O co Ci chodzi? Przyznałem się do pomyłki.
        Która zresztą nie zmienia niczego. Niezależnie od tego co ja sądzę o zamieszaniu wokół ACTA, rzeczywistości nie da się zaczarować.
        Czy myślisz, że jak zamilknę sytuacja wróci do poprzedniego stanu?
        W dawnych czasach władcy zabijali posłańców przynoszących złe wiadomości… Trudno powiedzieć, czy to była skuteczna metoda konfrontacji z rzeczywistością.

  7. wiedźma Says:

    Poczekam aż zakończysz krucjatę i wrócisz do wycieczek historycznych. Tylko mam pewną wątpliwość : czy aby na pewno o to co było nie warto się sprzeczac ? Hmmm…..
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Hm.. krucjatę. Nie dowierzam.

      • wiedźma Says:

        Może przesadziłam, przepraszam, ale odczuwam silne zmęczenie dyskusjami, w których najważniejsze są emocje. A emocje mają to do siebie, że potrzebują wielkich słów i już niekoniecznie znajomości rzeczy.
        To jest chyba nasza narodowa specjalnośc, że tak się te dyskusje toczą……

      • laudate44 Says:

        Nie sądzę Wiedźmo by w naszych dyskusjach emocje były Najważniejsze. Spieramy się o diagnozę zjawiska społecznego (w tle jest stosunek do obecnego rządu) a przy okazji ujawnia się hmm… temperament.
        Powołam się znowu na najnowszy – linkowany niżej – artykuł Tomasza Lisa. Znakomicie napisany – trafiający w sedno a zauważ ile tam emocji! I wyobraź sobie co byłby ten artykuł wart, gdyby Lis użył języka akademickiego wypranego z emocji.
        (Zabrakłoby wtedy frazy o „dzięciołach walących łbami w smoleńską brzozę” – a tego bym Lisowi nie wybaczył 🙂

  8. laudate44 Says:

    Dla zainteresowanych kilka cytatów z wypowiedzi prof. Wnuka-Lipińskiego:

    -Problem tkwi nie w samej umowie, ale w tym, że sprawa ACTA była iskrą powodującą protesty pokolenia, „które wcześniej nie miało powodu protestować”.
    Protesty ws. ACTA „to bunt kulturowy i pokoleniowy”
    – Młodzi ludzie poczuli, że mogą zostać okradzeni z pewnej wolności. Z… czytaj więcej »

    – To klucz to zrozumienia protestów. Jak powiedział jeden z uczestników, „przemówiliśmy własnym głosem – jesteśmy i jesteśmy inni niż reszta” – zaznacza profesor. Nie wyklucza też, że na tej kanwie może powstać wspólnota polityczna, bo środki komunikacji to narzędzia władzy.

    – Polska ma najniższe zaufanie do władzy w Europie i do tego przyczynili się politycy. Ludzie nie ufają sobie wzajemnie, wszystkie transakcje i relacje społeczne muszą być regulowane. Jeśli rząd twierdzi, że nie trzeba zmieniać polskiego prawa (po ratyfikacji ACTA-red.), bo jest dostatecznie restrykcyjne, to nikt w to nie wierzy

    -W oczach opozycji (rząd) jest mistrzem PR, ale to nie są twierdzenia uzasadnione. Fundamentalne dla naszej gospodarki informacje, że mamy wzrost PKB i że złoty się umacnia, są niezwykle ważne, ale nie przebijają się do mediów. Przebijają się protesty…
    Rząd jest „reaktywny i defensywny” – popełnił katastrofalne błędy PR-owe, nie tłumacząc społeczeństwu, jaki jest sens ACTA, jak ma się do prawa, które obowiązuje i jakie będą tego skutki.

    KONIEC CYTATU

    Z diagnozą profesora się zgadzam, może dlatego, że obaj żyjemy w fikcji. Albo prowadzimy krucjatę. 🙂

    http://www.tvn24.pl/0,1733088,0,1,z-protestow-moze-wyrosnac-wspolnota-polityczna,wiadomosc.html

  9. laudate44 Says:

    Dla jeszcze bardziej zainteresowanych, dociekliwych i niezacietrzewionych relacja pro-rządowej GW z tego jak premier i ministrowie reagowali na protesty:

    Wtorek. Przemawia premier i zapowiada, że umowę podpisze. Twierdzi, że ACTA nie zagraża swobodom obywatelskim. Mówi, że minister Bogdan Zdrojewski prowadził otwarte konsultacje. Wpadka – okazuje się, że konsultacje były tylko z organizacjami ochrony praw autorskich. Rano minister Boni mówi o dołączeniu klauzuli zabezpieczającej przed nieodpowiednią interpretacją ACTA, ale już wieczorem MSZ stwierdza, że takiej klauzuli nie da się wprowadzić.

    Środa. Polski rząd podpisuje ACTA. Okazuje się, że umowa niespecjalnie podoba się ministrowi sprawiedliwości Jarosławowi Gowinowi. Ujawnił PAP, że rekomendował rządowi, by umowy nie podpisywać, bo jest zbyt represyjna. Depesza PAP znika.

    http://wyborcza.pl1,75968,11047178,Dekalog_VII.html#ixzz1kske3k7s

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,11011548,Gras_o_zablokowaniu_stron_sejmu_i_premiera___Trudno.html

  10. laudate44 Says:

    O ile nie będę musiał, o ACTA już nic nie napiszę (bo nie ACTA były przedmiotem analizy tylko stan swiadomości klasy politycznej)
    Dzisiejsza lektura dwóch artykułów ze Studia Opinii utwierdza mnie w przekonaniu, że miałem rację.

    Tomasz Lis pisze tak:
    „Mło­dzi Polacy mogli kilka mie­sięcy temu, przed ostat­nimi wybo­rami, zadać sobie pyta­nie – co dla nas ta wła­dza zro­biła i jak nas trak­to­wała? Odpo­wiedź? Nie zro­biła nic, a gene­ral­nie nas igno­ro­wała. Mło­dzi nie mieli jed­nak wiel­kiego wyboru. Mieli gło­so­wać na par­tię poli­tycz­nych dzię­cio­łów, walą­cych łbami w smo­leń­ską brzozę z taką inten­syw­no­ścią, że nawet nie zauwa­żają uszko­dze­nia kory (nie kory drzewa)? Mogli gło­so­wać na par­tię z oby­wa­te­lami w nazwie, na ruch z lide­rem w nazwie, ewen­tu­al­nie nie gło­so­wać. Tak też uczynili.

    Wszystko to stało się jed­nak nie­mal zupeł­nie po cichu, a tu nagle hałas, burza w sieci, tysiące na uli­cach. Co się stało? Bo ktoś zma­ni­pu­lo­wał gów­nia­rzy, jak sły­szę? Ktoś ich pod­pu­ścił? A może to hordy inter­ne­to­wych zło­dziei, za nic mają­cych wła­sność innych? Nie sądzę. „

    http://studioopinii.pl/artykul/5879-tomasz-lis-odrzuceni-odrzucaja

    Piotr Bratkowski w tym samym tonie:

    „ACTA to doku­ment zły: tak uważa nie tylko przy­tła­cza­jąca więk­szość aktyw­nych inter­nau­tów , ale rów­nież – praw­ni­ków. Zga­dzają się z tym i ci, któ­rzy uwa­żają że pirac­two w sieci należy bez­względ­nie ści­gać, jak i lan­su­jący (jak choćby Lip­szyc czy wpły­wowy blo­ger Art Kura­siń­ski) pogląd, że w epoce cyfro­wej samo poję­cie wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej należy rede­fi­nio­wać. I przy­po­mi­na­jący, że więk­szość naj­wy­bit­niej­szych dzieł kul­tury powstała w epoce, gdy nie obo­wią­zy­wały prawa autorskie.

    Ale – mówiąc cynicz­nie – nawet złego doku­mentu można prze­ko­nu­jąco bro­nić. Tym­cza­sem rząd robi to w spo­sób naj­gor­szy z moż­li­wych.”

    http://studioopinii.pl/artykul/5899-piotr-bratkowski-prawo-murphy%E2%80%99ego-dlaczego-rzad-przegral-acta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: