Fascynacje Filippo Lippiego

W jednym z poprzednich wpisów zamieściłem reprodukcję fresku Masaccia z Kaplicy Brancaccich we florenckim kościele Santa Maria Carmina. Wg przekazów, malowidła były tak oryginalne i tak nowatorskie, że do kaplicy ustawiały się kolejki malarzy i czeladników pragnących podpatrzyć ukończone dzieło odważnego mistrza. Jednym z gorliwych adeptów malarstwa był młodziutki zakonnik Filippo Lippi.

Florentyńczyk Filippo Lippi został osierocony, gdy miał kilka lat. Opiekowała się nim uboga ciotka, ale gdy chłopiec skończył 14 lat, oddała go do klasztoru karmelitów, gdzie mógł liczyć na wikt i opierunek. Nikt nie pytał go o powołanie, w tamtych czasach nie przejmowano się takimi drobiazgami – klasztory pełniły funkcję koszar i przechowalni. Istnienie „ogólnie szanowanych instytucji opresji” było dotkliwe zwłaszcza dla kobiet z dobrych domów, które mając więcej żeńskiego rodzeństwa nie miały szans na posag na tyle znaczący by wyjść za mąż bez uszczerbku na reputacji rodziny. Mezalianse były nie do pomyślenia, zatem odosobnienie w klasztorze było powszechnym, choć dalekim od ideału, rozwiązaniem.

Vasari scharakteryzował Lippiego z tamtych czasów jako chłopca zręcznego i pomysłowego lecz zupełnie niepodatnego na nauki teologiczne. Podobno Filippo nigdy nie przeczytał żadnej książki, a słowo pisane traktował z obrzydzeniem. Pociągało go rysowanie, czemu oddawał się od najwcześniejszych lat, więc kiedy w jego klasztorze Santa Maria della Carmine powstało jedno z najznakomitszych malowideł tamtych czasów, uzdolniony zakonnik był pośród tych, którzy z zachwytem wpatrywali się w olśniewające, nowatorskie dzieło Masaccia.

Masaccio był pionierem w odkrywaniu znaczenia perspektywy, ruchu postaci i światłocienia. Ośmielił się ukazywać emocje, dbał o trójwymiarowość postaci, pokazał, że przyroda oraz budowle, naczynia, ozdoby i ubiór mogą stanowić wdzięczny temat malarskich poszukiwań.

Tym tropem poszedł Filippo Lippi, wielki adorator stylu Masaccia. Pierwsze freski wykonane za zgodą przeora w klasztorze zdradzają bezkrytyczną fascynację osiągnięciami poprzednika. Później Lippi rozwinie swój własny styl, który również znajdzie naśladowców.
Wymienię ich od razu: Botticelli zapożyczył od Filippa zmysłowość i erotyzm, Michała Anioła zafascynował ruch i dynamika a Leonarda da Vinci – pejzaże wyłaniające się zza pleców głównych postaci.
Wystarczy przypomnieć sobie słynną „Mona Lisę” i roztaczający się za nią pejzaż albo „Madonnę wśród skał” aby znaleźć podobieństwa z obrazami Filippo Lippiego, który z naśladowcy stał się prekursorem.

Moda na pejzaż traktowany nie tylko jako banalne tło, lecz z dbałością o precyzję i szczegół – przyszła z Niderlandów. Istnieją domysły, że Filippo zetknął się ze sztuką malarzy flamandzkich podczas pobytu w Padwie. Pod ich wpływem wzbogacił swój styl, odchodząc całkowicie od chwilami nieporadnego i schematycznego malarstwa Masaccia. Zmiany widać choćby na obrazie „Adoracja Dzieciątka w lesie”.

adoracja w lesie

Obraz ten namalowany w połowie XV zajmował centralne miejsce w pałacowej prywatnej kaplicy Cosimo Mediciego. Stylistycznie odległy od ówczesnych standardów, nasycony jest mistycyzmem i tajemniczością. Scena adoracji nagiego Dzieciątka, gdzie oprócz Madonny pokazany jest tez młodziutki Jan Chrzciciel i św. Bernard rozgrywa się w gęstym lesie, pełnym cieni, dzikich roślin, poskręcanych gałęzi. Bardziej to przypomina scenografię filmu o Harrym Potterze niż stajenkę w Betlejem.

Podczas II Wojny Światowej „Adoracja..” – będąca od ponad stu lat własnością państwa niemieckiego – była ukrywana w bunkrze przeciwlotniczym. Tuż przed kapitulacją Berlina, wraz z innymi cennymi dziełami sztuki została przewieziona do nieczynnej kopalni potasu w miejscowości Merkers. Po zakończeniu wojny obrazami „zaopiekowali się” Amerykanie, którzy wiele z nich zabrali za ocean. Po kilku latach „Adoracja…” Lippiego wróciła do Berlina – można ją oglądać w Państwowej Galerii Malarstwa.


„Koronacja Marii Dziewicy” – obraz z Galerii Uffizi

W wieku dwudziestu kilku lat Filippo Lippi opuścił zgromadzenie klasztorne i stał się samodzielnym artystą. Nie porzucił stanu duchownego, bo to było niemożliwe bez narażania się na represje i ostracyzm. Piastował nawet jakieś funkcje kościelne w kolejnych parafiach, ale nie miał inklinacji do ascezy i celibatu. Artystyczna wrażliwość szła u niego w parze z umiłowaniem ziemskich, radosnych aspektów życia. Dlatego, mimo rosnącej sławy i stałych zamówień, także od najbogatszego florenckiego bankiera Cosimo Mediciego – Lippi klepał biedę trwoniąc zarobione floreny w oberżach i zamtuzach. Kronikarz Vasari zauważa, że żądze cielesne Filippa był tak silne, że bez ich zaspokojenia nie był w stanie skupić na pracy twórczej. Podobno raz gdy Medici kazał zamknąć go w pałacu, aby wywiązał się ze zobowiązań i wreszcie namalował obiecany obraz – Lippi nocą opuścił się z okna po prześcieradłach i poszedł „w miasto”. Na szczęście patron miał dużo wyrozumiałości dla artystów, choć nie było to uczucie zupełnie bezinteresowne: obrazy Lippiego i innych zdolnych malarzy posyłał w prezencie swoim możnym znajomym, np. papieżowi – zaskarbiając sobie ich przychylność.

ff
„Madonna z dzieciątkiem” – Muzeum w Waszyngtonie

Tymczasem cieszący się coraz większym uznaniem Lippi nie ustawał w poszukiwaniach artystycznych, wzorem Giotta i Masaccia nadawał postaciom dynamiki i emocji, dbał o kompozycję i perspektywę. Był odważny w przełamywaniu konwenansów. Nie sięgał po niebiański sztafaż, sceny religijne sprowadzał na ziemię, czasem w sposób dość zaskakujący. Madonnę rzadko umieszczał na tronie, przedstawiał ją w pozach pozbawionych majestatu, w otoczeniu sprzętów domowych, bez aureoli, z czytelną intencją pokazania macierzyństwa jako liczącej się wartości. Niesforne gesty Dzieciątka próbującego objąć rodzicielkę za szyję stanowiły przełom w pokazywaniu tej szczególnej postaci uosabiającej dotąd raczej cechy boskie niż ludzkie.

Oprócz malarstwa Lippi miał drugą życiową pasję: kobiety. Nie mógł się bez nich obejść, znajdując w ich ramionach radość i inspirację. Na płótna i freski przelewał swoje uwielbienie dla ich urody, fascynację erotyzmem i delikatnością. Artyści jego czasów malowali kobiety dostojne, rozmodlone – Lippi udowadniał, że kobiety są przede wszystkim piękne. Nikt przed nim nie umiał tak subtelnie i tak zuchwale wydobyć esencji kobiecości. Na jego obrazach nie ma majestatycznych zimnych „niewiast” – są czułe matki i emanujące erotyzmem kochanki. Lippi nadawał kobietom zmysłowość, którą później rozwinie jeszcze jego pilny uczeń i naśladowca – Sandro Botticelli.

Przykładem jest znajdujący się w katedrze w Prato fresk Lippiego „Uczta Heroda”, gdzie pośród gości siedzących za stołem tańczy Salome. Jej biała sukienka przyciąga wzrok, zdumiewa delikatnością i zwiewnością, pod falbankami można domyślać się zgrabnego ciała. Równie zmysłowe postaci odnajdziemy na powstałych później obrazach Botticellego. Wystarczy wspomnieć o słynnej „Wiośnie” lub „Judycie niosącej głowę Holofernesa.”
Przy całym uznaniu dla Botticellego nie można zapominać, kto pierwszy malując błyszczące dziewczęce oczy, kształtne usta i figlarne noski, kto trudząc się w odmalowaniu muślinowych woalek, perełek we włosach i sukienek z tysiącami fałdek i plisek dał wyraz swojej szczerej fascynacji kobiecym pięknem. Kto znalazł sposób by pokazywać, że zmysłowość nie jest czymś lubieżnym, że ma subtelny wymiar.

salome

Erotomania nieomal zgubiła Lippiego, który nie bacząc na swój wiek, sławę i stan duchowny uwiódł młodą mniszkę, a może dał sie jej uwieść.
W roku 1456 Filippo pojawił się w Prato, małym miasteczku niedaleko Florencji, aby namalować freski w katedrze. Istnieją tam do dziś, ukazują sceny z życia Jana Chrzciciela oraz tamtejszego patrona św. Stefana i są uznawane za najważniejsze i najdojrzalsze dzieła w dorobku Lippiego.
W Prato pozostawał przez trzy lata pełniąc jednocześnie funkcję kapelana i spowiednika w tamtejszym klasztorze żeńskim. Przysłowie o wilku, który wszedł do owczarni znalazło tu swoje najpełniejsze zastosowanie. W tłumie mniszek bystre oko chutliwego artysty wypatrzyło piękną dwudziestoletnią Lukrecję Buti, która jak złoto pasowała do jego wyobrażeń o kolejnej świętej lub samej Madonnie.
Za zgodą przeoryszy Lukrecja została modelką 50 letniego wówczas Filippo, a wkrótce stała się jego kochanką. Lecz to nie koniec. Filippo porwał ją z klasztoru i mimo usiłowań mniszek oraz jej rozgniewanego ojca, nigdy nie pozwolił by tam wróciła. ( Podobno w jej ślady poszły inne młode zakonnice, które kolejno uciekały z mężczyznami a sędziwa przeorysza umarła ze zgryzoty). Pamiętajmy, kto wcześniej był pracodawcą Lippiego, kto dbał o rozwój jego talentu. Cosimo Medici, wyrozumiały dla słabości Filippa (sam miał nieślubne dziecko z kirgiską niewolnicą) szybko uciszył skandal i nie pozwolił by połączonych romansem mnichowi i mniszce spadł włos z głowy. Żaden podrzędny kupiec, czyli ojciec Lukrecji, ani żadna przeorysza nie mogli się sprzeciwić potężnemu władcy Florencji. Lukrecja pozostała w domostwie Filippa i pozowała mu do kolejnych obrazów. Jej buzię można poznać na „Zwiastowaniu” znajdującym się we florenckim kościele San Lorenzo i na wspomnianym fresku jako Salome. Lecz najwspanialszy i najsłynniejszy portret Lukrecji to ten, gdzie pozuje jako „Madonna z Dzieciątkiem i dwoma aniołami”

Burzliwa miłość nie przetrwała długo, po narodzinach dwójki dzieci Filippo opuścił Lukrecję i wyjechał do Spoleto tworzyć kolejne freski, a być może uwodzić kolejne kobiety. Niedługo potem zmarł w wieku 63 lat, a kiedy Cosimo Medici pojechał zabrać jego zwłoki, urzędnicy ze Spoleto uprosili go, aby im je łaskawie zostawił. Argumentem było to, że Florencja ma i tak mnóstwo grobów sławnych ludzi, więc jeden mniej jej nie zaszkodzi. Tymczasem dla Spoleto będzie honorem, gdy szczątki wielkiego malarza spoczną w miejscowej katedrze, albowiem jak dotąd nie ma tu grobu nikogo znamienitego.
Dobrotliwy „ojciec chrzestny” Cosimo zgodził się: Filippo Lippi spoczął w Spoleto. Jego syn Filippino, dzięki sławie ojca, własnemu talentowi i mecenatowi Medicich wyrósł na uznanego malarza.

koronacja/fragment
Fragment pokazanej wyżej „Koronacji…”

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarzy 17 to “Fascynacje Filippo Lippiego”

  1. Onibe Says:

    trzeba przyznać, że miał talent i… dobry gust do kobiet ;-). Lukrecja zaiste zasługiwała na lepszy los niż mniszki, taka uroda zmarnować się nie mogła. Dobrze, że oprócz innego „niemarnowania” zachowała się także na portretach Artysty.

    bardzo ciekawa notka biograficzna, po jej przeczytaniu pomyślałem, że: po pierwsze, dobrze się czujesz w tych klimatach, po drugie… chętnie przeczytałbym fabularyzowaną biografię Lippiego autostwa… Irvinga Stone’a ;-). Oczywiście nie jako konkurencję wobec powyższego, ale raczej rozszerzenia. Ale, jako że Stone już nie żyje, to może Ty się bardziej zaangażujesz w takie potyczki? 😉

    • laudate44 Says:

      He, he.. Jest taka anegdota, przytoczę z pamięci:
      Mark Twain, kiedy był jeszcze nikomu nie znanym pisarzem został poproszony o wygłoszenie odczytu. Zaczął tak:
      „Karol Dickens nie żyje, Szekspir nie żyje, Dantego dawno śmierć zabrała, a i ja nie czuję się najlepiej…”
      Czytałem kilka książek Irvinga Stone’a (kto nie czytał?) w tym również tę o MichaleAniele i bardzo mi taki fabularyzowany styl odpowiada.
      Co nie znaczy że porwę się na pisanie o Lippim. To za dużo pracy, musiałbym mieć jakieś stypendium…
      Chociaż wczoraj szukając w księgarni artystycznej czegoś obszerniejszego niż notka na Wiki, niczego o Lippim nie znalazłem – o innych artystach renesansu było mnóstwo. Hm… z tego nadmiaru dóbr popełniłem błąd: kupiłem książeczkę o Giotto ze znanej serii Taschen nawet nie zagladając do środka. W domu okazało się, że to wersja hiszpańskojęzyczna 🙂 czyli zupełnie dla mnie niezrozumiała.
      Pozdrawiam ( wyślę Ci maila, OK?)

  2. Tetryk56 Says:

    Czołem, Laudate!
    Kolejna piękna historia z odległych miejsc i czasów. Masz talent zarówno do opisywania, jak i wyszukiwania bohaterów!
    A z tym stypendium… może to jest pomysł?

    • laudate44 Says:

      Tetryku, bohaterów ci u mnie dostatek 🙂
      Nie wszyscy są tak barwni jak Filippo, ale chętnie pochylę się nad nimi podczas długich jesiennych wieczorów.
      Pozdrawiam

  3. SAWA Says:

    Ta opowiastka zafascynowała mnie wyjątkowo. Ciekawa postać, a jego dzieła niebywałe. Nie znam się na malarstwie, a tym bardziej tamtej epoki, ale te dzieła są tak inne niż pozostałe z tamtych czasów – jak nie świętoszkowate, to nadęte lub karykaturalnie kukiełkowate. Nie sądziłam, że ktokolwiek w tamtych czasach potrafił tchnąć tyle życia. Pięknie tę postać nam tu przedstawiłeś i myślę, że fabularyzowana biografia tak ciekawej postaci byłaby perełką.

    • laudate44 Says:

      A ja im bardziej zagłebiam sie w temat, tym bardziej mnie on wciaga – odkrywam wciąż nowe powiązania między postaciami, sytuacją społeczną a wydarzeniami historycznymi. Fascynujące jest śledzenie w jaki sposób przebiegał rozwój malarstwa, od schematycznego i koślawego do coraz doskonalszego pod wzgledem techniki, perspektywy i psychologii postaci.
      Zabierając się do pisania mam ogromne dylematy „co pominąć, a co opowiedzieć” Nie mam serca pozbywac się drugorzędnych detali, więc czasem wychodzą teksty długie.
      I wciąz widzę możliwość ich rozszerzenia 🙂 o czym niebawem się przekonasz. Pozdrawiam

  4. laudate44 Says:

    Dla uzupełnienia opowieści – filmik pokazujący malowidła w kaplicy Brancaccich, te same które zainspirowały młodego zakonnika Filippo. Freski powstawały na przestrzeni kilkudziesięciu lat ( a nawet dłużej) – zaczęli je malować Masaccio i Massolino, a kontynuował m.in. Botticelli i syn naszego bohatera – Filippino Lippi. Tak więc historia rodzinna zatoczyła koło.

  5. wiedźma Says:

    Jak to się stało, że dopiero dziś zobaczyłam tem tekst ??? Piszesz, że długi ? przeczytałam jednym tchem… 🙂

  6. laudate44 Says:

    A tak sie stało, że opublikowalem dwa wpisy jednego dnia i Twoją uwagę przyciagnęły nieszczęsne narkotyki. 🙂
    Trochę się nawet dziwiłem, że nie zajrzałaś tutaj…
    PS. Weekend się zbliża, kolejny tekst w głowie dojrzewa. Pozdrawiam

  7. Kultura Says:

    Kultura…

    […]Fascynacje Filippo Lippiego « Laudate[…]…

  8. ania Says:

    Fantastyczny tekst
    ukłony:)

  9. Artur Ziaja Says:

    „Podczas II Wojny Światowej „Adoracja..” została wraz z tysiącami innych obrazów i dzieł sztuki skradziona przez Nazistów i przez długi czas ukrywana była w bunkrze a tuz przed kapitulacją Berlina, została przewieziona do nieczynnej kopalni potasu. Po zakończeniu wojny obrazami „zaopiekowali się” Amerykanie, którzy wiele z nich zabrali za ocean. Po kilku latach „Adoracja…” Lippiego wróciła, ale nie do Florencji lecz do Berlina – można ją oglądać w Państwowej Galerii Malarstwa”.
    Nieprawda. Obraz ów był własnością Berlińskiej Galerii Sztuki. Nabyło go jeszcze panstwo pruskie w 19 wieku. Faktem jest, że pod koniec wojny zostal ukryty w owej kopenii potasu w celu ochrony przed zniszczeniem. NIE WSZYSTKIE DZIEŁA SZTUKI W NIEMCZACH ZOSTAŁY ZRABOWANE.

    Salome jest elementem fresku „Uczta Heroda”, a nie jak napisano „Uczta Baltazara”. Ta druga to inny czas i miejsce i inny motyw przewodni, a mianowicie „mane tekel fares”.

    Proszę nie generować faktoidów i nie puszczać ich w obieg – bo sieją one spustoszenie w szeregach prawdy.

    Artur Ziaja

    • laudate44 Says:

      Drogi Panie,
      pomyłki się zdarzają, rzeczywiście jest to Uczta Heroda a nie Baltazara (poprawiłem) ;
      Adoracja… Lippiego – tu też jest pomyłka, widocznie pisząc ten tekst korzystałem z niesprawdzonych źródeł. Dziś zajrzałem do Wiki – jest tak jak Pan pisze. Adorację… kupiło państwo pruskie w czasach romantyzmu. Nie sieję spustoszenia, najwyżej popełniam błędy rzeczowe. Na paręset tekstów, które napisałem tych błędów było dosłownie kilka i nie wynikały ze złej woli.
      Dziękuję za zwrócenie uwagi.

  10. Adoracja berlińska | Laudate Says:

    […] Dzieciątka w lesie”, jedno z najlepszych dzieł Filippo Lippiego powstała w połowie XV wieku. Obraz zamówił opiekun i dobroczyńca niesfornego malarza – […]

  11. Mały chłopiec z Betlejem w Uffizi – Slow faith Says:

    […] Lippi  – najlepszy opis jego życia znalazłam na Laudate. Warto […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: