Halloween nareszcie!

Nadeszło oczekiwane święto Halloween. Oczekiwane przez miliony dzieci i dorosłych na całym świecie. Obchodzi się je corocznie 31 października – głównie w krajach anglosaskich ale także w Skandynawii, Niderlandach, Austrii i Japonii. Święto prawdopodobnie ma korzenie pogańskie, ale powstało z czysto ludzkich potrzeb na które religijni ortodoksi nie powinni się boczyć. Cóż bowiem złego jest w przebierankach, straszeniu się pająkami, wydrążonymi dyniami czy kościotrupami. Religia, której głównym symbolem jest człowiek umierający na krzyżu, a stare kościoły pełne są wystawionych na widok publiczny szkieletów i relikwi, nie powinna tak zawistnie reagować na przejaw ludzkiej fantazji i humoru.

Halloween wywodzi się z Irlandii. Prastare święto zbiorów związane z zakończeniem okresu prac polowych zostało w wiekach średnich „zagospodarowane” przez irlandzkich mnichów, którzy narzucili swoją wersję obchodów i dedykowali ten dzień modlitwom i wspominaniu zmarłych. Nie pierwsze to święto pogańskie które Kościół zaanektował na swoje potrzeby, analogicznie rzecz się ma z datą Bożego Narodzenia (święto Saturna, przesilenie zimowe) oraz wielkanocną tradycja święcenia jajek, pisklaczków i zajączków jako symbolu budzącego się życia.

W XI wieku, gdy Irlandia była w pełni krajem katolickim, pojawia się pierwsza wzmianka o obchodach Halloween w noc poprzedzającą Wszystkich Świętych. Na tradycję pogańskiego świętowania „dożynek” nałożyła się wersja chrześcijańska, której głównym przesłaniem było „oswajanie” ze śmiercią. Pomysł się przyjął i przybrał formę jaka przetrwała do dziś. W przededniu oficjalnego święta zachęcajacego do refleksji lud organizował jego plebejską wersję, jakby próbował odebrać śmierci jej powagę i grozę. Zaczęto przebierać się za postaci ze świata nadprzyrodzonego, palono ogniska a dekorację stanowiły rekwizyty zwiazane ze śmiercią potraktowaną zabawowo. Obchody Halloween nie stały w sprzeczności z doktryną Kościoła. Pierwsze wydrążone rzepy z zapaloną świeczką zebrane z irlandzkich i szkockich pól (dynia pojawiła się później w Ameryce Płn.) były dedykowane duszom czyśćcowym czekajacym na przejście do nieba.

Symboliczna śmierć zrobiona z warzywa, ze słomy lub wycięta z papieru jest swoją własną karykaturą. To co w rzeczywistości jest tragiczne i pełne niepewności – dzięki halloweenowym wygłupom ma być ośmieszone. Udające grozę dekoracje i przebrania mają prawdziwą śmierć grozy pozbawiać – jest to fakt oczywisty, choć większość oddających się przebierankom i zabawie nie zdaje sobie z tego sprawy. Równocześnie krytykom tego święta ewidentnie brakuje zrozumienia dla głębokich potrzeb z jakich ono się zrodziło. Halloween jest tradycją europejską, która na fali ekspansji kultury anglosaskiej rozpowszechniła się po świecie, ale podobne w założeniach „festiwale śmierci” od wieków organizuje się w Meksyku.
Potrzebę zabawy opisał w słynnej książce Homo Ludens antropolog Johan Huizinga, któremu zawdzięczamy pojęcie Człowiek Zabawy. Huizinga „zaliczył zabawę do miana jednego z możliwych źródeł kultury i zdefiniował ją jako „dobrowolne zajęcie, dokonywane w pewnych ustalonych granicach czasu i przestrzeni… Zabawa jest działaniem zawsze w jakiś sposób społecznym, które nie jest jednak życiem zwyczajnym, gdyż nigdy nie tkwi w obrębie pragmatycznej aktywności człowieka, przeciwnie musi poza nią wykraczać”

Oprócz przebieranek i dekoracji do tradycji nocy halloweenowej należą zabawy towarzyskie (np wyciąganie zębami jabłka pływającego w misce napełnionej wodą)i wróżby. W specjalnym świątecznym cieście (barmbrack) zapieka się srebrną monetę lub pierścionek a ta osoba, której przypadnie kawałek z niespodzianką może spodziewać sie uśmiechu losu. Strzelające iskrami ogniska a poźniej fajerwerki miały rozproszyć mrok listopadowej nocy. Nie bez znaczenia było także to, że Halloween przypada po zakończeniu zbiorów, dla ludności rolniczej, której rytm życia wyznaczały pory roku była to data graniczna. Pełna fantazji i zabawy noc halloweenowa oznaczała zakończenie okresu ciężkiej pracy w polu i wejście w czas jesiennej nudy. Nie przypadkiem Halloween zdobył popularność w krajach mrocznej północy.

Nazwa Halloween po raz pierwszy pojawiła się w XVI wieku w Szkocji jako skrót wyrażenia All-Hallows-Even czyli dosłownie Wigilia Wszystkich Świętych. Dzieki rozrywkowej, atrakcyjnej formie świetowanie przed głównym świętem szybko rozpowszechniło się, obecnie należy do kultury masowej i wśród halloweenowych rekwizytów pojawiły się postaci z późniejszych baśni, legend i hollywodzkich horrorów. W średniowieczu nie znano Frankensteina ani Pirata z Karaibów.

P.S. Do tej pory tego święta nie obchodziłem, ale dziś zacząłem: zza obrazu wyjąłem martwego pajączka i powiesiłem obok monitora. Niech mnie straszy!

Fotografie: pierwsza pochodzi z Kyoto w Japonii, druga oczywiście z Meksyku, trzecią zrobiono w Szwecji.

Reklamy

Komentarzy 19 to “Halloween nareszcie!”

  1. Onibe Says:

    nie jestem wielkim fanem halloween, podobnie jak nie pokochałem walentynek, ale ja ogólnie jestem taki antykalendarzowy ;-). Natomiast nie mam nic naprzeciwko przekształcaniu tematów smutnych w radosne. Zabawa lepsza od lania łez, kult śmierci nikomu potrzebny nie jest, może więc halloween nas z niego wyleczy?

    • laudate44 Says:

      Witaj Onibe – zauważ, nie piszę z pozycji fana i orędownika. Próbuję wprowadzić nieco faktów historycznych i hm… naukowych do tego zamieszania, jakie w Polsce powoduje Halloween.
      Słyszałeś że jakiś księżulo zalecał rodzicom, aby zabronili dzieciom obchodzenia tego „pogańskiego i satanistycznego święta”?
      Toż to piramidalne nieporozumienie i organiczna zawiść strażników Jedynie Prawdziwej Wiary!
      Właściciele wszystkich świąt, psiakrew! 😦

      • Onibe Says:

        hej, wcale nie twierdzę, że orędowałeś 😉

        a pamiętasz, jakie były jaja a propos Harrego Pottera? Nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać – już nie tylko wioskowe klechy ze wschodniej Europy ale i sam Watykan nie mieli nic lepszego do roboty jak tylko tropić zło w przygodach Harrego 😉

      • laudate44 Says:

        Taa, niejaki Josef Ratzinger wsławił się rolą naczelnego egzorcysty walczącego z Harrym P. 🙂

  2. Zbyniek Says:

    A mój syn olał wskazania wioskowego klechy i wyciął wnuczkom dwie piękne dynie halloweenowe.
    Dziewczynki nie posiadają się z radości przywiozły i nam jedną dynie która stoi w kuchni i wieczorem żona zapala świeczkę wygląda fajnie.
    Czas najwyższy aby społeczeństwo w Polsce wreszcie pokazało środkowy palec katabasom i dewotom bawiąc się tak jak uważa.

    • laudate44 Says:

      Miłego Halloweenu z wnuczkami – dziadku Zbyńku!
      Na tym polega bogactwo kultury abyśmy mieli w czym wybierać i na tym polega wolność osobista, aby z ogromu możliwości korzystać zgodnie z własnymi gustami. A nie pozwalać aby te gusta kształtowała jedna Siła Przewodnia, która ludzi traktuje jak baranki!

  3. Smok Wawelski Says:

    Witaj,

    Jak zwykle z przyjemnoscia sobie przeczytalem i dowiedzialem sie paru ciekawych rzeczy, choc dla mnie ten caly helowin to abstrakcja jakas.

    • laudate44 Says:

      Ależ oczywiście, że abstrakcja – bo jesteś kolego Nowoczesnym Smokiem i obywasz się bez guseł. Nie zostałeś też wychowany w tradycji Halloweenu – a wiadomo, że najmocniej nasiąkamy takimi rzeczami za młodu. Potem je celebrujemy – nawet z przymrużeniem oka – bo nam przypominają utracone dzieciństwo.
      Dla mnie równie absurdalną tradycją jest przynoszenie młodych drzewek z lasu do domu i strojenie ich świecidełkami. Po co? I gdzie w tej choince „przekaz ewangeliczny” którym KK tak chętnie się podpiera?

  4. Tetryk56 Says:

    Tradycja + nowoczesność = Haloween 😉

  5. Tetryk56 Says:

    I jeszcze jedno:

  6. laudate44 Says:

    A przy okazji pytanie podstawowe: czy nasza Wiedźma przebrała się dziś za kogoś? 🙂 🙂

  7. missjonash Says:

    Ależ ja Cie lubię czytać 🙂 Z Halloween nie przepadam, ale ludzie niech się bawią. Zresztą ja w ogóle smutna jestem. Ksiądz którego słyszałam powiedział, że teraz atakują złe duchy entuzjastów zabaw Haloweenowych

  8. Dario Says:

    Czyli generalnie chodzi o problem zagospodarowania tej samej „klienteli”, jeśli tak można określić wiernych, wierzących czy po prostu ludzi. Sens Halloween i Święta Zmarłych w gruncie rzeczy jest taki sam (co nie dziwi ze względu na to, iż drugie jest kalką pierwszego, stworzoną na potrzeby łatwiejszego i mniej siłowego skłonienia miejscowej ludności do przejścia na chrześcijaństwo), a metody też są tożsame. Różnic nie ma wiele poza tym, że to później powstałe koncentruje się na smutku i nostalgii, a to wcześniejsze święto jest radosne, wesołe i emanuje dystansem do świata.
    A swoją drogą, do obu ludzie podchodzą z większą rezerwą i mniejszym zaangażowaniem niż kiedyś. Dla ludzi to odpowiednio zabawa lub przykra powinność, dla handlowców sprzedaż, a klechów wygłaszających pseudogłębokie „prawdy życiowe” prawie nikt nie słucha. Za kilka dni skończy się sklepowy szał ze zniczami i już na początku listopada wkroczy dekoracja bożonarodzeniowa. Po co? Aby sprzedać więcej okolicznościowego szajsu i aby ludzie mogli poszpanować, jacy to są bogaci i ile mogą postawić na stole lub pod choinką. Wymiar tzw. duchowy, związany z legendą o porodzie w stajni i jego znaczeniu, schodzi na wybitnie dalszy plan. I to jest drugie, co do białej gorączki doprowadza watykańskich Sithów. Podobnie jest odnośnie Wielkanocy czy innych świąt. Obecnie wiara u bardzo znacznej części ludzi jest wydmuszką, pustym rytuałem, powodowanym konformizmem i brakiem wyobraźni (co by zrobić ZAMIAST) o wiele częściej niż faktyczną potrzebą duchową. Chrześcijaństwo dzisiaj to prawie taka sama fasada jak demokracja w Rosji – istnieje głównie z wierzchu i na pokaz.

  9. wiedźma Says:

    Dzień dobry ! Wybitnie się spóźniłam … ale to co napisałeś o ” rodowodzie” Halloween jest dla mnie czymś nowym – nigdy nie poświęciłam uwagi temu świętu. Wszystko się zgadza.. podpinanie chrześcijaństwa pod pogańskie święta to stara i szacowna tradycja…
    Dzieciaki zbierają cukierki dzwoniąć do sąsiadów…. a mnie to nie przeszkadza, zrobiłam stosowne zapasy 🙂

  10. wiedźma Says:

    A smutna dziś jestem, bo pozapalam dziś znicze, choć nie cierpię tego smutnego rytuału. :(…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: