Pomyłki, anomalie i sentymenty

Postaram się krótko i ani o włoskim renesansie ani o cenach złota ani o pani Ani, którą wziął na język Wikileaks przytaczając opinie o niej sporządzone przez amerykańskich dyplomatów. Piszą niektórzy, że to opinie druzgocące. Ona sama zaś twierdzi, że usłyszała komplementy i bądź człowieku mądry!
Amerykanie są profesjonalistami, ale opinia pani Ani też ma swoją wagę. Nie można jej tak beztrosko odrzucać jak nie przymierzając brudną bieliznę do kosza z brudną bielizną. Kto pamięta, jak Ania mówiła o sobie, że jest porażona, ten wie że miała rację. Nawet Amerykanie to zauważyli, tylko nie napisali w raportach, bo ich język nie zna takich subtelności i wyszłoby, że jest shocked, a to nie to samo. Więc skoro teraz nasza zasłużona dyplomatka twierdzi, że Wikilaeks ją kompementuje, to nie trzeba się czepiać tylko poszukać gniazdka, żeby odłączyć ją wreszcie od prądu. To powinno poskutkować…

Nasz Rodak z irlandzkiego miasta Galway nie jest(jeszcze) w kręgu zainteresowań Wikileaks, więc raczej nie doczeka się komplementów. Pracując jako kelner w lokalnej restauracji wypisał kredą na tablicy, na co szef kuchni zaprasza. No co tego dnia zapraszał? Na opiekanego bakłażana. Nazwę tego warzywa, która po angielsku brzmi z francuska AUBERGINE nasz ziomek zapisał jako ABORYGENE. Powstała mała konfuzja, bo „opiekany Aborygen” podpada pod polityczną niepoprawność i można za to trafić do sądu. Irlandczycy znani ze swojego „take it easy” na pewno nie oskarżą polskiego kelnera o kanibalizm, najwyżej się pośmieją i poplotkuja, bo to lubią prawie tak samo jak Guinnessa.
Na wszelki wypadek nie powtarzajcie tej historii nikomu, bo gdyby się doniosło do Australii, konflikt dyplomatyczny gotowy. Skąd wiadomo, że nie znajdzie się tam jakiś gorliwiec, który „lojalność ceni wyżej niż kompetencje”.
Anomalie przyrodnicze przybierają różne formy, a porażenie atakuje znienacka.

Rano zajrzałem do gazet i moja wyobraźnia pomknęła w odległe lata, gdy jako kilkuletni chłopiec namiętnie przeglądałem klasery ze znaczkami starszego brata. Kto z was miał taką możliwość, wie że tego typu doznań się nie zapomina – obcowanie ze znaczkami było jak podróż dookoła świata, jak wędrówka do wnętrza ziemii, jak wylot w kosmos, bitwa pod Grunwaldem w pełnej zbroi i udział w dożynkach centralnych. Tylko troszkę przesadzę porównując zawartość opasłego klasera z dzisieszym internetem! 🙂

Młodzieży przypomnę, że w czasach powojennych polskie znaczki pełne były propagandy i polityki. Filateliści musieli stawiać czoła planom pięcioletnim, dynamicznemu rozwojowi przemysłu, wystawom rolniczym i rocznicom odzyskania ziem odzyskanych. Chcąc nie chcąc kolekcjonowali podobizny ówczesnych politruków i sekretarzy.

Jednym z bardziej znanych znaczków lat 50-tych był obrazek przedstawiający prezydenta Bieruta otoczonego gromadką dzieci. Bardzo ten znaczek lubiłem (zaraz po serii Rolnik, Hutnik, Rybak, Górnik), bo tchnęło z niego jakieś ludzkie ciepło. Patrząc na uśmiechnięte twarzyczki dzieci oraz jedno dorosłe zatroskane oblicze doznawałem błogiego poczucia spokoju i bezpieczeństwa. I dziś dzięki fotografii Kaczyńskiego z dziećmi wypożyczonymi z przedszkola ten nastrój do mnie wrócił. Dziękuję towarzyszu Jarosławie za tę podróż sentymentalną.

Reklamy

Tagi: , ,

komentarzy 17 to “Pomyłki, anomalie i sentymenty”

  1. ruum Says:

    Pan Prezes do tej pory. raczej porównywany był do Gomułki. Ale jego zdolność adaptacji jest w zasadzie nieograniczona. Rok temu chwalił polskiego patriotę – Gierka, teraz może robić za Bieruta. Jeszcze mu został Jaruzelski i Rakowski – jak przyjdzie potrzeba, to też się „wcieli”.

    PS
    Znaczka z Panem Prezesem, to raczej nie będzie. Jeszcze ktoś, zamiast poślinić, mógłby napluć…i to z odwrotnej strony.

    Pozdrawiam

    • Laudate44 Says:

      Prezes potwierdził tylko to, co pisałem tydzień temu: on prowadzi kampanię zorientowaną wyłącznie na swój przygłupawy lub zindoktrynowany elektorat. Nikt inny na takie badziewne zagrania się nie nabierze, a co wrażliwsi odwracaja wzrok, żeby nie puścić pawia. Tylko tych niewinnych dzieci byłoby szkoda
      PS. Tamte znaczki miały swój klimat. Nawet dość zgrzebna grafika lub monochromatyzm pozwalały osiągać wysoki poziom. Panoszył się na nich socrealizm czystej wody, ale jakie to miało znaczenie? Sentyment pozostał.

  2. Roman Strokosz Says:

    Nie potrzeba zadnych opinii ani informacji z Wikileaks, a jedynie trzeba siegnac do faktow z – na szczescie krotkiej – kadencji Pani Fotygi jako Szefa polskiej dyplomacji.
    1.Jedynie patetyczne stwierdzenia, że sa podejmowane proby rozmowy z Rosja na rzecz zniesienia embarga na polska zywnosc. Faktycznie oprocz pustych w tresci not dyplomatycznych skierowanych do Ambasadora Rosji nic wiecej nie uczyniono. Nikt nie staral sie przelamac lodow na rzecz dwustronnych rozmow na najwyzszym szczeblu i uzdrowienia bilateralnych stosunkow. Dzisiaj czcza gadanina, zas dzialan nie bylo zadnych.
    2. Dosc agresywne deklaracje i gesty Prezydenta Lecha Kaczynskiego wzgledem Niemiec i Rosji tylko posluzyly dosc sprytnemu zagraniu jakim bylo wprowadzeni przez Putina b.Kanclerza Niemiec Schroedera do Rady Udzialowcow GazPromu i dalej gazociag Polnocny jest faktem, ktoremu jednak przy odpowiedniej dyplomacji mozna bylo moze nie zaszkodzic ale i pomieszac. Był moment, w ktorym strona rosyjska zaproponowala zbudowanie wspolnie z Polska odnogi tego gazociagu do Polski i dalszego ewentualnego tarnzytowego wykorzystania przez Polske do Czech, Slowacji, Austrii i Wloch. Kto jest winien temu, ze nie podjeto rozmow w tym kierunku? Pani Fotyga zaprezentowala pozycje pelnego ignoranta a o Lechu Kaczynskim nawet nie wspomne.

    3. Systemy antyrakietowe i służalcze – wrecz na kolanch – upodlenie sie polskiej dyplomacji wzgledem Stanow Zjednoczonych.
    Niedopracowane i nieprzygotowane dyplomatycznie wizyty w USA, oczekiwanie w budynku Kongresu w korytarzu na rozmowe z ewentualnie przychylnie ustosunkowanym kongresmenem, ktory de facto nie posiadal sily oddzialywania w tym temacie, bowiem ani Bialy Dom ani Kongres, ani Izba reprezentantow ani tez Pentagon w kontekscie stanowiska Rosji nie byli zdecydowani, w ktorym kierunku pojsc, czy i z jaka korzyscia bedzie to dla samych USA a nie jakiejs tam Polski. Wykopanie szabelki zimnowojennej Polski wzgledem Rosji bylo wlasnie inicjatywa Fotygi i Lecha KAczynskiego.
    4.Forma pracy dyplomatycznej, balagan organizacyjny w resorcie wystawily Polske na posmiewisko czego efektem byly m.in dosc dziwne wizyty Kaczynskiego na Ukrainie, w Gruzji, zupelnie puste w tresci wystapienia na sesji plenarnej ONZ i w efekcie brak jakiekolwiek zainteresowania kuluarowego rozmowami z Polska przy okazji Sejsji ONZ na najwyzszym szczeblu. Wiele krajow wykorzystuje ten wrzesniowo-pazdziernikowy tydzien w Nowym Jorku. Polska dyplomacja dwukrotnie za przeproszenie olała te mozliwosc.
    4. Pomine, acz zasygnalizuje sprawy Katynia, relacje poslko-izraelskie i kwestie roszczen majatkowych, czy wreszcie dosc prymitywne w tresci i formie w sprawie bezpieczenstwa Polski w kontekscie sluzalczosci wzgledem Stan ow Zjednoczonych a w sprzecznosci z kierunkami Wspolnoty Europejskiej . Przyczyniono sie do izolacjonizmu Polski przez Unie Europejska.
    Przepraszam za przydlugi wpis, ale niezaleznie od moich sympatii politycznych akurat okres dyplomacji Pani Fotygi, jej pozniejsze wizyty w USA z MAcierewiczem zbyt dobrze sa mi znane w szczegolach by nie wyrazic wlasnie tej a nie innej opinii, w ogole nie posluguijac sie opiniami z Wikileaks

    • Laudate44 Says:

      Dzięki Romanie, nigdy dość przypominania o porażkach pani, która przypisuje sobie same sukcesy.
      Jak już całkiem zniknie z zycia publicznego – wtedy my też litościwie pomilczymy.
      Pozdrawiam

      • wiedźma Says:

        Sama prawda Romanie, ja także uważam, że nie wolno o takich ” sukcesach” zapominać.

  3. Kartka z podróży Says:

    Mozna napisać poczet dziwacznych ludzi naszej epoki. Niedawno poświęciłeś tekst Annie Kalacie. Jak mi sie obiło o uszy nie zdołała niestety zebrać podpisów po stosownymi listami poparcia do Senatu Najjaśniejszej.
    Dziś inna słynna Anna – tym razem Fotyga. Dziwna osoba, ktora nawet budzi we mnie – sam nie wiem czemu – podobnie współczujące uczucia jak ksiądz Natanek. Sam nie wiem czemu z troskliwym współczuciem o niej myślę. Pamietam ją z jakiejś komisji sejmowej na ktorą przyszła połamana po zderzeniu na rowerze z mercedesem. Tylu ludzi jeździ rowerami i nie zderza się z mercedesami. A ona ledwie wyjechała to się zderzyła. I tak samo było z nią w dyplomacji. czego się nie tknęła to katastrofa. Wyjatkowo pechowa osoba. Nawet Julian bez Ziemi zwrócił na to fatum Fotygi uwagę. Przepraszam za ogólnośc tego komentarza ale ilekroć o Annie Fotydze mowa to jakiś taki stan beznadziei mnie ogarnia. Nie mogę zebrać myśli
    Pozdrawiam

  4. Laudate44 Says:

    Kartku, wcale się nie dziwię, że nie możesz zebrać myśli… 🙂 Przypadek tej nieszczęśnicy działa destrukcyjnie, ot co.
    Mnie też stan beznadziei ogarnia ilekroś uswiadamiam sobie na jakie stanowisko ją wepchnięto. Wicherek powinien codziennie pokazywać ją podczas prognozy pogody jako wybryk natury!
    Czekam aż ją ktoś zabierze z życia publicznego, albo od prądu odłączy, żeby już nie była porażona i abyśmy się mogli, do cholery, zajmować czymś bardziej konstruktywnym, a nie tym tym strachem na wróble.
    Niestety oprócz niej sa inne strachy: Nelly… o nie, musze się napić!
    Pozdrawiam

  5. Laudate44 Says:

    Kolejny wpis w sobotę – będzie dość długi, bo dotyczący sztuki dawnych epok i jeszcze dawniejszego mitu…
    Jutro idę na koncert, w programie Mendelsohn i Mahler, więc pełna gala i powaga. Oraz blogowa nieobecność – usprawiedliwiona.

  6. SAWA Says:

    Życzymy ci Gospodarzu bogatych doznań kultury i korzystając z miłej ciepłej atmosfery pogadamy sobie czekając na długi felieton.
    Mnie nie pani Anna zaprząta głowę, a inna diva – Zyta.
    Zyta pokazała, że przejście do PiSdu nie było przypadkiem albo wypadkiem – ONA pasuje do nich jak ulał. Nawet ruch Leppera ani cyniczny do bólu Giertych nie miał takiego wpływu na psucie politycznego dyskursu, jak to co wyprawia PiS.
    Gdyby ktoś 10 lat temu powiedział nam, że tak mogą bezczelnie prymitywnie kłamać przedstawiciele głównej partii opozycyjnej w kampanii wyborczej, to ludzie postukaliby w głowę i powiedzieli, że to niemożliwe, bo to byłyby samobóje. Ależ skąd, pisiowe towarzycho skupia tę część elektoratu, którzy oszustwo i działania niezgodne z zasadami i prawem uznają za prawidłowe i godne poparcia. Idąc na wybory jesteśmy jak kibice wspierający reprezentantów tej czy innej partii. PiS nie ma kibiców, a kiboli i dlatego nie honorem, kulturą i klasą można do nich przemówić – im imponują ciosy w plecy i poniżej pasa. Cimoszewicz powiedział, że reprezentant Rady Polityki Pieniężnej powinien wykazać się elementarną kulturą, ale jak widać zasada obowiązująca kibiców, w środowisku kiboli nie obowiązuje i Zyta jak widać to typowa kilbolka polityczna.

  7. wiedźma Says:

    Skoro mówimy o niezwykłościach to i ja coś niezwyczajnego dziś miałam.Kupiłam mianowicie nową gazetę codzienną ( tę od Gazety Polskiej) i starałam się ją przeczytać.Na uwagę zwłaszcza zasługuje artykuł poświęcony prezydentowi Komorowskiemu….. to jest kwintesencja stylu i sposobu rozumownia tych ludzi. Coś tak zmanipulowanego, że aż trudno uwierzyć,że można takie coś wydrukować. A jednak, w tym naszym kraju, gdzie opresja niemożliwa… się ukazało. Również i wywiad z ” poetą Rymkiewiczem”, choć tylko w dużym fragmencie. Czytałam, bo chciałam sie dowiedzieć co autor ma na myśli mówiąc ” polskość” i kiedy ma nastąpić ten zapowiadany czwarty rozbiór Polski. Niestety, trud daremny, niczego się nie dowiedziałam.
    W rozpaczy policzyłam strony owej gazety do czytania nawet w czasie przerwy w pracy ( jak radzi redakcja) i wyszło mi, że to jest nie dość, że marne to jeszcze drogie cudo…. No to był ten mój pierwszy i ostatni raz 🙂

  8. wiedźma Says:

    Gospodarzu….. niezapomnianych wrażeń…. ja posłucham sobie Haydna 🙂

  9. Laudate44 Says:

    Gospodarz wrócił z koncertu. Wrażeń mnóstwo, same pozytywne. Haydna też lubię choć na razie w głowie huczy sekcja dęta z V Symfonii Mahlera.
    Częścią tej symfonii jest urocze adagietto wykorzystane kiedyś jako motyw w filmie „Śmierć w Wenecji”

  10. Logos Amicus Says:

    A może po prostu lepiej byłoby napisać „egg-plant”? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: