Cosimo I – nareszcie książę.

Wspomniałem poprzednio, że rok 1527 czyli rok spustoszenia Rzymu historycy przyjmują za datę końca renesansu. Jest to oczywiście data umowna, w różnych częściach Europy w różnym stopniu i tempie przyswajano idee humanizmu. W odległych krajach takich jak Polska Odrodzenie wchodziło dopiero w szczytową fazę, podczas gdy we Florencji, Sienie czy Wenecji zaczynał się jego zmierzch. W sztuce pojawił się manieryzm, którego przedstawicielami byli m.in. Rafael, Veronese i Tycjan oraz rzeźbiarze Cellini i Giambologna. Z kolei uroczystość weselna Katarzyny Medycejskiej (1534) miała wybitnie renesansowy charakter i kto wie, czy nie powinniśmy właśnie jej traktować jako pożegnania z renesansem.

Nic nie trwa wiecznie: miasta po osiagnięciu szczytowego punktu rozwoju musiały godzić się z powstawaniem silniejszych ośrodków handlu, władzy i nauki. Niektóre w wyniku wojen, zarazy lub zmian gospodarczych na zawsze straciły dominująca pozycję. Nie inaczej było z wielkimi rodami, na przykład z rodziną Medicich, która już nigdy nie osiągnęła takiej świetności i wpływów jak miała w XV wieku za czasów Lorenza (Wawrzyńca Wspaniałego). Jednak po śmierci Klemensa VII w 1534 roku nie można było jeszcze mówić o jej upadku.

Florencją rządził Aleksander Medici, osadzony tam przez papieża Klemensa, który oficjalnie był jego wujem, lecz po cichu mówiło się, że jest naturalnym ojcem. Przemawia za tym wiele faktów, miedzy innymi to, że potomek Aleksandra otrzymał imię Giulio, choc zgodnie z tradycją powinien byc nazwany imieniem oficjalnego dziadka – syfilityka Lorenzo (ojca Katarzyny).

Dyscyplinujący wpływ Klemensa na aroganckiego „siostrzeńca” musiał być duży, bo po śmierci papieża Aleksander zupełnie zatracił się w pijaństwach i występkach. Za kompana służył mu kuzyn Lorenzaccio wypędzony z Rzymu za wszczynanie pijackich burd, napastowanie kobiet i ścinanie mieczem głów antycznych posągów stojących na rzymskich placach i podwórkach. Kuzyni szybko zrozumieli, że mają wspólne zainteresowania: w pałacu Medicich urządzali orgie seksualne z udziałem kurtyzan, ale więcej emocji dostarczały im urządzane po zmroku polowania na młode kobiety, które jadąc konno porywali z ulic, wywozili w ustronne miejsca i gwałcili w poczuciu bezkarności. Ojcowie lub mężowie nieszczęsnych kobiet, gdyby usiłowali dochodzić sprawiedliwości łatwo mogli skończyć w Fortezza de Basso – miejskim więzieniu i miejscu straceń wybudowanym na żądanie Aleksandra, który miał wszystkie cechy zazdrosnego o władzę tyrana.

W tym czasie, w tajemniczych okolicznościach zmarł jego kuzyn – Hipolit. Podejrzewano, że został otruty właśnie na polecenie Aleksandra. Hipolit, nieślubny syn Giuliano Mediciego czyli brata Leona X – od wczesnej młodości zaprawiony w służbie wojskowej, wykazujący talenty strategiczne i mający więcej ogłady od Aleksandra mógł szybko stać się dla niego zagrożeniem. Młody tyran nie miał żadnych skrupułów, żeby pozbywać się rywali i krytyków. Jednak żałosny koniec panowania Aleksandra przyszedł z nieoczekiwanej strony. Kuzyn Lorenzaccio prawdopodobnie upokorzony przez niego, a także zazdrosny o jego władzę przygotował na Aleksandra zasadzkę. Obiecał przyprowadzić mu do sypialni pewną urodziwą szlachciankę, która wpadła im obu w oko. Dla zachowania dyskrecji, kazał Aleksandrowi pozostawać w sypialni, odprawił straże, a gdy nadeszła godzina schadzki wpadł do sypialni, zadał kuzynowi kilkanaście ciosów sztyletem i zostawiwszy go konającego – uciekł.

Florencka rada miejska stanęła przed wielkim problemem, bo nie było nikogo z tej linii Medicich, kto mógłby objąć władzę po Aleksandrze. Rozważano powrót do ustroju republikańskiego, ale ostatecznie zwyciężyli zwolennicy oddania Florencji młodemu Cosimo z innej gałęzi rodu Medicich. Kandydaturę tę forsował zwłaszcza wpływowy rajca Giucciardini, który miał nadzieję ożenić Cosima ze swoją córką, a poza tym wiadome było, że nieopierzony władca będzie potrzebował rady kogoś starszego i doświadczonego. Giucciardini widział się doskonale w tej roli. W momencie przejmowania urzędu Cosimo liczył 18 lat. Jak zapisał w pamiętniku Benvenuto Cellini:

„Wsadzili chłopaka na wspaniałego konia i kazali mu jechać, ale tak żeby nie wykraczał poza pewne granice. A powiedzcie, kto jest w stanie powstrzymać jeźdźca, którego nie wolno wyprzedzać? Nie możesz narzucić żadnego prawa człowiekowi, który jest twoim panem”

Cosimo szybko przyswoił sobie podstawową zasadę rządzenia: nie wierzyć doradcom, nie zwierzać się ze swoich planów i prowadzić własną politykę, na tyle na ile pozwalała sytuacja. Florencja wciąż była kontrolowana przez cesarza a w obrębie murów miasta stacjonował hiszpański garnizon. Właśnie przy pomocy wojsk hiszpańskich Cosimo spacyfikował opozycję, wygrał bitwę ze zbuntowanymi oddziałami, przywódców przykładnie ukarał, zbiegów kazał ścigać i zabijać a dla uczczenia zwycięstwa wydał wielką ucztę dla mieszkańców Florencji. Biedocie rozdawano bochenki chleba a z wielkich beczek popłynęły strugi darmowego wina dla spragnionych. Cosimo I pamiętał swoich wielkich poprzedników rządzących Florencją. Miał ambicje, aby im przynajmniej dorównać.

Pozostała sprawa ożenku: początkowo wydawało się oczywistym, że ze względów prestiżowych Cosimo poślubi wdowę po zamordowanym Aleksandrze – Małgorzatę, która była córką cesarza Karola V. Jednak cesarz najwyraźniej uznał, że dla Małgorzaty lepszą partią będzie wnuk papieża Pawła III – Octavio Farnese (będzie o nich w następnym wpisie). Cosimo „zadowolił się” córką wicekróla Neapolu – Eleonorą, która nosiła tytuł Księżnej Toledo. Zaślubiny dały Cosimo prawo do tytułu arystokratycznego: został pierwszym w historii Księciem Toskanii. Korzystając z pokaźnego posagu Eleonory małżonkowie zmienili dotychczasową siedzibę rodową na Pałac Pittich – jeden z większych pałaców w Italii. Eleonora była piękna kobietą i dobrą żoną dla Cosima – urodziła mu kilkoro dzieci, Niestety, urodziwa księżna miała trudny charakter, była niecierpliwa i kapryśna.

Walory Cosima jako władcy docenił wkrótce cesarz Karol i przystał na jego prośbę o wycofanie hiszpańskiego garnizonu. Oczywiście zażądał okupu, który Cosimo chętnie wypłacił, wiedząc, że pozbycie się okupantów będzie entuzjastycznie przyjęte przez mieszkańców Florencji.
Nabrawszy pewności siebie wydał wojnę sąsiedniej Sienie, doprowadzając ją w krótkim czasie do gospodarczego upadku i znacznego wyludnienia. Jednak dbał o Florencję – na tyłach Pałacu Signorii kazał wybudować dwa potężne budynki mające pomieścić biura rozrastającej się administracji. Tak powstały Uffizi zamienione potem na jedno z nasłynniejszych muzeów świata.

Ścisłe relacje z dworem cesarskim, który zapewniał mu poparcie oraz cierpliwe zabiegi na dworze papieskim doprowadziły do nadania ambitnemu Cosimo upragnionego tytułu Wielkiego Księcia. Uroczystość rozpoczęta biciem wszystkich dzwonów Florencji odbyła się w katedrze w grudniu 1569 roku. Dwa lata później w równie podniosły sposób celebrowano radość z pokonania Turków przez Świętą Ligę Chrześcijańską. W zwycięstwie miała też udział flota toskańska księcia Cosimo. Podczas bitwy pod Lepanto flota turecka została praktycznie rozbita, co dało władcom chrześcijańskim powód do zasłużonej dumy. Satysfakcja Cosima była tym większa, że to on ponosząc ogromne koszty, zbudował florencką flotę od podstaw. Kilka lat wcześniej zwierzył się ambasadorowi Wenecji: „Człowiek nie ma pełnej władzy, dopóki na morzu nie rządzi tak samo jak na lądzie.”

Cosimo był człowiekiem szorstkim w obejściu, kapryśnym i wymagającym. Nie dbał o przyjaciół, o ile kiedykolwiek takich miał. Miał za to wrogów i parę razy uniknął śmierci z rąk zamachowca. Największą jego pasją była armia i obowiązki władcy.
Kultywował też zainteresowania przodków dbając o rozwój nauki i sztuki. Wspierał Uniwersytet w Pizie, dotował zespoły muzyczne i szpitale. Przyczynił się do założenia pierwszego ogrodu botanicznego, w którym uprawiano rośliny sprowadzone z Ameryki Południowej. Cosimo był kolekcjonerem sztuki orientalnej, etruskiej i starorzymskiej. Nie zaniedbywał artystów współczesnych: na jego zlecenie Cellini wyrzeźbił Perseusza, Vasari zbudował Uffizi a cała grupa projektantów pracowała przy urządzaniu słynnych ogrodów Boboli na tyłach pałacu Pittich, który nazwano Pałacem Książęcym.
Cosimo I zmarł śmiercią naturalną w roku 1574 mając 55lat. Wcześniej przekazał całą władzę w ręce syna Francesco. Od tej pory zaczyna się stopniowy, nieubłagany upadek rodu Medicich.

PS. Co się stało z Lorenzaccio, który zabił swojego kuzyna? Wysłannicy Cosima odnaleźli go aż w Wenecji i bez zbędnych ceregieli zabili przy użyciu noża z zatrutym ostrzem.

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 5 to “Cosimo I – nareszcie książę.”

  1. wiedźma Says:

    Dobry wieczór !. Przedstawiłeś nam postać pozytywną, przynajmniej ja tak odbieram Cosima …. książę, który wiedział czego chce, umiał to osiągnąć i nie miał zawężonych horyzontów. Nie wiem czego jego następcy nie umieli lub jakich talentów byli pozbawieni.
    Z radością czytam Twoje teksty:)

    • Laudate44 Says:

      Powiedziałbym, że dość pozytywny. ten Cosimo. Po równo miał ambicji, arogancji i politycznej mądrości. Panował ponad 30 lat.
      No i nie polował na kobiety galopując na koniu jak jego rozwydrzony kuzyn…
      Czego tamtym zabrakło? Jeszcze nie wiem, wnioski na końcu… 🙂

  2. wiedźma Says:

    Popatrz, chyba nikt nie miał czasu przeczytać tego tekstu…. szkoła sie zaczęła ?:)

    • laudate44 Says:

      Kurczę, nie wiedziałem, że piszę dla dzieci. 🙂
      Wiem jednak o takich dorosłych, co czytają, ale nie komentują. Tak się umówiliśmy.
      Kolejny tekst szykuję na jutro…. może zdążę.

  3. wiedźma Says:

    Świetnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: