Dwa oblicza Juliusza II

Giuliano della Rovere mianowany kardynałem przez Sykstusa IV długo czekał w kolejce do tronu. Od śmierci wuja w 1484 przez 20 lat musiał znosić rządy kolejnych trzech papieży. Nie czekał bezczynnie, ciagnął zyski z licznych biskupstw i powiększał wpływy. Spłodził też córkę Felice. Gdy umierał Innocenty VIII, Rovere był niemal pewny elekcji. Jednak papieżem został Borgia, który wykazał większą skuteczność w przekupywaniu kardynałów. Pokonany kardynał Rovere opuścił Rzym odmawiając wsopółpracy ze znienawidzonym Borgią – Aleksandrem VI. Trafił do Francji jako legat reprezentujacy Stolicę Apostolską – w praktyce jednak spiskował przeciw papieżowi, namawiał króla Karola VIII do inwazji na Rzym. W rezultacie jego knowań wojska francuskie najechały Italię w 1494 roku i na długie lata zajęły Królestwo Neapolu. Dzięki zręcznej dyplomacji Borgii, Rzym zdołał się wykupić, papiestwo zostało w rękach Aleksandra i jego syna Cezara.

W 1504 roku pozycja Giuliano della Rovere była na tyle silna, że po krótkim pontyfikacie schorowanego Piusa III nie miał praktycznie konkurentów wśród kardynałów. Mając 61 lat został wreszcie papieżem. Przyjął imię Juliusz II, ale częsciej określany był jako „okrutny papież” lub „papież-wojownik”.
Wkrótce po ingresie papież mianował kardynałami trzech siostrzeńców i wzorem swojego wuja zabrał się do powiększania rodzinnych włości. Znamienny był sposób w jaki Juliusz pozbył się Cezara Borgii, który wciąż dowodził wojskami państwa kościelnego: początkowo wszedł z nim w układ, wysłał na wojnę, a kiedy Cezar znalazł się poza Rzymem nasłał na niego kolejne oddziały i Borgia musiał ratować się ucieczką. Juliusz tymczasem zadbał o wzmocnienie (za pomocą nowych koncesji, nadań i awansów) pozycji niektórych rodów i odebranie znaczenia dawnym poplecznikom Aleksandra. Będąc już pewnym absolutnej władzy w Rzymie i terytoriach przyległych z pomocą siostrzeńców zorganizował silną armię, której pierwszym zadaniem było „odzyskanie” Perugii i Bolonii z rąk Republiki Weneckiej.

Trzeba wspomnieć, że Bolonia znajdowała się wówczas u szczytu swojego powodzenia. Podlegała Wenecji, ale miała dużą niezależność gospodarczą: kwitł handel i rzemiosło, prosperowało rolnictwo – to przekładało się na rozwój architektury i sztuk. Bolonia była wówczas jedynym włoskim miastem, gdzie kobiety miały wolny dostęp do wszystkich profesji, mogły nawet uzyskiwać dyplomy uniwersyteckie. Po włączeniu Bolonii do Państwa Watykańskiego skończyła się prosperita (legatem został kardynał Galeotto Franciotti della Rovere). Nałożone podatki mocno podkopały jej gospodarkę, znacząco zmniejszyła się liczba ludności miasta i regionu.

Podbój Bolonii zaledwie zapoczątkował liczne wyprawy wojenne Juliusza II, który osobiście brał w nich udział. Był człowiekiem skromnej postury, od dzieciństwa zaprawionym do wysiłku fizycznego, więc nie narzekał na surowe obozowe warunki. Podobała mu się bezpośrednia władza nad tysięcznym tłumem posłusznych żołnierzy. Mniej zachwyceni byli kardynałowie, którym długotrwała jazda konna, msze polowe, deszcz i spiekota mocno dokuczały. Tęsknili do swoich luksusowych apartamentów w Rzymie. Jedynym, który mimo pokaźnej tuszy i kiepskiego wzroku dość chętnie brał udział w grabieżczych inwazjach był kardynał Giovanni de Medici (syn Lorenzo). To ważny szczegół, bo podczas tych wypraw Giovanni nabawił się przykrej dolegliwości (przetoka odbytu), która nieomal pozbawiła go szans na koronę papieską. Ale to inna historia.

Juliusz nie ustawał w zabiegach dyplomatycznych i podbojach terytorialnych. Nie wahał się też używać swojego autorytetu do ściągania kontrybucji z bogatych rodów a nawet księstw. Szczególnie kłuło go w oczy bogactwo i coraz większa niezależność Wenecji, która pozwalała sobie na odrzucane papieskich edyktów. Znany z drażliwości i autorytaryzmu papież zawiązał w 1508 roku sojusz militarny – Ligę Kambryjską – z Francją, Hiszpanią oraz niemieckim cesarzem Maksymilianem, aby dać nauczkę nieposłusznym Wenecjanom. Najpierw na Republikę Wenecką nałożył sankcje kościelne, potem najechał jej ziemie. Połączone armie dysponowały potężną siłą i w krwawej bitwie pod Aquadello odniosły dość łatwe zwycięstwo. Pokonana Wenecja straciła większość swoich lądowych terytoriów, zepchnięta na lagunę z trudem uchroniła się przed gospodarczym upadkiem. Do zasobów papieskich zostały włączone tak ważne miasta jak Rimini, Faenza i Ravenna. Jednak wkrótce doszły do papieża wieści o kolejnym nieposłuszeństwie : wojska francuskie niezadowolone z osiągniętych korzyści, zamiast posłusznie odmaszerować do Paryża, pozostały w Lombardii.

Tego porywczy papież nie mógł zaakceptować:
Nie chcę mieć tych barbarzyńców na swojej ziemi” – krzyczał w Watykanie podczas kolejnych narad wojennych. W rezultacie wysłał delegację do Wenecji, zdjął z niej karę interdyktu i zaproponował wspólne uderzenie na Francuzów. Tradycyjnie akcję militarną poprzedził nałożeniem ekskomuniki, żeby zachować pozór że spór dotyczy kwestii religijnych. Spowodowało to, że trzech kardynałów francuskich wycofało swoje uznanie dla władzy papieskiej. Juliusz tym się nie przejął: akurat organizował kolejny sojusz militarny, Świętą Ligę, w skład której wchodziły wojska weneckie, hiszpańskie a nawet angielskie, co wynikało zapewne z tego, że młody Henryk VIII dopiero od roku rządził Anglią i jeszcze nie potrafił sprzeciwić się woli zwierzchnika Kościoła.

Święta Liga ruszyła do natarcia, ale Francuzi dysponujący nowoczesnymi działami (zamiast kul kamiennych używano metalowych i łączono je łańcuchami) nie zamierzali uciekać. Rezultatem była bitwa stoczona w pobliżu Ravenny – jak się okazało najbardziej krwawa z wszystkich dotychczasowych bitew europejskich. W krótkim czasie zginęło 10 tys żołnierzy po każdej ze stron. W dodatku masakra nie przyniosła rozstrzygnięcia. Francuskie działa okazały się mocniejsze od papieskich zaklęć…
Dopiero dwa lata później, wskutek nowych okoliczności Francuzi opuścili Lombardię, ale zamiast nich w Italii swoje wpływy powiększali Hiszpanie, wkrótce pojawili się przybysze z germańskiej północy. Juliusz II który marzył o zjednoczeniu Italii pod sztandarem papiestwa zostawił w chaosie nie tylko Państwo Kościelne ale sprowadził zagrożenie na ościenne księstwa.

Mimo stałego zaangażowania wojennego, Juliusz nie zaniedbywał obowiązków zwierzchnika Kościoła. W 1505 roku wydał bullę potępiającą i zakazującą stosowanie symonii czyli kupowania urzędów kościelnych i handlowania odpustami. Była to jednak reakcja spóźniona i mało skuteczna – symonia stanowiła jeden z poważniejszych zarzutów jakie Kościołowi Rzymskiemu stawiał Marcin Luter. Kilkanaście lat później nastąpiła schizma i rzesza wiernych przeszła na Protestantyzm.

Juliusz zreformował niektóre reguły zakonne, usprawnił działanie administracji papieskiej i wysłał misjonarzy do Indii, Konga, Abisynii i Ameryki. Jednak najważniejsza, pozamilitarna (!) działalność Juliusza to rozbudowa i dekorowanie budowli watykańskich. Z obecnego punktu widzenia trudno nie uznać tego za zasługę. Możemy dziś podziwiać dzieła wykonane na zlecenie Juliusza, ale ma to niewiele wspólnego z „opieką nad artystami”. Można opiekować się zwierzętami lub kaktusami w doniczkach. Papież artystów wynajmował do spełniania jego zachcianek. Oni również nie musieli się z nim „przyjaźnić”, jak podają autorzy encyklopedii. Pracowali dla pieniędzy i artystycznego spełnienia.

Władców epoki Renesansu postrzegamy dziś jako ludzi o dwóch obliczach: z jednej strony to bezwzględni tyrani gotowi poświęcić tysiące istnień dla ratowania lub powiększania zasobności własnego dominium; zimni gracze zdolni do działań podstępnych, zawierania tajnych paktów, zdrad sojuszników, przekupstwa, nepotyzmu, gróźb i szantaży – czyli tego co opisywał Machiavelli.
Z drugiej strony ci sami książęta i papieże przeszli do historii jako wrażliwi miłośnicy sztuki, fundatorzy kościołów, mostów i szpitali, gotowi do płacenia ogromnych sum za urządzenie ogrodu, wyrzeźbienie posągu czy namalowanie fresku. Motorem ich działań była ambicja, dogadzanie próżności i megalomania. Papież Juliusz II jest znakomitym przykładem tej dwoistości.

Wiadomo, że papież nie szanował artystów, traktował ich jak sługi, a im większy widział w nich talent, tym chętniej i częściej ich upokarzał. Znamienne są długoletnie „potyczki” Juliusza z Michałem Aniołem, któremu papież często nie płacił na czas, przerywał wykonywanie jednego zadania i zmuszał do przyjmowania innych zleceń przerastających siły artysty.
Tak było z wielkim nagrobkiem, który Juliusz zamówił u Michała Anioła na wiele lat przed śmiercią. Pierwotny projekt, świadczący o niebywałej megalomanii fundatora przewidywał wielopiętrową budowlę z 40 postaciami naturalnej wielkości rzeźbionymi w kamieniu. Taki monument nigdy nie powstał, bo albo obrażony artysta uciekał z Rzymu albo Juliusz przerywał mu prace i powierzał wykonanie czegoś innego.

Kronikarz Vasari utrzymuje, że malowanie Kaplicy Sykstyńskiej przypadło Michałowi Aniołowi wskutek intryg Bramantego i Rafaela. Zazdrośni artyści przypuszczali, że arogancki rzeźbiarz, który nigdy nie wykonywał fresków – nie podoła zadaniu i popadnie w niełaskę u papieża. Nie przypuszczali, że niespożyte siły i genialna wyobraźnia Florentyńczyka przyniosą mu wielką chwałę. Wykonanie fresków na suficie kaplicy oraz malowanie Sądu Ostatecznego na ścianie ołtarzowej zajęło Michałowi Aniołowi dokładnie cztery lata. Ze względu na swój trudny charakter wszystkie malowidła wykonywał sam. Nagrobek czekał na ukończenie.

Zachłanny i kapryśny Juliusz, między jedną wyprawą wojenną a drugą, zażyczył sobie własnego posągu odlanego w brązie. Buonarotti nie znał się na odlewnictwie, ale musiał ulec naciskom despoty. W fazie projektowania zapytał papieża czy przedstawić go z książką w ręku – Juliusz odparł: „Umieść tam miecz. Nie znam się na książkach.”

Wkrótce Juliusz zmarł. Michała Anioła zaangażowanego w rozbudowę Bazyliki Św Piotra oraz kościoła San Lorenzo we Florencji zaczęli nękać spadkobiercy papieża domagając się ukończenia dzieła, które sam artysta nazywał „tragedią grobowca”, żałując, że podjął się tej niewdzięcznej pracy dla tak trudnego klienta. Dzięki temu że spadkobiercy zgodzili się na znaczną redukcję gabarytów grobowca, Michał Anioł był w stanie w ogóle go ukończyć. Całość zajęła mu czterdzieści lat, a ostatecznie tylko trzy z kilkunastu rzeźb są jego autorstwa. Wśród nich słynny, centralnie umieszczony posąg Mojżesza, budzący zachwyt precyzją wykonania i niemal ludzką energią emanującą z postaci. Podobno sam Michał Anioł po zakończeniu pracy nad Mojżeszem przyklęknął przed nim i zażądał: „a teraz przemów!”
Vasari opisuje, że po odsłonięciu nagrobka do kościoła San Pietro in Vincoli „jak stada szpaków” przychodzili gromadnie Żydzi, aby twarzą w twarz stanąć ze swoim prorokiem. Juliusz prawdopodobnie nie mógł przewidzieć, że przez potomnych bedzie zapamiętany nie jako reformator Koscioła, nie jako despota opetany manią podbojów militarnych lecz jako ten, którego grobowiec zdobi jedno z arcydzieł sztuki rzeźbiarskiej.

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarzy 41 to “Dwa oblicza Juliusza II”

  1. Laudate44 Says:

    Przepraszam wszystkich, że sięgam po tematy, w których nie ma za grosz świeżości a niejednokrotnie pachnie kryptą.
    Jednak pijanica Kręcina mnie nie kręci, a Nabieralskiemu nabrać się nie dam. Ot co!

    PS. Jak myślicie, Mojżesz przemówi kiedyś? Wygląda jakby miał już za chwilę.

    • wiedźma Says:

      Bardzo pouczające i ciekawe tematy wybierasz … w porównaniu z tymi panami wspólcześni wyglądają znacznie mniej diabolicznie…. Prawda to czy fałsz ?:)

      • Laudate44 Says:

        Sam nie wiem. Przyjdzie czas na podsumowania, to się zdecyduję 🙂
        Po drodze ma być Machiavelli. Może nam trochę rozjaśni.

  2. Kartka z podróży Says:

    Laudate, zaintrygowała mnie przykra przypadłość kardynała Giovanni de Medici. To w ówczesnych czasach nie były przelewki (przepraszam za to określenie). Jak pisze Małgorzata kołodziejczyk w książce „Ropnie i przetoki odbytu” – „Pierwsze operacje przetok wykonywane były już w starożytności. Hipokrates jako pierwszy opisał leczenie niektórych przetok przy pomocy przecinania mięśni zwieraczy podwiązką. Przetoki operowano również w okresie średniowiecza. Śmiertelność po operacjach odbytu przekraczała wtedy 50 procent. Szczególny etap rozwoju proktologii nastąpił w XVII wieku we Francji, kiedy to król Ludwik XIV zachorował na przetokę odbytu. Nadworny, chirurg królewski Charles Francois Felix uczył się anatomii kanału odbytu przez rok, przeprowadzając doświadczenia na zdrowych żebrakach paryskich, po czym zoperował króla z dobrym skutkiem.” Tak więc kardynał miał duzo szczęscia, bo jak rozumiem przeżył.
    Pozdrawiam

    • Laudate44 Says:

      Giovanni przeżył, ale nie pachniał.
      Napisze o nim wkrótce, bo to następca Juliusza II
      Kolejną ciekawostką, której nie zmieściem w tekście jest pewien zbieg okoliczności: wojska francuskie zajęły Neapol w 1495 roku, czyli w 3 lata po pierwszej wyprawie Kolumba do Ameryki. Potem popłynęli tam inni śmiałkowie a wracając do Neapolu przywieźli paskudny prezent w postaci kiły. Zarażone prostytutki szybko przeniosły chorobę na żołnierzy francuskich, a że miało to charakter masowy, niechętni okupantom Włosi uznali, że jest to „choroba francuska”. I tak już zostało.
      Nazwa dotrwała do naszych czasów.

  3. Kartka z podróży Says:

    Niestety tzw franca wyrażała antagonizmy narodowościowe i religijne. We Włoszech i Niemczech syfilis nazywano „chorobą francuską”. Holendrzy zaś określali ją jako „chorobę hiszpańską” natomiast Rosjanie „chorobą polską”. Taitańczycy o syfie mówili „choroba brytyjska” zaś Turcy „choroba chrześcijańska”.

  4. Zbyniek Says:

    Kręcina jak Kręcina pijak i hohsztapler ale bratu prezydentowi wszech czasów przydał by się taki zdolny artysta jak Michał Anioł czy Leonardo Da Vinci .
    Jakiż mogli by pomnik wystawić prezydentowi wszech czasów na Krakowskim Przedmieściu zamiast pomnika Księcia Józefa

  5. SAWA Says:

    Piszesz, że temat bez związku z teraźniejszością. A mnie cały czas się kojarzą dylematy współczesne – idea wspólnoty europejskiej ma z tamtą ideą zjednoczenia Romanii wiele cech wspólnych. Miesza się dobro ze złem, zakulisowe interesy jednostek oblane makiaweliczną papką.
    A posąg chyba już dawno przemówił, ale nie wszyscy odbierają na tych jego częstotliwościach 😉

    • Laudate44 Says:

      Czy powiedział to co Felicjan Dulski w końcowej scenie? 🙂

      • SAWA Says:

        🙂 Powiem nieskromnie, że chyba dostąpiłam tego daru i usłyszałam to właśnie. Ale ty pytać nie musiałeś, wszak na tych częstotliwościach nadajesz, to i słyszeć też musisz 😉

      • Laudate44 Says:

        Bo ja na miejscu Mojżesza – po pięciuset latach milczenia i przyglądania się ludzkim sprawom, powtórzyłbym po Dulskim:
        „A niech was wszyscy diabli!” 🙂 🙂

  6. Onibe Says:

    ten to wyczekał się na papiestwo…
    kolejny ciekawy epizod, równie ciekawa postać…

  7. wiedźma Says:

    Przykładnie się tłukli Europejczycy tamtych czasów…a wszystko ku chwale…. ledwo co w Anglii zakończyła się wojna dwóch róż, prowadzona z równą przebiegłością i okrucieństwem…..
    Jeśli coś budzi moje zdumienie, to werwa i żywotność Juliusza , który na owe czasy był przecież starcem….

    • Laudate44 Says:

      Obaj byli żywotni: Michał Anioł całe życie ciężko harował, był niewyobrażalnym pracoholikiem. Dożył 89 lat. W tamtych czasach!!!

      • wiedźma Says:

        Tak…. to była ciężka, fizyczna praca, te wszystkie posągi kute w marmurze…. A sklepienie Sykstyny to już …czyste szaleństwo. Ale Michał Anioł był jedyny taki:)

  8. Logos Amicus Says:

    Mojżesz jest piękny (jak wszystkie rzeźby Michała Anioła) ale jeszcze bardziej chyba podobają mi się posągi niewolników, które także miały być częścią grobowca Juliusza II.
    W Luwrze można obejrzeć (dokończony) posąg niewolnika umierającego (spora dawka homoerotyzmu artysty 😉 ), natomiast we Florencji, w Galerii Akademii, jest niewolnik niezupełnie wydobyty przez rzeźbiarza z marmuru.
    (To „uwięzienie” w skale robi wielkie wrażenie, bo ukazuje ogrom zmagania się twórcy z materią – o czym często zapominamy patrząc na gładkie, wykończone rzeźby.)

    Jest jeszcze jedna rzeźba Michała Anioła, zupełnie niesamowita – nota bene ostatnia nad jaką pracował (i przy rzeźbieniu której zmarł).
    Jest to znajdująca się w mediolańskiej twierdzy Sforzów Pieta Rondanini:

    Pozdrawiam

  9. Logos Amicus Says:

    Niestety, widzę że nie przeszedł link do Piety.
    Może teraz:

    http://amicuslogos.files.wordpress.com/2008/10/pietabp.jpgnull

  10. wiedźma Says:

    Dzień dobry ! Całkiem przypadkowo wyjaśniło mi sie kto to jest pan Kręcina….. 🙂 Istotnie, raczej trudno się nim zajmować…

  11. Zbyniek Says:

    A to się pani profesor Łętowska narazi sukienkowym wyklną ją z ich kościoła.

    • laudate44 Says:

      Wypowiedzi prof. Łętowskiej to fragment większej całości: przekręty Komisji Majatkowej przelały czarę goryczy. KK przekroczył linię społecznej cichej tolerancji, ściągnął na siebie niespotykaną wcześniej falę krytyki, a po każdym odważnym głosie przybywa tych, którzy chca pokazać, że też są odważni. Więc ta fala wzbiera i końca nie widać… KK otrzymuje zapłatę za swoje myśli, uczynki i zaniechania. 🙂
      Na dodatek te niekorzystne statystyki i ten nieposłuszny Natanek. Ech, idą ciężkie czasy dla naszej umiłowanej instytucji 🙂

      • wiedźma Says:

        Bardzo cenię panią prof. Łętowską nie tylko za wiedzę prawną i odwagę, ale i za to jakim była Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Następcy nie umieli nadać takiej wagi temu urzędowi…. niestety.
        Powoli, powoli, może wreszcie zbierze sie im ta miarka. 🙂

  12. Zbyniek Says:

    Jak Natanek wprowadzi na tron polski Jezusa Chrystusa wszystko się jego zdaniem zmieni.
    Będzie fajnie PiS nie będzie wszystkie niedociągnięcia ich zdaniem w państwie już zwalać na Tuska i platformę będzie okazja zgonić na króla

  13. wiedźma Says:

    Zbyńku… sukienkowi raczej na to nie pójdą, bo obciach byłby przedni…chyba do nich, jako „urzędników Pana B.” należałoby wówczas wnosić wszelkie skargi i zażalenia ? 🙂
    I coś mi się zdaje, że słynne zdanko ” ora et labora” już by nie wystarczyło…

  14. Miraska Says:

    Witaj. Wielka szkoda, że to tak odległa historia. Moją pasją jest wiek XX i XXI, szczególnie „Skrwawione ziemie między Hitlerem i Stalinem”, ale nie tylko. Pasjonuje mnie wiedza już od 1900 roku i mam wrażenie, że między historykami panuje przepaść choć piszą o tym samym. Historia jest jedna, nikt nie ma prawa interpretować jej podług własnych preferencji politycznych. Z wielką ciekawością czytam to o czym piszesz, bo to także niezwykle ciekawe i świetnie przedstawione kawałki historii. Ja udzielam się gdzie indziej, ale pozwolę sobie odwiedzać Twoją stronę. Pozdrawiam 🙂

    • Laudate44 Says:

      Witaj Mirasko, dzięki za odwiedziny. Rzeczywiście trzymam sie epoki dość odległej a jednoczesnie bogatej w analogie do naszych czasów.
      Pisząc teksty próbuję odpowiedzieć sam sobie, co mnie w Odrodzeniu fascynuje, bo przeciez nie tylko architektura i sztuka. Jestem na etapie przekopywania się pzrez stos książek – czasem dzielę się tutaj swoimi „odkryciami” i anegdotami.
      Nie watpię, że w każdej epoce można znaleźć coś interesujacego, jeśli możesz, podaj link do miejsca, gdzie „się udzielasz”. Chetnie poczytam a może ktoś z czytelników tego bloga też zechce zajrzeć.
      Pozdrawiam

  15. Miraska Says:

    Przede wszystkim witam serdecznie i dziękuję za odpowiedź. Zgadzam się całkowicie. Renesans to niezgłębiona kopalnia wiedzy i niezwykłej sztuki, a przede wszystkim wyjście z mroków Średniowiecza, które także niosło ze sobą niezwykłą twórczość (poza stosami). Zachwyca mnie gotyk z jego strzelistością. Książek nie mam już gdzie układać, a traktuję je z miłością. Zauważyłam straszną przepaść między historykami piszącymi o tych samych wydarzeniach, ale jakże różną. Czy mało nam odwagi, by stanąć w prawdzie i powiedzieć, że te „Skrwawione ziemie…” (Timothy Snyder) zawierają wstydliwe karty historii Polski. Nie byliśmy jako „białe anioły”. Były bardzo czarne karty. Może warto z pokorą powiedzieć: jesteśmy tylko ludźmi i naszym prawem błądzić, ale przyznać się do błędów to już wielka cnota. Wybacz ten wywód, ale moje ostatnie odwiedziny w miejscach Pamięci wywołały we mnie kompletny dysonans poznawczy. Odwiedziłam wszystko co tylko możliwe w Warszawie w której mieszkam. Wspaniale robisz zajmując się historią tak odległą, bo ta ostatnia jest ciągle mocno zakłamywana. Przepraszam za takie Uzewnętrznienie tego co mnie boli. Póki co zajeta jestem całkiem na poważnie przygotowaniem się do napisania (za zachętą) jednej ze znakomitych historyczek „czasu pogardy” – książki o moich spostrzeżeniach. Widzę ludzi „nieskalanych”, „autorytety” nie mające odwagi napisania PRAWDY. Bardzo serdecznie pozdrawiam i z najwyższą przyjemnością zagłębiać się będę dalej w to, o czym piszesz, bo to wiedza nietuzinkowa. :)))

  16. Fajna platforma « Laudate Says:

    […] jego publikacji, po czym równie nagle po dwu dniach zgasła. Podobnie miała się rzecz z wpisem o papieżu Juliuszu II rzecz Marzyliscie kiedyś o tym, żeby osobom których nigdy nie poznaliście udzielać wirtualnych […]

  17. Felicja Says:

    Przywędrowałam tu wiedziona potrzebą znalezienia czegoś o konflikcie Juliusz II z Michałem Aniołem, no i zainteresowałam się tak bardzo tym, co tu piszecie, że na pewno będę tu jeszcze zaglądać. Uwielbiam historyczne ciekawostki, anegdoty i ploteczki! Słowa uznania i pozdrowienia.

  18. Felicja Says:

    Przesyłam hiperłącze do stereofonicznych zdjęć (3D) Kaplicy Sykstyńskiej i innych watykańskich zabytków. Myślę, że mi się uda (nie mam jeszcze zbyt wielkiego doświadczenia w tej dziedzinie!)

    Cappella Sistina
    Basilica di San Pietro
    Basilica di San Paolo fuori le Mura
    Basilica di San Giovanni in Laterano

  19. Felicja Says:

    Spróbuję trochę inaczej…
    http://www.vatican.va/various/cappelle/sistina_vr/index.html
    http://www.vatican.va/various/basiliche/san_pietro/vr_tour/index-en.html

  20. Felicja Says:

    No właśnie byłam zaniepokojona, że jakiś złośliwy smok połknął 2 linki.
    Parę słów o pierwszych wrażeniach z bloga
    Po entuzjazmie przyszedł lekki zawód. Pohasałam trochę po Twoich artykułach i „piąte przez dziesiąte” poczytałam niektóre komentarze. Prezio, zbaraniały Hoffman,,, Ludzie! Po co komu to politykierstwo?! Psuje znakomity, profesjonalny profil tego bloga. Mnie już po prostu mdli od tych wypisywanych pamfletów ze wszystkich stron. Jedni warci drugich, a my róbmy swoje. A jeśli nie mamy nic mądrego do powiedzenia, a chcemy dokopać tej czy innej stronie, można dać upust swojej manii prześladowczej w … miejskim szalecie.
    Pozdrawiam, poczytam jeszcze sobie, ale niektóre komentarze na pewno ominę!

    Laudate, a może „wziąłbyś na warsztat” naszych znanych z historii duchownych ze świecznika, np. Kopernik, Waczenrode, Zbigniew Oleśnicki…

    • laudate44 Says:

      OK. Szanuję Twoje zdanie dotyczące polityki. W dużym stopniu się zgadzam, zauważ, że rozmawiamy pod wpisem sprzed dwóch lat, a od tej pory zdążyłem bardziej wsiąknąć w tematy historyczne i komentowanie polityki zarzuciłem. Co nie znaczy, że się od pisania na „dowolne tematy” odżegnuję. Piszę tak jak lubię i to, co uważam za warte opisywania.
      Jeśli wśród nowych wpisów coś dla siebie – będzie mi miło. Pozdrawiam

  21. Niccolo Machiavelli | Laudate Says:

    […] połączoną z okrucieństwem. Pomylił się w ocenie, bo Cezara przechytrzył stary papież Juliusz II, ale to inna […]

  22. Michał Anioł Buonarroti | Laudate Says:

    […] męcząca, bo długotrwała ale jednocześnie niezwykle owocna okazała się jego praca dla Juliusza II. Znamienny i dość dobrze opisany jest fakt, że Michał Anioł, który chciał poświęcić się […]

  23. laudate44 Says:

    Gerard Noel, biograf Borgiów, pisze, że przecież wielu z rzekomo otrutych nie było wrogami Aleksandra, lecz przeciwnie, jego przyjaciółmi; a wielu z jego wrogów przeżyło papieża. W czasie jedenastoletniego pontyfikatu Aleksandra zmarło 27 kardynałów, natomiast podczas dziewięcioletniego pontyfikatu jego następcy Juliusza II – aż 36.
    O ile za Aleksandra umierało średnio dwóch kardynałów rocznie, o tyle za Juliusza czterech. Jednak to Aleksandra uważa się za truciciela, nie Juliusza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: