Zmarł malarz czasu

Dowiedziałem się o śmierci Romana Opałki – wielkiego artysty, któtrego odwaga i unikalna twórczość od dawna mnie fascynowała. Bez dwóch zdań był to jeden z najoryginalniejszych twórców przełomu XX i XXI wieku.
Szukając sposobu na przybliżenie Jego sylwetki, trafiłem na wpis blogowy, który pozwalam sobie przytoczyć.

„Najprościej mówiąc, Roman Opałka maluje czas. Od roku 1965 owładnięty jedną ideą, nieskończenie kontynuuje swój cykl „obrazów liczonych”, który zakończy się dopiero z chwilą jego śmierci. Jego pomysł budzi podziw zarówno żelazną konsekwencją jak i geniuszem swojej prostoty. Artysta od ponad 40 lat każdego dnia przez kilka godzin maluje białą farbą na płótnie kolejne liczby, obecnie sięgające już kilku milionów. Każde płótno jest pokryte o 1% jaśniejszym odcieniem szarości. Pod koniec cyklu artysta ma zamiar malować już białym kolorem na białym tle.
Jednocześnie, podczas malowania artysta nagrywa swój głos odczytujący każdą napisaną liczbę, oraz robi fotografię swojej twarzy, rejestrując jak nieubłaganie niszczy ją czas. Nie przychodzi na myśl żaden inny artysta, który poświęcił całe swoje życie na nic innego, jak tylko zapis upływu swojego życia, w sposób jednocześnie ogromnie podniosły i śmiesznie daremny.

Zebrane w galerii, zawieszone obok siebie, ze stopniowo coraz starszą twarzą artysty patrzącą obojętnie na widza obok każdego płótna zapełnionego malutkimi cyframi, malowidła robią piorunujące wrażenie – oto prawdziwe dzieło życia, trwający już pół wieku rytuał jednego człowieka, niestrudzenie opisującego czas aż do momentu, gdy jego własny czas się skończy.” (koniec cytatu)

Projekt „obrazów liczonych” genialny w swojej prostocie a jednocześnie zuchwały i zadziwiający przyniósł światowe uznanie Romanowi Opałce. Mimo że jego obrazy mogą wydawać się monotonne i antydekoracyjne – są wyjątkowe przez swoje posłanie: za ich kruchą materialnościa kryje się wielka idea artystyczna i czysta refleksja nad przemijaniem.

– To zadanie na całe życie, bo ostatnia liczba, którą kiedyś namaluję, będzie oznaczać kres mego istnienia. Próbuję namalować coś, co nie było jeszcze namalowane. Namalować czas trwania jednej egzystencji – Roman Opałka

http://wyborcza.pl/1,75248,10074309,Zmarl_polski_malarz_Roman_Opalka.html

http://tvn24bis.pl/lifestyle,87/obraz-opalki-sprzedany-za-ponad-2-mln-zl,497932.html

Tagi:

Komentarzy 25 to “Zmarł malarz czasu”

  1. Tetryk56 Says:

    Oglądałem kiedyś w teatrze sztukę, która zaczynała się słowami:
    „Mój przyjaciel Serge kupił sobie obraz. Obraz przedstawia białe linie na białym tle.”
    Przyznam, że potraktowałem to jako wyrafinowany żart. Tak zresztą również potraktował to – jak wynikło z dalszego ciągu – autor sztuki…

    • Laudate44 Says:

      Co raz jest żartem, przy odpowiedniej oprawie i uzasadnieniu – żartem nie jest. To jest ta wartość i wyzwanie dla naszego postrzegania świata.
      Sztuka Opałki to przede wszystkim jego pionierska, krystalicznie przejrzysta koncepcja. Był w „liczonych obrazach” pierwszy i jedyny. Kto spróbuje robić to samo, będzie nędznym epigonem i nikt nie zapłaci mu miliona zł za obraz.
      Był taki malarz Fontana, który w zamalowanym płótnie wiercił małe dziurki wiertarką. Osiągnął niebywały sukces. Ponieważ przełamał tradycyjne traktowanie płótna, pokazał coś, na co nikt przed nim się nie odważył.

  2. Hirundo Says:

    Zatrzymał się proces rejestrowania czasu w wykoncypowany plastycznie sposób. Właśnie pochłania mnie 3-częściowy wywiad z Romanem Opałką, artystą, którego konsekwencja fascynuje. Może także dlatego, że geniuszem jest ten, który robi to, czego innym nie chce się robić.

  3. Smok Wawelski Says:

    Bardzo ciekawe. Nie wiem, czy nazwalbym to geniuszem, ale widac, ze ciekawy pomysl i konsekwencja prowadza w koncu do rozglosu, a moze i nawet slawy. Mnie za to zawsze ciekawi motywacja takich ludzi. Co naklania go do tworzenia tego dziela

    • Laudate44 Says:

      Witaj Smoku, trafiłeś w sedno: zadałeś pytanie o motywacje artysty – tym samym połknąłeś przynętę, którą on zarzucił. Jego sztuka prowokowała. On miał poczucie że bez niego ludzkość (wiem, to poważnie brzmi), ale że ta ludzkość nie zada sobie paru głębokich pytań o przemijanie i naturę egzystencji.
      Poogladaj wywiad z Opałką, mówi tam ważne rzeczy, m.in. o megalomanii, która jest niezbędna artyście, bo inaczej nie zabierałby głosu, nie szukałby arystycznych metod na dotarcie do wyobraźni odbiorców.

      • Smok Wawelski Says:

        Obejrzalem wywiad.Ciekawy czlowiek.

        Dziekuje Hirundo za film i Tobie, za zwrocenie uwagi na tego artyste, bo o nim do tej pory nic mie slyszalem.

  4. wiedźma Says:

    Odliczanie życia…. na coraz bielszym tle,…. „detale” do medytacji. Aż dziwne w naszym zapędzonym, galopującym czasie.

    • Laudate44 Says:

      On wiedział że to dziwne, pewnie chciał żeby takie było, bo tylko rzeczy dziwne gwarantują, że widz się zatrzyma.
      Zatrzyma się w tym galopującycm czasie – tak jak my tutaj…

      „W 1972 roku począł rozbielać tła obrazów tak, że każdy następny był o jeden procent jaśniejszy od poprzedniego. – Dążę do bieli mentalnej – zaznaczał. W efekcie po około 35 latach rozjaśniania kolejnych obrazów zaczął umieszczać białe liczby na białym tle.” 🙂
      Jak zauważył Tetryk, zakrawa to na żart, a jednocześnie w opisanym kontekscie jest powazną metaforą… i szaloną grą z widzami. To była umowa artysty z widzami: maluję biało na białym, wy nic nie widzicie, ale wiecie, że tam jest treść poważna, na granicy życia i śmierci.

      • wiedźma Says:

        Malarz – filozof. Zawsze artyści poprzez swoje dzieła chcieli nam coś przekazać. Czasem znacznie wyprzedzając swoje czasy…. Roman Opałka został doceniony za życia. Jak obejdzie się z Nim potomność ?

  5. Hirundo Says:

    W sztuce obowiązuje kryterium nowości – Roman Opałka znalazł niszę, w którą wpisał własną metaforę. Przemyślał ją głęboko, tworząc wielowymiarową, dopełniającą koncepcję. Bardzo cenię ten rodzaj skupienia, który wyzwala całościową wizję artystyczną. Taki twórczy namysł i egzystencjalna refleksja udobitniają dzieło Opałki. Może dla przyszłych odbiorców będzie przystępniejsze poznawczo niż realistyczne malarstwo historyczne.

  6. Laudate44 Says:

    Jeszcze ciekawostka:
    Znany z opowieści Jana Brzechwy „Pana Kleks” podróżował po Bajdocji – krainie gdzie wszyscy układali bajki, ale nie byli w stanie ich zapamiętać, gdyż pisali białym atramentem na białym papierze.

    Rzeczywistość bajkowa weszła do naszej rzeczywistości przez małą furtkę, którą otworzył Roman Opałka.

  7. Hirundo Says:

    Natknęłam się na znakomite zwieńczenie jego dokonania: „ujarzmił czasoprzestrzeń”. Pod linkiem ciekawy przyczynek do tego, jak czuł kolory. Był niezwykle skupionym, mądrym człowiekiem.

    http://www.malemen.pl/mmmen/38

  8. Logos Amicus Says:

    Czuję się wywołany do tablicy, więc pozwolę sobie dorzucić kilka swoich myśli związanych z konceptem Opałki.

    Przede wszystkim: jeżeli już wyrażamy się o Opałce jako o Wielkim Artyście (niektórzy dodają: Największym polskim artystą współczesnym) to proszę sobie (w duchu, szczerze, bez pozy i uczciwie) co ten artysta tak naprawdę nam daje (dał), co mu zawdzięczamy, na czym polega jego mistrzostwo, czy rzeczywiście do tej pory przejmowaliśmy się jego sztuką (a skoro był Wielki, to chyba wypadałoby się nim dotychczas przejmować, czyli śledzić jego twórczość, podziwiać ją, uczyć się z niej – i o niej… etc.)
    Jeśli tak nie jest, to nasz aktualny zachwyt nad jego dziełem jest zachwytem cokolwiek okazjonalnym (wywołanym poprzez śmierć Opałki) i poniekąd koniunkturalnym. Nie mówiąc już o tym, że również dość powierzchownym, a imechanicznym/automatycznym).

    Bo cóż wynika z jego koncepcji?
    Że wszystko przemija, że się starzejemy, że zapadamy w nicość?
    Czy rzeczywiście są to myśli tak odkrywcze, że aż genialne?
    Przecież te myśli towarzyszą człowiekowi od zarania jego świadomości – i właściwie cała nasza kultura wokół nich się obraca i prawdopodobnie ma w nich swoją genezę.

    Nie uważacie że jeśli twórczość jakiegoś człowieka od kilkudziesięciu lat polega tylko i wyłącznie na tym, że maluje on wkoło ten sam obraz składający się z cyfr – to jest ona cokolwiek… nudna?
    Ale – ktoś może powiedzieć – właśnie przez to artysta chce nam uświadomić to, że nasza egzystencja jest nudna i że tak naprawdę wszystko jest nicością?
    Jeśli takie jest przesłanie Opałki, to ono do mnie nie dociera i wcale nie uważam go za jakieś wielkie, emanujące geniuszem, odkrycie.
    Zresztą: Opałka się trochę zapętla, kiedy na początku mówi, że „jesteśmy jedynką i do jedynki wrócimy” czyli nie do zera, które on nazywa „nicością” (taki był jego oryginalny i pierwotny zamysł, kiedy zaczął malować te cyfrowe obrazy. Zaś później twierdzi, że wszystko jednak jest nicością i bez sensu.

    Jednym słowem: oprócz zachwytu, powinniśmy sobie jeszcze uświadomić (i wyjaśnić) to, czym tak naprawdę się zachwycamy.

    PS. „Kto spróbuje robić to samo, będzie nędznym epigonem…

    A dlaczego, Laudate? Czy inny człowiek nie ma prawa by robić to samo co Opałka – uznając że w ten sposób może najlepiej wyrazić swoją egzystencję i przemijanie?

    „… i nikt nie zapłaci mu miliona zł za obraz.”

    Oczywiście – bo nikt by tego już nie chciał lansować i promować, ponieważ byłoby to wtórne i na pewno by się nie udało.

    I jeszcze: ten wspomniany przez Ciebie „milion” jest wg mnie kluczem do zrozumienia tego, co dzieje się na rozległych obszarach sztuki współczesnej. I być może mówi też coś o sukcesie (przede wszystkim komercyjnym), jaki osiągnął Opałka.

    A wracając do sztuki prawdziwej.
    Od kilku dni przeglądam album z działami wszystkimi Van Gogha. Boże, jak ten człowiek cudowanie malował!
    Ileż tam barw i kształtów, ile koncepcji na jednym centymetrze kwadratowym płótna! Jakie bogactwo…
    I to wszystko stworzył człowiek którego życie było jedną wielką raną.
    Doprawdy, trudno mi jest porównywać Vincenta z kimś, kto inkasuje co miesiąc kilkadziesiąt tysięcy dolarów, spaceruje sobie w nieskazitelnym ubraniu wśród sielankowej scenerii zielonych łąk – rozprawiając przy tym o nicości czy (bez)sensie własnej (ale też i cudzej) egzystencji.

    Pozdrawiam

    • Laudate44 Says:

      Dziekuję Logosie, czytając uświadomiłem sobie, że takiego głosu mi (nam ) tu brakowało. Twój punkt widzenia otwiera pole do dalszej dyskusji.
      Ja w każdym razie ani na centymetr nie odstąpię od pochwał które wypowiedziałem wcześniej. I do komercyjnego pojmowania sztuki też się przyznaję. No cóż. Nie uważam, że bieda musi towarzyszyć wielkim artystom, a przeciwstawianie go van Goghowi jest nietrafne, bo Opałka odciął się od tradycyjnie pojmowanego malarstwa. Dla wielu był dziwakiem. Dla mnie też, tylko że akurat mnie jego dziwactwo się podobało.
      Mnie on przekonuje, nie mam żalu, że na dość przewrotnej koncepcji udało mu się wjechać na artystyczny szczyt i prowadzić sielskie życie. Zastanawiając się nad tajemnicą jego powodzenia – sięgnąłem po anegdotę z jajkiem i po renesansowego architekta Brunelleschiego. O nim następny wpis – zapraszam, tam możemy kontynuować wątek Opałki.

  9. Laudate44 Says:

    I jeszcze cytat ze stronki linkowanej przez Hirundo:
    „Panie Romanie, to wspaniale wymyślone, bardzo ładnie… Ale to wszystko o kant dupy potłuc – po raz pierwszy taką recenzję usłyszał Roman Opałka od Wojciecha Fangora, wielkiego artysty, kiedy opowiedział mu, czemu to zamierza się poświęcić…”

  10. ZACHWYT NAD BEZSENSEM (cyfry Romana Opałki) « WIZJA LOKALNA Says:

    […] się tu i ówdzie teksty poświęcone temu artyście. Na jeden z nich natrafiłem na blogu Laudate, który wyraził u siebie chęć zapoznania się z moją opinią na temat twórczości Opałki. […]

  11. Logos Amicus Says:

    Drogi Laudate,
    uznałem tę nasz temat za na tyle istotny, że uczyniłem z tego odrębny wpis na moim blogu.
    Mam nadzieję, że zechcesz ze mną porozmawiać i że zamieścisz tam swoją opinię (Twoja powyższa odpowiedź jest – wybacz proszę – zbyt zdawkowa i tak naprawdę niczego konkretnego nie wyjaśnia).

    Link do mojego wpisu (tam komentarz zamieszczony u Ciebie poddałem lekkiej korekcie i małemu uzupełnieniu:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2011/08/07/zachwyt-nad-bezsensem-cyfry-romana-opalki/

    Pozdrawiam serdecznie

  12. Laudate44 Says:

    Co odpowiedziałem Logosowi, wklejam tutaj:

    Tym razem ja czuję się wywołany do tablicy. Przedstawiłem u siebie pozytywną opinię o Opałce, w komentarzach podałem trochę powodów mojej fascynacji tą forma komunikacji z odbiorcami. Ty Logosie powątpiewasz w autentyzm moich, (naszych) reakcji i dopytujesz, jak to możliwe, że się nim zachwycacie, skoro to nudziarz? Wybacz ironię, ale przychodzi mi na myśl profesor Pimko, który dopytywał uczniów, dlaczego ich Słowacki nie zachwyca? „Wszystkich zachwyca, a was nie zachwyca?”
    Pytasz, dlaczego Opałka mnie zachwyca. Nie da się na to pytanie odpowiedzieć, bo nie ma gwarancji, że odpowiedź nie wywoła kolejnej wątpliwości oraz podejrzenia o nieszczerość, kierowanie się snobizmem itp. To jest właśnie tajemnica konceptu, który jednym pasuje, innym nie. Podobnie jak z religią, która opiera się wyłącznie na wewnętrznym doświadczeniu. Bóstwa może nie być, ale dopóki istnieje przekonanie o jego pozytywnym wpływie – nikt nie pozwoli sobie religii odebrać.
    Dodajesz Logosie, że przesłanie Opałki do Ciebie nie dociera a raczej, że je odrzucasz. Nie sądzisz, że to załatwia sprawę i moje komentowanie jest absolutnie pozbawione sensu?
    Możemy dyskutować tak:
    – Dlaczego zachwyca cię ten nudziarz Opałka?
    – Bo pomysł na włączenie swojego życia w odmierzanie upływającego czasu wydał mi się oryginalny.
    – Ale to pomysł niewyobrażalnie banalny, przesłanie ubogie a obrazy nudne!
    – Niech będzie banalny, obrazów być może nigdy nie zobaczę, ale obecność tego konsekwentnego „dziwaka” w tym absurdalnym świecie poprawia mi samopoczucie. Opałka mnie zachwyca i już!
    I tak od rana do wieczora…

    Nie podzielam Logosie ubolewania, że rynek sztuki wygląda jak wygląda i karmi hochsztaplerów. Mogę nie kupować tego co uznam za kicz i oszustwo, ale zasad funkcjonowania tej karuzeli nie zmienię. Zresztą świat ma poważniejsze wady i nie od naprawy rynku sztuki należałoby zacząć…. Nie uważam też, że można dzielić artystów na tych zadowolonych, bogatych oraz tych, których „życie było jedną wielką raną”. Taki podział niewiele ma wspólnego z kategoriami artystycznymi.

    Porównanie Opałki do van Gogha uważam za nietrafione i nieuprawnione. To jakbyś za artystę uznawał tylko budowniczego drewnianych okrętów a grawera medalionów już nie. A jednak obaj są twórcami, doskonalą swój warsztat – mają odbiorców swoich dzieł. Dlaczego dopytywać miłośników grawerki o ich motywacje, dlaczego doszukiwać się u nich wyrachowania, złego smaku i nie zrozumienia prawdziwej sztuki jaką jest szlachetne szkutnictwo?

    Opałki nic ich nie łączy ani z van Goghiem, ani z perskimi miniaturzystami ani z ludowymi malarzami z Sumatry. Opałka ukończył ASP, ale z malarstwem świadomie zerwał. Był konceptualistą i koniec. Jeżeli stoisz na stanowisku, że sztuka winna być dekoracyjna, bo wtedy jest prawdziwa, natomiast konceptualizm pachnie szalbierstwem, to trudno. Nie podejmuję się Ciebie przekonywać. Dodam, że mnie też nie wszystkie próby sztuki konceptualnej przekonują – w ostatnich latach tylko Ai Weiwei, o którym pisałem w kwietniu. Jestem też admiratorem malarstwa średniowiecznego i renesansowego. Ale ono, to moja osobista opinia, zachwyca inaczej. Jest zmysłowe, jak piękna kobieta, która chciałoby się posiąść.
    Obrazy Opałki nie wywołują takiego pragnienia, są zimne, ale znany (tylko z mediów) koncept artysty utkany jest tak misternie, że – zdobędę się na wyznanie – sam fakt jego zrozumienia dostarcza wystarczającej satysfakcji. Możesz to nazwać samooszukiwaniem. Nazwij, będę protestował. Wielokrotnie słuchając muzyki klasycznej i to z gatunku tych trudniejszych – obok przyjemności, całkiem świadomie odczuwałem zadowolenie z faktu, że dojrzałem na tyle, iż udaje mi się za subtelną frazą podążać i doceniać jej piękno. To odczucie intymne. Nie można się z niego tłumaczyć, ani nim epatować, podbijać sobie ego. Ale nie sposób udawać, że to miraż.

    W Opowieściach chasydów – Martina Bubera znajduje się anegdota o pewnym młodym Żydzie, który pobierał nauki u sławnego Cadyka. Po paru latach studiów wrócił do rodzinnego domu, a ojciec zapytał go:
    – No, powiedz synu, czego to się dowiedziałeś u naszego wielkiego Cadyka?
    – Dowiedziałem się , ojcze, że w niebie jest jeden Bóg a jego moc jest nieograniczona!
    – Ha! – oburzył się ojciec – tyle to wie nawet mój stajenny!
    – Może i wie, ale czy on się tego przez cztery lata uczył?

    Wg mnie to anegdota o konceptualizmie. Pozdrawiam

  13. Hirundo Says:

    Logosie – miarą wielkości artysty jest eksponowanie jego dzieł w znanych muzeach i galeriach, oraz udział w światowych wystawach, a dalej – recepcja dzieła wśród odbiorców, i w końcu – dobrze gdy za życia – sukcesy komercyjne. Roman Opałka wszystkie kryteria spełnił, o jednym z nich mówiąc: „nagród miałem jak głupi czapek”. Znając założenia Mistrza i konsekwentną realizację, solidaryzowałam się z procesem twórczym. Mam wrażliwość na cierpliwość w chaotycznej, absurdalnej, rozwrzeszczanej rzeczywistości (kiedyś usłyszałam, że Duda Gracz malował corocznie portret córki – przedsięwzięcie niezwykłe w swojej prostocie, tym bardziej, gdy konsekwentnie zrealizowane).
    Tymczasem, używając tradycyjnie liczby mnogiej, wrzuciłeś nas do jednego wora ignorantów, odbierając przy tym Artyście prawo do tego miana.
    Na szczęście dla takich neptków jak ja konceptualny plan Romana Opałki był genialny w swej oczywistości – to bodaj najtrudniejszy typ genialności, bo pomysł banalny (?), a nie tknięty przez innych.
    Twórca wyraził siebie – nie tylko malarsko. Jego działanie zamknięte w cyklu „Opalka: 1 – nieskończoność” ma charakter przemyślany, zrealizowany, skończony. Życie ujęte w zdumiewająco konsekwentne dzieło, podbudowane przesłaniem ideowym. Robienie nieustannie tego samego przez Opałkę nabiera sensu i znaczenia w wymiarze egzystencjalnym. Bo życie to tykanie zegara, przyrastanie wieku, przyrastanie liczb wyrażających symbolicznie to i owo, i tamto – dla jednych Wszystko, dla innych Nic. Wystarczało dopisywać kolejny znak. Zinterpretuje go odbiorca, który poczuje kontakt emocjonalny, estetyczny, intelektualny z artystyczną propozycją Mistrza.
    „Sztuka” jest bardzo pojemnym pojęciem. Nie znam definicji „prawdziwej sztuki”. Wystarczy „sztuka” bez epitetu prawdziwy. Pomieści nie tylko zbiór artystów uznanych historycznie, ale także tych, których, pewnie zaskakujące, dokonania przed nami.
    Mam ochotę zamyślić się nad każdym dziełem, którego przesłanie mnie zatrzyma. Zawsze z innego powodu, w innym nastroju, za pomocą innych środków wyrazu. Na tym polega kontakt z dziełem – zmusza do odczytania i odczuwania. Budzi chęć posiadania.
    Roman Opałka nudny??? Dla mnie jest zdumiewający. Nudny jest epigonizm, którego definicji nie przesuniesz. Taka mu przypisana rola.
    Przeliczanie obrazów na pieniądze nie jest znakiem współczesności.
    Twoje nawiązanie: „A wracając do sztuki prawdziwej” – uważam za niestosowne.
    Czuję dyskomfort przegadania, wobec powściągliwości Mistrza.

  14. Laudate44 Says:

    Dostałem na pocztę link do tego wywiadu, polecam:
    http://zwierciadlo.pl/wywiad/roman-opalka-spacer-w-czasie
    Stamtąd fragment:
    Krytyk Osęka powiedział na przykład, że książka telefoniczna jest ciekawsza od tego, co robię.
    – I jak pan to odebrał?
    – Zrozumiałem, że on nic nie zrozumiał…

  15. Laudate44 Says:

    Jeszcze jeden link:
    http://www.rp.pl/artykul/368008,700203-New-York-Times-o-Romanie-Opalce.html

    a własciwie dwa linki:
    http://www.nytimes.com/2011/08/10/arts/design/roman-opalka-conceptual-artist-with-numerical-focus-is-dead-at-79.html?_r=1&ref=obituaries

  16. ABSURD « WIZJA LOKALNA Says:

    […] Bez dwóch zdań był to jeden z najoryginalniejszych twórców przełomu XX i XXI wieku.” Laudate „Twórca wyraził siebie – nie tylko malarsko. (…) Roman Opalka nudny??? Dla mnie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: