Majowy policzek wstydu

Niewiele ostatnio pisałem, zatem żeby częściowo nadrobić zaległość pokuszę się o skrótowe podsumowanie majowych wydarzeń w Polsce. Nie było tego wiele i nic na miarę „przewrotu majowego” ale jak zauważycie, nie sposób tego i owego przemilczeć.

Od początku: beatyfikacja JP II, którą zapowiadano jako wydarzenie dekady szybko zeszła w cień, kiedy media przyniosły wieści o śmierci Osamy bin Ladena. I bardzo dobrze, bo nadawanie nieboszczykom pośmiertnych godności to wewnętrzna sprawa Kościoła Rzymskiego i jego wiernych. Udział władz państwowych w uroczystościach mających za podstawę dogmaty religijne, żeby nie powiedzieć zabobony – zawsze przyjmuję z bulem. Oraz wspułczóję na miarę swego kamiennego serca!

Ważnym posunięciem rządu, choć o co najmniej 1o lat spóźnionym, była reakcja na przestępcze poczynania tzw. kibiców piłkarskich. Dobrze, że podjęto zdecydowane działania karno-administracyjne i przy okazji nagłośniono problem powiązań szalikowych bandytów z klubami piłkarskimi. Wiadomo, że odsłonięto wierzchołek góry lodowej a doprowadzenie do sytuacji, gdy na mecze przychodzić będą rodziny z dziećmi zajmie jeszcze kilka lat. Ale to nic, najgorsza byłaby bezczynność i tolerowanie kibolskich bojówek.

Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem politycznym była wizyta prezydenta Obamy. Można się spierać czego podczas tej wizyty było za dużo (wieńce, znicze, paraliż miasta i Napieralski z telefonem) a czego za mało (otwarte spotkanie publiczne, konkrety w sprawie stacjonowania wojsk) – ale obyło się bez wpadek, a to już dużo.(Wpadki były w Dublinie i Londynie, zatem brak takowych w Warszawie liczy sie podwójnie!)
Polska dyplomacja odniosła sukces pokazując przy okazji państwom Europy, że Polska nie jest w Unii pasażerem na gapę. Krótka lecz wyrazista wizyta przyda się do wzmacniania pozycji Polski wsród najbliższych sąsiadów. Obama, choć miał w Warszawie swoje własne cele do zrealizowania – starał się jak mógł ciepłymi słowami wyprowadzić Polaków ze straszliwych kompleksów niższości. Wielokrotnie podkreślał, że Polska jest gospodarczym liderem w regionie Europy Środk.-Wschodniej. Czy ten głos pozytywny przebije się przez radiomaryjny jazgot o gospodarczej zapaści i groźbie wynarodowienia „kondominium” to już insza inszość. Dla pisowskiego posła Górskiego (ach, co za facjata!) prezydent Obama to wcielenie amerkańskiego imperializmu i unurzany w smole szatan dybiący na słowiańskie „wartości”. Z kolei Witold Waszczykowski wytężył cały swój intelekt, żeby obrzydzić Polakom wizytę gościa z USA. Nie udało mu się, widocznie do zakłócenia stosunków międzynarodowych potrzebny jest większy kaliber intelektu. Korzyść z bredni Górskiego i Waszczykowskiego jest taka, że teraz już wiemy, kto reprezentuje margines i folklor.

Niestety nie można na margines zepchnąć sprawy oszczerstw wobec abpa Życińskiego. Rzecz miała miejsce w kwietniu, ale dopiero w maju lubelska Gazeta Wyborcza ujawniła nagranie ze spotkania studentów KULu z reżyserem Braunem. Braun ogarnięty obsesją narodowo-katolicką, który kilka lat wcześniej bezpodstawnie zarzucił prof. Miodkowi współpracę z bezpieką PRL (proces przegrał, a prof Miodek został oczyszczony) tym razem na celownik wziął zmarłego arcybiskupa Życińskiego nazywając go „kłamcą i łajdakiem”. Za te słowa dostał od studentów owację, co w moim osobistym odczuciu było wydarzeniem smutnym i źle rokującym na przyszłość.

Co prawda, gdy sprawa stała się medialnie znana, senat uczelni zareagował i wyciągnął konsekwencje wobec organizatorów, również Episkopat wydał uchwałę pietnujacą słowa Brauna, lecz wszystko to za późno i pozbawione sensu. No i zalatujące hipokryzją, bo nie o to chodzi, by jakiegoś obłąkanego prelegenta obłożyć ekskomuniką lub by kontrolować listę zapraszanych gości. Trudno mieć pretensje do Brauna, że jest Braunem i opluwa wszystkich, którzy nie wyznają jego narodowo-chrześcijańskich wartości. Powodem do niepokoju jest to, że katolicka uczelnia z wielkimi tradycjami (Wojtyła, Krąpiec, Kłoczowski) okazała się gniazdem kołtuństwa i nietolerancji. Studenci koła historycznego, którzy zadali sobie trud by zaprosić Brauna (musieli wiedzieć kto on zacz) i którzy brawami nagradzali jego quasi-nazistowskie wynurzenia nie wzięli się tam z powietrza. Zostali ukształtowani przez swoją uczelnię, przez tych samych profesorów, którzy być może chodzili na wykłady kard. Wojtyły a potem (dokładnie 24 lata temu) przyjmowali go w murach uczelni jako Papieża JP II. Karol Wojtyła, jakkolwiek oceniać jego pontyfikat, nigdy nie powiedziałby o kimś, że jest łajdakiem. Jak więc kulowska profesura lub cały Episkopat mogą głosić, że są dumnymi spadkobiercami nauk błogosławionego Jana Pawła II?

W opiniach Brauna nie ma śladu papieskiego ducha ekumenizmu, tolerancji, gotowości do dialogu – Braun najwyraźniej pobiera nauki u tych samych mentorów co Jan Pospieszalski, spikerzy Radia Maryja, żurnaliści Gazety Polskiej i reakcyjnego dodatku do „Rzepy”. Tego właśnie, pomieszania chorego mesjanizmu z teoriami spiskowymi i mową nienawiści wobec inaczej myślących chciała posłuchać młodzież z KULu, tym się chciała pozachwycać i zainspirować. Dla władz uczelni spotkanie z Braunem to wychowawcza porażka, a dla tych, którzy oczekują, że w Polsce odrodzi się światły katolicyzm różniący się od obecnej wersji radiomaryjnej – to silna przestroga. W lubelskiej auli prysły złudzenia, że Radio Maryja urabia tylko umysły „starych niewykształconych babek” i tylko patrzeć, jak po zmianie pokoleniowej wszystko wróci na jakiś bliżej nieokreślony poziom. Tak nie będzie, bo wychowankowie nobliwej uczelni, przyszła elita – myślą i czują w taki sam sposób jak moherowe babki. Smutna to konstatacja dla Polaków marzących o wyrwaniu kraju z umysłowego zaścianka, natomiast dla światłych osób wciąż czujących się katolikami, to palący policzek wstydu. Jednym i drugim współczuję na miarę swego kamiennego serca.

plaża w Portmanock

(widok rajskiej plaży w Portmanock dla dodania otuchy wszystkim zapracowanym i przygniecionym obowiązkami – miłego weekendu!)

Reklamy

Tagi: , , ,

komentarzy 8 to “Majowy policzek wstydu”

  1. Roman Strokosz Says:

    Zaczne od purpuratu polskiego kosciola katolickiego.
    1.Abp Zycinski jest jedynie skrajnym i najswiezszym przykladem na to, ze mamy do czynienia z wyjatkimi kanaliami i jeszcze niejedno szambo zostanie wylane w imie obrony pozycji i interesow kosciola w Polsce.

    2.Wizyta Obamy !
    W istocie nie nalzy do codziennosci wizyta Prezydenta USA w Polsce i jakos na przestrzeni niezbyt odleglej historii nigdy nie byla taka bezinteresowna dla strony amerykanskiej.Dzisiejsza sytuacja ekonomiczna USA wymaga od Obamy ( w przededniu kampoanii wyborczej ) szczegolnych ( w tym spektakularnych dzialan) wiec znalazl 27 godzin dla Polski i tu zrobiono mu juz najlepsza reklame zbawcy, obroncy, ojca opatrznosci i wogle wrazidubstwo bez smarowania.

    3.Beatyfikacja JPII

    Bez cienia watpliwosci, przy calym moim wojujacym antyklerykalizmie zgadzam sie, ze znaczeniem, wymiarem i potrzeba beatyfikacji.
    W oblizu coraz bardziej rozpowszechniajcej sie zydowni we wszystkich niemal srodowiskach chocby tu bedzie jakas przeciwwaga.Od nas zalezy znalezienie srodka tj. sprawiedliwosci, obiektywizmu, prawosci i tolerancji i pielegnowanie tego wszelkimi sposobami

    • laudate44 Says:

      Romanie, jaka tam przeciwwaga? To są dwa różne światy z których jeden jest pragmatyczny a drugi mu tego pragmatyzmu zazdrości i sieje tanią propagandę o zagrożeniu.
      Na mój gust moga sobie beatyfikować i kanonizować co niedziela, nawet tych którzy „zasłużyli się w oczyszczaniu świata z żydostwa”. Nie zmieni to faktu, że pragmatyzm będzie z zabobonem wygrywał.

    • wiedźma Says:

      Romanie, to okreslenie” ” rozpowszechniającej sie żydowni” wydaje mi się co najmniej dziwne. Co wiesz, czego nie wiem ja ?

  2. wiedźma Says:

    Beatyfikacja minęła bez fajerwerków, JPII juz przeszedł do historii.
    a lubelskie wydarzenia ? Większość purpuratów pochodzi z nadania JPII i nie wiem czy papież był tak całkiem nieświadomy kogo wpuścił na biskupie salony. Wykładał na KUL-u, ale komu zostawił polski kościól? Za jego plecami rosło sobie swobodnie warcholstwo i dziś dobrze widać, że to jest luźny zbiór panów na zagrodzie.
    Czy się coś zmieni ? Wątpię, bo nie widzę zainteresowanych… ani wierni ani kler. Za mało wiem, by wyrokować, ale jakoś tak mi się zdaje, ze cała to obrzędowość jest z jednej strony wtórnym pogaństwem, a z drugiej… obroną stanu posiadania KK, bo nikogo nie uwiera i do niczego nie zmusza.
    Prezydent Obama był z wizytą i sobie pojechał …. nic wielkiego i nawet jakośmniej było chyba zachwytów i padania plackiem. Miło było. Co nie zmienia faktu, że obecność przedstawicieli gminy żydowskiej została zauwazona i przez wielu oceniona jako próba wywarcia presji na rząd, by wreszcie restytuował mienie żydowskie. Słusznie czy nie, takie głosy dało sie słyszeć całkiem głośno.

    • laudate44 Says:

      Nie jestem pewien, czy spotkanie z Żydami nie było ukłonem w stronę amerykańskiej diaspory i to po niefortunnej propozycji Obamy, aby konflikt żydowsko-palestyński rozwiązac powrotem do granic z 1967 roku. Izrael te ofertę zdecydowanie odrzucił!
      Gdyby spotkanie Obamy z Tuskiem miało być interwencją w sprawie mienia pożydowskiego, w mediach byłby chyba większy szum.
      Ale poczekamy, zobaczymy.

  3. Ijon Tichy Says:

    Pozwolę sobie przypomnieć dowcip z czasu nagonki na prof. Miodka:

    Zwierza się Kubuś Puchatek: że Kłapouchy donosił, to może i zrozumiem, bo to osioł. Że Prosiaczek donosił, to też rozumiem, bo to w końcu świnia. Ale żeby Miodek???

    Pozdrowienia

  4. Zbyniek Says:

    Braun wziął na tapetę abp.Józefa Życińskiego pomny nauki z prof. Miodkiem,
    Trup Życińskiego nie był się w stanie bronić a kumple po fachu Józefa i tak mieli w dupie.
    Więc w jego obronie stanął Michnik mason i Żyd z lokalnym swym dziennikiem.
    Co do tego sławnego kondominium pani Fotyga oznajmiła że Barak Obama przyjechał do Polski aby nie była kondominium.
    Tak się zastanawiam ja maluczki czy jeśli Ameryka Baraka Obamy wzięła by nas tak pod skrzydła jak ZSRR tow. Breżniewa to byli byśmy kondominium Amerykańskim czy nie?
    Waszczykowski już raz zrobił z siebie świnię judaszowską kiedy przehandlował MSZ Sikorskiego na BBN Kaczyńskich tylko nie ma odwagi z sobą skończyć jak Judasz

    • wiedźma Says:

      Zbyńku, to byłoby słuszne kondominium:)…. wg pani Fotygi i jej podobnym. Czepianie się klamki możnych pozostało im jako ” wartość” z warcholskich czasów Rzplitej..
      A jakby tak dorosnąć i wreszcie zobaczyć, że każdy dba przede wszystkim o swoje interesy ? Za trudne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: