O wizycie akolita. Choć wizyta jak wizyta.

Nie trzeba być “znawcą Rosji” ani zawodowym dyplomatą, żeby docenić wagę wizyty przywódcy dużego bogatego kraju, z którym przez ostatnie lata relacje nie były najlepsze. Długotrwałe zabiegi dyplomacji polskiej i rosyjskiej przyniosły wreszcie efekt, choć nawet średnio zorientowani mogli się domyslac, że nie było to łatwe. Już w trakcie trwania wizyty pojawiły się jej oceny. Jedni widzą w tym wydarzeniu znak dobrej woli ze strony Rosji i obietnicę dobrych relacji w przyszłości. Inni chęć normalizacji relacji z Polską i Unią Europejską interpretują jako znak słabości mocarstwa, które swoje kłopoty wewnętrzne chce przykryć lepszymi relacjami z państwami europejskimi w tym z Polską. Sa też tacy obserwatorzy, którzy dostrzegaja w ocieplaniu relacji z nami znak odchodzenia Rosji od idealizmu w stronę realizmu.

W takim duchu ocenił wizytę były minister spraw zagranicznych Dariusz Rosati:

Niemcy i Francja z ulgą przyjmują to ocieplenie stosunków polsko-rosyjskich, bo te konflikty, które występowały w przeszłości, utrudniały wspólną politykę Unii wobec Rosji. Rola Polski polega na tym, że Polska może zaszkodzić interesom rosyjskim w UE jeżeli zechce i Rosja sobie z tego zdała sprawę. I wydaje mi się, że zrozumieli, że rola Polski jest mocniejsza, niż im się kiedyś wydawało.

Wtórował mu prezydencki minister Tomasz Nałęcz:

Ta wizyta jest udana, bo w gruncie rzeczy obydwie strony dążą do tego samego. Polska chce być znaczącym państwem w Europie i Rosja po okresie kontestowania już to akceptuje. Symboliczne, że Miedwiediew przez Warszawę leci do Brukseli – przekonywał Nałęcz. Jak dodał, Rosja chce się oprzeć o Europę, by być skuteczna na wschodzie.

Opinie polskich polityków musiały byc trafne, bo:
” Od obszernych, wielominutowych reportaży z Warszawy rozpoczynały się dzienniki na NTW, „Rossii” oraz Kanale Pierwszym.
W relacjach telewizyjnych kilka razy pokazywano Miedwiediewa dobitnie podkreślającego, że winę za zbrodnię katyńską ponoszą „Stalin i jego pomagierzy”. To ważne, bo, jak mówił wczoraj zapowiadając wizytę przywódcy Rosji w Polsce Konstantin Remczukow, redaktor naczelny „Niezawisimej Gaziety”, bardzo wielu Rosjan wciąż wierzy, że Polaków w Katyniu zamordowali Niemcy.

Warszawski korespondent gazety „Wremia Nowostiej” Walerij Mastierow przypominając historię kontaktów między przywódcami naszych krajów w ostatnich latach ocenił, że obecna „wizyta prezydenta Rosji w Polsce została przygotowana solidnie”. Wyliczył, że poprzedziły ją posiedzenia Komitetu Strategii Współpracy Rosyjsko-Polskiej, Komisji Międzyrządowej ds. współpracy gospodarczej i Grupy ds. Trudnych, a także wizyta szefa dyplomacji Rosji Siergieja Ławrowa i rosyjsko-polskie Forum Regionów. Ton relacji był we wszystkich mediach rosyjskich taki sam – poprawa stosunków między krajami, dobra atmosfera wizyty”. (za GW)

Zważywszy na okoliczności oba kraje nie miały innego wyjscia jak tylko „przygotować się solidnie”, bo znaczenie wizyty Miedwiediewa wykracza poza region Europy Wschodniej. Z uwagą przygladają się jej kraje EU, zapewne Ameryka oraz z zupełnie innych powodów Chiny i Indie. Waga wydarzenia jest bezdyskusyjna, więc jeśli nawet komuś nie przypadło do gustu spotkanie prezydentów Polski i Rosji w duchu porozumienia, powinien mieć trochę wyczucia i w obawie przed ośmieszeniem nie głosić publicznie tez przeciwnych. Chyba że ktoś nie może sie już bardziej ośmieszyć, bo nazywa się Mariusz Błaszczak, jest namaszczonym członkiem PIS i uparcie nie pozwala się przekonać, że białe jest białe. Ma chłop problem. Przyznam, nie wgłębiałem się w błaszczakowe rewelacje głoszone w TVN, wystarczył mi sam widok tego gościa. No i ten wrzaskliwy tłumek pod pałacem domagający się niepodległości (!) oraz pytający, gdzie są ranni z samolotu – to był wystarczająco „mocny” komunikat środowisk pisowskich.

Zauważmy, że nie tylko pisowcy są przeciwko wizycie Miedwiediewa w Polsce. Nie tylko oni starają się dezawuować jej znaczenie. Europoseł Paweł Kowal, w przeszłości jeden z konstruktorów „polityki zagranicznej” PIS, niewzruszony zwolennik „strategii wschodniej Lecha Kaczyńskiego” wystąpił wczoraj już jako przedstawiciel PJN w „Kropce nad i”. I jak za starych pisowskich czasów cynicznie rżnął głupa udając, że nie rozumie znaczenia politycznych gestów oraz nie zdaje sobie sprawy, jaka jest specyfika spotkań na najwyższym szczeblu. Udawał, że nie wie, iż w ślad za powitalną celebrą i oficjalnymi komunikatami o dobrosąsiedzkich stosunkach idą decyzje urzędnicze stwarzające grunt do normalnej wymiany handlowej (gdzie to embargo, panie Kowal, nie tęskni Pan?) i wszelkich gospodarczych i kulturalnych przedsięwzięć. O polityce historycznej nie wspominając, bo w tej kwestii NIC nie mogłoby się zmienić nawet o milimetr bez wyraźnego „prikazu” z najwyższego szczebla. Nie trzeba być posłem by taką elementarną wiedzę o Rosji posiąść.

Obrazki pokazywane przez telewizje mogą być zbiorem pustych gestów dla jakiegoś zawianego Zdzicha pod sklepem w podkarpackiej wsi, ale żeby bądź co bądź poseł do Europarlamentu wzruszał ramionami? Na Kowalu wizyta Miedwiediewa nie robi żadnego wrażenia („wizyta jak wizyta”) Kowal zaczepnie pyta, gdzie są konkrety? Ciekawe jakie konkrety miał na myśli? Miedwiediew przywiózł 50 tomów akt katyńskich i zapewnienie o dobrej woli administracji rosyjskiej w ujawnieniu okoliczności zbrodni. Czy miał jeszcze przywieźć wrak Tupolewa i kontrolerów z lotniska zakutych w kajdanki? Gdybym był na miejscu Moniki Olejnik spadłbym z krzesła, bo tak beznadziejnego pytania nie spodziewałbym się od parlamentarzysty. Nawet biorąc pod uwagę pisowskie standardy znajdujace stałe miejsce dwa metry poniżej podłogi.

Przez chwilę miałem nawet żal do dziennikarki, że w pierwszym dniu wizyty Miedwiediewa nie zaprosiła do studia autentycznego znawcy tematu – np. wykładowcę uniwersyteckiego, niekoniecznie polityka – który objaśniłby publice znaczenie dobrosąsiedzkich relacji dyplomatycznych i handlowych z najbliższym sąsiadem ( telewizja BBC tak zazwyczaj robi). Tymczasem Monika Olejnik chyba w trosce o adrenalinę telewidzów dała szansę przedstawicielowi tych wiecznie niezadowolonych. Kto zresztą wie? Może celowo wystawiła Kowala… może postanowiła go przepytać z podstaw wiedzy o dyplomacji, żeby telewidzowie zobaczyli z czym się je ten PJN. Oczywiście Paweł Kowal się skompromitował udając, że nie rozumie zagadnienia i to był jedyny plus tego programu, bo nic, żadna kampania propagandowa, nie pokazuje prawdziwego oblicza polityka tak wyraźnie jak jego gorąca opinia o ważnych wydarzeniach politycznych. To niby nic nowego, Kowal należał do tej ekipy, którą prof. Bartoszewski określił mianem „dyplomatołki”. Zmiana barw klubowych i wystąpienie z PIS najwidoczniej nie zmieniły Europosłowi perspektywy patrzenia. On nadal stoi tam gdzie… Jarosław, o czym od wczoraj wiedzą nawet rosyjscy telewidzowie. Bo media rosyjskie, czy Kowal tego chce czy nie, interpretują wizytę Miedwiediewa po swojemu. Widzą, kto jest Rosji niechętny i ilu tych niechętnych jest.

Według rosyjskiej stacji telewizyjnej NTV do ocieplenia relacji rosyjsko-polskich przyczyniło się m.in. uznanie przez stronę rosyjską Katynia za zbrodnię reżimu stalinowskiego. Podkreślono, że zbliżenie w stosunkach między naszymi krajami rozpoczęło się od tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Na początku Polska była niezwykle wzruszona współczuciem, jakie Rosja okazała Polakom, a potem Rosja pomagała w badaniu tej tragedii. W ślad za tym rozpoczęło się polityczne zbliżenie…
NTV odnotowała, że około 100 osób demonstrowało przed Pałacem Prezydenckim przeciwko wizycie. – Wszyscy oni to stronnicy prawicowej partii Kaczyńskiego… Takie nastroje nie są obecnie dominujące lub ważne w Polsce, zwłaszcza na tle obecnego ocieplenia w relacjach.

TV Rossija podkreśliła, że Moskwa jest zainteresowana kontynuowaniem przez Warszawę jej obecnego kursu.
Za rok w Polsce odbędą się wybory parlamentarne, w których zamierza uczestniczyć także partia Jarosława Kaczyńskiego. On już nie raz w ostatnim czasie mówił, że nie podoba mu się takie zbliżenie Moskwy i Warszawy.

Mimo, że fakty mówią inaczej a przyjazd Miedwiediewa jest znaczącym wydarzeniem politycznym, Kowala stać tylko na wzruszenie ramion „wizyta jak wizyta”.
Prawdopodobnie, co się nie podoba Jarosławowi, jest niedobre także dla Kowala. Dlaczego więc europoseł i zarazem filar ugrupowania PJN oficjalnie utrzymuje, że opuścił szeregi wyznawców Jarosława? Jak widać (dzięki, pani Moniko) on się tylko przefarbował na potrzeby przyszłorocznej kampanii wyborczej. Bo w gruncie rzeczy nadal wyznaje filozofię babki Pawlakowej: „po co nowego wroga szukać, jak jest stary”
Nie od dziś wiadomo, że bez wroga Kaczyński i jego akolici żyć nie potrafią.
Akolita jak akolita: PIS czy PJN – jedna sabaka.

Reklamy

Tagi: , , ,

komentarzy 39 to “O wizycie akolita. Choć wizyta jak wizyta.”

  1. Jurgi Says:

    Pan Kowal zapewne uważa, że od wizyty jakiegoś tam „ruskiego prezydencika” ważniejsza była wizyta sfatygowanych podziemnych dyplomatów PiS u senatora hamerykańskiej opozycji (zajmującego się co prawda prawami gejów, ale senatora!). No i przecież przyniosła wymierne efekty: na spotkaniach z polonią nazbierano datków w beret, a Antek całe dwie godziny przemawiał w Kongresie (do portiera, żeby go wpuścił, ale przemawiał!).

    • laudate44 Says:

      Jurgi.
      Doprawdy aż głupio domniemywać co Kowal sądzi o polityce i jak rozumie swoje hłe hłe… posłannictwo. Jako wciskanie kitu określonej grupie społecznej bez oglądania się na myślącą resztę? Chyba tak.
      Pierwszy raz o nim napisałem i nie przypuszczam, żebym się pomylił w jego ocenie. Mogę mu dać serdeczną radę: „Paweł nie idź tą samą drogą co Błaszczak, bo skończysz jak Dorn.”

  2. mbpPolka Says:

    współczuję, jeżeli czuł się pan w obowiązku wysłuchania nie majacego nic do powiedzenie europosła (?) Kowala. Ja juz od roku mam odruch przestawiania na inny kanał na widok pisowszczyków i niektórych redaktorów. Ta cała PJN to grupa niezadowolonych z kolegow, którzy teraz przykleili sie do ukochanego prezesa. Programu to oni zadnego nie maja, bo to pisowszczycy z krwi i kości, oni tylko chcieliby wypchac eunuchow otaczających obecnie wezyra aby wleżć na ich miejsce. Tyle i tylko tyle.

    • laudate44 Says:

      @mbpPolka
      Współczucie zupełnie niepotrzebne. Zwróciłem uwagę na wypowiedź posła Kowala jako „analityk” i w dodatku zimny jak lód, a nie jako obywatel, który wiąże jakieś nadzieje z formacją PJN. (oj, niedoczekanie jego!- jakby zakrzyknął Pawlak w stronę Kargula)
      W ocenie kluzikowców zgadzamy się całkowicie, dlatego uznałem za stosowne poświęcić swój czas, aby ich troszkę „prześwietlić” zanim te chwasty się rozplenią…
      Pzry okazji mamy tu temat do rozmów…
      Pozdrawiam

  3. laudate44 Says:

    Przy okazji pytanie do wnikliwych obserwatorów: czy wśród oficjeli witających Miedwiediewa widział ktoś min. Sikorskiego? Co się z nim stało?
    (PS. Znikam, wrócę wieczorem)

  4. Strokosz Says:

    absolutnie nie zgadzam sie z teza, ze Rosja moze byc na drodze od idealizmu do realizmu.Przez najblizsze 10-15 lat nie pachnie w Rosji czyms na miare pieriestrojki, bowiem duet Miedwiediew i Putin oraz Ci, ktorzy za nimi stoja do tego nie dopuszcza.
    Na rosyjskie problemy wewnetrzne nie pomoze ani ocieplenie z Polska ani zblizenie z Europa.To jest zupelnie cos odrebnego, z czym Rosja musi sobie sama radzic, bowiem de facto jest osamotniona. Podjete wiosna tego roku aktywne proby na rzecz rozszerzenia sfery wplywow na dalekim wschodzie w tym w Chinach, Indiach nie spelnily sie praktycznie wogole. Tak wiec jedynym mozliwym kierunkiem ratowania pozycji miedzynarodowej, utrzymania poziomu wplywow z handlu surowcami enbergetycznymi i nie tylko jest zblizenie z Europa, ratyfikacja porozumien z WTO ( dzieki ociepleniu i pozyskaniu przychylnosci Polski).
    Tak wiec wizyta w Polsce to kurtuazyjny gest.To teatralne zagranie wymierzone na okreslone efekty polityczne. O pozytywnych efektach tej wizyty bedziemy mogli mowic jedynie po roboczych spotkaniach Tuska i Putina zakonczonych podpisaniem okreslonych umow a nie deklaracji.
    Dal Polski wymiernym efektem tej wizyty moze byc to, ze w koncu oddane beda Polsce archiwa NKWD dotyczace mordow w Katyniu, ale i Polska bedzie musiala ustosunkowac sie analogicznie do zapytan o pomordowanych krasnoarmijcow w Polsce w 1920 roku i nie tylko.
    Co do sledztwa katastrofy smolenskiej plonnym jest oczekiwanie na jakiekolwiek rewelacyjne dokumenty z Rosji. Praktycznie wszystko jest juz znane.
    Tak wiec pozorne ocieplenie lub inaczej zawieszenie toporkow, bo obu stronom jest to taktycznie potrzebne.
    Podkreslam, ze najblizsza wizyta Komorowskiego w USA jest zle zaplanowana w czasie, sensie politycznym i zagadnieniowym.Jest potrzeba ostudzenia realcji i oczekiwan z USA, bo to wszystkow przy prezydenturze Obamy jest tzw. patykiem pisane na wodzie.
    Moge cos szerzej na ten temat powiedziec, ale przy innej okazji tematycznej.

    • laudate44 Says:

      Romanie, mam wrażenie, że dyskutujesz z nieistniejącycmi tezami, a nawet sam sobie przeczysz.
      Skoro „Rosja jest osamotniona i musi sobie sama radzić” to chyba nie w głowie jej kurtuazyjne gesty i teatralne zagrania.
      A nawet jeśli to tylko dyplomatyczny teatr, to dlaczego Rosja nie zdobyła się na to kilka lat temu lub choćby rok temu za życia L. K.?
      Wg mnie wizyta w Polsce przywódcy Rosji to fragment większego planu. Co on przewiduje, możemy tylko zgadywać…
      Piszesz, że „praktycznie wszystko jest już znane” Nie mam tej pewności, ale skoro tak, to po co Jarek wznieca krzyk i histerię?
      Co innego, gdy historycy mają jakąś wiedzę, a co innego gdy płyną poważne deklaracje z ust prezydenta Rosji. To ważny gest i bardzo potrzebny. Rząd przy pomocy tej wizyty rozgrywa na swoją korzyść sytuację wewnętrzną.
      Dlatego pisowcy sie tak pienią.

  5. Zbyniek Says:

    Kowal niczym się nie różni od Brudzińskiego ani od Girzyńskiego ten wydawało by się wykształcony człowiek siedzi dalej w butach prezesa oraz reszty PiSowców.
    A oni mają już genetycznie zakodowane przez prezesa że to co robi platforma to jest tylko pic na dodatek nie patriotyczny.
    Ja słuchałem natomiast u Rymanowskiego Selina ten też jest skażony prezeso myśleniem ich nic nie jest w stanie przekonać oni chcą rządzić tak ich zaprogramował prezes

  6. Strokosz Says:

    Odnosnie stanowiska Pana Kowala oraz czolowki politycznej PiS i PiSopochodnych niczym nie jest zaskakujace, ani tez w niczym nie ma wplywu na ksztaltowanie sie takich czy innych relacji bilateralnych Polski z Rosja.Oni zawsze byli zwolennikami fobii antyrosyjskiej i kiedy slysze ze s.p. Prezydent Lech Kaczynski zmierzal do wizyty Prezydenta Rosji w Polsce zaczyna mnie przekrecac jak po przelknieciu bardzo kwasniej cytryny.
    Jaroslaw KAczynski na wlasne zyczenie odizolowal sie od udzialu w ksztaltowaniu sie polskiej dyplomacji. Na wlasne zyczenie nie uczestniczy w posiedzienia Rady Bezpieczenstwa Narodowego i wreszcie caly PiS calkowicie uzaleznil swoje mnie lub bardziej – ale zawsze negatywne ustosunkowanie do w miare poprawnych stosunkow z Rosja od Katynia i katastrofy smolenskiej. To jest ich broszka i im dalej oni sa od centrum polityki tym mniejsze to w ogole ma znaczenia, a przekonany jestem, ze PiS przy najblizszych wyborach do Sejmu i Senatu sprowadzony zostanie do marginesu.

  7. estimado Says:

    Laudate, do tematu moze jeszcze wroce, na razie zamelduje, na co trafilem troche przypadkiem.

    Na Fejs-zbuku trafilem troche przypadkiem na link do fotobloga Renaty Putzlacher, Polski z (czeskiego) Slaska Cieszynskiego, zamieszkalej teraz w Brnie czy gdzies tam, poetki i tlumaczki, znanej m.in. jako zalozycielka wirtualnej Cafe Avion w Cieszynie oraz pierwsza tlumaczka piesni Jaromira Nohavicy. Dodatkowa przyneta dla mnie byl widoczny obok linku fragment wiersza Josipa Brodskiego, IMO najwiekszego poety mojej epoki, i Adama Zagajewskiego, tez przeciez nie-byle-kogo.

    Na miejscu doznalem kolejnego pozytywnego zaskoczenia – jest to fotoblog, gdzie bardzo dobre fotki splataja sie z doskonalymi komentarzami, czesciowo w formie cytatow z poezji (tak „oprowadzono mnie” np. po Wenecji…

    Daleko nie wszystko zdazylem zobaczyc, ale jest tez o Twoim Dublinie wraz z okolicami, i o wizycie tam Jaromira. Wroce tam jeszcze, i Ciebie oraz Twoich gosci tez serdecznie namawiam!

  8. estimado Says:

    Sporo sie dzieje, a „moi” blogerzy jakby zapadli w sen zimowy i nie mam sie pod co podwieszac.

    Antycypujac zatem tekst o serii kontaktow naszego kondominium (bez kondomow, choc B16 dopuscil/odpuscil), ktore juz dawno powinny byc opublikowane, podwieszam „pod nim” taki oto wiersz Konstantinosa Kawafisa (przykro mi, nie wiem, czyj akurat ten przeklad):

    Czekając na barbarzyńców

    Na cóż czekamy, zebrani na rynku?
    Dziś mają tu przyjść barbarzyńcy.

    Dlaczego taka bezczynność w senacie?
    Senatorowie siedzą – czemuż praw nie uchwalą?
    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
    Na cóż by się zdały prawa senatorów?
    Barbarzyńcy, gdy przyjdą, ustanowią prawa.

    Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie
    i zasiadł – w największej z bram naszego miasta –
    na tronie, w majestacie, z koroną na głowie?
    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
    Cesarz czeka u bramy, aby tam powitać
    ich naczelnika. Nawet przygotował
    obszerne pismo, które chce mu wręczyć –
    a wypisał w nim wiele godności i tytułów.

    Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy
    przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach?
    Po co te bransolety, z tyloma ametystami,
    i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów?
    Czemu trzymają w rękach drogocenne laski,
    tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem?
    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
    a takie rzeczy barbarzyńców olśniewają.

    Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle,
    by wygłaszać oracje, które ułożyli?
    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
    a ich nudzą deklamacje i przemowy.

    Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?
    Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.)
    Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice
    i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni.
    Dlatego że noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli.
    Jacyś nasi, co właśnie od granicy przybyli,
    mówią, że już nie ma żadnych barbarzyńców.

    Bez barbarzyńców – cóż poczniemy teraz?
    Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem.

    • laudate44 Says:

      Dzięki za wiersz, pamiętam go, bo miałem kiedyś analogię poezji greckiej. Tłumaczem był chyba Nikos Chadzinikolau.
      Dzięki za link do Renaty P. – jeszcze nie otworzyłem… 🙂
      Najpierw kolacja.

      • estimado Says:

        a) mogl tyz Kubiak toomoczyc albo jeszcze ktos
        b) po Wenecji/Lagunie sam Brodski oprowadza 🙂

      • laudate44 Says:

        A to świetnie, bo wybieram się do Wenecji w przyszłym tygodniu. Oraz do Werony.

      • estimado Says:

        Jesli dobrze pamietam, Wenecje, Lagune i okolice znajdziesz jakos pod koniec lata 2007. Farciarze, byli tam jakims plywadlem 🙂

      • laudate44 Says:

        Jestem w trakcie oglądania. Wcześniej oczywiście prześledziłem fotki z Dublina i okolic. Znam te miejsca, w wielu z ich też robilem zdjęcia. Nie dziwię się zachwytowi Autorki, miewam podobne wrażenia jak ona. Tylko ja bardziej lubię whiskey.

      • estimado Says:

        Rozumiem, ze bez soku zurawinowego 🙂

      • laudate44 Says:

        Tylko z lodem… choć czasami zdarzało się wzbogacać smak whisky syropem klonowym.
        Wracam znowu z bloga pani Renaty a konkretnie z Bieszczad. Też piękne fotki i ujmujące niebanalne komentarze. Tak właśnie lubię. Polecam!

  9. Strokosz Says:

    widze Laudate, ze nie tak zostaloem zrozumiany.To nie nieistniejace tezy a dwie rozne sprawy. Sprawy wewnetrzne Rosji to nie tylko trudna do opanowania szalejaca korupcja, yo konflikty narodowosciowe z Czeczenia, Dagestanem, Gruzja, Uzbekistanem i Tadzykistanem rowniez. W tym nikt Rosji nie pomoze i raczej nie bedzie mile widziany. Stad sie bierze stwierdzenie, ze Rosja jest osamotniona.
    Druga teza to ratowanie sytuacji gospodarczej po nieudanych probach uzyskania szerokich sfer wplywow w Chinach i Indii. Fiasko rozmow z Pekinem – a raczej chytrosc Pekinu i zdominowane przez wplywy amerykanskie Indie sprawily ze na dalekim wschodzie Rosja jest w fazie „glebokiej i mzronej zimy”.Pozostaje wiec Europa, a wiec zachodzi potrzeba pewnej chocby fikcyjnej na pokaz normalizacji stosunkow z Polska.
    Spedzielm zbyt wiele czasu w b.ZSRR i w Rosji i bylych krajach ZSRR by lekko latwo i przyjemnie uwierzyc im w ich intencje.

    • laudate44 Says:

      No dobrze Romanie, nie podważam Twojej wiedzy o Rosji, bo nie mam podstaw. Nie o Rosji był główny wpis – jak zauwazyłeś.
      Cokolwiek by się działo za wschodnia granicą, Polska pozostanie sąsiadem Rosji i odbiorca jej gazu. I zgodzisz się jak sądzę z opinią, że dla państwa takiego jak Polska korzystne jest utrzymywanie dobrych, stosunków z bogatym sąsiadem. Jest o niebo lepsze niż wymachiwanie szabelką i ustawianie się w roli wiecznej ofiary. Kto w rozmowach o sprzedaży gazu poważnie potraktuje męczenników ?

      • estimado Says:

        Wiersz Kawafisa wydal mi sie a propos tematow sasiedzkich itp., wiec wywiesilem go w paru miejscach, takze u Starszego. Tam doczekal sie jakiejs malej wymiany zdan 🙂

      • Strokosz Says:

        I z tym sie zgadzam w calosci, tylko nie wierze w szczerosc ni uczciwosc Rosjan!.
        Niestety Polska nic nie czyni dla ograniczenia energetycznej zaleznosci od Rosji w sensie ropy naftowej i gazu.Uwazam, ze trzeba byc zabezpieczonym systemem moze drozszym ale gwarantujacycm elementarne funkcjonowanie Panstwa

  10. Eliza Says:

    Hej Laudate, dla Rosji jak i innych państw szacunek maja państwa z mądra polityką a nie warcholstwem.Taka chocby Finlandia w czasach zimnowojennych była oknem na świat ZSRR,można śmiało powiedzieć że korzystając z tego wzbogaciła się wprost przestawiając swój przemysł na potrzeby ZSRR.I z tego powodu korona im z głowy nie spadła, nie musieli szukać pomocy za oceanem i wstępować w bloki wojskowe, a pieniądze wykorzystać na bardziej przyziemne cele.
    Zycie uczy, że nie w mięśniach a w mądrości siła, tym bardziej będąc małym państwem z takim gigantem u boku jak Rosja.

    Pozdrowka z zasypanego Liége
    .

  11. estimado Says:

    Sciegiem wizyty Dimy Miedwiediewa u naszego bronka Komorowskiego sz(y)lismy troche wczoraj takze na blogu u Starszego http://starszy.blox.pl/2010/12/Rosja.html, a dzis kontynuujemy u Romskey’a (adres kazdy zna).

  12. zeen Says:

    Uwaga, bede sie czepiał….
    „O wizycie akolita. Choć wizyta jak wizyta.”
    Odnoszę wrażenie, że Autor chciał sobie rymnąć leciutko, stąd ten szyk.
    Co do zdania pierwszego: albo: akolita o wizycie, albo: o wizycie – akolita (z myślnikiem)
    Bo na pewno nie kogo/czego=akolita, raczej akolity.
    Tyle by natenczas…
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Eee, nie mogłeś się czepić czegoś poważniejszego?
      Toż to tylko blog, można przyjąć, fraszka!
      Kiedy będę pisał powieść na miarę Czarodziejskiej Góry, obiecuję zadbać o szyk i interpunkcję a pokusę łatwego rymowania odpędzę precz!

  13. zeen Says:

    Powiem zatem, że do teorii względności też miałem krytyczne uwagi; ta fryzura jej twórcy…
    😉

  14. estimado Says:

    Drogi Zeenie
    wierze, ze nie
    az tak Cie okropnie boli
    zgrabny rym do „ten akolit”!
    Milo widziec znow na scenie!

  15. Eliza Says:

    Laudate, przed chwilą umiesciłam nową notkę i surprise!!!! Ktoś mi zrobil kawał, głupi kawał, jak Tobie i umiescił na liiil moją notkę ….z wczoraj… powiedz czy ludzie nie są pieprznięci?? Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Elizo, zaraz idę poczytać. Ale dwa słowa o umieszczaniu notek: nie sądzę że to zła wola czy fakt bycia „pieprzniętym” – to raczej chęć podzielenia się tym co wydaje się komuś wartościowe lub zabawne. I chwała temu komus za to, po to jest taka stronka jak Liiil.pl.
      Tylko, że warto być spostrzegawczym. I nie zmieniać tytułów.
      Pozdrawiam

  16. laudate44 Says:

    Bardzo ciekawie podsumowuje wizytę Miedwiediewa publicysta Studio Opinii – Ernest Skalski:
    http://alfaomega.webnode.com/products/ernest%20skalski%3a%20partia%20czarnej%20flagi%20z%20trupi%C4%85%20czaszk%C4%85/

  17. zeen Says:

    estimado,
    nie idź tą drogą, tanią drogą, stać Cię na duuużo więcej.
    A wspomniany przez Ciebie bloger zaszczycił mnie usunięciem komentarza, przyznam, że niezbyt sympatycznego. Ale jaki miał w końcu być wobec lustratora pożal się Boże…

    • estimado Says:

      Pewnie pijesz Zeenie do zartow z nazwisk i z czegos tam jeszcze.
      Masz w tym rownie duzo racji jak ja obrzydzenia, co niech mnie nie uprawnia, ale chocby usprawiedliwia…

      Ktory bloger? Ostatnio wymienialem Starszego – to on Ci wycial komentarz? Ha!
      Nie mnie sadzic, jego zapamietalem jako jednego z tych, co sie raczej dorzecznie udzielali w pionierskich czasach „kontrowersji”, a potem wczesniej czy pozniej poczuli, ze tam nie pasuja, podobnie jak Romskey, Laudate czy nizej niepodpisany. Potem spotykalem go od czasu do czasu jako komentatora na blgach, ktore i ja odwiedzalem. Jego samego odwiedzilem na blogu moze drugi raz, a moze nawet pierwszy od czasow naszej ewakuacji z w/w plaszczyzny.
      Nie znam tez tresci Twego komentarza. Jezeli byl na takim poziomie jak moj poprzedni, to jego usuniecie bylo jedna z kilku mozliwych a wytlumaczalnych decyzji… Jeden bytak, drugi bytak – byly sobie dwa bytaki.

      Pozdrowienstwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: