Od paranoi emeryta po skrzypce Nigela

Zaplanowana na kilka dni przerwa w pisaniu bloga trochę się przedłużyła i bez wchodzenia w szczegóły, wyjaśniam, że były ku temu powody. Właściwie jeden poważny powód. Co prawda śledziłem doniesienia polityczne z PL, odpalałem filmiki z newsami i smaczkami (wystapienie pani Krzywonos znam prawie na pamięć!) ale nie komentowałem tu niczego, czując że mój aparat pojęciowy nie daje rady ze wszystkim, co dzieje się wokół krzyża, rocznicy porozumień sierpniowych i badania przyczyn katastrofy. Wywalenie frustracji przy uzyciu kilku dosadnych słów o sprawcy tej paranoi, „bohaterze naszych czasów” Kaczyńskim niczego by nie zmieniło. Zresztą większość artykułów prasowych i blogowych wpisów na nim się koncentruje. Cóż mógłbym do tego dodać? Jedno przekleństwo więcej?

Skala niegodziwości tego człowieka jest tak duża, że wypowiedź na ten temat, o ile miałaby być zauważona, musiałaby być monumentalna. A na to nie mam ani czasu, ani talentu. Najbardziej zgodna z moimi emocjami i dotychczasową wiedzą byłaby kilkusetwersowa litania wyzwisk pod adresem Jarka, albo rzucone kulą w płot refleksje o marnym stanie umysłów Polaków (także tych w sutannach) zadymionych PISem. Byłby to doprawdy oryginalny tekst: pomieszanie wymyślnych obelg ze szczerym lamentem nad ślepotą i zakłamaniem pogubionych rodaków. Wściekłość i współczucie. Dla większego efektu każda zwrotka tej „pieśni żałosnej” mogłaby się kończyć frazą o baranach prowadzonych na rzeź lub gorzkim pytaniem, czy was Polacy wolność uwiera, że tak lgniecie do moralnego zera? Lub coś w tym stylu, mniejsza o precyzję. Stali czytelnicy tego bloga i bez litanii rozumieją intencje a wyznawcy geniuszu Jarka, którzy trafią tu przez przypadek i tak nie dadzą się przekonać ani temu wpisowi ani setkom innych blogów, filmów i artykułów (np. Norman Davies o sekcie pis). Oni wiedzą swoje, więc niczego dla nich pisać nie warto. Ani w sposób prosty ani zawiły. Odpowiedzią będzie zawsze ten sam pisowski jazgot, którego próbkę dał internauta o nicku „Emeryt”:

Ludzie ,kogo wy słuchacie tego oszusta,niech wytłumaczy się skąd wziął kase na swoją dzialalność ,gnida ,który lał swoja żonę i za kogo ta hiena pełowska wcześniej komuch sie ma ,wstyd aby o takim wogóle mówic,hanba i nic wiecej ,ale macie autorytety niedość ,że cham to jeszcze żyd.

Powiem szczerze: straciłbym szacunek do samego siebie, gdybym podjął się dyskusji z owym „Emerytem”. Lepiej chyba przemawiać do ślimaków w ogrodzie lub posłuchać gruchania gołębi w koronie drzewa. Te czynności przynajmniej nie osłabiają wiary w człowieczeństwo… Bo już czytanie kolejnej wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego niestety tę wiarę „mocno ale to mocno” osłabia. Nawet jeśli logika podpowiada, że wynurzenia starego mitomana są coraz mniej groźne, że każda porcja bełkotu o strajku solidarności lub roztrzaskanym Tupolewie jest kolejną odsłoną tej samej tragifarsy pt. KKSG, to jednak niesmak powodowany przynależnościa do tego samego co on gatunku ludzkiego pozostaje. Co znaczy KKSG? W wolnym tłumaczeniu: Kaczyński Kopie Sobie Grób. Polityczny rzecz jasna. Tylko dlaczego do k… nędzy 40 milionowy naród musi na to patrzeć? Nie o takie (obrzydliwe) happeningi walczyliśmy!

Postulowałem kilka tygodni temu, by osoby wypowiadające się publicznie o prezesie PIS każdorazowo dodawały, iż jest on wielokrotnym kłamcą, bo zostało to udowodnione w sądach. Skoro do pewnego, zdolnego skądinąd, psychologa na zawsze przylgnęła łatka pedofila i z takim piętnem psycholog zmarł, dlaczego tacy ludzie jak Ziobro, Kurski czy Kaczyński, którzy w mediach musieli przepraszać za kłamstwa, mają być traktowani ulgowo? Ktokolwiek skłamał raz bedzie to robił nadal – więc idący za ich nazwiskami komunikat nieodmiennie powinien być taki: miejcie świadomość ludzie, że wychodzicie na głupków wierząc takiemu owakiemu. Skurwysynowi.

Pewien postęp w tej sprawie jest, dziennikarze nie wahają się nazwać Jarosława intrygantem i oszustem, Monika Olejnik nie szczędzi epitetów pod adresem Ziobry a Jacek Żakowski pokazał dziś, że ma smykałkę kabaretową publikując tekst o zasługach braci K. w ostatnim tysiącleciu.
Na tym zakończę wątek o upadłym człowieku, bo należy nam się coś z wyżyn humanizmu. Ostatnio, gdy uporczywie nie pisałem, udawało mi się słuchać znakomitej muzyki (a nie tylko gołębia na gałęzi). Zaraz wyjawię, jakiego muzyka zamierzam polecać i zachwalać, ale wcześniej musze wrócić do koncertu zespołu KROKE, na którym byłem w maju w Drohobyczu na Ukrainie. Było to podczas Festiwalu Brunona Schulza organizowanego w rodzinnym mieście malarza i pisarza przez zapaleńców z Lublina i Drohobycza, prywatnie moich znajomych. Koncert jaki muzycy z Krakowa dali dla gości festiwalu i drohobyckiej publiczności był, w opinii wielu uczestników, bardziej niż znakomity. Mnie, przybysza z zimnej wyspy ich żywiołowa, „korzenna” muzyka rzuciła nie tyle na kolana, ile do wysyłkowego sklepu płytowego i przed komputer.

Zanim dotarła do mnie płyta „East meets East” nagrana z Nigelem Kennedym, posłuchałem kilku utworów na YT. Sięgnąłem też po informacje o Nigelu, światowej sławy skrzypku, który oprócz muzyki klasycznej gra jazz, wykonuje własne wersje utworów Jimiego Hendrixa, The Doors oraz udziela się w Krakowie z klezmerskim Kroke. Kraków od jakiegoś czasu jest miejscem zamieszkania Kennedy’ego i jest to fakt nie byle jaki, bo witruoz tej klasy może miastu zrobić większą promocję na świecie, niż płatne ogłoszenia reklamowe w europejskich gazetach. Nigel jest artystą nie tylko podziwianym ale i lubianym, ujmuje publiczność oczywiście mistrzowską grą, ale luzackie zachowanie i bezpośredniość ma wpływ na jego popularność. Chce być „spoko gościem” a nie koturnowym artystą w wykrochmalonym fraku. Swoje gwiazdorstwo traktuje z przymrużeniem oka, stąd niekonwencjonalne stroje i częste wygłupy na scenie. Jak z muzyki „poważnej” robi „lekką i przyjemną” możecie zobaczyć na You Tube. Żółwiki przybijane z publicznością i uśmiech na obliczu Nigela mówią same za siebie.

Co prawda Nigel Kennedy lekceważąco odnosi się do muzyki odtwarzanej z komputera, mówiąc wprost, że jest do dupy…
Hi, you square eyes, Turn this shit off & listen to something.
Digital sound on the net is shit.
OFFICIALLY. Nigel

…ale w życiu trzeba pójść czasem na kompromis a potem dopiero do sali koncertowej.

Wyczytałem, że najbliższy polski występ Nigela w repertuarze klasycznym (chyba Vivaldi) odbędzie się 21 września we Wrocławiu. Kto ma okazję, niech poszpera w necie, kupi bilet i idzie, a nie będzie żałował. Śpieszmy sie podziwiać Nigela…
Ja na swoją ucztę muzyczną poczekam do początku listopada. Mam już bilet do londyńskiego Royal Albert Hall, może uda mi się przybić żółwika ze zwariowanym skrzypkiem. Zresztą, co tam żółwik, wychowałem się za szczelnie zamkniętą granicą i dwadzieścia parę lat temu wydawało mi się, że tam będę tkwił do us… śmierci. Fakt, że teraz mogę, ot tak, wyskoczyć do Londynu, bo mam kaprys zobaczyć gwiazdę estrady – wciąż w moim pojmowaniu zakrawa na cud. Pisałem już kiedyś, że warto pamiętać, z jakiego bagna się wydostaliśmy i jak niepojęte są zmiany, które nas objęły. Oczywiście młodzi nic nie pamiętają, więc muszę przypomnieć, kto obalił komunizm, wypędził wojska radzieckie z Polski, kazał milicjantom oddać nam paszporty, potem doprowadził do otwarcia granic na zachód i tak dalej. Tak, moje dzieci, to Jarosław Kaczyński, w czasach gdy był premierem, wspólnie z minister Fotygą wynegocjował wejście Polski do NATO i Unii Europejskiej. Nie było łatwo: po drugiej stronie stołu negocjacji siedział komisarz Chuck Norris i słynący z niechęci do mieszkańców piastowskiej ziemi Czarnoksiężnik z Oz z asystentką Królową Śniegu. Ale udało się, możemy podziwiać Nigela! Koniec bajki.


kukush

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarzy 30 to “Od paranoi emeryta po skrzypce Nigela”

  1. Tetryk56 Says:

    Witaj, Laudate! Kennedy to niewątpliwie lepszy temat do rozmowy, niż poprzednio wspomniany.
    Było takie hasło: Nie karmić trolla!

    • laudate44 Says:

      Kontrast postaci więcej niż wymowny! Nigel to otwartość, serdeczność i wyżyny możliwości ludzkich – talent, dzięki któremu ludzie odczuwają radość i podziw.
      Z drugiej zaś strony wiadomo: ciemny dół. Bolesny deficyt humanizmu.

  2. Kartka z podróży Says:

    Cześć Laudate, milo cię widzieć. Przyznam, że mnie Prezes też swą jałowością intelektualną wykonczył. Ale czuję nowy impuls, bo Prezes określił w słynnym liście do członków nową kategorię wrogów pis-u. Są nimi nihiliści. Więc czekam na rozwinięcie tej myśli i ogólnonarodową debatę o nihiliźmie. Dla mnie to o tyle ciekawe jest bo mam pociąg do nihilizmu egzystencjalnego – nawet się czasami nihilistą czuję. Tak więc dyskurs narodowy zapowiada sie w każdym razie dla mnie frapująco. Poza tym zapewne podniesie poziom wiedzy o nihiliźmie w naszym społeczeństwie. przypomnę tylko jaką furorę wywołał kilka tygodni temu zapateryzm.
    Dziękuję za muzykę i pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Zgoda! Moje rolnicze doświadczenie wskazuje, że na tym gnoju coś jednak może wyrosnąć. Ferment społeczny o ile nie przeradza się w krwawą jatkę nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodził. Popularyzacja ateizmu i nihilizmu też się obywatelom przyda.
      Paradowska napisała, że wg prezesa Tupolew służy do wycinki lasu! Pięknie! Po Żakowskim kolejna persona publicystyki jaja sobie robi z prezesa. Najwyższa pora zajebać go śmiechem.

  3. romskey Says:

    Witam po ‚urlopie’ -;)
    Pisanie o żałosnym narodowym problemie jest potrzebne.
    Nie wiem czy zauważyłeś ale poprawiła się medialność kilku ludzi z PO (.m.in Kopacz, Kwiatkowski). Jak myślisz dlaczego ? Wzięli przykład z pisu i zamiast debatować o czymś, o czym prowadzący nie mają zwykle zielonego pojęcia (jak zresztą większość rodaków przed telewizorami) patrzą na dziennikarza ale słowa i myśli kierują wprost do kamery. Dzięki tej technice widz otrzymuje więcej pozytywnych komunikatów niż gdyby liczył na to że dziennikarz w imieniu widza zada konkretne pytania.
    To co robimy jest w znacznej mierze dla nas samych ale równie ważna jest widoczność naszych poglądów. Jesteśmy częścią politycznej wścieklizny (spodobało się mi to określenie gdyż jak inaczej nazwać np. chęć mordu wyrażaną niekiedy przez miłośnika Nigela Kennedy’ego ?;)

    Pozdrówka

    • laudate44 Says:

      Ech Romskey, za komuny nie napisałbyś, że „potrzeba pisania… jest potrzebna”.
      Z tego nadmiaru wolności stylistyka Ci się rozjechała… albo jakaś, nie daj bóg, anarchia (aNArhja) wdarła się w Twoje rzycie!
      Odwzajemniam uśmiech! 🙂

      • romskey Says:

        Rzeczywiście miałem pomysł na dwa początki i dwa końce zdania i wyszło zbyt filozoficznie;) Możesz wykreślić pierwszą potrzebę i zmienić na ‚pisanie’

      • laudate44 Says:

        OK. Wybacz uszczypliwość, ale znamy się sprzed wojny, nie mogłem sobie odmówić…:)

      • romskey Says:

        To dodam że Ajde Jano to piosenka serbska prawdopodobnie z macedońskimi korzeniami. Zdziwiło mnie że Kroke wykonuje ten numer (chociaż prezentujesz go chyba 3 lub 4 raz:).
        Na kilka pierwszych dźwięków zagrała we mnie słowiańska dusza;). Przyznam że wersja z Nigelem jest chyba najlepsza z dostępnych.

      • laudate44 Says:

        Masz rację, już ją kiedyś zapodałem. W takim razię zmienię na taki czadowy „kukush”
        Słuchajta ludzie, bo je dobre…

      • romskey Says:

        A ja nie miałem nic przeciwko nawet znalazłem coś z dawnych czasów. Dam na koniec.

  4. Starszy Dyszczo Says:

    Takie dźwięki zawsze mnie przywabiają.
    Pozdrawiam

  5. laudate44 Says:

    jeszcze ciekawostka: Nigel Kennedy pochodzi z rodziny muzyków klasycznych, studiował w nowojorskiej Juliard School czyli na muzycznym Evereście. Jako szesnastolatek zagrał ze słynnym jazzmanem Stefanem Grappellim, mimo ostrzeżenia profesorów, że może sobie złamać karierę prawdziwego muzyka klasycznego.
    Kennedy chętnie gra muzykę tradycyjną, występował na Festiwalu Muzyki Zydowskiej w Kazimierzu – ale po tym jak Izrael zbudował słynny mur na samozwańczej granicy z Palestyną, muzyk zapowiedział, że w Izraelu nie wystąpi.
    Co jeszcze? Wyraźnie nadużywa alkoholu. Może dlatego wybrał Kraków jako miejsce do życia?

  6. romskey Says:

  7. Zbyniek Says:

    I słowo ciałem się stało postulat Zbyńka aby nie zajmować się kreaturami pokroju Kaczyńskich został spełniony.
    Nigel Kennedy jest wprost nie zastąpionym tematem w porównaniu z polskim piekłem w którym rej wodzi sekta diabła Jara

  8. Bonita Says:

    Nigela sluchałam na żywo w sobote w Warszawie na Próżnej ( Festiwal Singera), wcześniej znalam ze słyszenia i z nazwiska.
    Super przeżycie.

  9. Roman Strokosz Says:

    Szanowny Laudate!

    Nie mozna milczec i obojetnie przechodzic wobec faktu istnienia i dzialania takiej kreatury , jaka jest Jaroslaw Kaczynski.On jest zasadniczym hamulcowym w uksztaltowaniu sie potrzebnej konstruktywnej, atrakcyjnej merytorycznie i programowo opozycji.
    Dyktat jednego wodza, zamordyzm juz historia ludzkosci pamieta i nie nasuwa pozytywnmych asocjacji.
    Smierc polityczna Jaroslawa Kaczynskiego moze poprzedzic dlugotrwala agonia wyniszczajaca wszystkich i wszystko wokolo.
    Hierarchowie Kosciola Katolickiego ani sie nie kwapia zrozumiec powage sytuacji i ewentualnych nastepstw i nie stara sie swoimi metodami pomoc w odzyskaniu swobody od tej kaczej kosci niezgody.
    Jakas dziwna cenzura panuje , bowiem nikomu nie wolno otwarcie powiedziec, ze Jaroslaw Kaczynski jest powaznie chorym psychicznie czlowiekiem i nie wolno takiemu czlowiekowi powierzac zadnych odppowiedzialnych funkcji.Rozmawialem na ten temta z kilkoma psychologami i psychiatrami i oni jednoznacznie opowiedzieli sie za diagnozowaniem psychicznego stanu chorobowego.Tak wiec potrzebny polityczny chirurg i z krzyzkiem psubrata w sina dla bez prawa powrotu!!!!

    • laudate44 Says:

      Romanie, nie pisałem że trzeba być OBOJĘTNYM. To nawet po ludzku nie możliwe. Daleki też jestem od sugerowania innym blogerom, o czym należy pisać a o czym nie. Wspomniałem o swojej emocjonalnej i słownej bezradności wobec zjawiska, któremu ton nadaje JK. Bo nie zapominajmy, że JK nie działa w próżni, a tabuny nawiedzonych internautów są tego przykładem.
      Co do choroby kaczyńskiego: jeszcze pół roku temu wspominali o niej odważniejsi blogerzy i jajcarze. Dziś to już powszechna opinia podejmowana ostrożnie nawet przez dotychczasowych zwolenników PISu. Pan Mazowiecki na antenie radia zastanawiał sie na chorobą Jara. Tak więc nijakiej cenzury nie ma. Tylko, że od samej diagnozy jeszcze nikomu sie nie polepszyło. Czekajmy na rozwój wydarzeń. Już niedługo, choć może boleć…

  10. Smok Wawelski Says:

    Witaj,

    Milo moc Cie znow przeczytac. Kennedy nie lubi muzyki cyfrowej, bo jest ekscentrykiem i gdy ktos go slucha przez radio, to go nie moze zobaczyc. A tak z innej beczki, nie wiem czy czytales dzis Terlikowskiego, ale dobil mnie swoimi wywodami na temat tolerancji.

    • laudate44 Says:

      Witaj Smoku,
      dzieki za sugestię, poczytam TT ale najpierw sie wykąpię. Hm… a może najpierw poczytam a potem pójdę do łazienki się pośmiać?
      OK. Zrobię to dla Ciebie! Idę czytać, wanna poczeka. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: