Ból, Kościół, histeria

Jest jak mówiłem: wierni Koscioła Katolickiego czują się rozczarowani. Ci którzy umieją pisać przelewaja na papier swój żal i zdumienie, że ICH kosciół jest tak wyrachowany i paskudny. Że nie bronił wartości, które im wydają się fundamentalne. Poczciwy publicysta katolicki Jan Turnau pisze tak:

Krzyżem walczy się przecież z demokracją. I walczy się twardo, pierwsza bitwa została przegrana. Jeszcze dotąd tak nigdy nie było.
Sytuacja jest bardzo poważna. Demokracja jest młoda i słaba, Kościół stary i potężny tradycją. Jeśli nawet lokalizacja krzyża w mieście to raczej nie sprawa kościelna, jeśli nawet demokracja powinna raczej bronić się sama, to o sens krzyża powinien zadbać Kościół. Prezydium Episkopatu, prymas Polski, kardynał krakowski.
Muszą wziąć odpowiedzialność, rzucić na szalę swój autorytet. W interesie Kościoła, w interesie Polski. Nie ma Papieża, który uważał, że krzyża w Auschwitz być nie powinno i w ten sposób sensu krzyża bronił.

LINK

Jakkolwiek mocno różnię się z Autorem w ocenie całej działalności KK, tutaj przyznam mu rację. Wina Kościoła jest bezsporna lecz nie dotyczy ona tylko wspierania PISu w rozgrywce pod Pałacem Prezydenckim. Pomijając wcześniejszą kolaborację, Kościół sromotnie zawiódł Polaków na samym początku kampanii wyborczej Jarosława zezwalając na pochwek jego brata na Wawelu. Późniejsze agitacje i szczucie przeciw „szatanowi” Komorowskiemu były już tylko następstwem grzechu pierworodnego mającego miejsce w krypcie.

Uwikłania hierarchów w „awanturę o krzyż” (dałem cudzysłów, bo wiemy, że nie o krzyż chodzi i nie o wolność religijną tylko o nieustającą zadymę, z której pożywkę czerpie zdychający PIS) zdaje się nie zauważać inny publicysta Szymon Hołownia. Jego histeryczna reakcja na oszołomskie harce pod pałacem a zwłaszcza na nieposłuszeństwo wiernych wobec księży sprawujących liturgię pokazuje, że pokłady naiwności ludzi zapatrzonych w Kościół są przeogromne. Jako ateista (z wyboru) pisałem przedwczoraj, żeby nie rozdzierać szat po tym co się stało, tymczasem Hołownia nie posiada się z oburzenia, a swoją przesiąkniętą kadzidłem koszulę drze na strzępy:

Krzyż pod Pałacem stoi dziś w centrum tego, co w Polsce najgorsze. Oślizgłości polityków (zwłaszcza tych, co sądzą że mają monopol na największe i najświętsze słowa), wzajemnej agresji, zawiści, nienawiści, skłonności do dzielenia każdej, nawet dwuoosobowej grupy na pięć mniejszych, naszej chorej skłonności do pseudomesjanizmu i podlanej gorącym sosem absurdalnych interpretacji historii i spiskowych teorii dziejów narodowej „mistyki” (…)
Dla mnie, katolika, kłopot jednak w tym, że splugawiono krzyż. I nadal będzie się go plugawić, czynić z niego narzędzie budowlanego szantażu – „będzie tu stał, aż postawicie pomnik”. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie większego grzechu przeciw pierwszemu przykazaniu.

cały wpis

Jeszcze fragment tekstu Tadeusza Sobolewskiego.

Kościół w osobach swoich hierarchów umywa ręce, tchórzliwie oddając inicjatywę „obrońcom krzyża”. Nie potępiając, milcząco zezwala na szermowanie hasłami: „Polska”, „wiara”, „Katyń”, przez ludzi, którzy depczą demokratyczną tradycję i działają na szkodę Polski, stając się symbolem anarchii. Ci sami hierarchowie, którzy z taką pasją występują przeciwko liberalnemu prawu, teraz, umywając ręce. Budzi to podejrzenie, że myślą podobnie jak tamci spod krzyża
LINK

Trzy cytowane teksty są do siebie podobne. Piszą je ludzie wykształceni, reprezentujacy różne pokolenia lecz mający zbliżony stosunek do Kościoła. Obecna postawa instytucji, na której chcieliby oprzeć swoje życie rozczarowuje ich. Nie są jego przeciwnikami, mimo doznanego zawodu, życzą mu dobrze. Wciąż żywią nadzieję, że wypominając hierarchom ich zaniedbania przyczynią się do uzdrowienia sytuacji. I że pewnego dnia znów zobaczą swój Kościół zjednoczony pod najszlachetniejszymi hasłami, kierujący się najpiekniejszymi intencjami, czyniący samo dobro, piętnujący zło, wspomagający wiernych. Czy tak?

Nie chcę popadać w ton mentorski, ale na to Panowie nie macie co liczyć. Będzie inaczej, bo Kościół nie odzyska utraconego autorytetu a jego dominująca pozycja też kiedyś posypie się w gruzy. Z wielu nakładających się na siebie powodów, o których nie pora opowiadać. Coraz wiecej ludzi, na początku właśnie takich jak Wy, czyli wykształconych , mających sukcesy zawodowe bedzie dostrzegać ze zgrozą , że Kościół depcze demokratyczną tradycję i działa na szkodę Polski

Panowie, nie Wy pierwsi to odkrywacie! Nie ma co lać łez i rozdzierać koszul. Kościół zawsze taki był. Dbał wyłącznie o swoje powodzenie i swoje wpływy. Co się Janie, Szymonie i Tadeuszu DZIWISZ? To nie był i nie jest Kościół polski tylko watykański. Jego funkcjonariusze nie składają ślubów posłuszeństwa przed polskimi władzami, tylko przed swoim przełożonym, który z kolei jest podwładnym namiestnika zasiadającego w watykańskiej centrali. Jemu służą i ślą pieniądze. Więc odłożywszy na bok te wszystkie fruwające gołębice, wzniosłe kazania i adoracje, te cudowne ocalenia i uzdrowienia, pielgrzymki i obmacywanki nieletnich. Tak zwyczajnie po ludzku i po kupiecku: jaki interes mają księża by troszczyć się o Polskę, zwłaszcza taką jaką ona mogłaby być za kilka, kilkanascie lat?
Przecież jeżdżą do Europy zachodniej, gdzie ludziom żyje się dostatniej a kościoły świecą pustkami. I robia co mogą, żeby w kraju nad Wisłą do tego nie dopuscić. A że Was trochę boli i uwiera? Trudno, Kościół przywykł do bólu. Zwłaszcza cudzego.

Dublin centrum, powierzchnia biurowa do wynajęcia, 2.040 m. kw.

Reklamy

Tagi: , , ,

komentarze 23 to “Ból, Kościół, histeria”

  1. Luciano Says:

    Tylko jeden w Dublinie? U mnie w zachodnim MA – USA- w tym roku zamknieto 14 kosciolow, a w ciagu ostatnich 3 lat ponad 30. To min. efekt obmacywan przez ksiezy oraz miljardowe odszkodowania dla pokrzywdzonych. Oby w Polsce jak najszybciej do tego doszlo.

    • laudate44 Says:

      No nie, to nie jedyny. Ale pozostałe zamienione na puby, apartamenty, sale wystawowe czy biura adwokackie nie mają takich dużych banerów.
      Aha! Jeden wielki budynek w ścisłym centrum oddano rozmodlonym Polakom a inny trochę mniejszy wyznawcom Islamu, którzy mają tam meczet.
      Nie przelicytujesz mnie tak łatwo! 🙂

  2. andy Says:

    Jasne, ze nie o krzyż tutaj chodzi. Politycy rozgrywają swoje interesy tymi ogłupionymi, kompletnie zmanipulowanymi – ubezwłasnowolnymi ludźmi.
    Komorowski powiedział dziś, ze w pałacu powstanie tablica upamiętniająca tragiczną śmierć praowników kancelarii i pary prezydenckiej. W odpowiedzi „obrońcy krzyża ne odstąpią, ponieważ muszą zostać wyjaśnione przyczyny tragedii, aby pamięć o ofiarach nie zginęła”.
    Tak więc show must go on. Kaczyński rządzi i rozdaje karty.

    • laudate44 Says:

      Oj, to się bidulki naczekają pod tym krzyżykiem. Wyjaśnianie przyczyn katastrof samolotowych trwa ok. 2 lat.
      Zimą to im chyba koksowniki z Torunia dowiozą. 🙂

  3. cenobita Says:

    Piszesz, ze to nie jest nawet Kościół polski tylko watykański…
    Jest gorzej.
    Trwa przemiana, a poczwara zrzuca niepostrzeżenie skórę i zamienia się właśnie w Kosciół polski.
    Toruński.

    • laudate44 Says:

      Cenobito, nie odmówię ci racji, ale jeszcze nie pora wdawać się w meandry. Podział firmy między Rydza i resztę to temat na kolejne lekcje teologii 🙂

      A przy okazji, przytoczę co wczesniej pisałem u Azraela:

      Rozmyślając nad powstrzymaniem rozłamu w Kościele polskim, niejeden z biskupów nuci sobie pod nosem refren z piosenki Edwarda Stachury:
      „jest już za późno,
      nie jest za późno,
      jest już za późno,
      nie jest za późno…”

  4. Kartka z podróży Says:

    Witaj Laudate
    Dobry, mocny i wnikliwy tekst – gratuluję. I kluczowe zdanie – „Obecna postawa instytucji, na której chcieliby oprzeć swoje życie rozczarowuje ich”. To istota problemu. Niezdolność do samodzielnego życia, kolektywizm katolicki. Ale przejdzie im to rozczarowanie. Przypomnę jak Lech Kaczyński poniżył Wielgusa – podobny był jazgot. Wiec poplaczą, pomruczą, gdzieś w kiblu napiszą po cichu co o tym myślą i wrócą na kościola łono jak zbłąkane owieczki.
    Ględzenie o reformach wewnętrznych tej instytucji między bajki można wlożyć. Tylko ktoś z zewnątrz może do parteru sprowadzić tę instytucję.
    Chodzi mi po głowie taki interes, podobny do okrągłego stołu. Zgoda ludności na bolesne reformy (muszą być) w zamian za radykalne odstwienie kościoła od państwowego cycka. To jest chyba sensowna propozycja adresowana do panstwowej wladzy. Diety poselskie za czarnych – tak to można krócej ująć.
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Kartku, wrócą na łono, ale nie wszyscy. Proces laicyzacji trwa. My też jakoś się wykruszylismy. Moja żona KUL ukończyła, JP II z bliska widziała a teraz równie „ciepło” ocenia KK jak ja. Inni znajomi równolatkowie nawet jesli nie są tak radykalni, to z pewnością nie wyrywają się do noszenia baldachimu w procesji. O młodszym pokoleniu szkoda gadać.
      I żeby dla czytających było jasne: nie mam zamiaru wysadzac tej instytucji w powietrze, ale na jej obecny kształt i hipokryzje zwyczajnie nie umiem się zgodzić. Podobno, w niektórych krajach, zwłaszcza na prowincji księża autentycznie służą ludziom i sa im przyjaciółmi. Trudno uwierzyć, ale cuda sie zdarzają 🙂

  5. Roman Strokosz Says:

    Dla kosciola bitwa o krzyz nie jest ani wygrana ani przegrana. Kosciol przeciera swoje wlasne szlaki dla nowej doktryny przetrwania w uwarunkowania totalnej monowladzy liberalow i ich przyjazni ewentualnej z Lewica. Doktryna kosciola nie zaszkodzic i nie narazic sie. Cos to przypoima po trochu zydowskie sztuczki ale nie bede wnikal w filozofie syjonizmu, katlicyzmu, a to trzeba by wrocic do czasow Jezusa Chrystusa – a on przeto byl zydem!.
    Ktos, kto kierowal tlumem przed Palacem Przydenckim, dobrze wiedzial, jak dziala psychoza tlumu. U barierek w pierwszych szeregach stali rozkrzyczani rozentuzjamowani emeryci i rencisci, stare dewotki, niechciane stare panny z krzyzem i rozancem w reku i jak wobec takiego pierwszego szeregu uzyc srodki przymusu bezposredniego. Psychoza tlumu potegowala sie, ale nie w duchu wiary, a w duchu przeklenstw , zlezeczen, fanatycznyc niewaewistnych agresywnych przeklec itd itp. Czy takie dzialania inspirowal kosciol? Watpie!. Krzyz stal sie nie przedmiotem kultu religijnego a orezem i ten orez – symbol meczenstwa i zbawienia – profanowany jest przeklenstwami,chamstwem, agresja, zlezeczeniem.Co to ma wspolnego z wyznawaniem wiary?
    I ostatnie pytanie o interes polityczny kosciola? przeciez co bardziej swiadomy, zyjacy w realu katolik po takich zajsciach bedzie jeszcze bardziej sie zastanawial czy w nastepna niedziele podreptac do tego kosciola, bo czym staje sie ten kosciol. Kosciol na takich akcjach tylko traci, dlatego wracam do moich spostrzezn, ktore mowia, ze kosciol powoli zaczyna sie izolowac od awanturnictwa politycznego przyjmujac doktryne przetrwania i odbudowania wlasnego akpitalu w nowych uwarunkowaniach politycznych. Jesli nie mam racji, to prosze mi to udowodnic! Bede wdzieczny i zobowiazany.

    • cenobita Says:

      „Jesli nie mam racji, to prosze mi to udowodnic!”
      Niezłe 🙂
      Muszę zapamiętać.

    • laudate44 Says:

      Owszem Romanie, Kosciół powoli zaczyna się izolować… bo mu już ta sytuacja nie na rękę. Ale wczesniej dał dupy z pochówkiem wawelskim i nikogo o zdanie nie pytał, od roku daje ciała z zakazem in-vitro choć sondaże pokazują, że ponad 60 proc praktykujących katolików nie ma nic przeciwko tej metodzie zapłodnienia.
      I wreszcie: NIKT nie utrzymuje, że księżulkowie osobiście dobierali aktorów na happening pod krzyżem. Oni popełnili grzech zaniechania, bo biskup u zarania konfliktu nie wysłał tam swoich ludzi, żeby święty znak zabrali, np w trosce o jego godność, w obawie przez zbeszczeszczeniem – skoro zapowiadała się polityczna zadyma. Widac było gołym okiem do czego są zdolne dewoty i pół-zawodowi zadymiarze. Nycz, gdyby chciał to by mógł. A tak wyszedł smród.

  6. zgaga Says:

    Ks. Boniecki powiedział, i słusznie, że wystarczyłby jeden człowiek, by to wszystko przerwać. Ale ten ,,człowiek” nie chciał!

    • laudate44 Says:

      Bo ten człowiek bardzo chciał żeby właśnie nie przerwać.
      Woli raczej podsycać i nie spocznie, dopóki czegoś nie spali, nie zniszczy – to mściciel i desperat. „Wszystko już stracił, to chociaż sobie porozrabia” – taka jest motywacja psychopaty.

  7. Kartka z podróży Says:

    Laudate
    Ale ja dobrze wiem, że kraj się antyklerykalizuje i ludzie odchodzą od kościoła. Nie o takich ludziach myslałem. Napisałeś o elicie – Turnau, Holownia. Myślę o intelektualistach katolickich. Oni jakoś się nie palą do opuszczania tej instytucji. Co najwyżej umiarkowana, grzeczna krytyka w granicach prawa. ile tych dysydentów kościelnych jest? Więcej dysydentów było w ZSRR za Breżniewa
    Też nie mam zamiaru wysadzać w powietrze tej instytucji. Marzeniem moim jest by zostali sprowadzeni do organizacyjno-politycznego wymiaru np Adwentystów Dnia Siódmego albo Świadków Jehowy. I jeśli się ich odetnie od polityki i państwa to nabiorą takiego zacnego wymiaru
    pozdrawiam

  8. romskey Says:

    Uważam – tak po głębokiej refleksji – jest w tej akcji obrony coś co mi się nawet podoba. Słowianie wracają do pogańskich tradycji i tak jak kościół 1000 lat temu nakładał swoją symbolikę na ich dobra kulturowe tak w tej chwili dzieje się coś odwrotnego. Krzyż z kwiatów przypomina palmę wielkanocną która mimo wielu zabiegów pozostaje prastarym symbolem obfitości, odrodzenia życia na wiosnę.
    Przaśne nieco przedstawicielstwo mają Słowianie ale początki zawsze bywają trudne. Nie rozumiem jedynie o co chodzi z okrzykami „gestapo” lub „Judasze”. Polityka jakaś ?

    • laudate44 Says:

      Taaa… i bardzo słowiańsko-pogańskie były tańce pod krzyżem w rytm melodii „Jak długo na wawelu zygmunta bije dzwon…” Podskakujące nad zniczami babcie trzymały sie za ręce i w euforii podśpiewywały. To taka nowa-stara tradycja czczenia ofiar katastrofy, eks-tradycja!
      ( Link do filmiku pod poprzednim wpisem zostawila mewa-śmieszka)

  9. cegorach Says:

    Machając ręką na sporą część tekstu i przyznając rację dla pewnej części tej wypowiedzi zastanawia mnie jedno:

    „To nie był i nie jest Kościół polski tylko watykański”

    Nie powiem – przypomina mi to slogany o „agentach Watykanu”, ale to kwestia estetyki.
    Ciekawszym tematem jest odpowiedź na pytanie dlaczego i w jaki sposób Kościół miałby być „polski”?

    Jak taki postulat ma się do rozdziału kościoła i państwa? Czy kler stałby się w ten sposób dodatkowym pionem administracji – takiej od wiary?
    Czy celem tego aparatu jest tworzenie „policji wiary”?

    Słowem czy mniej lub bardziej okazjonalny sojusz ołtarza z tronem nie zamienia się w bizantyjsko-moskiewską idee kościoła jako kolejnego filaru władzy? Albo ewentualnie protestancki schemat przyporządkowania kapłanów administracji jako kolejnego pasa transmisyjnego szerzącego określoną ideologię – jaka by ona nie była.

    Doprawdy nie rozumiem dlaczego „kościół polski” jest w jakikolwiek sposób lepszy od „kościoła watykańskiego”.

    Już raczej oczekiwałbym bezkompromisowego potraktowania wszelkich organizacji religijnych jako zbytecznych, takich ewolucyjnych przeżytków które spokojnie można amputować.

    Słowem jak postulat „polskiego kościoła” ma się do świeckiego charakteru tego państwa i dlaczego mam niby uważać „księdza – urzędnika” za lepszego od „księdza – agenta obcego państwa”?

    Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na kwestie praktyczne – przejęcie odpowiedzialności za taką organizację to spory wysiłek gdyby miałaby to być jedna struktura, a bez jasnych uregulowań trudno uniknąć zachowania szczególnych relacji z taką organizacją. Chociażby ze względu na jej rozmiar.

    Być może koniecznością stało by się podzielenie jej na kilka lub kilkanaście mniejszych struktur.

    W takiej sytuacji powołanie odpowiedniego rodzaju organów do kontaktów na linii polskie państwo – „polski kościół” byłoby koniecznością, chociażby ze względów majątkowych, ale zapewne nie tylko.
    W końcu niezbędne byłoby reagowanie na incydenty np. podczas kazań – może w formie regionalnych urzędów ds. wiary.
    Tylko wtedy dało by się wyeliminować z życia publicznego różnych mini-Rydzyków/regionalnych guru.

    Wydaje się, że bardziej opłacalne byłoby zatrudnienie kapłanów na etatach urzędniczych i regulowanie pewnych spraw w ramach normalnych relacji służbowych.

    Ustaliłoby się normy, formy, zakazy i nakazy regulujące dogmaty i prawdy wiary – w końcu potrzebne są mierzalne metody na podstawie których mozna oceniać pracownika.
    Wydziały teologiczne przygotowałyby odpowiednie kadry, a lojalność wobec państwa nie sprawiałaby żadnych problemów.

    Przydałoby się odpowiednie hasło – może „Strength Through Purity, Purity Through Faith” albo podobne.

    Z dużym zainteresowaniem oczekuję odpowiedzi jak rozwiązać te kilka kwestii.

  10. Zbyniek Says:

    Laudate44 Kościól to Rydzyk który napędza tej instytucji ich zdaniem wiernych i kasę.
    Reszta się nie liczy kościól poza paroma tysiącami Ledniczan na młodych nie ma co liczyć.
    Młodzi mają kolegów ministrantów którzy nie świadomie byli wykorzystywani porzez ich promotorów oni z koleji nie zwierzą się matce czy ojcu od których by mogli dostać w twarz.
    Zwierzają się kumplom i swoim dziewczyną a w dobie dzisiejszej komunikacji rozchodzą się te ich przeżycia jak świerze bułeczki za pomocą SMS czy normalnej głosowej komunikacji.
    Ta instytucja w Polsce jeśli ma coś jeszcze do powiedzenia to do takich jak ja ale ja ich odrzuciłem grubo przed komunią do której byłem zmuszony.
    Przed komunią oglądałem znaczki na lekcii religii i tak dostałem w głowę wskazówką od mapy od klechy że mu do dzisiaj po śmierci nie zapomnę.
    Takich jak ja jest wielu w dzisiejszej mądrzejszej Polsce to siła rażąca dla sukienkowych

  11. laudate44 Says:

    A daj mi spokój Cegorachu! Nie mam zamiaru wymyslać nowych struktur i nowej odmiany kościoła. Mnie ta instytucja jest niepotrzebna. Z tym „polskim kościołem” też jakieś nieporozumienie, bo brzmi to bardzo narodowo – czyli jak dla mnie zupełnie nie do zakceptowania.

    Wskazując iż hierarchowie wycierający sobie gęby polskością i dobrem Ojczyzny działaja de facto na rzecz innego państwa chciałem tylko i wyłącznie zwrócić uwagę na zaistniały paradoks. Było to w lini prostej nawiązanie do słów „rozczarowanych” publicystów dziwiących się, że działania KK nie uwzględniają dobra Polski.

    Tylko tyle. Reformami niech się zajmą sami księża, bo to ich firma. Osobiście jestem sceptyczny: „reformowanie socjalizmu” też sie nie powiodło. Ta instytucja wtedy pokornieje, kiedy ludzie się od niej odwracają. Inaczej wbija się w pychę i zaczyna rządzić także niechrześcijanami. I za to ma u mnie poważny minus. Nie za głoszenie swoich legend i ściąganie pieniędzy od wiernych.

  12. Zbyniek Says:

    Laudate44 ja też się zastanawiam czy istnieje jakiś Kościól katolicki po za Polskim obawiam się że nie

  13. estimado Says:

    …z centralnym kultem Swiatowida zreszta. Wkrotce po 2. turze wyborow zaczalem nawet rymowac na ten temat, ale zarzucilem z braku weny. Teraz tez nie bede sie rozpisywal – w parku na netbooku niewygodnie.

  14. Bobik Says:

    Nie lubię się czepiać słówek, więc jest mi w sumie dość obojętne, czy będzie się używać określenia „Kościół polski”, czy „Kościół w Polsce” (z dużej litery, bo w ten sposób nasza ortografia odróżnia instytucję kościelną od np. budynku kościelnego ). Ale nie od rzeczy wydaje mi się używanie jakiejś formuły, podkreślającej specyfikę KRK w zależności od państwa, na terenie którego urzęduje. Bo wprawdzie np. KRK niemiecki/w Niemczech też podlega Watykanowi, ale ma jasną i przejrzystą strukturę finansową, kładzie mniejszy nacisk na ewengelizację, a większy na pracę charytatywną i socjalną, wierni mają duży wpływ na jego funkcjonowanie, rozdział od państwa jest faktyczny, nie teoretyczny, itp, itd. Czyli wszystko zupełnie odwrotnie, niż u nas. 😉
    Sądzę, że kiedy ktoś mówi „Kościół polski”, to ma na myśli ten zespół cech – historycznych, organizacyjnych, mentalnościowych, etc. – który jest charakterystyczny dla KRK funkcjonującego w Polsce. Tylko tyle. I ja bym dla wygody to – przyznaję, nie całkiem precyzyjne – określenie zachował, bo pozwala mi bez nadmiernych kombinacji zacząć zdanie np. tak: „Kościół polski, w odróżnieniu od niemieckiego…” 🙂

    • laudate44 Says:

      Nie było moją intencją wchodzenie w sferę pojęć i nazewnictwa, ale taki głos porządkujący na pewno się przyda. Dzięki Bobiku.
      jak juz wspomniałem, chodziło mi o wskazanie, że zapewnienia tych, którym się wydaje, iż mówią w imieniu Kościoła o jego trosce o Ojczyznę brzmią w moich uszach co najmniej falszywie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: