Gigant i stwory łańcucha ewolucyjnego

Z zadowoleniem przyjąłem nowinę, że rok 2011 będzie w Polsce ogłoszony rokiem Czesława Miłosza. Ma to związek z setną rocznicą jego urodzin, jak przypuszczam, zaowocuje wydarzeniami przypominającymi i przybliżającymi postać oraz dorobek zasłużonego poety. Takie oficjalne obchody powinny na nowo ukazać całą wszechstonność i mądrość Miłosza. Bez obaw, nie będę próbował wymądrzać się na temat Jego twórczości, oddam głos innym. Zresztą nawet nie będę udawał, że przeczytałem wszystko co Miłosz napisał. Wiem jedno: chłonąłem Jego wiersze i eseje w czasie, gdy ich najbardziej potrzebowałem i tego mi nikt nie odbierze. Młodości potrzebna jest wielka myśl i szeroki horyzont – a to wówczas zapewniała lektura Miłosza, któremu osobiście jestem wdzięczny i którego jak Jacek Podsiadło nie zawaham się nazwać gigantem.

Spojrzenie poety obejmuje niezmierzone połacie – nie tylko ze względu na liczbę zapisanych kart, ale przede wszystkim dzięki niezwykłej pojemności już pojedynczych zdań. Choćby opisywał jedynie świat widzialny, np. „szerokie palce hawajskiej paproci” jako wszystko, co zostało po filozofii, mówi jednocześnie o tysiącu rzeczy niewidzialnych, o „ogrodzie nieznanym po drugiej stronie czasu”. Bądźmy wdzięczni Miłoszowi za opisanie świata, bo nawet jeśli jest to świat jednego tylko człowieka, w dodatku niedoskonały i nie do końca poznany, to jego opis jest prawie pełny i prawie skończony. Robi, co może: opisuje.

Łatwiej od pisania laurek przychodzi mi „dawanie świadectwa”. Może więcej niż o Miłoszu mam do powiedzenia o uniesieniach, jakie powodował i – daj Boże – nadal powoduje? Kiedy otrzymał Nobla i przebąkiwano gdzieniegdzie o politycznych przesłankach tego faktu, zaprzyjaźniony poeta skwitował to krótko: „Przecież Miłosz to taki poeta, że ten Nobel to oni mogą sobie w dupę wbić, ci szwedzcy królowie”. Byliśmy młodzi, byliśmy w tej krainie, do której i on często wraca jak do szkoły po zapomniany worek z kapciami, piliśmy alkohol, czytaliśmy jego wiersze i spaliśmy przy ognisku; i to nas usprawiedliwia. Tego też nas nauczył: usprawiedliwiania świata. Usprawiedliwiania nieobecności, usprawiedliwiania grzechów młodości i grzechu starości.(…)
Cały tekst J.P.

Zacytowałem Jacka, bo to jest głos mojego pokolenia i środowiska. W tych ponurych czasach lektura Miłosza dawała nam niejednokrotnie więcej energii niż wszystkie wspólne ogniska i opróżnione butelki. W beznadziei lat osiemdziesiątych byliśmy szczęściarzami: mając dostęp do twórczości Miłosza, mogliśmy z jego subtelną pomocą odkrywać świat, dowiadywaliśmy się co to jest popiół a co diament. Nikt inny wczesniej ani później nie miał takiego wpływu na kształtowanie naszej świadomości, niekoniecznie poetyckiej. Ludzkiej.

Znalazłem tę wypowiedź na oficjalnej stronie poświęconej Miłoszowi, powstałej jeszcze za Jego życia. Ponad dwadzieścia osób wypowiada swoje prywatne opinie o Miłoszu. Od samych nazwisk można dostać zawrotu głowy. Intelektualne sławy chwalą Go i czynią to tak zajmująco, aż trudno oderwać się od lektury.

Kolejny fragment stamtąd zacytuję w kontekście zbliżających się obchodów roku miłoszowego, bo tu kończą się rzewne wspomnienia i poetyckie oczarowanie – wyziera za to wykrzywiona gęba polskiego zaścianka, zazdrosnego o blask prawdziwych wielkości.

Tomas Venclova:

Miłosz wierzy, że siły druzgoczące ducha Ludzkości mogą jeszcze cofnąć się przed naszą świadomością i pamięcią. Uważa za możliwe, że stoimy wobec tworzenia się jakiejś nowej nauki: „Zamiast, jak to dzisiaj jest nagminne, pokazywać człowieka w jego cechach wspólnych z innymi wyższymi stworami łańcucha ewolucyjnego, podkreślana będzie wyjątkowość, niezwykłość i samotność tej niezrozumiałej dla siebie istoty, która bez ustanku wykracza poza swoją możliwość”.
cały esej Venclovy z 1983 roku

Intrygujące to słowa, stawiające gatunek ludzki na wysokim piedestale i wyznaczajace mu ambitną rolę. Niestety poeci sięgają Olimpu a rzeczywistość skrzeczy. Niejaka Józefa Doboszewska, prezes związanego z Radiem Maryja krakowskiego Stowarzyszenia Patriotycznego zapowiada protest przeciwko obchodom, bo jej się twórczość Czesława Miłosza nie podoba. Ten sam komitet protestował przeciw pochówkowi Poety w panteonie zasłużonych Polaków w krakowskim kościele Na Skałce. Skąd to zacietrzewienie Doboszewskiej? Podobno coś z Miłosza czytała i podobno odczuwała przy tym ból. Pewnie jest istotą jeszcze bardziej dla siebie niezrozumiałą niż zakladał to wybitny poeta. I nie wiem nawet co poradzić pani Doboszewskiej: powinna więcej czytać (ale to jednak boli), żeby cokolwiek zrozumieć, czy też powinna już nic nie czytać i nie odzywać się, tylko słuchać głosu Radia Maryja? A przy okazji: czy w tym radiu uczą może usprawiedliwiania grzechów młodości i grzechu starości?

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarze 34 to “Gigant i stwory łańcucha ewolucyjnego”

  1. Kartka z podróży Says:

    Witaj Laudate
    Podobnie jak Ty lubię wracać do okresu kiedy byłem młody i świat mi tak wspaniale pachniał mimo, że się rozpadał. Owa dekadencja późnych lat 70-tych i 80 – tych była jednak niesamowicie pobudzająca intelektualnie. I nie wynikało to tylko z tego, że byłem wówczas ciekawy świata i chłonny, ale też z tego, że były to ciekawe i inspirujące czasy. Pamiętam Miłosza drukowanego na kiepskim papierze i „na wałkach”. Gdy przewracałem strony tej powielaczowej produkcji lepka czarna farba brudziła palce. To była cholernie ważna literatura a nagroda dla Miłosza nobilitowała też mnie – jego czytelnika. To były czasy gdy bywałem dumny z Polski – w takim wzruszającym (mnie) emocjonalnym wymiarze. No i nie ma możliwości by jakaś parafialna niunia o której piszesz pozbawiła mnie słodkiego wspomnienia owej ówczesnej dumy – gdy Miłosz dostał Nobla. Dlatego z rozbawieniem patrzę na próby zmiany świadomości Polaków za pomocą orwellowskiego falszowania historii czy wymiaru sztuki. Pan Bóg dał mi pamięć słonia i dokładnie pamiętam tamte lata. Gdy słucham tego jazgotu myślę, że przed nowymi pokoleniami jest nowa, frapująca przygoda intelektualna – odkrycie na nowo tamtych lat załganych przez współczesnych prawicowo-katolickich ideologów. To dobrze bo nic tak nie cieszy i fascynuje jak dokonywanie odkryć. Tak więc Laudate przed nowymi pokoleniami podobna uciecha do naszej z tamtych lat. Tak jak myśmy odkrywali nieznane czytając z wypiekami na twarzach książki głeboko ukryte przez komunistów i oni będą odgrzebywać spod cmentarnych ideologii słowa prawdy o świecie. Mam nadzieję, że to będzie dla nich równie frapująca intelektualna przygoda – tego im życzę.
    Pozdrawiam

  2. laudate44 Says:

    Kartko, nieraz Ci wspominałem, że w Twoich opisach odnajduje swoje doświadczenia. Dziś z przyjemnością po raz kolejny czytam, że „dawno temu” przemierzaliśmy te same ścieżki – prawdziwe w Karkonoszach, oraz intelektualne, jak owo słodkie, choć brudzące palce, przedzieranie sie przez Miłosza.
    Przyznam, że swojej reakcji na wieść o Noblu nie pamiętam – byłem chyba za młody, nieobyty… Zbyt silna była oficjalna propaganda… Ale później, gdy już szum wokół Noblisty ucichł a jego wiersze i eseje mocniej trafiały do mojej (chyba dojrzalszej) głowy, ta duma we mnie zagościła na dobre. I cieszył mnie fakt, gdy Miłosz przekroczywszy 90-tkę ciągle wypowiadał się rzeczowo i elegancko. To był dla mnie kolejny dowód jego wielkiego intelektu, którego nie złamała nawet starość.
    I na koniec aktualna konkluzja: nic dziwnego, że zaściankowym szczekaczkom mocno taka prawdziwa wielkość przeszkadza. To zazdrość zawarta w pierwszym przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

  3. laudate44 Says:

    Tymczasem Palikot nie ustaje w drażnieniu zacietrzewionych obrońców zaściankowego patriotyzmu. Po raz kolejny mówi głośno to, co dla wielu z nas od dawna jest oczywistością: Wawel dla Miłosza, bo to prawdziwa wielkość poparta uznaniem międzynarodowym itd.
    Po raz kolejny „błazen” mówi tak mądrze, że tylko się zasmucić nad głupotą innych.
    http://wyborcza.pl/1,75248,8198148,Cham_czy_mecenas_kultury.html

  4. Kartka z podróży Says:

    Coś na temat Laudate
    http://wyborcza.pl/1,75248,8198060,Palikot__Na_Wawelu_zamiast_Kaczynskiego_powinien_lezec.html

  5. Kartka z podróży Says:

    Przepraszam, nie zauważyłem, że już ten sympatyczny wywiad wypatrzyłeś
    Pozdrawiam

  6. Starszy Dyszczo Says:

    O Miłoszu i jego Noblu dowiedziałem się na początku studiów w Krakowskiej Rotundzie – wtedy było tam jakieś spotkanie z ministrem szkolnictwa, czy coś, a na korytarzu były ustawione telewizory z informacjami i wywiadami z Miłoszem – potem się okazało, że jakiś wiersz był w moim podręczniku do liceum. A dwa, czy trzy lata później robiliśmy oprawę podziemnego „Mojego Wieku” – rozmów Miłosza z Aleksandrem Watem – mam to wydanie do dziś – to było niesamowite odkrycie dla mnie – kontakt z prawdziwymi intelektualistami, inny świat, ludzie z innej planety – potem te durne targi ze Skałką – żenada.

    • laudate44 Says:

      A ja sobie jeszcze przypomniałem inne zdarzenie: byłem w roku 90 u przyjaciela w Anglii i on pokazał mi list pisany własnoręcznie przez Miłosza (nadszedł z Berkeley). Brałem ten list w ręce jak jakiś muzealny okaz lub, za przeproszeniem, relikwię.
      I ta reakcja nie miała żadnego pieprzonego podtekstu politycznego czy światpoglądowego. Nie była w najmniejszym stopniu demonstracją mojej „przynależności” lub mojego „sprzeciwu”. Ot zwykłe zetknięcie się prostego chłopaka z dotykalnym śladem wielkości podziwianego człowieka… Teraz w to trudno uwierzyć, bo żyjemy w czasach mocnego skrzywienia.

  7. wiedźma Says:

    Laudate… coś mi przypomniałeś pisząc o tej pani i jej stowarzyszeniu. Boya- Żeleńskiego i jego pełne pasji teksty. Jeden z nich nosił tytuł „Moralnie obojętne” i dotyczył recenzji, jakie pewien ksiądz Pirożyński wystawiał różnym książkom ze wzgledu na ich moralność widzianą oczami klechy. Zbiór felietonów nosi tytuł „Nasi okupanci”. Zauważ, że Boy utonął w milczeniu, nikt o nim nie mówi, a gdyby dziś żył pisałby jeszcze ostrzej. Następcy Pirozyńskiego mają się dobrze.

  8. Jurgi Filodendryta Says:

    Mnie położył argument, że 6 lat po śmierci to za wcześnie na uczczenie. Że zacytuję sam siebie (z Twittera):

    Wg PiS 6 lat po śmierci Miłosza to za krótko, żeby uczcić poetę w roku 2011. Ale dwa miesiące po śmierci LK to dość, aby nastawiać pomników?

  9. Eliza Says:

    Leudate, mój Drogi coś Ty narobil!!! haha Przepraszam ze nie na temat ale zamieszczając moją notke czy notki na tym portalu http://www.liiil.eu namnożyleś niechcący zastęp zazdrośnikow> Laudate, powiedz mi czy ja jestem nienormalna czy ludzie są pogięci?? poczytaj co mi wypisują na blogu.
    „Osiąga Pani najwyższe noty w rankingu blogów politycznych, a przecież rozmaitym romskim i revelsteinom w ogóle Pani nie dorasta, więc się zastanawiam, jak pewnie każdy spoza Pani kółeczka, które zresztą sama Pani może jednak generuje. Chce Pani powiedzieć, że lepiej, dwa razy lepiej, pisze od na przykład Passenta? Coś tu bardzo nie gra.

    ~Jedyny autentyczny głos, 2010-07-31 13:20
    ————
    Miales racje, mam doborowe towarzystwo. He he, milego weekendu Tobie i Twoim czytelnikom zyczę

    • laudate44 Says:

      Elizo, jestem pod wrażeniem Twego temperamentu. Uśmiałem się jak norka, gdy zwróciłaś się do pani Sobeckiej pisząc, że krytykowany przez nią Miłosz dostał nagrode Nobla a ona nawet raka mózgu nie dostanie, bo wszak rak musi na czymś wyrosnąć itp…
      Nic dziwnego, że kogoś musiało to zdenerwować. Stąd opinia tego „autentycznego głosu”. Ja bym to ignorował.
      A jeśli nie chcesz by Twoje wpisy pojawiały się na liiil.eu – po prostu usuń ze swojego bloga button „promuj notkę”. On ci jest przyczyną frasunku i nieszczęścia… 🙂
      Pozdrawiam

      • Eliza Says:

        Laudate nawet nie mam zamiaru nic usuwac, mam frajdę. No i to był z pewnością jakiś fan Pana Passenta… Ja nie pretenduję „dorastac” jak to się ten mily „autentique” wyraził do nikogo, Jestem zwyklą szarą myszką, a że ludzie chcą czytac moje notki to je piszę, jak przestaną to pisac nie będę. Co do Sobeckiej pfffffff od kiedy to „politycy ” z przypadku są krytykami literackimi i mają prawo decydować o tym co jest wartościowym dziełem literackim?Sam wiesz że Miłosz to trudny autor nawet dla studentów literaturoznawstwa. Czy dziewica Sobecka ma chociażby odrobinę literackiego wykształcenia? bo wiedza z PRL-owskiego liceum a później lizanie brudnych lap Rydzykowi nie uprawnia ją do obiektywnej oceny.
        To PiSiarstwo i toruńska sekta tak mi obrzydły ze boję się rano otworzyc oczy, aby nie zobaczyc że w łóżku zamiast mojej drugiej polowy leży Yaro LOL
        Pozdrawiam

      • laudate44 Says:

        Elizo, zaczęłaś racjonalnie – skończyłaś horrorem..:) Dni tego pana w życiu publicznym sa policzone, a Tobie i Twojemu lubemu życzę 100 lat w zdrowiu i miłości.
        PS. Yaro wyraźnie podpadł Monice Olejnik, która otwartym tekstem wali w niego i jego poddaństwo Rydzykowi. Nie oszczędza też intryganta Ziobry. Istny Grunwald!
        http://wyborcza.pl/1,75968,8193107,Wierzyc_Ruskim_.html

  10. Bobik Says:

    Wpadam z rewizytą, mając nadzieję, że nigdzie nie stoi tabliczka „Psom wstęp wzbroniony”. 😉
    Jestem szczeniakiem nienajmłodszej daty, więc te miłoszowsko-powielaczowe wspomnienia też mnie szalenie rozrzewniają. Ale kiedy na chwilę zapominam o rozrzewnieniu i usiłuję pomyśleć trzeźwo, to wychodzi mi, że pani Doboszewska i s-ka mają rację: Miłosz i jemu podobni faktycznie szkodzą polskości. Polskości zaściankowej, parafialnej, płytkiej, bezrefleksyjnej, ksenofobicznej, zadufanej, z horyzontem nie sięgającym poza ołtarz, czyli takiej, jaka ostatnio jest w natarciu.
    I dla mnie w gruncie rzeczy jest coś pocieszającego (a jest to równocześnie niezła miara wielkości) w tym, że reprezentanci takiej polskości nie zdołali Miłosza upupić, przywłaszczyć sobie, wyciągnąć z niego kilku prawomyślnie brzmiących wersów, które nadają się do cytowania nawet w polskokatolickiej szkole, zamieść pod dywan reszty i udać, że nasz ci on. Dopóki Miłosz ich jątrzy, boli, pobudza do toczenia piany, to właściwie wszystko jest na swoim miejscu. Mam wrażenie, że on sam chyba wolałby jeszcze pośmiertnie wsadzać kije w intelektualne mrowiska, niż być noszonym na rękach czy w klapie przez panią Doboszewską. 😉

    • laudate44 Says:

      Zaprawdę masz rację Bobiku. Fakt, że nie zawłaszczyli Miłosza i nie posługują się cytatami z Niego w swoim natchnionym patriotyczno-katolickim bredzeniu – to jest całe nasze szczęście, psia kostka! 🙂 Nadal możemy Go czytać.
      Wyniesienie Miłosza na ołtarze przez wiadomą opcję uczyniłoby Jego pamięci największą krzywdę. A tak mamy OCALENIE.

      • Eliza Says:

        Bobik i Laudate, oni nigdy ani GO nie zawłaszczą ani nie wyniosą na ołtarze, bo wiedzą co o takich jak oni Miłosz myślał, z pewnością czytali „Zniewolony umysł” i wiedza że to o nich LOL
        Milego wieczorku

      • laudate44 Says:

        A tu polemizowałbym… Pewnie czytali jakieś bryki z podkreślonymi frazami odnoszącymi się (w ich mniemaniu) do religii, patriotyzmu itp.
        Gdyby przeczytali choćby taki krótki wiersz, może by zrozumieli, że jest to piekne wyznanie tej samej wiary, która oni deklarują. Więc wydaje mi się, że nic naprawdę nie czytali…

        JASNOŚCI PROMIENISTE

        Jasności promieniste,
        Niebiańskie rosy czyste,
        Pomagajcie każdemu
        Ziemi doznającemu.

        Za niedosiężną zasłoną
        Sens ziemskich spraw umieszczono.
        Gonimy dopóki żywi,
        Szczęśliwi i nieszczęśliwi.

        To wiemy, że bieg się skończy
        I rozłączone się złączy
        W jedno, tak jak być miało:
        Dusza i biedne ciało.

        Czesław Miłosz

  11. Kartka z podróży Says:

    Piszemy o dumie z naszych noblistów. Przed rokiem zdarzyła mi się taka historia w Hiszpanii – „Ranek w Monasterio de Oseira. Z kilku barów czynny jest tylko jeden. Zrzucamy z Iną plecaki. „Piwo, cola” – co można więcej chcieć o takiej godzinie. Przy barowej ladzie dwóch zmęczonych życiem facetów. Ina jest ładna więc odrywają wzrok od szklanek z piwem. „Skąd jesteście?” – rzucają. „Alemania, Polonia” – mruczy Ina na odczepnego. Piwo rozluźnia żołądek więc proszę jeszcze o chorizo wiszące w pętach nad barem. Facet na drewnianym talerzy kroi kiełbasę na plasterki. Do tego grube kromki chleba. „Kurcze kwaśny” – myślę żując spieczoną skórkę. Jak polski – na żytniej mące. Gość z barowego stołka patrzy na mnie przekrwionymi oczami: „Wielki polski poeta?” – pyta łamaną angielszyzną. „Trzszczszrzsz?” – kurwa nic nie rozumiem. „Słowacki?” – myślę, przecież to słowo tak szeleści. Gość znów swoje – „Trzszczszrzsz?”. Męczy go to nazwisko. I nagle myśl iskrzy mi w głowie – „Szymborska!!!”. Trafiłem, aż podskoczył z radości. „Nobel”. Jasne – „Nobel”, trzaskamy sobie grabę. Wychodzi i mówi, że za chwilę wróci. Ina znika w kiblu bo się spociła i musi zmienić koszulkę. Gość zjawia po minucie i daje nam piękne, drewniane krzyżyki na szyję. Jestem zażenowany – chcę płacić, lecz Ina trąca mnie stopą. To prezent za Szymborską”
    Pozdrawiam

  12. Starszy Dyszczo Says:

    Przypowieść o maku

    Na ziarnku maku stoi mały dom,
    Pieski szczekają na księżyc makowy
    I nigdy jeszcze tym makowym psom,
    Że jest świat większy, nie przyszło do głowy.

    Ziemia to ziarnko – naprawdę nie więcej,
    A inne ziarnka – planety i gwiazdy.
    A choć ich będzie chyba sto tysięcy,
    Domek z ogrodem może stać na każdej.

    Wszystko w makówce. Mak rośnie w ogrodzie,
    Dzieci biegają i mak się kołysze.
    A wieczorami, o księżyca wschodzie
    Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.

    Czesław Miłosz

    • laudate44 Says:

      Pozwolisz Dyszczo że podpiszę ten wiersz, bo młodziez zagladająca tutaj może nie kojarzyć autora.
      Jeszcze pomyślą że to Estimado… 🙂

      • estimado Says:

        Nie pomysla, spokojnie – wiedza, ze Estimado lepsze pisze 😉
        A tak calkiem powaznie – to nie wiem, dlaczego Ci sie akurat ten wiersz wydal podejrzany… na mnie robi bardzo dobre wrazenie.

      • laudate44 Says:

        E. Po czym wnosisz, że wydał mi się podejrzany? Dodałem tylko podpis, (bo lubie porzadek!) no i uprzedziłem Dyszcza…itd
        Wiersz o ziarnku maku znam „od zawsze”.

  13. Starszy Dyszczo Says:

    Uznałem, że można sobie wygooglać, ale tak wygląda ładniej i uczciwiej – rzeczywiście można by pomyśleć. 🙂
    Jeszcze dodam, że to z cyklu Poema naiwne

  14. Kartka z podróży Says:

    Estimado
    Ten facet z baru od Szymborskiej był cieciem w monastyrze – dal chłop co mial. Ten krzyżyk mam akurat w poszanowaniu.

    • estimado Says:

      Kartko, ja przeciwko niemu nie mam nic. Docenil to, co cenne i w ogole.
      Ja tylko wrednie zwracam uwage, ze – gdyby to bylo w naszej Umilowanej – facet, ktory akurat za Milosza albo Szymborska dalby Ci krzyz, krzyzyk czy jakikolwiek inny prezent, mialby spore szanse na ekskomunike albo co najmniej oplucie przez radio.

  15. Kartka z podróży Says:

    Estimado
    A tu się z Tobą zgadzam.
    Dzisiaj w górach spotkałem zakonnicę. Pierwsza zakonnica w górach jaką w życiu widziałem. Widok był zabawny w ona w stroju służbowym a obok dziewczyny porozbierane, bo goraco bylo. No i nie wiem jak to spotkanie traktować. Będzie szczęście czy nieszczęście?

    • estimado Says:

      Ech, mam tu gdzies w pudle takie zdjecie, czarno-biale jeszcze, na papierze, z Doliny Koscieliskiej, a moze Chocholowskiej lub Strazyskiej, juz nie dojde (ani w sensie ustalenia, ani w sensie domaszerowania, zeby sprawdzic…). Chyba rowno 40 lat temu, srodek lata, pierwszy raz urwalismy sie z moja Wielka Szkolna Miloscia na tydzien gdzies pod Zakopane… szlismy sobie owa dolina, i udalo mi sie pstryknac moment, kiedy ona w jakichs szortach i staniku wyprzedzala 2 pingwiny w pelnym umundurowaniu, wlasnie zrownala sie z nimi i wygladaly, jakby tak szly we trzy, Efka w srodku, nieloty po bokach, i prawie jakby trzymaly sie za rece ;-)…

  16. estimado Says:

    Swoja droga ciekawe, czy Norwid, gdyby zyl do dzisiaj, dopisalby tu jakas zwroteczke albo i dwie:

    1

    Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
    Że ci ze z ł o t a s t a t u ę (1) lud niesie,
    Otruwszy pierwej?…

    Coś ty Italii zrobił, Alighiery,
    Że ci d w a g r o b y (2) stawi lud nieszczery,
    Wygnawszy pierwej?…

    Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie,
    Że ci t r z y g r o b y w e t r z e c h m i e j s c a c h (3) kopie,
    Okuwszy pierwej?…

    Coś ty uczynił swoim, Camoensie,
    Że po r a z d r u g i (4) grób twój grabarz trzęsie,
    Zgłodziwszy pierwej?…

    Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie,
    Że d w a c i ę g ł a z y w e d w u s t r o n a c h g n i e c i e (5),
    Bez miejsca pierwej?…

    Coś ty uczynił światu, Napolionie,
    Że cię w d w a g r o b y (6) zamknięto po zgonie,
    Zamknąwszy pierwej?…

    Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?…
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

    2

    Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
    Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
    Bo grób Twój jeszcze odemkną powtórnie,
    Inaczej będą głosić Twe zasługi
    I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
    A lać ci będą łzy p o t ę g i d r u g i é j
    Ci, co człowiekiem nie mogli Cię widziéć.

    3

    Każdego z takich jak Ty świat nie może
    Od razu przyjąć na spokojne łoże,
    I nie przyjmował n i g d y, j a k w i e k w i e k i e m,
    Bo glina w glinę wtapia się bez przerwy,
    Gdy sprzeczne ciała zbija się aż ćwiekiem
    Później… lub pierwéj…

    Paryż – styczeń 1856 r.

    Przypisy autora wiersza
    (1) Sokratesowi w kilka czasów po śmierci jego Ateńczycy statuę ze złota postawili.
    (2) Dante grzebany w Rawennie i we Florencji.
    (3) Krzysztof Kolumb jest grzebany w Hiszpanii, w St. Domingo i w Hawanie.
    (4) Cztery lata temu szukano na cmentarzu komunalnym, gdzie był pochowany jednooki żebrak, żeby Camoensa pochować.
    (5) Kościuszko leży w Solurze i w Krakowie.
    (6) Napoleona drugi pogrzeb niedawny.

  17. Roman Strokosz Says:

    Tak jak 30-lat temu czytaja wowczas cos nielegalnego i odnosilismy wrazenie, ze wchodzimy w tajemny i jednoczensie wyimaginowany lepszy swiat tak samo dzisiaj oddajemy sie temu uczuciu czytajac tego charakteru literature tak wielkich tworcow jak Czeslaw Milosz i to pomaga nam wierzy w lepszy swiat i w bardziej pozytywne ” jutro”.
    Laudate ! dziekuje, ze oddales tyle miejsca i ciekawych mysli w tym kierunku i temacie. To duzo ciekawsze i wartosciowsze nic mlocenie siana o Powstaniu Warszawskim.

    • laudate44 Says:

      Młócenie siana – jak wiedzą zorientowani – jest bezcelowe. Ziarna z tego nie ma. Dlatego o Powstaniu44 nie piszę.

  18. Roman Strokosz Says:

    swiadomosc kazdego narodu ulga ewolucyjnym zmianom,
    swiadomosc kazdego narodu ulega dywersyjnym wypaczeniom.
    wielkim slowa prawdziwego patriotom czesc i chwala,
    lecz skutecznosc ich dzialania jest chyba zbyt mala.

    kto wiec odpowiedzialnosci balast za tpo wszystko niesie?
    Kto i w imie czego fale prawdy i uczciwosci przyniesie?
    Czy mozna jeszcze wierzyc w czystosc, szczerosc i bezinteresownosc?
    Czy mozna jeszcz miec nadzieje na spokojna i dostatnia przyszlosc?

    Wyimaginowany swiat idealnej symbiozy, harmonii i zgody,
    jest wyobrazalny, upragniony bez wzgledu na stan naszej „urody”.
    Mamy prawo do pomyslnosci, dostatnosci i szczesliwosci.
    Mamy prawo do optymizmu, szczerosci i odpowiedniej wzajemnosci.

    Mamy obowiazek uwolnienia sie od chamstwa, klmastwa, manipulacji,
    Mamy prawo przeciwstanienia sie tendencyjniej dyktatu eskalacji.
    Wolnosc jest nam dana z natury prawa a nie koncepcji wolnosci,
    Wolnosc jest naszym prawem i czescia czlowieczenskiej godnosci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: