Bolero posmoleńskiego motłochu

Zaczyna się cichutko i niewinnie, zaledwie dwa klarnety wyśpiewują prostą frazę muzyczną, która następnie jest powtarzana i, w miarę jak przybywa instrumentów, wzmacniana. Kompozytor nie przewidział żadnych modyfikacji w linii melodycznej. Orkiestra gra wciąż to samo, ale za każdym razem w liczniejszym składzie. Orkiestrowa kula śnieżna: coraz większa i głośniejsza.
W drugim powtórzeniu głównego tematu słychać róg myśliwski, mocniejsze są uderzenia werbli, potem odzywa się harfa, fortepian i kilkoro skrzypiec, które jeszcze nie dominują, skrzypaczki zaledwie trącają struny, oszczędzają siły… W dalszej części melodia oczywiście się nie zmienia, do gry włączają się nowe instrumenty: waltornie i puzony. Ich dźwięk rozbrzmiewa dziko, przypomina ryczenie rozjuszonych zwierząt. A może uporczywe trąbienie ma być pobudką, wezwaniem do obłąkanego hipnotycznego korowodu?

Początkowy patos i namaszczenie ustępuje pod naporem żywiołów wywołanych dźwiękami cymbałów i wielorakich trąb. Coraz głośniejsze stają się werble, muzyka gęstnieje i wzbiera jak wzburzona woda, rozlega się pomrukiwanie kontrabasów, smyczki śmiało wędrują po strunach rozkołysanych wiolonczeli. Puszczają tamy i na słuchaczy spadają kaskady uwolnionych dźwięków: bębnista frenetycznie wali w kotły, muzycy ustawieni w szeregu z zapamiętaniem dmą w trąby, rytmicznie poruszają struny, wydobywają najwyższe nuty z fletów i piszczałek. W dzwonienie talerzy, dudnienie bębnów i namiętne zawodzenia skrzypiec włączają się chóry. Nagromadzenie głosów wyzwala dodatkową potęgę, to już nie muzyka, to bałwochwalczy hymn do własnej mocy i umiejętności wydawania dźwięków. Jeszcze jedno powtórzenie, ostatni zbiorowy wysiłek, ostatnie upojenie zgiełkiem i następuje szalona kulminacja. Wystrzały armatnie i słupy ognia.

Bolero Maurycego Ravela – wybitne , jedyne w swoim rodzaju dzieło. Od jego transowej melodii i rytmu trudno się uwolnić. Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy usłyszałem Bolero, nie przypuszczałem, że kiedykolwiek skojarzę ten piękny utwór z chorobliwą aktywnością polskich pseudo-polityków (także tych w sutannach) prowadzących korowód zahipnotyzowanych wyznawców na jakieś niewyobrażalne zatracenie.

Bardzo się tych skojarzeń wstydzę (Ravel na pewno na nie nie zasłużył), a równocześnie zadaję sobie pytanie, czy nie można tych dyrygentów i fałszujących muzyków pogonić ze sceny, zanim nastąpi finał? Albo chociaż odłączyć prąd?

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarzy 40 to “Bolero posmoleńskiego motłochu”

  1. marzatela Says:

    No nie – kontrast jest jednak zbyt porażający: tu Ravel, a tu posłanka Kempa i „Zabrałes serce moje…”

  2. laudate44 Says:

    nie słuchałem Kępy, wolę brzmienie wuwuzeli niż jej śpiew.

  3. Eliza Says:

    Laudate, jestem szcześliwa!!! Otwierajac skrzynkę e-mailową zapalił mi się pierwszy list – TWOJ!! Ciepło mi się zrobiło na sercu po przeczytaniu Twego wpisu, BOLERO uwielbiam, dziś TY jesteś RAVEL !!! Co za wspaniałe tony Twojej muzyki. JESTEŚ BOSKI. Czytalam 2 razy. Milion promyków słońca za ten tekst.

    • laudate44 Says:

      Elizo, za dużo pochwał. Rumienię się jak panna. Miło, że tu zajrzałaś – ja też regularnie bywam na Twoim blogu. Róbmy swoje, pozdrawiam.

      • Starszy Dyszczo Says:

        To ja się też dołączam do pochwał – mogę linka powlec dalej?
        A powlokę i tak, bez pytania 😀

      • laudate44 Says:

        Dyszczo, czuj się jak u siebie (na działce!) 🙂

      • Eliza Says:

        Laudate czy nie wyraziłbyś zgody abym umiescila Twoj wpis na moim blogu???

      • laudate44 Says:

        Ależ proszę. I na zdrowie!

  4. wiedźma Says:

    Aż żal….. ale porównanie jest mistrzowskie… Mam jeszcze w pamięci taniec na lodzie do tej muzyki, oczywiście przetworzonej dla tego tańca. I bardzo dobrze, bo inaczej utrwaiłby mi się w pamięci Twój sugestywny opis.
    Tak jest istotnie…wódz podaje ton, a kolejni ” artyści” grają swoje. Wyłączyć lub pogonić ze sceny ? Praktycznie niemozliwe, więc róbmy swoje, zadawajmy pytania ale tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Np. takie : obaj panowie i Brudziński i Dera robią coś co się zwie ” relato refero”. A źródło? Może pytajmy kto kiedy wylądował w Smoleńsku i ta kolejna bańka pęknie……

  5. wiedźma Says:

    A fundamentalne pytanie brzmi : w jakim stopniu te sensacje przyczyniają się do wyjaśnienia przyczyn, a w jakim są syrenim śpiewem dla żeglarzy bez ochronnej warstwy,( nie , nie wosku… logiki!) w uszach…

  6. wiedźma Says:

    „Tusk nie zabrał ze sobą kompanii honorowej na miejsce tragedii, „…… to zdanko Brudzińskiego jest nie tylko piramidalną bzdurą. To jest obraza zmarłych uczestników tego tragicznego lotu.

    • laudate44 Says:

      Nawet nie próbuję się do tego odnieść. Majaczenia Brudzińskiego są poza skalą – wpisują jednak się w bezwzględną strategię Jara.
      Jak wiadomo, wszystko w PIS podporządkowane jest jednemu hasłu: ZDOBYĆ WŁADZĘ. Reszta jest tylko środkiem do tego celu. Także ludzie, którzy swoimi wypowiedziami szorują dno szamba.

  7. Eliza Says:

    OK, dzieki

  8. jacwis Says:

    Eliza miała rację. Warto było zajrzeć, przeczytać. Od dzisiaj przybył Ci kolejny czytelnik i komentator. Pozdrawiam, a porównanie cudowne:):)

  9. estimado Says:

    Podwojna zagadka (podwojna, bo najpierw trzeba odgadnac pytanie, dopiero potem odpowiedz):

    AFERA (2006)

    Ciemna noc. Kuchnia z dużą lodówką.
    Mysz z niej wyłazi z nalaną paszczą,
    kilogram sera pod pachą taszcząc
    pod drugą – szynkę, i z tą wałówką

    kieruje kroki wprost ku alkowie,
    gdzie ma pod łóżkiem wejście do nory.
    Śpią ludzie, lecz się nie skrada, bowiem
    i tak jest hałas, i to dość spory.

    Chrapanie męża donośne słyszy,
    głośnością prawie równe z żoninym.
    Pod łóżkiem mija łapkę na myszy,
    a w niej – malutki skrawek słoniny.

    Więc staje łapki owej naprzeciw,
    by wreszcie głową z żenadą kiwnąć:
    Jak dzieci, kurwa, całkiem jak dzieci…
    Skąd u tych ludzi taka naiwność?!

    ***
    Rano, gdy tylko przestaną chrapać,
    pójdą do kuchni i stwierdzą manko.
    Stworzą komisję. Ma sprawców złapać.
    Dojść, w czyim brzuchu znikło śniadanko.

    Komisja śledcza raźno się zbierze
    i domowników wezwie na świadków.
    W tym czasie chytre zwierzę zabierze
    klops i sałatkę. Nie ma obiadku.

    W komisji jedni chcą psa obwiniać,
    choć pies do domu nie wchodził wcale,
    inni zaś krzyczą, że lew to świnia.
    Pewne, że zguby nie da się znaleźć.

    Nim coś uchwalą, dojść do pyskówki
    musi w obronie rozbieżnych racji.
    Podczas pyskówki zniknie z lodówki
    reszta produktów. Nie ma kolacji.

    A łapka nadal pod łóżkiem stoi.
    Wysycha na niej słoninki skrawek.
    Mysz robi swoje i się nie boi.
    Ma – prócz wyżerki – niezłą zabawę…

    • laudate44 Says:

      Pytanie : Kto to jest ta przebiegła mysz ?
      Żeby znaleźć odpowiedź wykonam telefon do przyjaciela…
      Napisałeś tekst w 2006 r – były już wtedy jakieś komisje?

      • estimado Says:

        bylo juz po komisji „krolewskiej” tzn. Lwiej, a chyba przed wszystkimi innymi 🙂

  10. Roman Strokosz Says:

    Drogi Laudate !
    Jako milosnik muzyki powaznej jestem troche zdumiony, ze arcydzielo – tak dokladnie przez Ciebie opisane – ma miec cos wspolnego do tego, co rozkreca PiS na kanwie katastrofy smolenskiej. Moze jedynie to, ze coraz wieksza liosc roznorodnych instrumentow zaczyna powtarzac glowny temat muzyczny. Dla mnie patos smolenski przeksztalca sie w desperackie nacieranie bez przebierania w srodkach w kierunku okrazenia przeciwnika i zmuszenia go do kapitulacji.Mozna to nazwac manewrem Marszalka Koniewa lub jeszcze inaczej manewrem Goebelsa.
    Nie ma swietosci jesli rzecz sie ma o wroga lamaniu kosci. Nie wazne co i kto lezy w trumnie.Kazdy srodek jest dobry byleby rozpetac psychoze tego ze ci u wladzy platormiacy to zbrodniarze. Czyz nie o to chodzi Kaczynskiemu? To nie Bolera Drogi Laudate, to raczej cos w stylu Rachmaninowa czy Prokofiewa a moze i po trochu Liszta. Tak wogole, nie szukalbym niczego wspolnego z muzyka powazna, z arcidzielami sztuki, bowiem jak sie ma przed soba takie sztuki, to trudno jest kulture zachowac i estetyka wowczas prsyka niczym banka mydlana.
    Bardzo powaznie zaczynam sie obawiac, ze za 500 dni Platforma i jej czolowi medrcy, mysliciele i decydencki obudza sie z przyslowiowa glowa w nocniku. Nie chce krakac, wiec zaczynam sobie nucic pod nosem piosenka ze znanym refrenem – my mlodzi, my mlodzi, nam wodka nie zaszkodzi. Wypijmy i na chwile zapomnijmy o tym dranstwie i szambie.

    • laudate44 Says:

      Romanie,
      oczywiście że nie da się przeprowadzić dokładnej analogii. Mój tekst miał zachęcić do wysłuchania Bolera i przy okazji pokazać, że jego struktura „kuli sniegowej” podobna jest do narastającego jazgotu posmoleńskiego. Muzyce jednak trudno przypisać jakąś strategię, więc naturalnie paralela z polityką pis się kończy.
      I całe szczęście!
      Pozdrawiam, życzę jaśniejszego spojrzenia na zmienną polską rzeczywistość.

  11. romskey Says:

    Kiedyś usłyszałem następujące stwierdzenie : ‚Zło może być piękne’.
    To jednak głębsza filozofia.
    Działalność Kaczyńskiego i pobratymców wykracza po za przeciętne rozumienie. Artyzm i mistyka szczęśliwe obdarzyły naszą cywilizację dziełami i punktami odniesienia które w pewnym sensie pozwalają odnaleźć choćby „jakiś” sens.
    Ciebie Laudate pozwolę sobie okrzyknąć Bogusławem Kaczyńskim polskiej sieci. Mam nadzieję że pan Boguś nie będzie miał za złe a inni kaczyńscy nie uznają Cię za rodzinę;)

    • laudate44 Says:

      Romskey, daj spokój, gdzie mi tam do Bogusława?

      • romskey Says:

        Laudate to już jest ‚enty’ tekst o muzyce spisany z niezłą fantazją. Kiedyś posłuchałem Pendereckiego i od tamtej pory nie próbuję już sobie niczego wyobrażać;)

      • laudate44 Says:

        Może i enty, ale nie mogę obiecać, że ostatni. Co więcej: byłbym ostatnim ciulem, gdybym zaprzestał o muzyce pisać 🙂
        A serio – muzyka jest sztuką ulotną, niematerialną, więc pisanie o niej uważam za spore wyzwanie. Jeżeli czasem mi się udaje, to cool!

  12. estimado Says:

    10 KWIETNIA albo LĄDOWANIE SIŁĄ WOLI

    Ech, wybory już bliskie,
    a poparcie zbyt niskie,
    i wciąż kurczą i kurczą się słupki.
    Jeszcze jedno-dwa veta,
    ale bliska już meta.
    Każdy wie, żeśmy z bratem dwa trupki.

    Od Brukseli poparcie
    już przesrane na starcie,
    a i Moskwa nie mnie też zaprasza.
    Już nie wrzuci do urny
    głosu na mnie lud durny,
    a już zwłaszcza – wykształciuch w kamaszach!

    Coś więc trzeba mi działać,
    żeby znów nie dać ciała,
    jak mój brat po zjedzeniu przystawek!
    Jak tam leci Tusk, świnia,
    to i ja do Katynia
    też polecę po głosy i sławę!

    Już dziesiątym więc kwietniem
    tę złą passę się przetnie,
    gdy na grobach się prawdę wygarnie.
    Niech posrają się Ruskie,
    a i Bronek wraz z Tuskiem
    też od razu poczują się marnie.

    Niech wie naród, któż oto
    głównym jest patriotą,
    a nie takim, jak Donald – za dychę.
    Niech wie stary i młody,
    że to główne obchody,
    a te ichnie – przyćmimy przepychem.

    Orszak ma być wspaniały:
    wszystkie sztabsgenerały,
    Sejmu pół i Senatu trzy ćwierci,
    kombatanci i wdowy,
    ordynariat polowy,
    ze mną wraz niech pokłonią się śmierci.

    Ranek, odlot już wkrótce,
    ale jeszcze po wódce
    na pohybel Platformie czas golnąć!
    Że co, że już po czasie?
    To nadrobi się w trasie.
    Po Tbilisi wie pilot, co wolno.

    Perspektywa urocza,
    tylko lekki niedoczas,
    i prognoza pogody nie bardzo.
    Choć widoczność nietęga,
    pilot nie jest ciemięga,
    i wie dobrze, że tchórzem tu gardzą.

    Nagle wchodzi ktoś siny,
    wieść przynosi z kabiny:
    Nad przeklętym Smoleńskiem jest P.I.Z.D.A.!
    A tłum czeka już w lesie
    i się plotka rozniesie
    że tam ciała w Katyniu znów PiS dał…

    Co? Że mgła nad lotniskiem
    i że chmury zbyt niskie,
    że lądować tam nie da się wcale?
    Niech więc przejmie ktoś stery,
    a jak nie, do cholery,
    to ja cię, generale, wywalę!

    Jak mi staniesz okoniem,
    to ci kota pogonię,
    żeś to ty tak pilotów wyszkolił!
    We mnie masz, choć po wódce,
    Naczelnego Dowódcę,
    więc lądować tam masz. Siłą woli.

    Rzecz się kończy ponuro.
    W dole legł, kto był górą,
    a mógł przecież się cieszyć wnukami.
    Nad człowiekiem się żalę.
    Nad politykiem – wcale.
    Co do ocen – najchętniej bym zamilkł.

    Pytał brata – nie pytał,
    rzecz do dziś nieodkryta,
    i nie tak aż ciekawa w istocie.
    Jaka jest prawda naga?
    Jeśli ktoś się nie wzdraga,
    to niech sobie poszuka jej w błocie.

    Nawet to, że wraz z sobą
    wziął tych wszystkich, co obok,
    niczym Cheops czy inny faraon,
    da się jakoś tłumaczyć.
    Da się jakoś wybaczyć.
    Tylko tym, co przeżyli, wciąż mało…

    Kłamcy i ścierwojady
    za nic są im zasady,
    za nic krzyż, za nic zmarłych tych bliscy.
    Kraj ich też nie obchodzi.
    Byle dzielić i szkodzić.
    Obłudnicy obmierzli i śliscy.

    Dla jasności wszak, czyli
    by się nikt nie pomylił,
    powiem wprost, że to czarno-brunatni
    dziś nurzają kraj w gównie,
    lecz już weszli na równię.
    Bal ostatni, a potem – do szatni.

    P.S.
    Jedną rzecz trzeba przyznać:
    Ziemia ruska jest żyzna.
    Nawieziona trupami tam gleba.
    Dla Kościoła i Jarka
    – jak to ziarko do ziarka –
    jednoznacznie Lech spadł im wprost z nieba…

    • laudate44 Says:

      Estimado, znakomite! Powinno pójść dalej w eter, bo… bo tak! 🙂
      Jeśli Romskey tego nie zrobił, to ja wrzucam na górę jako osobny tekst.
      Korekty zrobione !

  13. estimado Says:

    w ramach dosladzania sobie nawzajem: spostrzeżenie z Ravelem supercelne i dzialajace na wyobraźnie.

  14. Alla Says:

    Estimado,

    Czy można puszczać ten wierszyk dalej w świat?

  15. estimado Says:

    Puszczajcie gdzie chcecie, a jeszcze lepiej linkujcie tu lub do blogu Romskey’a http://romskey.wordpress.com/2010/07/14/jak-nie-wyladujemy-to-mnie-zabijeja/#comment-7842

    ale nalegam – zrobcie przedtem te 2 korekty, o ktore prosze pod wierszykiem….

    • laudate44 Says:

      to w końcu jak jest poprawnie? – „są im zasady” czy: „mają zasady” ??? Bo nie daję już rady…:)

      • estimado Says:

        „są im zasady”, bo inaczej mija sie z „zmarlych tych bliscy”

        „są im” chodzi z mianownikiem, czyli pasuje
        „mają” z biernikiem, czyli nie pasuje.

        thx i sory 🙂

        zlinkowalem z kilku miejsc, m.in. ze stronki „Rece precz od JP” na FB

      • laudate44 Says:

        OK. Biorę się za poprawki. SĄ IM, SĄ IM… kurza noga.

      • estimado Says:

        zwazywszy na temat – predzej kacza…

  16. estimado Says:

    P.S.
    Jedną rzecz trzeba przyznać:
    Ziemia ruska jest żyzna.
    Nawieziona trupami tam gleba.
    Dla Kościoła i Jarka
    – jak to ziarko do ziarka –
    jednoznacznie Lech spadł im wprost z nieba…

    • laudate44 Says:

      Czy w tamtej edycji (jako osobny wpis) tez mam dodać powyższe PS?

      • estimado Says:

        nie wiem, po prawdzie, czy to doby pomysl, bo to P.S. to taki zarcik, chyba lepiej, zeby pozostal w pewnej izolacji…

  17. keram Says:

    Artykul jest piekny w opisie narastania emocji bolera..tresc celna ale to jest grzech ..porownywanie bolera do wybrykow Kaczora.. nie uchodzi !!!!! nie mozna mieszac gowna z bolerem

    tak to czuje … ze wracajac do wojskowych czasow.. po zledzeniu wojskowej grochowki z komisniakiem… odglosy na ta sama nute ale co raz glosniej i siarczysciej.. czy to sie kwalifikuje do porownania jako bolero??????????????
    NIE

    • laudate44 Says:

      Dla ścisłości: ja nic nie mieszałem. Opisałem strukturę Bolera, a potem przyznałem ze wstydem, że mi się kojarzy z pewna sytuacją społeczną. I czytelnikom pewnie też, sądząc po komentarzach. Nic na to nie poradzimy.

  18. Muzyczny parnas, polityczny dół « Laudate Says:

    […] odniosłem się do tego w metaforycznej notce pt. „Bolero smoleńskiego motłochu” tutaj LINK, bo wiadomo było, że musi nastąpić kulminacja. I nastąpiła właśnie wczoraj w Łodzi. Choć […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: