Głosują łosie i kuropatwy czy ludzie? Rola miłosierdzia w wyborach 2010

Znajoma z Polski nazywa mnie w mailu szczęściarzem, bo po ostatniej wizycie w PL miałem gdzie uciec od medialnej tandety i quasi religijnego amoku, który ostatnio stał się udziałem Polaków. Oczywiście nie wszystkich. Tych którzy zwykle najgłośniej domagają się tego co im „się należy” oraz tych którzy wiedzą najlepiej czyja jest Polska. Moja znajoma musi w tym tkwić, słuchać nieskończonych bredni towarzyszących wzmożeniu smoleńskiemu i zesłanej przez Boga powodzi. Odlicza tygodnie do wakacji, żeby też wsiąść do samolotu i choć na trochę się wyrwać…

Mój brat w rozmowie telefonicznej niespodziewanie zadeklarował, że jeśliby kaczyński wygrał wybory, to on, który nigdzie nie był poza Czechami, na stare lata podjąłby decyzję o emigracji. Nie byłby w stanie znieść wstydu za swoich współziomków, sprawców tak żenującego i szkodliwego wyboru. Dodam, że brat nie jest sługusem Putina, nie jest masonem, ani nawet wykształciuchem. Jest górnikiem na emeryturze. Zazwyczaj głosował na lewicę, tym razem uznał, że powaga sytuacji nakazuje mu dać wsparcie Marszałkowi. Z powodów oczywistych: chodzi o maksymalne osłabienie PISu. Poza tym podpadł mu Napieralski, który wraz z Kaczyńskim zrobił skok na media publiczne, wskutek czego brat nie może oglądać TVP. To znaczy technicznie może, bo ma sprawny telewizor, ale psychicznie nie daje rady. Zakłamane Wiadomości i niestrawna dla samodzielnie myślącego człowieka publicystyka w TVP 1 to efekt zachłanności Napieralskiego. Nie można mu tego zapomnieć.

Nie zdążyłem wypytać brata, czy nie przeszkadza mu myśliwska pasja Marszałka, ale mniej więcej wiem co by mi odpowiedział: stawką jest udział przyszłego prezydenta w sprawnym przeprowadzaniu Polski przez reformy, na które jako kraj jesteśmy skazani. Żeby to się udało, prezydentem musi być ktoś kto konieczność głębokich reform rozumie, akceptuje polityczną niezależność instytucji i mediów państwowych oraz deklaruje swoją gotowość do współpracy z rządem. Jednocześnie prezydent ma być wolny od uprzedzeń, podpisujący w porę nominacje ambasadorskie, profesorskie i generalskie. Ponadto ma nas reprezentować w świecie, negocjować z przywódcami innych państw najlepsze warunki dla rozwoju własnego kraju, nie tracąc z pola widzenia interesu globalnego czy europejskiego. Bo faktem jest, że Polska ma zobowiązania wobec Europy i nie powinna jej traktować jak dojną krowę. Co więc do tego wszystkiego ma myśliwska dwururka? No właśnie! Już wiecie dlaczego nie zadałem bratu tego prostego pytania: on by mnie wyśmiał albo, jako że jest starszy, kazałby mi palnąć się kolbą dwa razy w czoło.

Zarzuty wobec Marszałka, że strzela do bezbronnych zwierząt oraz pokpiwanie z jego myśliwskich pasji uważam za przejaw złej woli i gigantycznej hipokryzji. Może to być też wynik ignorancji i pomieszania pojęć. Zanim wyłożę swój punkt widzenia, dwa słowa o sobie: przez 17 lat byłem wegetarianinem, a idea zabijania żywych stworzeń była mi tak samo obca jak możliwość zabijania, ćwiartowania i gotowania ludzi. Nadal uważam rzeźnie za najsmutniejsze miejsca na ziemi, a skala mięsnego procederu nie pozwala mi mieć zbyt wysokiego mniemania o ludzkim gatunku jako takim. Zabijanie np. 700 krów na godzinę w ubojni o wysokiej „wydajności” to nie jest powód do dumy. Jesteśmy barbarzyńcami, ja również nim jestem, bo czasem mięso spożywam. Nie przyznaję sobie jednak prawa do krucjaty w obronie zwierząt. Żaden łoś, kurczak, śledź ani zając nie prosił mnie o wstawiennictwo, a przyswojone informacje z dziedziny psychologii, ekologii i ekonomii, pozwalają mi przypuszczać, że żarcie mięsa nieprędko na planecie ustanie. Wręcz przeciwnie, bedzie się nasilać o ile nastapi poprawa warunków życia w Trzecim Świecie. Mięso to dostatek. Polacy zapomnieli, za czym stali w kilometrowych kolejkach 20, 30 lat temu. Zapomnieli! Nie pamietają politycznych wydarzeń nawet sprzed kilku lat.

Co ciekawe, gdy jako wegetariański neofita próbowałem przekonywać do niejedzenia mięsa powołując się na współczucie do zwierząt, wiele osób przytaczało cytat ze Starego Testamentu:
„Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Wszystkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko co się porusza i żyje jest przeznaczone dla was na pokarm tak jak rośliny zielone…”
Jak trzeba obronic swoje racje i swoje nawyki żywieniowe, to znajduja się odpowiednie cytaty, choć o odpowiedź, dlaczego mamy bardziej wierzyć tej księdze niż osobistej wrażliwości, było już trudniej.

Dlatego śmieszy mnie i zawstydza głupawa nagonka na sentymentalną pasję Bronisława Komorowskiego. Ileż on tych zajęcy i saren mógł ustrzelić? I jak to się ma do ilości świń, krów, cielaków, kurczaków i śledzi, które w ciągu życia zjada przeciętny Polak, okazjonalny „obrońca zwierząt”. Piszę okazjonalny, bo nie mam watpliwości, że za całą medialną wrzawą anty-myśliwską stoi chęć dokuczenia Komorowskiemu. Jakoś nie przypominam sobie oburzenia na zamiłowanie Lecha Wałęsy do wędkowania. A przecież, bedąc konsekwentnym, trzeba pamiętać, że czasem ryba daje się złowić, zabić i wypatroszyć. Ryby są gorsze od jeleni i kaczek? Mniej czują?

Impulsem do podjęcia tego tematu była lektura dość histerycznego felietonu autorstwa Kingi Dunin a dotyczącego bezbronnych zwierząt, które trzyma na muszce Marszałek, oraz tego jak bardzo przeszkadza to autorce w podjęciu decyzji wyborczej. Można przypuszczać, że pani Kinga Dunin, po napisaniu tekstu zasiadła do posiłku, niewykluczone, że był to kotlet schabowy. Ciekawe czy zastanowiła się, skąd on się wziął na jej talerzu?

Są kultury, gdzie wierzenia i tradycje miały silny wpływ na jadłospis. W starożytnych Chinach kasta rzeźników była naznaczona zdecydowanym piętnem, zawód przechodził z ojca na syna, a członkowie rodzin rzeźniczych nie mogli zawierać małżeństw poza swoją kastą. Byli bowiem „nieczyści” – babrali się we krwi, obcowali z duchami zabijanych zwierząt. Opuszczenie tej kasty wymagało wielu obrzędów oczyszczających, no i sporo pieniędzy…
Jednak wróćmy do obecnej histerii: w dawnej Polsce przedstawianej w malarstwie i literaturze stoły zawsze uginały się od mięsiwa. Wspólczesny obyczaj grillowania też coś o Polakach mówi: jest synonimem niewyszukanych gustów kulinarnych, ale przede wszystkim symbolem dostatku. Rodzinne, gromadne spożywanie mięsa z grilla (bo przecież nie pieczonej marchewki, pani Kingo) nie jest życiową koniecznością – jest luksusem. Jak Polska długa i szeroka snują się dymy z palenisk, ognisk i rusztów, rozchodzi się swąd podpałek grillowych i przypiekanego mięsa. I jak na ironię, w tym samym kraju podnoszą się głosy, że myślistwo jest zbrodnią. Czy jest nią dlatego, że pisowskim obłudnikom nie w smak perspektywa utraty posad w Pałacu Prezydenckim i licznych instytucjach zależnych od Prezydenta? (Ponoć myślistwo polega nie tylko na strzelaniu – w tej sprawie nie bede się wypowiadał, nie jestem rzecznikiem PZŁ).

Nawet jeśli ktoś jest ekstremalnym weganem i sama myśl o zbliżeniu się do garnka z rosołem napawa go wstrętem, ma chyba na tyle rozumu, żeby oceniać sprawy z własciwej perspektywy. To znaczy, że przy wyborze przyszłego prezydenta Polski, będzie się kierował oceną politycznych i dyplomatycznych kwalifikacji kandydata oraz jego relacjami z obecnie rządzącą koalicją. Jeśli ktoś, mimo niechęci do polowań, zabijania kur prądem i strzelania z pneumatycznego pistoletu w łeb krowom, chce wybrać prezydenta potrafiącego wesprzeć Polskę w jej wysiłkach dorównania rozwiniętym krajom Zachodu, nie będzie się oglądał na buty z cholewami, kapelusz z gałązką ani dwururkę czy niemodne wąsy Marszałka. Po godzinach pracy prezydentowi wolno się przebrać nawet w pasiasty trykot i występować jako atleta w cyrku.
Natomiast nieporozumieniem jest ustawianie się w pozycji sarny czy zająca zmuszonego uciekać przed sztucerem i ocenianie z tej pozycji walorów Marszałka. Do nas nikt nie strzela, a mając Komorowskiego za prezydenta możemy być bardziej pewni własnego bezpieczeństwa niż w przypadku wyboru tego drugiego kandydata, miłośnika kotów a nieprzyjaciela ludzi. Owszem, sarny, łosie, bażanty i zające nie miałyby powodu, żeby głosować na Komorowskiego, ale jeśli ktoś nie czuje się łosiem, powinien pamiętać, że 20 czerwca nie wybieramy strażnika przyrody. Nie mamy kierować się miłosierdziem, bo nie wybieramy kandydata do dorocznego tytułu „Przyjaciela Zwierząt Futerkowych”. Tego dnia jednemu z kilku dostępnych kandydatów do urzędu Prezydenta powierzymy swój los. Swój własny los a nie los zajęcy, kuropatew i dzików! Nie wolno mieszać współczucia z wyborem politycznym.

Reklamy

Tagi: , , ,

komentarzy 18 to “Głosują łosie i kuropatwy czy ludzie? Rola miłosierdzia w wyborach 2010”

  1. Tetryk56 Says:

    Cześć Laudate!
    Nie jestem wegetarianinem, ani myśliwym – sam życiu zabiłem może parę karpi wigilijnych, ale zjadłem sporo. Godzę się z drapieżnictwem mojego gatunku, więc nie staram się udawać przedstawiciela innego. Faktem jest, że wielu ludzi robi różne dziwne rozgraniczenia w swoim postrzeganiu zwierząt.
    Swego czasu Atkabe, poznana przez na s dawno temu na K., skąd odeszła jako jedna z pierwszych, skądinąd sympatyczna kociara, napisała dramatyczny wpis na swoim blogu poruszający temat jedzenia psów (już nie pamiętam, co było pretekstem). Pozwoliłem sobie na uwagę, że prosięta, jagniątka i inne małe cielaczki to zwierzątka równie sympatyczne jak kotki i pieski i perorowanie znad kotleta o zbrodni spożywania psa trąci hipokryzją. Ale mi się dostało w odpowiedzi!!!
    To rozdwojenie jaźni nie jest zjawiskiem politycznym – tylko jeszcze jednym wykorzystaniem powszechnej bezmyślności w celach politycznych przez magików „ciemnego ludu”.

    • mbpPolka Says:

      Tetryku, żeby to rozdwojenie jaźni dotyczyło tylko polityków, to pal sześć. Niestety to dotyczy wiekszości dziennikarzy, którzy zamiast posługiwać sie inteligencją i przanalizowanymi faktami karmia ten ciemny lud plotami i manipuluja na potęgę dbając tylko o swą d.pę a nie o etykę w wykonywanym zawodzie. Podając te duperele do dyskusji medialnej, napuszczając rozmówców nawzajem na siebie poprzez zmuszanie do komentarzy plot lub krytykowania za innych poza ich plecami sami świadczą o swojej mentalności i nieetyczności w zawodzie. Ciemny lud nie jest w stanie krytycznie myśleć, ciemny lud się gubi i przyjmuje brednie za prawdy objawione.

      • wiedźma Says:

        Mam niekiedy wrażenie, że to są hieny zywiące się padliną i odpadkami, bo na upolowanie grubego zwierza ( czytaj : mądrej analizy i oceny) mają zbyt spróchniałe ząbki i stępione pazury.
        Ostro piszę ? Jestem przekonana, że całkiem prawdziwie.

  2. Zbyniek Says:

    Szanowny komentatorze powinniśmy słać meile do pani Kingi Dunin że nawet rośliny czują czy je lubimy czy też nie .
    Zgodnie z naszą i jej wrażliwością na ból powinniśmy przestać wogłóle coś spożywać jako ludzie nie chcąc sprawiać przykrości tak rośliną jak i wszelakiemu zwierzu.
    Margaryna Delma na którą pewnie pani Kinga Dunin by się powoływała, jako najlepszy produkt do spożycia z racji znikomego jak podają media zawartości cholesterolu .
    Jest produkowana z rzepaku który tak jak pani Kinga Dunin przeżywa ból gdy go rolnik tą straszną maszyną zwaną kombajnem podczas żniw rżnie po jego łodygach.Ta procedura zadawania bólu ma się nijak do zadawanego bólu zwierzętom na które Marszałek Komorowski oczekuje dniami i nocami ze swoją flintą na oddanie strzału ze swej ambony.

  3. laudate44 Says:

    Cześć Chlopaki! Właśnie o tym jest mój wpis: o hipokryzji! Oraz o zaciemnianiu tematu czyli przypinaniu Komorowskiemu łatek, żeby wzmocnić konkurenta.
    Ukłony!

  4. Kartka z podróży Says:

    Laudate
    W archiwach są zdjęcia znanych miłośników zwierząt np Adolfa Hitlera drapiącego sarenkę za uchem. Pamietam też zdjęcie Bieruta, również z sarenką.
    Co ja więcej mogę napisać – nie poluję mimo namów znajomych mysliwych, którzy wiedzą, że umiem się znaleźć w lesie. No bo po cholerę mam polować skoro mogę mięso kupić w sklepie. Na pewno gdyby go tam nie było to bym polował – zapewne nielegalnie.
    Szczerze mówiąc wisi mi jakie zajęcia po pracy wybierają sobie politycy. Z wegetarianami miałem doswiadczenia w Hiszpanii. Moje przyjaciółki nie jadły mięsa ale mimo tego, że lubię krwiste befsztyki nie dochodziło między nami do konfliktów. Nie skłócało nas również podejscie do corridy, którą lubię a one z oczywistych powodów nie. Więc w kontaktach codziennych a nawet blizszych nie tworzyło to problemów. Nie wiem czemu więc obroncom zwierząt ich ideologia odpala w polityce.
    Nie wiem … . Coraz mniej rozumiem ten kraj
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Ech, no właśnie. Czytałem Twoje rozważania na temat neurotycznej natury polskich wyborców, zgadzam się, że za mało mamy indywidualnej oceny kandydatów (= wiedzy o swoich własnych zapatrywaniach) a za dużo emocjonalnego pędu w kierunku wyznaczonym przez przywódców stada.
      Stado chwilowych wegetarian to jest dopiero żałość. I ignorancja na dokładkę.
      Pozdrawiam Kartko!

  5. jjw Says:

    Jak zawszę lubię Cię czytać.
    Walter

  6. wiedźma Says:

    To myślistwo Marszałka jest przecież tylko pretekstem…. Trudno mu coś konkretnego zarzucić, więc się dorabia gębę. To nawet nie jest hipokryzja, to jest ciągle obecne : ” popatrzcie jaki/jaka jestem mądry/a, wrażliwy/a , a ten kandydat to dopiero kmiot….
    Nie wiem co i gdzie napisała p.Kinga Dunin, mogę sie tylko domyślić, że też się wykazała no i zaistniała.
    Mam na świeżo wybory do ciał przedstawicielskich w spółdzielni mieszkaniowej i z przyjemnością patrzyłam jak wielbiciele szarpania ludzi za nogawki i kłotliwcy przegrywali wybory. Mam nadzieję, że nie jest to wyjątek od reguły.

  7. Zbyniek Says:

    Wiedżmo z całym szacunkiem dla żonki marszałka, jeśli oponenci nie będą się mieli czego czepić, to pewnie jako preferujący singla zarzucą pani marszałkowej, że za dużo dzieci urodziła jak na statystyczną Polkę, co przyczyniło się do wyżu demograficznego w Polsce.
    I tak w koło Macieju czyli jak na Polskie realia nie lubianemu konkurentowi albo ch…j w du…ę albo wiatr w oczy

    • laudate44 Says:

      Polecam lekturę:
      http://wyborcza.pl/1,75515,7998891,Kaczynski_nie_teraz.html

      Ciekawe jest to, że o Kaczyńskim pisze były polityk PC, czyli jego dawny kolega. A druga rzecz to brak w artykule histerii, którą zastapiła rzeczowa analiza (nie)przydatności Jarka na stanowisku prezydenta.

      • wiedźma Says:

        To jest zwięzła analiza i pokazuje jak daleko Kaczyński odszedł od pierwotnej linii PC….. druga linia obrony reform? akurat zupełnie odwrotnie mówi teraz…..tylko dla ” ciemnego ludu”, bo reformy ma w zanadrzu? Nic takiego nam nie udowodnił, za to nieustająco udowadnia jak wielkie ma dążenie do władzy. A powinnam napisać ” olbrzymie”, żeby zmieścić się w stylu prezesa.

  8. romskey Says:

    Uzasadnianie łowiectwem morderczych instynktów których ujście znajdzie się politycznych działaniach jest tak żałosne jak Migalski który jest zapewne twórcą owego zgrzytu własnej zakutej mózgownicy.

    Nie lubię myśliwych i nie przepadam za wegetarianami którzy nigdy nie potrafili mnie przekonać. Wrażliwość jako argument jest dobra wtedy gdy mamy pełną lodówkę. W przypadku głodu jesteśmy gotowi jeść nawet współplemieńców i to bez gotowania (podobno na surowo można zjeść płuca i wątrobę gdyż mają bardziej jadalną konsystencję).

    Uważam że dla Komorowskiego łowiectwo jest czymś jak dla wielu samców skrzynka z narzędziami – przypomina o męskości, o byciu głową rodziny która dba i chroni. Myśliwi zjadają upolowane zwierzaki a nie rozszarpują koty jak wychowane przez ludzi psy. Można tak jak wspominasz użyć słowa „sentyment” w końcu szlachta.

    W myślistwie denerwuje mnie przewaga technologiczna człowieka. Jednak myślistwo naturalne w ramach np. szkoły przetrwania uważam za rzecz możliwą do zaakceptowania. Istotny jest szacunek do przyszłej strawy i maksymalnego ograniczenia jej cierpienia.

    Zające posiadają bardzo kruchy kręgosłup a w przypadku jego naruszenia w ich organizmie wydzielają się spore ilości endorfin (hormony przyjemności) – nie dociekam jak to zbadano ale jest to fakt potwierdzony naukowo. Myślę że w wielu przypadkach nasza wrażliwość wynika z przekładania jej na inne istoty. Dog argentyński posądzany jest o brak nerwów skóry gdyż ignoruje rany. Być może również kwestia hormonów.
    W kilku momentach życia miałem sytuacje mocno podbramkowe kiedy włączała się opcja „walcz lub uciekaj”. W tym stanie ból jest na dalekim planie.

  9. Kartka z podróży Says:

    Z życzeniami miłego poniedziałku
    http://www.tvn24.pl/-1,1660555,0,1,co-jadzia-wygaduje-staniszkis-wyszla,wiadomosc.html

  10. wiedźma Says:

    Ogladałam całość w TVN24….. smakowite to było, bo p.Staniszkis nie dała rady Krzemińskiemu i w efekcie wyszła ze studia. Nie da sie ukryć, ze adwersarz traktował ją ciut protekcjonalnie ( per Jadzia wygaduje) i nie pozwolił jej na słowotok.
    Nie umiała się wybronić, gdy przypomniano jej fakty i w polemicznym zapale źle się wyraziła o prezydenturze Lecha…. no no, co na to prezes..

  11. Roman Strokosz Says:

    Witaj Laudate !
    Ja juz na jednym z blogow wspominalem o tym jak zwyczajowo glosuje polonia amerykanska.Przypomne – wbrew logice i zdrowemu rozsadkowi.
    Tym razem bedzie podobnie, bo juz porzykleilo sie do wszystkich obojetne stanowiskao Komorowskiego w sprawie wiz do USA.Umiejetna manipulacja dziennikarska i prezentacja wyrwanego z kontekstu fragmentu odpowiedzi Komorowoskiego spreparowany zostal na uzytek prokaczynskiej kampanii. Komorowski wyrazil swe stanowisko w tonie dosc krytycznym wzgledem Baraka Obamy i tylko w tym kontekscie nalezalo interpretowac wypowiedz Komorowskiego.
    Druga strona medalu – o ktorej zazwyczaj sie milczy – to zepsuta reputacja Polakow przez samych Polakow w USA i dlatego w pewnym sensie Polacy sa na cenzurowanym w sensie regulacji emigracyjnych czego przykladowo nie mozna powiedziec o Czechach czy Slowakach.
    Wracam jednak na pdoworko glosowania wyborczego..,.,

    Uwazam, ze obecne sondaze sa dosc klamliwe i moja prognoza jest nastepujaca
    – frekwencja okolo 45%
    – na Bronislawa Komorowskiego odda glosy 52 % glosujacych
    – na Jaroslawa KAczysnkiiego odda glosy 33 % glosujacych
    – na Grzegorza Napieralskiego odda 12 % glosujacych
    reszta na wszelkich Pawlakow, Olechowskich i innych Karguli.
    I teraz:
    kto nie bedzie glosowac jest apolitycznym, obojetnym pawianem,
    kto zaglosuje na Komorowskiego jest Platformowym komformista troche myslacym ale nie do konca rozumiejacym o co chodzi glupolemm
    kto zaglosuje na kaczynskiego jest popierdolonym nacjonalista, moherowcem,sklerotycznym i sklerykalizowanym blaznem.
    kto zaglosuje na Napieralskiego wierzy w cuda i oczekuja bajki na dobranoc.
    kto zaglosuje na reszte tej bandy chyba glosuje dla zabawy i rozrywki czyli jest pelnym ignorantem lub slepym fanatem tego zwierzynca,.
    Z czym wiec mamy do czynienia?
    Kochani z BURDELEM! Obok tego Burdelu mamy szambo, w ktorym upaplani sa wszyscy Polac! w kraju nad Wisla!. Jakie wiec mozliwy krok ku wyjsciu z tego szamba? zaglosowac na mniejsze zlo, lub rzeczywiscie definitywnie wypierdolic z tego kraju.

  12. Tetryk56 Says:

    Romanie! Nie rozpaczaj!
    Podobno prawdziwy mężczyzna najlepiej czuje się właśnie w burdelu – tak kiedyś słyszałem 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: