Kłamstwo RAZ, spekulacja RAZ, manipulacja RAZ

Pamiętacie Edwarda Stachurę? Poeta mojej młodości zachęcał, żeby nie zadowalać się tym co wysublimowane i określone raz na zawsze jako „słuszne i zbawienne”. Głębokie osobiste doświadczenie warte jest więcej niż wszelkie nauki i piękne teorie. Dla Stachury doznanie pełni życia warte jest tego, żeby – metaforycznie – najeść się grzybów trujących, pomęczyć się ze swoim bólem, lecz przez to zyskać oczyszczenie i wzmocnienie duchowe. Innymi słowy, cokolwiek byś nie jadł, z czymkolwiek byś się człowieku dobry , czlowieku chrobry nie zetknął – jeżeli masz mocny kościec moralny i trochę oleju w głowie, nic ci nie zaszkodzi, amen.

Przypomniałem sobie słowa poety, gdy w poszukiwaniu „trujących grzybków” zajrzałem na blog R. Ziemkiewicza zwanego dla niepoznaki redaktorem. Nie wiem, czy po lekturze tekstu RAZa i jego komentatorów zyskało coś moje człowieczeństwo, (wstrząs był poważny, jak po dużej działce nieoczyszczonej hery), ale Stachura byłby ze mnie dumny: nie wymiękłem, pozwoliłem, by moją jaźń podrapały pazury i szpony fanatyków prześcigających się w piętrzeniu bzdury, jątrzeniu, ujadaniu i słownym na-proch-mieleniu przeciwników ideowych. Uff… To było jak szczepionka, na dłuższą metę może mnie to uodporni, ale na razie eksperymenty tego typu muszę zawiesić. Lubię pisać swojego bloga, a przez tamto chojrackie nurkowanie w szambie przez trzy dni nie mogłem nic wymyślić: organizm zajęty usuwaniem toksyn wzbraniał się przed wszelkim wysiłkiem, nie tylko umysłowym.

Wreszcie dziś do pisania wróciłem, jako rekonwalescent zastanawiam się nad każdym uderzeniem w klawisz i rozważam, czy wam opowiedzieć, co znalazłem na toksycznym blogu Ziemkiewicza. Decyzja jest dramatyczna: muszę to zrobić, bo jak wam nie opowiem, to sami zajrzycie i będę was miał na sumieniu.

Zaczyna Ziemkiewicz tak:

Na Salonach karierę zrobiła, na różne sposoby formułowana, teza: nie dopytujmy się, nie próbujmy kontrolować, nie okazujmy żadnych wątpliwości, bo to obraża Rosję.

Jest to fundament pod piramidę kłamstw i insynuacji, bo jako pilny obserwator wiadomości nie zauważyłem tendencji do zaniechania kontroli i nikt nie twierdził, że Rosję miałoby obrażać to, iż oczekujemy zbadania okoliczności katastrofy (przy współudziale polskich prokuratorów). Rosję mogłoby obrazić kwestionowanie ich prawa do śledztwa i próba ustanowienia jakiejś „neutralnej” komisji pod protektoratem Rydzyka na przykład. Ziemkiewicz ten szczegól pomija, natomiast udaje że coś wie:
wypada ostro dawać odpór oszołomom, którzy bezpodstawnie rzucają oskarżenia o celowe spowodowanie katastrofy prezydenckiego samolotu.. Zaraz potem ten na wskroś poprawny postulat obraca przeciw polskiemu rządowi insynuując, że wszelkie głosy zachęcające do wstrzemięźliwości w niepopartych dowodami ocenach oraz do cierpliwego czekania na wyniki dochodzenia są w istocie kneblem na społeczeństwo. Bo tym samym:
nasze władze i autorytety sugerują, że Rosjanie mają się czego bać, mają co ukrywać. W ten sposób stawiają polskie władze i polskie ośrodki opiniotwórcze znak równości pomiędzy Putinem i Miedwiediewem a Stalinem,

Tak z grubsza wygląda posługiwanie się trującym słowem przez PISmana Ziemkiewicza: pisać, żeby wyglądało na szczerą prawdę – tak interpretować, żeby za wszystko zawsze odpowiadał rząd. Z całej notki pt. „Wszystko tajne. Dlaczego i po co?” przebija zła wola, niecierpliwość i intencja jątrzenia. Sam tytuł ma podnosić ciśnienie niewyrobionym czytelnikom, a powtórzenie słów niemal jednoznacznych „dlaczego” i „po co” dodatkowo wzmocnia efekt niezrozumienia niepojętej tajności. Ziemkiewicz udaje, że nie wie dlaczego śledztwo jest tajne, jako dziennikarz, nie zauważył że każde śledztwo, nawet o podpalenie osiedlowego śmietnika – na pewnym etapie jest tajne.
Cóż dopiero mówić o katastrofie lotniczej z TAKIMI PASAŻERAMI w TAKIM KRAJU i TAKIM MOMENCIE HISTORYCZNYM. Gimnazjalista mógłby się domyślić, że okoliczności nie pozwalają na pośpiech i tenże gimnazjalista sprawdziłby w Necie, że zazwyczaj komunikaty po katastrofie lotniczej wydawane są po kilku miesiącach… Ziemkiewicz wstydu nie ma, ściemnia jak umie, (a umie dobrze, niestety). Po kłamstewkach, przeinaczeniach i udawaniu naiwnego pod koniec notki zaczął pozować na rozsądnego mentora:
(…)Ujawnienie wszystkich szczegółów, wszystkich rozmów zapisanych na czarnych skrzynkach i przekazanie ich do ekspertyz nie zagraża dobru śledztwa w najmniejszy sposób. Nic lepiej nie ucina spekulacji i oskarżeń, niż ujawnienie wszystkich faktów.

RAZ jest sprytnym pisowskim pismakiem: wie, że jego wierni czytelnicy, czyli ci na których emocjonalnie żeruje nie poznają się na manipulacji i nie zauważą, że cytowanym zdaniem zaprzeczył sam sobie, bo cały jego wpis jest właśnie spekulacją i oskarżeniem.

Co się działo pod wpisem, łatwo sobie wyobrazić, bo to już standard omówiony przez profesora Czapińskiego. Cytować nie mam zamiaru, bo to jedno wielkie wycie i dzikie ujadanie. Komentatorzy licytują się w wymyślaniu okropniejszych scenariuszy zamachu, snuciu domysłów, kto na tym zyska i opluwaniu wszystkich, którzy uważają inaczej. Oni przeczytali „rozsądny” wpis Ziemkiewicza, ale nie chcą czekać na wyjaśnienie przyczyn katastrofy, bo oni już wiedzą, że był zamach, a Tusk ma krew na rękach, dziadka w Wermachcie i mówi po niemiecku z Putinem.

Zastanowiło mnie, co by było gdyby, zgodnie z oczekiwaniami Ziemkiewicza ujawniono „wszystkie szczegóły” (jak można znać wszystkie szczegóły przed zakończeniem wielostronnych badań, to inna sprawa, niech RAZ udaje, że nie zauważył sprzeczności w swoim RAZumowaniu) i udostępniono nagrania z kabiny pilotów, zapisy rozmów telefonicznych i tak dalej…
I gdyby z tych zapisów wyłonił się obraz wydarzeń, który nie tylko nie pasuje do teorii blogowych krzykaczy, ale… uwaga! zupełnie im zaprzecza. Gdyby niezbite dowody wskazały, że bezpośrednim rozkazodawcą lądowania we mgle był nieskazitelny bohater pisowskich „sierotek”, to co dalej? Czy Ziemkiewicz umie to sobie wyobrazić? Czy bierze odpowiedzialność za podsycanie nastrojów? Czy nadal domagałby się natychmiastowego upublicznienia tych nagrań? Nie mam wątpliwości, że nadal grałby na emocjach podekscytowanych pisowców zarzucając rządowi kolejne grzechy z fałszowaniem głosów i danych włącznie. Chyba, że nie musiałby już grać na niczym, bo emocje poszybowały zbyt wysoko, żeby je sięgało jakiekolwiek słowo. Brrr…

Zaznaczę dla jasności: na S24 oraz pisowskich blogach autorzy twierdzą, że wiedzą, jak było naprawdę. Tak im się przynajmniej wydaje, taki obrazek im wychodzi z puzzli podsuwanych sprytnie przez kreatywnych ideologów typu Ziemkiewicz czy Pospieszalski. Nie podzielam ich poglądów, i nie mam swojej teorii, a to „co mi się wydaje” w oparciu o dostepne wiadomości i jako taką wiedzę o psychice ludzkiej zachowuje dla siebie. Zatem nie wiem jaka była przyczyna katastrofy, lecz jestem niemal pewien, że nawet jeśli prokuratorzy oraz premier znają już zapisy z czarnych skrzynek, to nie będą śpieszyć się z ich ujawnieniem, choćby stu Ziemkiewiczów prężyło muskuły. I wiem, że gdyby zapisy rozmów były druzgocące dla wizerunku wawelskiego bohatera, rząd nie zawahałby się ani minuty. Zdecydowałby TRZYMAĆ JE W TAJNYM SEJFIE tak długo, jak długo byłoby potrzebne.
Dlaczego, panie Ziemkiewicz? A właśnie dlatego, że istnieją tacy ludzie jak pan i pańscy fanatyczni komentatorzy: elektorat PISu, który prędzej rozpęta wojnę domową niż pogodzi się z wymową faktów. Motłoch, który nie dorósł do demokracji powinien być trzymany w niewiedzy, nawet jeśli czasem warczy domagając się jawności.

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarze 22 to “Kłamstwo RAZ, spekulacja RAZ, manipulacja RAZ”

  1. Starszy Dyszczo Says:

    Nooo, wreszcie, bo już u R. w piętkę gonimy 😀

  2. laudate44 Says:

    Ech, wiedziałem, że Dyszczo będzie pierwszą nocną zjawą pod tym wpisem. Jeśli czytałeś – wiesz dlaczego wczesniej nie pisałem. (Przynajmniej taka jest oficjalna wersja niedyspozycji blogerskich… 🙂 )
    Pozdrawiam

  3. Starszy Dyszczo Says:

    Omijam tego małego redaktorka szerokim łukiem, podobnie jak tego drugiego, nieco większego, Dzikiego Kamienia”. Czasami przeglądam blog Kataryny w celu wyłowienia tych paru desperatów, co próbują sie przebić z innym zdaniem. To ponad moje nerwy. Właśnie sie zastanawiałem, co cię tak uciszyło 😀

  4. laudate44 Says:

    Dyszczu, mój druhu! Ja też na ogół go omijam, tak jak nie zbieram muchomorów w lesie – ale raz mnie podkusiło licho. Zajrzałem i utwierdziłem się w przekonaniu wyrażonym pod koniec wpisu. Ta sfora jest naprawdę niebezpieczna: pamiętajmy kto strzelił do prezydenta Narutowicza: nawiedzony prawicowiec…
    Zatem lepiej małymi kroczkami ujawniać niezbite dowody niż przerzucać się hipotezami.
    Takim kamyczkiem do ogrodu może być wiadomość o przesunięciu godziny wylotu Tupolewa i o tym, kto stoi (leży) za tą decyzją.
    http://wyborcza.pl/1,75248,7826286,Dlaczego_Tu_154_nie_wylecial_wczesniej.html

  5. Starszy Dyszczo Says:

    Chamstwo, bezczelność, pogarda

    Oprócz naszego faworyta, niezwykle przyzwoity pan redaktorzyna Faktu – Warzecha.

  6. Starszy Dyszczo Says:

    http://www.dziennikarz.pl/index.php/2009/06/08/ziemkiewicz-dziadek-spier-z-anteny/

    Ten trzeci rozradowany to chyba Janecki, kobitka mało radosna to nie wiem kto?

  7. laudate44 Says:

    Dyszczu, ja bym mu tę wpadkę nawet wybaczył. Oczywiście wstepu na antenę TV już mieć nie powinien.
    Chamstwo nie jest aż tak złe jak świadome robienie ludziom wody z mózgu i cyniczne podkręcanie nastrojów otumanionym małolatom, którzy gotowi sa z butelkami na czołgi. To gorsze chyba niż pedofilia. A Ziemkiewicz to robi.
    Ale pies go trącał. Posłucham sobie Jefferson Airplane. To jest Czad!

  8. Kartka z podróży Says:

    Cześć
    Laudate, też miałem kryzys. Ale nawet nie musiałem sięgać do tych psychopatycznych prawicowych blogów. Wczoraj rano przekartkowałem Wyborczą a potem Politykę i po zestawieniu teorii spiskowych krążących po internecie na bite 4 strony wymiękłem. To wyjaławia intelektualnie i wycieńcza emocjonalnie jak obcowanie z szaleństwem. I nic już nie można napisać nawet na bezpieczne, apolityczne tematy – ani o krajobrazie, ani o miłości, ani o niczym innym. Przypomina mi się czas gdy miałem na tzw „dożywociu” Babcię z Alzheimerem i opiekując się nią czasem traciłem orientację kto z nas rzeczywiście jest chory. Tak więc to o czym piszesz i co przeżywamy to nie do końca jest tylko walka polityczna. To również starcie psychiczne – niebezpieczne dla zdrowych umysłów. Tak więc jak radzą specjaliści trzeba stosować techniki relaksacyjne i co najważniejsze zmieniać jak najczęściej środowisko.
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Kartku, pełna zgoda: my, nie-pisowcy jesteśmy narażeni na obcowanie z szaleństwem i to od wielu lat. Efekt uboczny tej sytuacji tego jest taki, że wielu z nas ma obecnie lepszą orientację w polityce niż przed 2005 rokiem.
      Ale chwilami to jest wycieńczające, bo zalewani przez kolejne fale absurdu i hucpy musimy szczypać się w łydkę, żeby nie zatracić poczucia rzeczywistości. Aby daleko nie szukać: kampania prezydencka oparta na założeniu, że kandydat wtedy uzbiera więcej głosów jeżeli zachowa dyscyplinę i nie będzie sie odzywał!
      Kurt Vonnegut by tego nie wymyślił, choć wymyślił kloszardkę, która równocześnie była włascicielką ogromnej korporacji, najważniejsze dokumenty nosiła w za dużych o trzy numery trampkach a jak trzeba było złożyć podpis pod jakąś decyzją, to jeden wtajemniczony członek zarządu kontaktował się z nia za pomoca systemu szyfrów, a potem jechał na stację metra i tam pobierał podpisy od zakapturzonej starowinki otoczonej „reklamówkami” z dobytkiem. Tytuł książki „Recydywista” – po lekturze nie sądziłem że wyobraźnię Vonneguta coś/ktoś przebije. A jednak PIS przebił! Wyznaczył Jara na przedstawiciela Polski w świecie. Dlaczego nie Kononowicz, pytam się?

      Poza tym dzięki za odzew, idę zaraz na koncert, aby się relaksować, zgodnie z Twoją sugestią. Pozdrawiam

  9. Starszy Dyszczo Says:

    Od Jefferson Airplane poszwendałem sie do http://www.youtube.com/watch?v=U400-AvPKbo&feature=related
    Potem do polskich zespołów szantowych. Ostatnio, czego bym nie słuchał, zjeżdżam do szant ;P

  10. vannelle Says:

    Proszę wziąć pod uwagę, że Rosjanie też znają zapisy rozmów w tym nieszczęsnym samolocie. Oni mogą mieć mniej skrupułów w ujawnieniu ich treści.
    Zresztą przypuszczam, że już co nieco ujawnili grupie wybranych.
    Wiadomo z trzeciej ręki (usłyszane w maglu z karminowych ust), że wiedza ta była prawdziwą przyczyną absencji na krakowskiej hucpie.

  11. Starszy Dyszczo Says:

    Trochę tych smaczków sie pojawiło. Dziennikarze skrzętnie omijają temat laptopów i komóreczek, które są bezpieczne w rękach rządu, przekazane poczta dyplomatyczną, przez Rosjan. Jak znam polityków, to po luzacku mieli tam bardzo różne materiały, a kopiowanie dysków i pamięci nie stanowi problemu dla specjalistów. Te materiały mają „zabezpieczone” zarówno Rosjanie jak i rząd. To jest chyba główna przyczyna strategii, że do walki ruszyli „niezależni” publicyści i dziennikarze a nie główni aktorzy – oj dziwne tam musiały być rzeczy. Należy spodziewać sie teraz w miarę rozwoju sytuacji plotek, przecieków, insynuacji i posądzeń. Nawet gdy przecieków nie będzie, to będą obawy przed nimi ze strony PiS. Warto będzie pośledzić czego sie boją. Ze strony Platformy wystarczą tylko drobne aluzje, że coś wiedzą – oj będą sie „pęzić” i drzeć, że gra jest nie fair.

  12. Korneliusz Says:

    Hallo,
    jest oczywista oczywistoscia,ze ci co maja wiedziec juz wiedza jaka
    byla rzeczywista przyczyna tego nieszczesnego ladowania.
    Stopniowo potwierdza sie to czego bylem prawie pewien od 10.04.2010.
    Pewne,a wlasciwie wiekszosc spraw zalatwia sie pod stolem,a ci co wiedza maja teraz bombe neutronowa w rekach.
    I jestem pewien,ze Premier D.Tusk nie daruje tej jakze podlej zagrywki Kaczorow z dziadkiem z Wehrmach´tu.
    Pozdrawiam.

  13. Korneliusz Says:

    Hallo,
    jeszcze cos – To nie byla katastrofa,to byl „samoboj” bo katastrofa to calkiem cos innego.
    A Izrael,Niemcy i USA tez o wszystkim wiedza – bedzie wesolo.
    Pozdrawiam.

  14. romskey Says:

    Kiedyś podobnie ‚wylizywałem rany’ po obejrzeniu konferencji Jarka K. Zajrzał do mnie Pan Antoni i wyraził słowa podziwu za dostarczanie nowin z miejsca do obecności w którym potrzebna jest nadnaturalna odporność psycho-fizyczna.

    Zawsze trudno było mi Ziemkiewicza ugryźć gdyż to „tunelowiec”. Tunelowiec to taki typ który właściwie nie stawia przejrzystych tez tylko kieruje w tzw. kanał (tunel). Za wnioski odpowiedzialny jest czytelnik czy słuchacz a on zawsze może powiedzieć o wnioskach że ich nie wypowiedział. Ziemkiewicz jest politykiem śród ‚redakotrów”. Antysalon ma wiele wspólnego z jarkowymi konferencjami.

    Tak więc winszuję Laudate odporności i poświęcenia;)

  15. laudate44 Says:

    E tam, po prostu nie chciałem, żeby mi kiedyś przygadywał Stachura, że się bałem trujących grzybów skosztować. Na wypadek gdybym miał go spotkać w „niebieskiej tancbudzie”…
    A co do Ziemkiewicza: wychowałem się na wsi, więc nieraz zdarzyło mi się w krowie gówno wdepnąć. Nic takiego, zapewniam.

  16. Zbyniek Says:

    Mnie taki Ziemkiewicz kojarzy się z wczesnym Gomółką, kiedy mój kumpel na głębokości 850 metrów poddany presji, że partia na niego patrzy, wlazł w zagrożony rejon.
    A na skutek pierdolnięcia ziemi na którą żadna władza nie ma władzy ginie przygnieciony paroma tysiącami kilogramów górotworu.
    To wtedy odzywał się taki partyjny Ziemkiewicz który w ogronie pierwszego sekretarza stwierdził, że chłopina był marnej postury na dodatek żaden zniego fachowiec.
    Dzisiaj gdy Marek Siwiec w TVN 24 stawia tezę, że za obecność osób na pokładzie odpowiadał wawelszczak to taki Ziemkiewicz wraz z Waszczykowskim winę upatrują w wrednych Ruskich i rządzie Tuska.
    Tusk i Klich powinien rozbrykanemu bachorowi z pałacu zabrać samolot i powiedzieć pierdol się po ilu małpkach tworzyłeś swą listę gości. A kontroler lotu nie oglądając się na Putina i konsekwencje z zamknięciem lotniska powinien kaczora i jego załogę wysłać w kibinimater.
    Jestem ciekaw jazgotu Ziemkiewiczo i Pośpieszalsko podobnym gdyby coś takiego nastąpiło.
    Pozdrowienia mamy już 1 maj czekam na spotkanie po 20 tym

  17. Kartka z podróży Says:

    Dziś 1 maja – niegdyś robotnicze święto. Zanim bizantyjski, etatystyczny komunizm zrobił z niego szopkę to było swięto – symbol robotniczego losu czyli strajków, lokautów, demonstracji, krwi na ulicach, prowokacji policyjnych i wyroków smierci na anarchistów, socjalistów, syndykalistów … Co prawda mam poglądy, liberalne ale serce moje wzruszają te tradycje. Może dlatego, że dziadkowie po stronie obojga rodziców mieli socjalistyczne, PPS-owskie przekonania. No i kocham Hiszpanię, kraj którego lewicowe serce wciąż bije mocno. Więc jeśli Laudate pozwolisz mały akcent świąteczny jako kontrast do dołującej prawicowej hipokryzji o której napisałeś fajny tekst.

    Pozdrawiam

  18. laudate44 Says:

    Pozwolę, Kartko, ten blog jest otwarty dla Ciebie.
    Niech się święci 1 Maja!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: