Żuki w galerii

Bruksela – królewska galeria sztuki. Prawdopodobnie największy zbiór malarstwa flamandzkiego z okresu swojej świetności. Obrazy wielkie i małe, widziane po raz pierwszy i znane mi wcześniej z reprodukcji. Powtarzają się nazwiska mistrzów: Breughel, Jordaens, Rubens, Anton van Dyck. Każdy obraz ciekawi, przyciąga, pozwala dostrzec nową perspektywę zgubioną na zdjęciach w albumach. W salach sporo zwiedzających, są zdyscyplinowani, skupienie z rzadka przerywa trzask migawki aparatu. Obcujemy z arcydziełami. Po jakimś czasie wszystko się miesza: sceny bitewne, tryptyki ołtarzowe, pejzaże, portrety. Feeria kolorów, dynamika scen, sielanka przemieszana z grozą, powaga z żartem. Rzeź niewiniątek, odcięte głowy, Marat umierający w wannie, rozmodlone niewiasty ustawione rzędem, święty Sebastian przeszyty strzałami, zakochane parki w altanach, upadający Ikar, martwe natury, bajeczne ogrody i pastuszkowie z owcami, kapłani w złoconych ornatach, lśniące konie i półnagie boginie. Sceny rodzajowe z nieodłącznymi pieskami plączącymi się pod nogami ludzi. Jest pewnie historyczne objaśnienie tego dziwactwa, nie pora na dociekania, idziemy do kolejnej sali. Tam wyłącznie wielkie płótna poświęcone wydarzeniom biblijnym – na wielu dominująca postać Chrystusa wśród uczniów lub niewiast, wszyscy hojnie obdarowani barwami i światłem. Twarze nienaturalnie rozjaśnione, z grymasem zdziwienia lub adoracji. U dołu, w wyraźnym pomniejszeniu, choć to pierwszy plan, fundator malowidła wraz z rodziną. Oni w pozach bardziej „pobożnych”, skupieni na pokornej modlitwie.

A w hallu głównym ciekawostka – zielony globus. Podchodzę bliżej, przyglądam się jego powierzchni: żuki i chrząszcze. Ani się nie mordują, ani nie modlą, nie nawracają jeden drugiego. Trwają i zadziwiają.

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarzy 5 to “Żuki w galerii”

  1. romskey Says:

    I że one same coś takiego utoczyły ? Ciągnie przyrodę do artu!

  2. laudate44 Says:

    Przyrodę do artu, a Ciebie do żartu.
    Pozdrawiam

  3. Kartka z podróży Says:

    Coś w tym jest. Często myśląc o swoim życiu mam przed oczami żuka pchającego przed sobą z mozołem kulkę wyschłego gówna. Ja to widzę skrajnie indywidualistycznie – jestem żukiem a moje życie kulką. Tak więc sądzę, że artysta chciał raczej przekazać obraz społeczeństwa tj wielka kula gówna oblepiona żukami. Kula tak wielka, że jej pchać do przodu nie można. Można tylko po niej łazić, pełzać. To metafora cywilizacji.
    Laudate, dołoże Ci do kolekcji ten sam motyw. Pierwsza scena po czołówce.

    Pozdrawiam

  4. Kartka z podróży Says:

    Przeczytałem – podobało mi się. Zakończenie niesamowite. Skąd ten pomysł (zakończenia)? Jak Ci to do głowy wpadło?
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      Kartku, dwa słowa. Nie o żukach lecz o „mrówce na kawałku drewna przepływającej ocean”.
      Taki malarz żył naprawdę, tylko zmarł zwyczajnie ze starości. Wykorzystałem historię prawdziwą, (przynajmniej na początku) – oplotłem ją w swoje wyobrażenia i fantazje, a że tragedia WTC ma po tysiąckroć wymiar symboliczny, to swojego Izaaka tam wysłałem. Jego rodzice zgładzeni w Treblince, on w WTC. Jest w tym pewna okrutna spójność. Szydercze i gorzkie „co się odwlecze, to nie uciecze”
      Pozdrawiam niemal świątecznie.
      PS. Wygooglaj „Chaim Goldberg”

      kapela żydowska by Chaim Goldberg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: