Gra to niekoniecznie ściema, Benie.

Obiecałem kolegom wpis o pietruszce i przynajmniej na początek parę słów odnośnie warzyw się należy: newsem dnia jest przeciek z pałacu prezydenckiego, gdzie jedno nabzdyczone warzywo nie wytrzymało nerwowo rozmowy z ministrem i obraziło się już po 30 sekundach. A taki Najman wytrzymał w ringu nawalankę z Pudzianem całe 45 sek. Szkoda słów.

Niedawno zastanawialiśmy sie na tym blogu, jakie będą losy ustawy antynikotynowej zabraniającej palenia w miejscach publicznych. Zanosiło się na to że wzorem kilku państw europejskich w Polsce też smoking ban zacznie obowiązywać. Ustawa rzeczywiście została przez Sejm uchwalona (i poszła dalej: do marionetkowego Senatu i nabzdyczonego warzywa) ale w złagodzonej formie. Nic tego złagodzenia nie zapowiadało, szumne dyskusje na łamach gazet i blogów dotyczyły wizji zero-jedynkowej: albo zakazać całkowicie, albo się od palaczy odczepić, pozwolić im się wykazać kulturą osobistą. Sejm zdecydował inaczej: w urzędach i miejscach publicznych palić nie wolno, ale właściciele restauracji i lokali rozrywkowych moga się zdeklarować czy prowadzą lokal dla palaczy czy dla niepalących. Kilka dni przed obradami Sejmu o takiej wersji ustawy mówił mi w Lublinie znajomy restaurator. Swoje mniemanie opierał na rozmowach z przedstawicielami Wielkiego Koncernu tytoniowego, którzy nie ukrywali, że wierzą w pomyślne dla ich branży rozwiązanie problemu. Jak mówi porzekadło: chcieć to móc.

Przez ostatnie dni nie zabierałem głosu, bo nie znajdowałem w sobie sił na omawianie spraw politycznych. Powołanie na kongresie PIS grupy roboczej d/s rozwoju badań kosmosu wydało mi się żałosnym żartem, więc nawet nie było z czego pokpić. W końcu to jest poważny blog a nie ranking kabaretowych wygłupów. Za przesadzoną uznałem też wrzawę i połajanki po wystąpieniu prezesa PISu obiecującego Polakom masowe wczasy w Egipcie i Tunezji. Owszem, znacząca to była wiadomość, bo skoro prezes dużej partii wygłasza takie dyrdymały, to znaczy, że w swoim cynizmie kompletnie się pogubił. Polacy od kilku lat jeżdżą do egzotycznych krajów lecz od dawna nie traktują możliwości wypoczynku wakacyjnego jako daru od polityków lub nadzwyczajnego osiagnięcia życiowego. Tymczasem Kaczyński jest anachroniczny do tego stopnia, iż wydaje mu się że prości ludzie (jego elektorat) nie marzą o niczym innym tylko o pływaniu statkiem po Nilu lub leżeniu nad basenem w Hurgadzie. W jego pojęciu egzotyczna wycieczka jest symbolem tak niedosiężnego luksusu, że niedowartościowani ludzie kwiatami obsypią każdego, kto im taki bunus podaruje. Tylko dureń może liczyć, że tego typu ofertą można zaskarbić sobie przychylność wyborców. A skoro tak, to ja sie cieszę. Pis po wyborach (x3) albo wyjedzie do Tunezji albo wystrzeli się w kosmos na kuli armatniej.

W tym wszystkim chodzi o jedno: aby PIS nigdy więcej nie doszedł do władzy. Dlatego z takim spokojem obserwuję wyniki sondaży pokazujące, że Polacy nie ulegają histerii hazardowej i raczej trzeźwo oceniają efekty tragi-komicznego widowiska z Kępą i Wassermannem w rolach głównych. Dlatego bez zdziwienia a raczej z cichą satysfakcja obserwuję „starania” Lecha Kaczyńskiego o wizytę w Katyniu.
Dlatego też od początku znakomitym pomysłem wydaje mi się gra Platformy w prawybory. Gra – jako interakcja z podziałem na role, gdzie ważne jest zrozumienie i przyjęcie przez obie strony umownych reguł. Platforma powiedziała swoim sympatykom pobawimy się w taką grę, bo nam wolno, grać będziemy między sobą, ale głównie o to chodzi, żeby nas inni widzieli, a jak bedziemy grać ładnie, to ho, ho… zobaczymy co z tego wyjdzie. A więc gra z wyborcami to niekoniecznie „podpucha” czy „ściema”, jak sugerował na blogu Benfranklin.

Nie zabierałem wcześniej głosu, bo niezależnie od rezultatu i osobistych sympatii (Radek czy Bronek, oto jest pytanie) zamysł prawyborów wydawał się oczywisty: ściągnąć uwagę mediów a za nimi potencjalnych niezdecydowanych jeszcze wyborców.
Jednocześnie gra w prawybory, na wskroś PR-owska (i cóż w tym złego, Benie?) działa na PIS jak płachta na byka. Oni nie tylko na to nie wpadli, ale nie nadążają z produkcją haków, haczyków, nie mają dość żołnierzy do obsikiwania nogawek kandydatom. Rachunek jest prosty: jeden kandytat = dwie nogawki. Dwóch kandydatów = cztery nogawki. Dlatego do ataku rzuca się trzeciorzędnych przydupasów i zakurzone zombie. Szeremietiew pluje na Komorowskiego, Waszczykiewicz oskarża Radka, Brudziński (ponoć w przeszłości drobny złodziejaszek) nazywa Sikorskiego kabotynem. O to chodzi: im gorzej, tym lepiej. Im głupszych metod chwytają się pisowcy, tym bardziej topnieją im słupki sondażowe.

PiS zazdrości Donaldowi Tuskowi pomysłu. Oto opinia publiczna skoncentrowała się na dwóch kandydatach Platformy, bo rywalizacja między nimi stała się ostrzejsza niż można się było spodziewać. Emocje rosną: wygra Sikorski czy Komorowski? A przez to pozostali pretendenci do pałacu prezydenckiego zostali zepchnięci na margines. (Dominika Wielowiejska GW)

Owszem, wrażliwcy nadal moga się krzywić, że to niepoważne traktowanie wyborcy przez Platformę, że, jak chce Benfranklin, „ściema wymyślona przez speców od PR, tak naprawdę już dawno podjęto decyzję” i tak dalej. Nie zgadzam sie z tym zero-jedynkowym widzeniem polityki. Przecież tacy kandydaci jak Nałęcz, Dorn czy Pawlak wiedzą doskonale, że nie mają żadnej szansy na prezydenturę, a jednak zapowiadają start, mają poparcie partyjnych kolegów i pieniądze na kampanię. Bo to znakomita promocja nie tyle osoby, ile partii, którą ten czy ów kandydat reprezentuje (sorry za banał).
Nawet jeśli szefostwo PO w zaciszu gabinetu postawiło już na któregoś konia, to zorganizowanie przedwstępnej gonitwy uważam za posunięcie pierwszorzędne. Nie dbam, jak przeróżni komentatorzy, czy taki sposób wyłaniania kandydata to krok w kierunku demokratyzacji, czy ta formuła sprawdzi się na polskim gruncie, czy zapoczątkuje nowa świecką tradycję itd. Analitycy i wrażliwcy niech zaczną zastanawiać się nad tymi kwestiami w przyszłości, gdy Polska będzie już normalnym krajem. A dopóki widmo Kaczyńskich straszy Polaków, każdy sposób usunięcia ich z polityki jest dobry.
Dlatego więc, jakby powiedział Onufry Zagłoba: tu trzeba fortelu zażyć.

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarze 53 to “Gra to niekoniecznie ściema, Benie.”

  1. Benfranklin Says:

    @Laudate 44: Można również i tak do tego podejść ( i wielu ludzi tak też czyni) jednak moim zdaniem ryzyko porażki w tej grze z wiadomymi siłami Mordoru jest zwyczajnie za duże. Nie należę do jakichś wielkich fanów PO, ale w starcieu z Mordorem życze im najlepiej, stąd też moje zdanie w tej sprawie. Czy my musimy cały czas uprawiać politykę li tylko na fortele? Toż to czysty kaczym przecież. Pozdrawiam i cieszę się, że powróciłeś.

  2. Starszy Dyszczo Says:

    No! Idę czytać 🙂

  3. Starszy Dyszczo Says:

    No, doczekałem się, przeczytałem, teraz przetrawię i pewnie mniej lub bardziej sensownie skomentuję. A na razie, to jestem w takim szoku, że jest nowa notka, że muszę ochłonąć 😛

    • laudate44 Says:

      Dyszczo, Stary kpiarzu. Nie opowiadaj, że jesteś w szoku.
      Przyznaj, że nabrałeś się na te talony na Tunezję rozdawane przez wodza jedynie słusznej partii 🙂

      • Starszy Dyszczo Says:

        Plaże to ja lubię zimą a latem najchętniej wybrałbym się na Spitzbergen. Jeżeli chodzi o Tunezję, to raczej nie ma o czym mówić 😀

  4. laudate44 Says:

    Benie, wybacz, ale je nie dostrzegam ryzyka w takim medialnym uprawianiu polityki. Czy sądzisz, że wyborcy znudzą się kandydatami, czy może uwierzą szczekającym ratlerkom i wyjącym zombie? Co prawda TVP jest w rekach Mordoru ale kto się na to daje nabrać? Żelazne 25 proc i basta.
    Prawybory mają same zalety (nawet Leszek Miller to zauważył) – służą promocji jednej partii, która idzie po hat-trick. PO chce wygrać prezydenturę, wybory samorządowe i parlamentarne w 2011. Oby!
    Fakt, że Komorowski i Sikorski troszkę się różnią, dodaje smaku całej tej rywalizacji. Dla ludzi mało orientujących się w polityce obecność obu panów w mediach to może pierwszy impuls, żeby zadać sobie pytanie „który lepszy?” Pytanie o prezydenturę nie brzmi już Kaczor czy Donald ale Radek czy Bronek.
    To nie kaczyzm, to pragmatyzm.

  5. SAWA Says:

    🙂 To się nazywa wymagający, myślący elektorat.
    Benie pamiętaj, że nie każdy kto wrzuca kartki do urn to benopodobny. Gdyby kampanie prowadzić tak by skierowane były tylko do benopodobnych, to taka partia nigdy by nie wywalczyła ani jednego fotelika w sejmowych ławach. Góra 30% ludzi czyta cokolwiek, polityką nie interesuje się więcej niż 25% społeczeństwa, wśród nich gro to emeryci, co dla zabicia czasu włączają gadające głowy, a może też dlatego by na spotkaniach geriatryków nie rozmawiać co i komu strzyka. 😉
    Większość nadal potrzebuje chleba i igrzysk – tak było od starożytnych dziejów i świat zmienia tylko zabawki.
    Bez zabawek nie da rady, trzeba więc tylko ocenić pomysłowość tych zabawek i nie wybrzydzać, że to wstrętne zabawki i oszustwo, ale ocenić, czy użyty fortel jest pomysłowy, ciekawy, a przede wszystkim skuteczny, bo ta ostatnia cecha jest w polityce nieodzowna. Bez niej nie ma polityki, ale marzycielska utopia.

    • Benfranklin Says:

      Nie wiem kim są Benopodobni, ale przyznam się Wam, że w sprawie prawyborów zwyczajnie znacznie bliżej mi do stanowiska Azraela. Mam nadzieję, że cała ta szopka nie skończy się tym, że z urny wyskoczy ponownie drób (to właściwie główny powód moich obaw). To prawda co mówisz o czytelnictwie, ale nie jestem pewnien czy na to co ustalili gdzieś tam ludzie PO…uda się nabrać ludzi, o których wspominasz…Wydaje mi się, że wszyscy lekceważymy przeciwnika. Lepszym rozwiązaniem, moim zdaniem, byłoby po prostu wskazać kandydata gdzieś najdalej w tydzień po ogłaszeniu decyzji Tuska. Żeby tylko ta pukawka na wodę nieokazała się Mauserem. Sporo ludzi jednak zagłosowało u mnie za ściemą. Pozdr.

      • SAWA Says:

        🙂 Już służę wyjaśnieniem – benopodobni są:
        inteligentni, oczytani, wymagający, samodzielnie myślący itd. 🙂
        Nie bój się Benie > drób to jak pamiętasz wyskoczył wówczas, gdy niedrobiowym zabrakło wyczucia elektoratu, gdy zignorowali rolę szopek przeciwnika.

      • Benfranklin Says:

        @Sawa: Nie przesadzajmy z tą moją inteligencją, pls 🙂 Mówiąc serio, wydaje mi się, że to co piszesz to troszkę takie myślenie w stylu…”ten ciemny naród..”. Cała idea przeniesienia do Polski prawyborów z tym mi się (niestety) trochę kojarzy i stąd pytanie właśnie takie, a nie inne pytanie w mojej sondzie.

      • SAWA Says:

        A czy nie na takiej zasadzie drób wygrał w 2005 – jaki lud kupił dziadka z Wermachtu? Jasny to ten lud nie był. 😦 A temu podobno jasnemu zabrakło wyobraźni i jedni zostali w domu, a inni za długo grillowali, a do tego wszyscy byli naiwni jak dzieci – „jak Lech zostanie prezydentem, to ja premierem nie będę” i uwierzyli.
        Benie nie ma co się oszukiwać, nawet inteligentni ludzie w masie robią się głupi i naiwni.
        Tusk wykazał się już kilkakrotnie dobrym wyczuciem – nie wejście w koalicję z PiSem po wyborach w 2005, nieutworzenie rządu mniejszościowego w 2007 i pójście na całość konfrontacji wyborczych – choć tylu z inteligentnych komentatorów uważało to wówczas za karkołomne jego błędy. Dziś nikt nawet nie wspomni, że wówczas się mylił w ocenie Tuska. Myślę, że i tym razem ma rację.
        Nie musi mieć jej zawsze, ale nerwowość w obozach opozycyjnych świadczy o tym, że ruch jest bardzo dobry. Im bardziej słyszę głosy o Tusku w krótkich spodenkach od Jarkowych, a o arogancji i łamaniu prawa oraz standardów od pani Szymanek tym bardziej jestem utwierdzona w przekonaniu, że ruch jest strzałem co najmniej w „9”.
        Jak musi to boleć opozycję, że posuwają się do argumentów zahaczających o brednie – wicemarszałek sejmu Szmaja jeździ po Polsce już jako oficjalnie ogłoszony przez SLD kandydat, a pani Szymanek ogłasza naruszenie prawa wyborczego przez Komorowskiego, który przed ogłoszeniem terminu kampanii bierze udział w kampanii na kandydata do kandydowania w prezydenckich wyborach. To jest dopiero sztuka – mój Portos nie dałby się tak odwrócić. 😦

      • Benfranklin Says:

        Nie uważasz, że marazm elektoratu bardziej modernistycznego, który objawił się w niskiej frekwencji i powszechny „tu mi wisizm” odegrały wówczas większą rolę niż spin z dziadkiem z Wehrmachtu?

      • SAWA Says:

        Mnie się tak może wydawać jak tobie. Ale dane z sondaży mówiły co innego. Na mnie, na tobie Dziadek nie zrobił wrażenia, ale na dużej liczbie TAK. Po „dziadku z Wermachtu” poparcie dla Tuska gwałtownie spadło i już się nie podniosło, a przeciwnie opadło, gdy Tuskowym (słusznie) śmierdziała lepperiada, a dla sukcesu Kaczory nie pogardzą żadnym daniem, nawet cuchnącym i niezjadliwym.

        A marazm modernistycznych mądrali zawsze będzie się objawiał – te typy już tak mają – w tych wyborach bardziej niż w 2007 trzeba zadbać o niezdecydowanych, bo wielu z tych co oddali głos w 2007 nie zagłosują na niego, a nawet na złość mamie odmrożą sobie łapę i zagłosują na Kaczora – to rzesze mądrali, co zawsze wszystko wiedzą lepiej i potrafią być tylko przeciw. Gdy zdarzy się takim ZA, to jako wypadek przy pracy w 1989 i w 2007.

      • Benfranklin Says:

        Słusznie, Sawo argumentujesz….tylko że moim zdaniem to są argumenty przeciw prawyborom. One w moim odczuciu demobilizują elektorat, rodzą (za wcześnie) zbyt wiele negatywnych emocji pomiędzy zwolennikami obu głownych kandydatów (mówię o społeczeństwie nie działaczach partyjnych) no i wreszcie wielu ludzi już jest tym tak skołowanych, że w moencie najważniejszej bitwy z Sauronem gotowi zrejterować jeszcze. Bardzo…ale to bardzo chciałbym się w tej kwestii mylić Sawo, ale niestety tak to widzę.

      • SAWA Says:

        Benie, ja już tak wiele razy się przekonałam, że to co mnie się zdaje wcale nie jest odczuciem tzw. LUDU.
        Poza tym to teraz nie tylko oni się wystrzelają, ale i opozycja ze swymi hakami, błotem. Na wojnie pozwolenie by przeciwnik się wystrzelał z nabojów jest nie do pogardzenia.
        Uważam, że w tym szaleństwie jest metoda i nie widzę powodu do zmartwienia. Serio, serio…….. będzie OK. Już mniej niż 250 dni – ale to ładnie brzmi 🙂

      • Benfranklin Says:

        Zobaczymy….

  6. Starszy Dyszczo Says:

    Co do waszej dyskusji to nie mam zdania. Mam duży dystans a obaj kandydaci na kandydata mi nie odpowiadają i tyle. Oczywiście Kandydat nadęty nie odpowiada mi nawet bardziej niż Szmaja, o którym mam zdanie jak najgorsze, co mi zarzuca Roman, że niby bezpodstawnie. No jestem uprzedzony i wolno mi – to nie choroba, a lewica niech si stara wykazać, że nie mam racji.
    Ale za to sobie użyję na warzywku.
    Oto nasz pan prezydent (małymi bo bez szacunku) zachował się jak kawał chama, kolejny raz wykazał małość, oraz kolejny raz wykazał, że nie powinien nigdy piastować żadnego odpowiedzialnego stanowiska, oraz wykazał brak poszanowania prawa, dobrych obyczajów i zwyczajnej przyzwoitości. Oto ustawodawca, z intencją jak najbardziej szczerą i nie ulegającą najmniejszej wątpliwości, postanowił oddzielić stanowiska ministra i Prokuratora Generalnego, w celu uniezależnienia prokuratury od polityków. Kandydaci są wybierani przez niezależne od polityków gremia i to co powinien zrobić prezydent, to wskazać osobę która ma zostać Prokuratorem Generalnym. Prezydent może rozmawiać z kandydatami i wybrać tego którego uzna za właściwszego. Nikt mu tego prawa nie może odebrać ale też ustawa wyraźnie mówi, że konsultacje w sprawie zastępców należy przeprowadzić po zatwierdzeniu wyboru z PROKURATOREM GENERALNYM. Uwaga! pan prezydent nie wykonuje przepisów ustawy, którą niedawno podpisał i wbrew intencjom ustawodawcy, usiłuje wpłynąć na postępowanie Prokuratora Generalnego. Pan prezydent zobowiązany podobno do przestrzegania prawa, otwarcie łamie prawo, domagając się od ministra określenia, kto będzie zastępcą Prokuratora Generalnego, a gdy ten zgodnie z ustawą informuje o przepisach i uwarunkowaniach, pan prezydent się obraża. Minister Sprawiedliwości również nie ma prawa takich konsultacji, przed zatwierdzeniem Prokuratora przez prezydenta, przeprowadzić. Informując o tym postąpił zgodnie z literą i duchem tej ustawy.
    Pan prezydent na żadnym etapie swojego urzędowania NIE MA PRAWA NAWET ROZMAWIAĆ O ZASTĘPCACH PROKURATORA GENERALNEGO. To nie jest jego kompetencja. On może być co najwyżej poinformowany o tym, kto został zastępcą, ale to przecież jest w każdym dzienniku urzędowym, więc i nie ma o czym mówić.
    Konkludując, pan prezydent usiłował bezczelnie pozbawić Prokuratora Generalnego, którego wtedy jeszcze nie wybrał, niezależności i usiłował wymusić na nim szantażem, zatrudnienie posłusznych mu (tzn. prezydentowi) zastępców. Jednym słowem usiłował handlować niezależnością, w celu manipulowania prokuraturą, przez podstawionych ludzi. O cyrku z fochami o obrażaniem ministra nie ma co mówić, bo to taki prezydencki folklor.

    • Benfranklin Says:

      Mi właściwie też obaj kandydaci nie odpowiadają 🙂

      • laudate44 Says:

        A ja wyznaję zasadę „jak się nie ma co się lubi –
        to się lubi, co się ma”.
        Którykolwiek z panów zostanie prezydentem, (a zostanie nim pan Bronek) – będzie współpracował z rządem i godnie reprezentował Polskę za granicą. Niczego więcej nie należy oczekiwać. To nie konkurs piekności ani ranking supermenów. Też wolałbym aby rządziła partia nowoczesna, zdecydowanie laicka, dynamiczna, stawiająca na ekspertów a nie na partyjniaków – ale to mrzonki. Uleganie mrzonkom zostawia pole do działania zwolennikom Mordoru. A to już przerabialiśmy. Co do prezydentury: po kadencji Kaczyńskiego zastosowanie ma zasada z przysięgi Hipokratesa:
        PO PIERWSZE NIE SZKODZIĆ.

      • Benfranklin Says:

        Zgadzam się co do „primum non nocere” ale nie uważam, żeby skrytykowanie idei prawyborów (nie jestem jedynym jej krytykiem) było szkodzeniem. Też uważam, że kandydatem zostanie p. Bronek , ale co do jego prezydentury to już mam wątpliwości (obym się mylił). Myśląc w ten sposób nigdy nie dożyjemy Polski nowoczesnej, laickiej i dynamicznej (mam cholerną, ale to cholerną nadzieję, że mylę się).

      • laudate44 Says:

        Benie, Primum non nocere nie dotyczy Twojej krytyki czegokolwiek i naszej wymiany myśli. My jesteśmy małe żuczki, na obroty sfer politycznych mamy wpływ znikomy, ale wysoki urzędnik państwowy, który jest niekompetentnym szkodnikiem to już sprawa poważna. Ktoś kto pojawi się na jego miejscu przede wszystkim szkodzić nie powinien! Chociaż tyle. A jeśli zechce pomóc, no to hosanna!

      • Benfranklin Says:

        My żuczki to fakt, lokator Pałacu Namiestnikowskiego jeszcze mniejszy od nas (pocieszmy się trochę, a co tam 🙂 , ale idealizm trochę przez Ciebie przemawia….nie oszukujmy się, który z nich by się tam nie pojawił i tak ma papiery na szkodzenie (niestety) jednak i tak nie będzie w stanie już bardziej zaszkodzić niż aktualny szkodnik….i to jest JEDYNY POZYTYWNY ALE ZA TO JAKŻE ISTOTNY WNIOSEK Z TEJ DYSKUSJI: ) Licznik Prezydencki bije i to jest najważniejsze 🙂

      • laudate44 Says:

        Cieszę się, że doszliśmy do takiego punktu, gdzie wszelkie róznice stają się nieważne w obliczu prawdy naukowej o największym pałacowym szkodniku. Wybierzmy mądrze!
        Bo tymczasem wychodzi szydło z worka: Wojtek mówi że jest porozumienie PIS-SLD w sprawie mediów, a inni gorączkowo zaprzeczają twierdząc, że tego typu teorie wygłaszają tylko aktywiści PełO, żeby szkodzić wizerunkowi braci K. Czy zatem Wojtek jest już w PełO?
        http://wyborcza.pl/1,75478,7658738,Olejniczak__jest_porozumienie_z_PiS__Wstyd_mi.html

  7. Kartka z podróży Says:

    Ja z satysfakcją przyjąłem złagodzenie planowanych restrykcji antynikotynowych. Jak na razie sala dla palących w mojej kawiarni istnieje i ma się nieźle – trudno o wolne miejsca. Tym niemniej życie nauczyło mnie ostrożności. Jeszcze senat może dowalić ograniczenia ale trzeba być dobrej mysli.
    Co do kandydatów na Prezydenta mam mieszane uczucia. Nie ukrywam, że czekam na przełom modernizacyjny w kraju. Czekam też na jakieś choćby symboliczne gesty sugerujące laicyzację kraju. Niestety żaden z kandydatów nawet nie sugeruje jakiś zmian a to jest rozczarowujące. Ciężko i powoli Polska pełznie tym kościelnym garbem.
    Pozdrawiam

  8. Starszy Dyszczo Says:

    Znalazłem taki cytat u jednego z nestorów blogosfery (pewnie też tu kiedyś zajrzy, jak jeszcze nie zagląda).
    cytat na dziś, S.Grabska w książce „Ciekawość nieba, ciekawość ziemi”:
    „Umówmy się, że ani ja ciebie nie będę nawracać ani ty mnie – powiedzmy sobie jak każde z nas widzi świat, jak rozumie sens życia. Może znajdziemy coś wspólnego, może się czegoś nauczymy?…”

  9. laudate44 Says:

    My się nie NAWRACAMY, my dyskutujemy. To po pierwsze.
    A jeśli chodzi o stan świadomości społecznej czyli ile w Narodzie jest „ciemnego luda”, to mam Benie wrażenie, że ja z Irlandii wyraźniej widzę tę zatrważającą liczbę niz Ty. Sorry za posunietą do granic nieskromność, ale tu i tam mam do czynienia z klasą robotniczą oraz jej lekko wykształconym potomstwem. Ich myślenie i orientacja w świecie woła o pomstę do nieba. Nie mam zatem złudzeń: motłochowi trzeba kadzić, puszczać disko-polo, pokazywać fajerwerki i rozdawać talony na drugą Irlandię lub piaski Tunezji. Inaczej na żadne mądre analityczne wynurzenia ten elektorat się „nie załapie”. Za wysokie progi. Ludzie kumają tylko proste, dobitne przekazy. To jest czarne, to jest białe. Innych kolorów brak. O zrozumieniu wagi wizerunku państwa za granicą – zapomnij.
    Wystarczy posłuchać ludzi na przystanku lub pogadać z taksówkarzem. O rety!

  10. antoni kopff Says:

    Zgadzam się z Panem prawie całkowicie. Mają szczególną ciekawość wzbudziło jednak pańskie proroctwo, że Polska będzie kiedyś normalnym krajem. Nie wierzę, ale może ma Pan jakieś dokładniejsze informacje, kiedy to może nastąpić. To dla mnie ważne, bo zacznę wtedy dbać o zdrowie. Proszę o konkrety.

    • laudate44 Says:

      Panie Antoni, prosze dbać o zdrowie mimo wszystko! Być może przyjdzie Panu żyć w innym kraju. A nawet jeśli nadal w Polsce, to chociaż ciut normalniejszej. Bo z tą bezwzględną normalnością – przyznaję – zagalopowałem się. Prawdopodobnie takowych krajów nie ma.
      Jestem zatem pańskim bratem w niewierze.

    • SAWA Says:

      Panie Antoni, proponuję zacząć dbać od zaraz 😉
      Ja w ramach przygotowań do powitania normalności rzuciłam palenie (informuję tubylców, że dzielnie trwam – już minął trzeci miesiąc).
      A normalność osiągniemy tak czy siak – trochę MY się przybliżymy do reszty, trochę ONI do nas – i będziemy NORMALNI jak się patrzy, aż żal będzie się z tą normalnością żegnać. 🙂

      • Starszy Dyszczo Says:

        Gratuluję Sawo! Trzy miesiące, to najgorszy kryzys masz za sobą. Teraz tylko nie skusić się na jakiegokolwiek dymka i będzie coraz łatwiej. Po roku zacznie cię nieco drażnić dym, a za trzy lata pozbędziesz się smoły z płuc 😀
        Pozdrawiam i nie daj się!

    • romskey Says:

      Musi Pan żyć dla normalnej POLSKI !

  11. laudate44 Says:

    Mój ostatni taksówkarz (Lublin, 3 marca 2010) złorzeczył na rząd, że „rozwalił przemysł, zniszczył rolnictwo itd” Zapytałem, skąd mnogość kiełbas, serów, masła w sklepach? A to panie wszystko zza granicy sprowadzone! A stocznie, tylu ludzi potraciło zatrudnienie, jak rząd mógł dopuścić? Zauważyłem, że na świecie trwa kryzys i statków nikt nie potrzebuje. To pan taksówkarz z furią, że oni od tego są ministrami i posłami, za to ciężką forsę biorą, żeby zamówienia dla polskich stoczni znaleźć, ale oni widocznie nie dbają o polskiego robotnika tylko się wysługują Żydom. Ręce mi opadły a walizka się zarumieniła ze wstydu.
    Jak myślicie, jakich argumentów użyć, żeby przekonać to dziecko PRLu do głosowania na partię (mimo wszystko) postępu a nie ewidentnego zaścianka?

    • Tetryk56 Says:

      Partia ( mimo wszystko ) postępu ma u taksówkarzy przegwizdane. Nie licz na głosy z ich strony…
      Kluczem zrozumienia jest fakt wprowadzenia obowiązku posiadania kas fiskalnych przez taksówkarzy – zresztą drobnego elementu postępu 😉
      Taksówkarze prosperowali najlepiej w dobie kartek na benzynę – kolejne etapy przywracania normalności są im nieustająco wbrew! Czasy PRL, kiedy taksówkarz był synonimem świadomej i wymownej opozycji prezentującej „zdrowy głos ludu” minęły wkrótce po wyprowadzeniu sztandaru.
      Pozdrowienia dla wszystkich!

  12. Kartka z podróży Says:

    Panie Antoni
    Zastanowiła mnie Pana myśl o dbałości o zdrowie. Otóż ja uważam, że właśnie w nienormalnej sytuacji należy dbać o zdrowie. Natomiast normalna, dobra , komfortowa sytuacja zwalnia nas od tej dbałości bo po co nam zdrowie skoro jest świetnie. W dobrych warunkach można i pochorować. Natomiast w takich jakie mamy – powiedziałbym spartańskich, ekstremalnych – na zdrowie trzeba zwracać uwagę, bo chory, osłabiony długo nie pożyje. Nawet nie tyle o zdrowie mi chodzi co o kondycję. Ja z dystansem patrzę np na próby rzucania nałogów czyli próby przedłużania sobie życia w imię jakiejś świetlanej przyszlości. Owszem zrezygnowałem np z picia wódki na rzecz picia lekkiego, czeskiego piwa. Ale to tylko z tej przyczyny, że poranne kace czyniły mnie rozkojarzonym, słabym i podatnym na depresję. Każdy nowy dzień przynosi nieoczekiwane wyzwania – może trzeba będzie gdzieś nagle uciec lub bronić przed nieznanym – jak to robić na kacu? Tak więc zalecałbym w naszych nienormalnych czasach dbałośc o zdrowie. Głównie chodzi mi o utrzymanie prawidłowej wagi ciała pozwalającej dojść forsownym marszem do najbliższej granicy. Ważny też jest układ odpornościowy – brak podatności na przeziębienia i infekcje. To się sprawdza w trakcie noclegów na świeżym powietrzu i suszeniu na sobie ubrań.No i oczywiście układ psychiczny pozwalający nam zachować jasność myśli w długich i trudnych epizodach stresowych. Trzeba wypracować sobie również silną wola przeżycia czyli np odporność na głód – w tym przypadku łaknienie doskonale zagłusza nikotyna.
    Życie polityczne, społeczne ma to do siebie, że wciąga nas w pewien nierealny świat – świat iluzji. To może minąć z dnia na dzien. Moja śp Babcia mawiała – „Pamiętaj Kartka, może przyjść taki czas, że w jedną noc będziesz musiał przejść przez górską granicę.” To było jej motto życiowe – dlatego dożyła 97 lat. Dlatego zawsze trzeba dbać o to w co wyposażyła nas natura czyli silne nogi, ręce, plecy do noszenia ciężarów i mozg pozwalający wyznaczyć najlepszą drogę ucieczki. szczególnie w takich porąbanych czasach.
    Pozdrawiam serdecznie

  13. romskey Says:

    Chyba coś przegapiłem… nie mógł ktoś zawołać ?:)

  14. Jurgi Filodendryta Says:

    M, ale mam wrażenie, że sami prakandydaci za serio traktują te przedpieszczoty i zaczynaja grać za ostro. Przeginają lekko i nie przysparza im to zbyt wiele sympatii moim zdaniem.

    • Benfranklin Says:

      @Jurgi Filodendryta: Dokładnie o to mi chodzi z tymi prawyborami. I nie tylko prakandydaci, moim zdaniem tracą, ale i cała PO a to niepokoi. Cóż, mam jednak wrażenie, że o tym nawet już nie można napisać…

      • Starszy Dyszczo Says:

        Ależ dlaczego Benie? Zakładasz, że krytyka przeciwników PiS-u może być niepatriotyczna? Szkodliwa dla kraju? Jeżeli mam z obrzydzeniem zagłosować na kandydata, co do którego wiem, że nie można mieć pełnego zaufania co do dobrych intencji, to mam o tym nie mówić? A to niby dlaczego? Bo może wygrać ten gorszy? No przecież wybór ma być świadomy! Dobrze, przesadziłem, przecież wiadomo, że ten świadomy wybór to frazes. Przecież wiadomo, że wybory to tylko święto demokracji i fasada. Przecież ta cała zabawa ma służyć tylko wyborowi kandydatów z jednego wora. Raz ten, drugi raz inny, byleby sobie krzywdy nie zrobili, to może jakoś da się przeżyć? I tylko cicho, tylko ciicho…

      • Benfranklin Says:

        Drogi Dyszczo, ależ ja właśnie o tym 🙂

  15. lessx Says:

    Piękny warzywnik wyhodowałeś, zrywam z rana te warzywa delektując się neską, uczta przednia.
    Zmusić co niektórych do komentowania, spora sztuka.
    Normalniejemy, chodzimy twardo po ziemi. A myślałem, czas przedwyborczy i znów to się rozłazi, Stajemy się jednak wrażliwi,dobrze że pamiętliwi.
    Witam po przerwie…pozdrawiam

  16. Zbyniek Says:

    Laudate, jak po długiej nie obecności wejście masz bardzo spektakularne, nawet stary pierdzioch Zbyniek złożony gorączką i zapaleniem oskrzeli to zauważył.
    Kochani tonący zawsze się brzytwy chwyta a już bracia się chwytają brzydko począwszy od haków po inne insynuacje ci ludzie nie czują blusa wszystkie słowa negatywne wypowiedziane w kierunku przeciwników wracają w sondażach na + do tych drugich w wartościach dodatnich.
    Gdyby głupawy Grzesiu otworzył drugi front pokrzywdzonych przez PiS wszak Kalisz dwoi się i troi zamiast iść na układy z braćmi notowania by miał na przyzwoitej wysokości.
    Co do prawyborów to był strzał w dziesiątkę. Kto się dziś z pismaków zajmuje Olechowskim Szmajdzińskim czy planktonami jak Jurek Dorn czy Pawlak a nawet tym pasożytem Larkaczem? Jeśli już to w negatywnym kontekscie.
    Tak trzymać premierze Tusk! Jako jedyny z dzisiejszych polityków wykazał pan, że polityka nie jest panu obca!!!!

    • laudate44 Says:

      W imieniu własnym, komentatorów i pana premiera Tuska życzę Ci Zbyńku szybkiego powrotu do zdrowia. To najważniejsze.

  17. Starszy Dyszczo Says:

    http://www.tvn24.pl/-1,1647603,0,1,zobacz–jak-klamia-politycy,wiadomosc.html
    I tylko mam niejakie wrażenie, że ten zlepek migawek to tylko liźnięcie materiału.

  18. Zbyniek Says:

    Wojtek z oddali widzi lepiej jak Grzesiu z bliska.
    Jeden mówi o rzeczywistości a drugi próbuje nieudolnie tłumaczyć to co nawet Kononowicz by dojrzał.
    Czyli towarzysze mówię wam to ja Grzesiu N. niczego nie ma i niczego nie będzie z moimi kumplami po kielichu Jarkiem i Lechem. Czyli wino w pałacu mi smakowało ale miało cierpki kaczy posmak który zaćmił mój obraz na koalicję medialno komisyjną.
    Ja myślałem towarzysze że tego nie dostrzeżecie co robię dla naszego dobra wspólnego a wy mi tu wybrzydzacie że Hoffman też mój kumpel

  19. Starszy Dyszczo Says:

    No dobra, ja w tym wątku już skończyłem bo mi skrypt podobnie jak u Romskeya zaczyna uniemożliwiać nadmierną aktywność 😀
    Benie, ja tak tylko z przekory miewam wątpliwości 😉

  20. kryst Says:

    To byla madra dyskusja i bardzo potrzebna.
    Ja sie z Panem Benfranklin zupelnie zgadzam – przeciwnika,czyli PIS nie mozna lekcewazyc.
    Nie mozna dlatego lekcewazyc, ze prawie 70 % spoleczenstwa polskiego to wies i male miasteczka …
    Pytanie, czy przez tych pare lat cos sie tam zmienilo, bo jesli nie …
    Nie mieszkam w kraju, moze ktos z Was cos napisze, jak to d z i s jest z ta przyslowiowa polska wsia, jak to jest o b e c n i e z przyslowiowa Polska B.

    Pozdrawiam wszystkich !

  21. jjw Says:

    czytam 🙂
    Czasem z przerwami 😦
    Ściskam
    Walter

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: