Kościół we własnych sidłach

Święta się zbliżają, znów katolicy na całym świecie usłyszą z ambon potoki wzniosłych słów. Księża pokażą się jako ci, którzy zawiadują ludzkimi wzruszeniami i prowadzą myśli wiernych ku sprawom wzniosłym, nie z tego świata. Tymczasem za sprawą irlandzkich duchownych Kosciół Katolicki ma nie lada problem ze swoją tożsamością. Po raz kolejny wyszło na jaw, że w łonie tej instytucji dzieją się rzeczy straszne. Mówienie o „przypadkach jednostkowych” nie wytrzymuje ciśnienia rzeczywistości. Zawiódł system. Fraza „irlandzki ksiądz” zyskuje znaczenie samoistne jak np. „szwedzki stół” albo „rosyjska ruletka”.
Wszystko to wynik nie jednostkowych słabości, ale straszliwych wynaturzeń do których doprowadziła absolutna wszechwładza przedstawicieli Kościoła w Irlandii w latach 60-tych i 70-tych.
Mroczne tajemnice molestowania i upokarzania dzieci i młodzieży przez irlandzkich duchownych oraz proceder tuszowania przestępstw przez biskupów zostały ujawnione w raporcie sędzi Murphy. Choć skala zbrodni jest ogromna, mieszkańcy Irlandii nie wydają się być zszokowani. Wiedzieli wszak o tym od dawna, z tego między innymi powodu świątynie na Wyspie pustoszeją. Kler stracił autorytet a przypadki nieszczęsnych wychowanków Chrystian Brothers lub wychowanek Sióstr Miłosierdzia stały się kanwą niejednego filmu.

Zwierzchnicy Kościoła irlandzkiego rozmawiali niedawno z papieżem Benedyktem o wynikach raportu odsłaniającego kulisy mrocznych praktyk seksualnych irlandzkich księży, zakonników i zakonnic. Oficjalny komunikat głosi, że – Papież pragnie jeszcze raz wyrazić głęboki żal z powodu czynów niektórych duchownych, którzy zdradzili obietnice dane Bogu…

„Raport dotyczy sytuacji na przestrzeni kilku dziesięcioleci i raport ten pokazał, że krycie przestępstw przez Kościół było wręcz „obsesyjne”. (przyznał to nawet irlandzki episkopat) a Kościół przedkładał obronę dobrego imienia nad dobro dzieci.”

Opublikowane fragmenty zeznań ponad 2,5 tys. ofiar to m.in. historia księdza, który w latach 70. gwałcił wychowanków i wychowanice niemal każdej nocy, a pomimo to dzięki zmowie milczenia nie został odsunięty od pracy. Tabu wokół kościelnych ośrodków nie chcieli łamać ani biskupi, ani policja, ani parafianie. Nie protestowali, choć w sąsiedztwie niektórych internatów nocami było słychać krzyki maltretowanych dzieci.

Wspomniałem o filmach. Najgłośniejszym był jak się wydaje film „Magdalenki”z 2002 roku. Zgodnie z zamysłem reżysera film jest szokujący, potwierdza istnienie bezdusznego systemu odzierającego młode dziewczęta z godności. W imię czego? Podobno w imię ideałów bożych.

Żeby nie powielać wcześniejszych opinii, przytaczam obszerne fragmenty recenzji Dominiki Wernikowskiej.

Peter Mullan realizując „Siostry Magdalenki” z premedytacją wybrał drogę kontrowersyjną. W jego filmie prowadzony przez magdalenki zakład dla grzesznych upadłych kobiet to miejsce, gdzie sfrustrowane sadystyczne zakonnice wspierane przez system, który za nimi stoi, zmieniają w koszmar życie swoich podopiecznych.
Film otrzymał Złotego Lwa na Festiwalu Filmowym w Wenecji i tym samym wywołał spore zamieszanie. Watykan krytykował twórcę za jego dzieło podkreślając, że obraz nie mówi prawdy o kościele, a katolicyzm traktuje w obraźliwy sposób…

„Ktokolwiek uhonorował ten film zrobił to wyłącznie ze względu na jego antykatolicki charakter” – podkreślał ojciec Gianni Baget Bozzo.

Być może nikt nie przejmowałby się wizją reżysera, a tym bardziej nie uwierzyłby w jego w film, gdyby nie to, że do dziś żyją ofiary „zakonnych represji”. Szacuje się, że do 1966 roku, kiedy została zamknięta ostatnia pralnia prowadzona przez magdalenki, przez tego typu zakłady przewinęło się ok. 30 tys. kobiet. Mullan podparł swoje dzieło formułą budującą wrażenie, że oglądamy autentyczne postacie i ich losy. Do podjęcia tematu zainspirował go film dokumentalny składający się z wywiadów z kobietami, które przeżyły gehennę.
Akcja „Sióstr Magdalenek” rozgrywa się w roku 1964 w katolickiej Irlandii, jednak całą historię ogląda się jak opowieść sprzed wieków. Do klasztoru trafiają trzy młode kobiety, które zostają umieszczone tam przez swoje rodziny za przewinienia, których się dopuściły. Margaret, przy akompaniamencie weselnej muzyki i gwarnych rozmów rodziny, została zgwałcona przez kuzyna, Rose to matka nieślubnego dziecka, które zmuszona jest oddać do adopcji, a „niewinna kusicielka” Bernadette – jest po prostu wyzywająco ładna.

U magdalenek „nawracane” dziewczęta żyją w fatalnych warunkach. Oglądamy wstrząsające sceny upodlenia młodych kobiet, których ciało jest wyśmiewane i obrzydzane, którym goli się głowy, zmusza do morderczej pracy w pralni przez 7 dni w tygodniu i jednocześnie zabrania wszelkich kontaktów z ludźmi.

Zakład magdalenek to więzienie i naturalne, że chciałoby się je opuścić, ale za murami nikt nie czeka na upadłe grzesznice, a więc nie można uciec, bo nie ma dokąd. Przecież to takie proste – taka myśl nasuwa się, kiedy widzimy scenę, w której pewnego dnia progi przybytku przestępuje brat jednej z dziewcząt i zwyczajne zabiera ją do domu. Dla niej koszmar się kończy, ale takie „cuda” zdarzają się rzadko, chyba że w rozpaczy któraś poczuje nagły przypływ odwagi i spróbuje samowolnie opuścić klasztorne mury, ale odważną uciekinierkę ojciec (w tym epizodzie sam Peter Mullan) w napadzie furii bijąc odprowadza z powrotem do sióstr.

Praca w zakonnej pralni to również, a może przede wszystkim odosobnienie psychiczne. Pensjonariuszki zakorzeniają w sobie poczucie winy. Zatrważające jak szybko zaczyna się wierzyć, że cierpienie ma sens, a jeśli jest cierpienie to przecież musi być wina. Zakonnice w rolach oprawców z premedytacją i chętnie wymierzają kary, powołując się na sprawiedliwość boską. Ratowanie zbłąkanych dusz przeradza się w zwykłe okrucieństwo, trudno znaleźć w tym dobro, miłość i chęć pomocy. Kto ponosi winę za tę sytuację?

Film Mullana jest oszczędny w środkach wyrazu i szokujący zarazem. Kilkuminutowe sceny budują nastrój osaczenia i pokazują koszmar więziennego życia. Widzimy obskurne rekwizyty – stół, szary habit, naczynia, łóżko. Pośród tej brzydoty spocone twarze i zniszczone ręce dziewczyn, które swoją szarością dopasowują się do zakonnej rzeczywistości. Więźniarki magdalenek – są młode i stare zarazem. Czy po opuszczeniu tych murów można jeszcze funkcjonować w normalnej rzeczywistości? Jak nauczyć się z tym żyć, jeśli nie można zapomnieć?

(…) „Siostry Magdalenki” o istotnych problemach mówią bez patosu i histerii, pokazując jednocześnie czarno-biały obraz klasztornej rzeczywistości i wyrazistą kreską znacząc podział na niewinne uciśnione pensjonariuszki i zakonnice-sadystki. Z pewnością dla wielu widzów dzieło Mullana będzie obrazoburcze i tendencyjne. Inni skoncentrują się na krzywdzie ofiar, bo film podejmując trudny temat wydobywa to, o czym wcześniej nie mieli pojęcia. Nie ma wątpliwości, że obraz jest poruszający i ostry w swojej wymowie, a skrajne opinie, potępianie i atmosfera skandalu z pewnością tylko mu pomogą.

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarzy 13 to “Kościół we własnych sidłach”

  1. Tetryk56 Says:

    Oglądałem „Magdalenki” z podobnymi wrażeniami, co ty. Drugim podobnym tematycznie było „Złe wychowanie” Almodovara – w końcu Hiszpania też kraj arcykatolicki swego czasu.
    Czekam na podobne historie z naszego podwórka…

  2. Zbyniek Says:

    Laudate 44 czekam z utęsknieniem kiedy nasi sukienkowi albo nie nasze rządy podległe sukienkowym zrobią taki rachunek sumienia jak w Irlandii.
    Pewne jest że jako 63 latek nie mam szans na doczekanie tej chwili skoro guru polskiego episkopatu zaapelował do swoich wiernych żeby się nie czepiać biskupów po kielichu.
    To moja sąsiadka pani Ania która wychodzi z założenia ze ksiadz też chłop i co nieco mu jest wskazane zaakceptuje też zabawę z dziećmi jej ulubieńców skoro to nawet biskupi mogą rozjeżdżać swoich wiernych po pijaku.
    A co to za różnica zginąć ku chwale najwyższego pod kołem jego świętobliwości a być kochankiem jego myślę że taki kochanek się po latach otrzaśnie ale przynajmniej będzie żył

  3. lessx Says:

    Smętna przedświąteczna notka, pełna bólu a za razem bardzo realistyczna w swym opisie.
    Czasami trudno zrozumieć jakimi pobudkami kierują się kapłani KK. Bezkarność, zmowa milczenia i taka kurtyna odgradzająca od świata wartości moralnej. I trzeba dopiero przypadku a czasami odwagi, kurtyna uchyla rąbki tajemnicy. Lawina faktów wylewa szeroko pasmo dziecięcych tragedii. Czy to tylko w Irlandii? Ta choroba wydaje się mieć nie tylko irlandzkie korzenie’
    „Opublikowane fragmenty zeznań ponad 2,5 tys. ofiar to m.in. historia księdza, który w latach 70. gwałcił wychowanków i wychowanice niemal każdej nocy,”
    To szokujące zdanie. Co na to irlandzki wymiar sprawiedliwości?

  4. Zbyniek Says:

    Przepraszam że byłem tak cyniczny ale dziadka 5 ciu wnucząt może zrozumiecie i mi wybaczycie gdzie najstarszy jest w internacie prowaqdzonym przez braciszków.
    Co niedzielę jak przyjeżdża go wypytuję jak mu się tam żyje skrzywienie
    czytającego blogi i wiadomości w sieci

  5. frostknight83 Says:

    I oto ponure żniwo zbiera ufanie kapłanom. Niby duszpasterz, powiernik, pomocnik i przyjaciel, a w rzeczywistości bestia, która tylko czyha na niewinne ofiary i nadużywa ich zaufania. Zaufania, które wpajane jest od małego, choćby przez rodziców ze względu na ich przekonania religijne.
    Molestowanie seksualne, psychiczne, znęcanie się, pranie mózgów, poczucie bezkarności i wynikająca z tego skłonność do innych przypadków łamania prawa (jazda po pijaku, przestępstwa karno-skarbowe itd.) – to wszystko efekt tego, że czarni w krajach silnie katolickich dalej traktowani sa jak święte krowy i ze wszystkich sił walczą o to, by tak dalej zostało. Stąd ta konspiracja, by ludzie dalej myśleli, że ich kapłani to chodzące wzory cnót.
    Okazuje się, że nic bardziej błędnego. Irlandia jest tego dobrym dowodem. Teraz to wszystko wyszło na jaw i jest burza – kiedy u nas zrobi się porządek z rozpasanym klerem?

  6. laudate44 Says:

    Teologiem nie jestem, ale w obliczu ujawnionych (i wielu innych) spraw, można smiało powiedzieć, że religia katolicka jako strażnik postaw moralnych swoich wyznawców nie sprawdziła się. System, który ma ludzi ubogacać wewnętrznie zbyt często robi z nich bestie. Poczucie bezkarności i wyniesienia ponad ludzkie prawo doprowadza tzw. „duchownych” do wynaturzeń. Czasem jest to hazard, czasem pijaństwo, pedofilia lub seksoholizm. Celibat jest czymś głęboko nienaturalnym, nigdzie w Biblii nie było zalecenia życia w celibacie, wręcz przeciwnie, w Starym Testamencie znajduje się sporo zaleceń do rozmnażania się.
    Struktury organizacyjne KK z cała tą feudalną hierarchią nie pozostawiaja złudzeń, że do stanowisk dochodzą ludzie bezwzględni i sprytni. Oni dyktują warunki, od nich zależą kariery następców. Oni wreszcie dbają o pierwszą i jedyną zasadę obowiązującąw KK: aby Kosciołowi nie stała się krzywda!
    PS. Słynny eksperyment prof. Zimbardo udowodnił, do czego zdolni są ludzie którym „zwierzchność” dała nieograniczona władzę nad innymi. Kto nie wie, o co chodzi niech zajrzy w Google.

  7. laudate44 Says:

    Jeszcze dołożę najnowszego linka do wiadomości o możliwych dymisjach buiskupów irlandzkich. Może się przydać skrupulantom, którzy lubią powoływać się na fakty.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Glowy-10-biskupow-poleca-przez-skandal-pedofilski,wid,11771607,wiadomosc.html?ticaid=1944d

  8. Zbyniek Says:

    Szanowni dyskutanci miałem przyjemność pracvować jako gastarbeiter u pastora kościoła ewangielickiego.
    Ponieważ jak zauważył Laudate nie jetem palcem robiony tylko byłem złotą rączką i mogłem pomóc temu ojcu dwójki studiujących dzieci i w myśl przekonań o polskim klerze niezbyt zamożnemu .
    Widziałem na własne oczy pierwszy raz jak człowiek uczciwy wobec obywateli i swego państwa boryka się z grzechem nie płacenia podatku od czarnucha który robi u niego robotę nie opodatkowaną.
    Obawiam się że nawet najwyżsi hierarchowie KK w Polsce nie mieli by takich obiekcji jak ten człowiek z Reinlandfalz

  9. henryk Says:

    Ponizszy tekst wyslalem do wszystkich poslanek sejmu i do rzecznika praw dziecka, mysle ze domysla sie pan rezultatu – nic null zero
    chyba jestesmy chorym spoleczenstwem.

    „usankcjonowany przez kosciol i panstwo gwalt na malych dzieciach i nastolatkach

    Pragnalbym dolaczyc kilka moich przemyslen po przeczytaniu przerazajacego artykulu Dariusza Wilczaka o gwaltach na malych dzieciach “Domy dziecka” w Newsweeku z 21.11 i po przeczytaniu notki w tygodniku kanadyjsko-polonijnym “Zycie” nr47 z dnia26.11. Notatka w “Zyciu” to informacja o fakcie urodzenia w 2008 roku 21 000 dzieci przez nastolatki. Notka konczy sie twierdzeniem, ze nie moga znalezc pomocy i czesto porzucaja dzieci.
    Nalezy dodac ze w polskich szkolach nie prowadzi sie edukacji seksualnej prowadzi sie natomiast zupelnie zbyteczna “katecheze”, co odpowiednio kreuje koszmarny i zacofany klimat w szkolach, szczegolnie na wsiach i malych oraz srednich miastach.
    Twierdze ze dyktatura kosciola prowadzi do katowania i gwalcenia malutkich dzeci porzuconych przez nieletnie zgwalcone matki. Zdumiewa mnie ze problem nieszczesnych dzieci z domow dziecka jest w zasadzie pomijany milczeniem.
    Ten straszliwy obraz katowania dzieci to skutek zacofanej i represyjnej polityki panstwa dotyczacej kobiet ( a raczej przeciw kobietom) wymuszonej przez kosciol popieranej przez takich ludzi jak Gowin i przedstawiciele PIS nie mowiac o postaci Rydzyka.
    Po przeczytaniu artykulu Dariusza Wilczaka nie daje sie zasnac przez wiele nocy.
    W ciagu roku zgwalcone nieletnie matki dziewczynki rodza 21 000 dzieci – to nawet nie skandal to KOSZMAR a ich dzieci gwalcone we domach dziecka – poprostu niewyobrazalna demoralizacja przez kosciol polskiego spoleczenstwa i bezprawie bo gwalt na dziecku i nieletniej dziewczynce to poprostu przestepstwo
    I to wszystkow w imie “obrony zycia” . Dalsze konsekwencje tego bezprawia sa niewyobrazalne
    Nie mozna pozostac obojetnym i nalezy jak najszybciej zajac sie ta sprawa.

  10. laudate44 Says:

    @Henryk, dziękuję za zwrócenie uwagi na problemy z polskiego podwórka, choć chciałoby się powiedzieć polskiego zaścianka. Postawa posłów mało mnie dziwi, oni reagują dopiero jak sprawa jest medialnie nadmuchana i zagraża ich partyjnym interesom (czytaj: obniża sondażowe poparcie).
    Pozostałym też dziękuję za ich dopowiedzenia. W tej chwili powyższy wpis znajduje się najwyżej w zestawieniu blogów politycznych na stronce http://www.komentarze.eu.
    Nie przytaczam tego z próżności. Zauważam tylko z pewnym zdumieniem, że akurat dziś – 13 grudnia – tekst o ważnych problemach społecznych zdominował „wiecznie żywe” wspomnienia o stanie wojennym i konieczności rozliczenia Jaruzelskiego.
    Co to oznacza? Prawdopodobnie czytelnicy blogów mają dość bicia historycznej piany, wola przyglądać się zjawiskom, których rozwiązanie dopiero przed nami.

  11. deratyzator Says:

    Witaj,

    to fakt, tez mnie to troche dziwi. Jest jeszcze akutalna sprawa ocieplenia i senatora. Ale poczekajmy do wieczora, to sie jeszcze moze zmienic. Twoj tekst automatycznie zejdzie z pierwszej stony o 14:55:05.

    Pzdr.

  12. SAWA Says:

    Drogi Laudate, słucham teraz abp Życińskiego w niełatwej rozmowie z red. Rymanowskim. I przyznaję, że na tak rozsądne i odważne słowa dotyczące sprawy Piesiewicza nie stać było żadnego cywilnego komentatora.
    Wśród bagna jak widać są też perełki. Szkoda, że ich tak mało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: