Nagroda dla Mariusza Szczygła

Mariusz Szczygieł dostał Nagrodę Książki Europejskiej.

Tłumaczony na czeski, niemiecki, francuski, rosyjski i węgierski „Gottland” pokazuje m.in. czeskich budowniczych największego pomnika Stalina na świecie, obuwnicze imperium Baty, kochankę Goebbelsa oraz lekarkę, która udzielała pomocy poparzonemu Janowi Palachowi.
Celem European Book Prize, której dwoje laureatów ogłoszono wczoraj w Parlamencie Europejskim, jest promowanie wartości europejskich oraz wiedzy na temat krajów UE.

(Wyborcza.pl)

Co prawda parę dni temu Romskey pisał, że Polacy (…) zaczynają czuć się wartościową częścią świata : nie śledzą już z zapartym tchem napisów końcowych filmów czekając na polskie nazwisko. Dziś wiemy że takie nazwisko pojawi się
Przyznałem mu rację, bo kontekst był taki, że Naród wychodzący z socjalistycznej siermięgi pozbywa się nie tylko walonków i wozów drabiniastych, ale również kompleksów. Dlatego polityczne nawoływania do konserwowania postaw zaściankowych nie są już nawet anachronizmem. Stają się groteską. Coraz więcej z nas czuje się przede wszystkim Europejczykami, potem Polakami. I choć do ideału daleko – trend jest zauważalny. W atmosferze patriotycznego gęgania nie wszyscy chcą sobie to uświadomić, ale za dwa lata – gdy przeminą straszne bliźniaki, nawet kosmopolityzm przestanie być czymś wstydliwym.
Nie o tym jednak chciałem: na emigracji z tym wypatrywaniem polskich nazwisk jest nieco inaczej. Może to wynik przywiązania do polskiej kultury, jakaś forma tęsknoty? Tak czy owak, ilekroć słyszę w irlandzkim radiu muzykę polskiego kompozytora, czuje się wyróżniony, jest mi przyjemnie. To nic, że wielu Irlandczyków nadal Fryderyka Chopina uważa za Francuza. Ja wiem, ja słyszę w jego muzyce echa polskich tańców ludowych i to wystarczy. Zaraz po Chopinie najczęściej granym polskim kompozytorem jest Zbigniew Preisner. To w dużej mierze zasługa znakomicie odebranych na Zachodzie filmów Kieślowskiego z muzyką Preisnera. Da się jeszcze tu posłuchać Góreckiego (III Symfonia) oraz muzyki filmowej Kilara. Często gości na antenie jego drakuliczna muza z filmu Forda Coppoli „Dracula”, albo soundtrack z „Pianisty” Polańskiego. W każdym razie nazwisko Kilara spikerzy wymawiają poprawnie, raz tylko jakiś roztargniony prezenter powiedział o nim, że to kompozytor czeski. No masz!

Stałe miejsce w audycjach jazzowych tutejszego radia lyric.fm ma Tomasz Stańko. Za każdym razem, gdy wybrzmi jego chropawa nastrojowa trąbka prezenter rozpływa się w pochwałach, wspomina koncerty, słusznie przypominając słuchaczom, że „Mr Sztańko” jest gwiazdą światowego formatu. I znowu jest mi przyjemnie, zwłaszcza, że tutejszych koncertów Tomasza Stańko staram się nie opuszczać. Miło zauważyć, „iż Polacy nie gęsi”, że wnoszą wkład w kulturę międzynarodową i nie są rozpoznawani przez cudzoziemców tylko po tym, że potrafią kafelkować łazienki i układać towar w Tesco.

Ale nie o tym miałem. Wrócę do Mariusza Szczygła, który dzięki wspomnianej nagrodzie został kolejnym naszym ambasadorem (na szczęście nie w dosłownym znaczeniu). Poza tym nic tak człowiekowi nie sprawia przyjemności jak potwierdzenie, że ma dobry gust. Mówię o sobie, bo pełne humoru reportaże Szczygła doceniam nie od dziś (mniej jego występy w Polsacie). Lekturę papierowego Magazynu Gazety Wyborczej zazwyczaj zaczynałem od jego zabawnych, ujmujących reportaży z Polski. Nagrodzony „Gottland” połknąłem w ciągu jednej nocy, a niedawne wspomnienia z czasów upadającego PRLu to już sama konfitura. A może konfitura z polędwicą, bo Szczygieł lubi czytelnika zaskakiwać przedziwnymi połączeniami. W jednym z ostatnich tekstów (wyborcza.pl) Szczygieł opisuje jak w tłumie rozpoznają się tacy jak on Czechofile. Poczytajcie, zauważcie jak przewrotnie zabiera się do tematu. Początek sugeruje, że miłośnicy literatury i kultury czeskiej odnajdują się niby członkowie jakiegoś tajnego bractwa…

Nie wiem, czy moge zaliczyć się do Czechofilów, upodobanie do czeskiego piwa i języka to chyba jeszcze nie powód. Czeski humor, owszem uwielbiam: ten filmowy, estradowy jak i z anegdot. Kiedy podczas ostatniego lata w miasteczku Vamberk z przyjaciółmi spożywaliśmy złocisty trunek, samotny smakosz z sąsiedniego stolika wznosił z nami toasty. To nic, że byliśmy „na jego terenie”, że nie rozumiał o czym mówimy. Był sympatyczny, bo tak mu się chciało, a nam dzięki temu było jeszcze sympatyczniej. Potem sąsiad poprosił nas o pożyczenie zapalniczki, zapalił papierosa, a kiedy ośmielony jego przyjaznymi toastami zapytałem, dlaczego pali, podczas gdy wisząca na ścianie tabliczka wyraźnie palenia zakazuje, machnął tylko ręką: „ach, to niepalenie obowiązuje tylko przy tamtym stoliku”. Kiedy przestałem się śmiać, uznałem, że sama dla samej tej odpowiedzi warto było do Czech jechać. No może jeszcze dla posłuchania miejskiego radia, które o czwartej po południu zaczęło nadawać swoją audycję przez radiowęzeł. Szliśmy ulicą do supermarketu po czeską śliwowicę a z głośników rozmieszczonych na słupach płynęła radosna muzyka, którą przywodziła mi na myśl klimat opowieści Hrabala.
Czas na konkluzję: nie wiem czy mogę się nazwać Czechofilem, ale z pewnością czuję się Szczygłofilem. Europejska nagroda cieszy mnie prawie tak jakbym sam ją dostał. Gratulacje!

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Komentarze 2 to “Nagroda dla Mariusza Szczygła”

  1. SAWA Says:

    Też ucieszyłam się ogromnie i od razu pomyślałam – „ale Laudate się ucieszy” 🙂
    Nie czytałam „Gottland”, może gdzieś znajdę w księgarniach, a ostatnią perełkę o ludziach z PRLu mam już wpisaną na liście życzeń pod choinkę i nie mogę się doczekać.
    Nazwałam go sobie polskim Hrabalem, połyka się ich jednako.

  2. Leniwa niedziela « Laudate Says:

    […] że obaj urodziliśmy się w tym samym mieście nie ma raczej wpływu na ocenę jego twórczości, europejska nagroda za “Gottland” jest wystarczającym potwierdzeniem, że Mariusz Szczygieł czy go ktoś lubi czy nie, wszedł do […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: