Zagrywka konstytucją. Drybling z wyborcami.

Czekałem, czekałem i doczekałem się. Chodzi o o zapowiedź premiera dotycząca proponowanych zmian w zapisach konstytucji. Oczywiście zmian na razie nie ma. Jest zaledwie wygłoszona w połowie listopada zapowiedź, która jakoś tak przemknęła, tylko echo jeszcze sie niesie… Temat na początku wywołał mi rumieńce na twarz, bo zamiana dwuwładzy na jedna silną „sterówkę” dryfującego okrętu o nazwie Polska nawet dzieciom w szkołach wydaje się oczywista. Zmniejszenie liczby posłów, senatorów, usprawnienie ordynacji wyborczej też aż się prosi. W końcu to są policzalne oszczędności! Wydawało by się, że wyrażona przez najważniejszego polityka w państwie wola takich zmian wywoła dyskusje o tym jak dokonać zmian, a nie czy należy je wprowadzać.
Na gorąco głosu nie zabierałem, bo co ja się, kurna, znam na ustawodawstwie. Liczne komentarze zamieszczone w sieci uświadomiły mi że nie będzie łatwo, choć racje wyłożone przez Stefana Bratkowskiego i innych autorów na Studio Opinii mnie przekonały całkowicie. Przyklasnąłem obywatelskiemu wpisowi Waltera Chełstowskiego, bo mnie też wkurza demagogia polityków, tumiwisizm dziennikarzy i blogerskie szukanie dziury w całym. Ale nie dałem sie porwać fali entuzjazmu, jakoś nie umiałem, czując, że tam gdzieś czai się coś jeszcze. Nie dowierzałem tej gorącej ofercie Tuska dla spragnionego zmian społeczeństwa. Dlaczego bowiem więcej wywarzonych lecz w gruncie rzeczy pozytywnych opinii wygłaszali ludzie nie będący politykami a nie sami rządzący, których rola sprowadzała się do powtarzania frazesów i coraz mniej wiarygodnego odpowiadania na zarzuty ze strony opozycji?
Dziwnym i niepokojącym było to, że po niespodzianym wypuszczeniu balonu z napisem „zmieniamy konstytucję”, rząd jakby się wycofał. Nie wszyscy odpytywani członkowie władz PO wiedzieli jak tłumaczyć tę nagłą chęć zmian dotyczących ordynacji wyborczej. Dla kogoś kto naiwny nie jest, było jasne od początku, że mając PIS na karku, a w milionach domów pisowską telewizję – przeprowadzenie tak poważnych zmian jest zwyczajnie niemożliwe. Zarówno Tusk, władze Platformy oraz jej wyborcy wiedzą doskonale, że PIS jest partią hamulcową, skupiona JEDYNIE I WYŁĄCZNIE na własnych korzyściach, a takich proponowane zmiany ustrojowe nie przewidywały.
Czekałem więc cichutko na owo szydło, które miało wyjść z worka. Nadal zresztą czekam, bo do końca nie rozumiem, czemu miało służyć „strategiczne zagranie konstytucją”. Prawda jest okrutna: to co miało być punktem przełomowym w procesie transformacji, okazało się świadomą zagrywką. Premier Tusk w momencie ogłaszania rewelacji o odchudzaniu izb Parlamentu i okrojeniu kompetencji prezydenta wiedział, że to jest plan, który nie ma szans się ziścić. Plan który co najwyżej pobudzi emocje, światłych ludzi zachęci do ujawnienia swoich przemyśleń, głupkom da możliwość budowania kolejnych piętrowych bzdur o zagrożeniach dla demokracji. Zamieszanie owszem powstało, ale chyba nie było ono celem spontanicznej akcji Tuska: owszem, drybling mu wyszedł, ale gola z tego nie ma. Nie ma też na razie samobója, ale jeśli prawdą jest, że PO dogaduje się z PISem w sprawie sztucznego przedłużenia kadencji Kaczyńskiego, to samobój jest pewny. Kibice Platformy nie o takich meczach śnili, nie na takich „Fryzjerów” głosowali.

Cała burza wokół beztrosko zapowiedzianych a w praktyce niemożliwych zmian w kostytucji oraz wlokąca się na drugim planie przepychanka w komisji d/s afery hazardowej wywołała u mnie zniezmaczenie jakiego od początków obecności PO na scenie politycznej nie zaznałem. Nie spodobało mi się robienie z wyborców durniów: zamiast konkretnej i dobrze przygotowanej oferty zmian podrzucono nam temat zastępczy – jakąś nierozwiązywalną łamigłówkę. I to nie było fair. Natomiast brak umiejętności przewidywania że taka zapowiedziana na chybcika zmiana poniesie fiasko, bo społeczeństwu nie ukazano jej plusów – stawia pod znakiem zapytania profesjonalizm rządzących. (Aby użyć określenia najłagodniejszego). To zaledwie parę elementów składających się na marny obraz klasy politycznej. Nie chciałem, a może nie umiałem swoich osobistych wrażeń ubrać w słowa. Czekałem, aż mi przejdzie… Ale nie przeszło. Raczej przyszło i spotegowało sie razem z pewnym wpisem na SO. Zrozumiałem, że to nie jesienna chandra wywołuje u mnie niechęć do polityków. Artykuł Jana Hermana aż nadto dobrze oddaje, co sobie aktualnie o „onych” myślę. Nie muszę już zatem mozolnie układać zdań: polecam znakomity tekst spod profesorskiej ręki. Oto fragment:

Jeśli da się zauważyć, że tysiącami publicznych podmiotów (o różnym znaczeniu) gospodarczych, politycznych, artystycznych, samorządowych, urzędowych, pozarządowych – poza wyjątkami – zarządzają „grupy towarzyskie” zmieniające się wraz z „nomenklaturowymi” szefami tych instytucji i organów, zaś wewnątrz tych grup podział siły przebicia, władzy, rządzenia, definiowanie problemów strategicznych i bieżącej taktyki działania – niekoniecznie pokrywa się z formalnym przydziałem kompetencji (obowiązków i uprawnień służbowych) – to mamy jasny obraz polskiej rzeczywistości, wymagającej regulacji konstytucyjnej. Nie zaradziła temu – jak widzimy – ani omijana chyłkiem koncepcja Służby Cywilnej, nie zaradziły procedury urzędowej pragmatyki, usztywniające relacje między szczeblami i komórkami administracji.
http://alfaomega.webnode.com/products/jan-herman-kamaryland/

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 16 to “Zagrywka konstytucją. Drybling z wyborcami.”

  1. lessx Says:

    Ucieczka do przodu ma sens . O ile się jest dobrym szachistą.

    Sygnalizowanie {proponowanie) zmian w Konstytucji, wiedząc że są nie realne,to przygotowanie
    społeczeństwa do pewnych „przymuszonych” posunięć.
    -Odciągnięcie od bieżących spraw?!
    -Czy chęć dogadania się co do tz. sztucznego przedłużenia kadencji?

    To wręcz nieprawdopodobna wiadomość. Zagranie kaczystów pod elektorat Platformy lichej marki. Nie sądzę by wyszedł spod ręki Tuska. Nikt przy zdrowych zmysłach nie grałby na uczuciach wyborców. Raczej świadczy o heroicznej walce o przetrwanie, kaczystów.

    Wszystkie metody „dozwolone” Walka o koryto, władzę, do końca.
    Upodlenie tych, co ośmielają się mieć inną wizję rozwoju Kraju.

    PS. Witam po przerwie…pozdrawiam

  2. laudate44 Says:

    Witaj Lessx,
    Palikot nazywa bzdurą wiadomość o dogadywaniu się partii w sprawie sztucznego przedłużenia kaczorowi. Szuka winnych tej sensacji po stronie Pisu, ale to Wyborcza dywaguje nad takim pomysłem. Ludziska (w tym dziennikarze) kombinują jak rozbroić ten konstytucyjny niewypał pozostawiony przez premiera-wizjonera.
    Platforma przystąpiła do tematu po partacku, wystrzeliła na ślepo, teraz obrywa rykoszetami. I zasłużenie. Może się zastanowią, zanim następnym razem wyskoczą z czymś takim.

  3. romskey Says:

    Kolumb powiedział kiedyś :
    „Postęp ludzkości nigdy nie dokonuje się za zgodą ogółu.
    Ci, którzy doznają oświecenia, muszą przez całe życie iść
    na przekór innym”.

    Koń jaki jest każdy widzi. Zagrywką jest afera hazardowa.

  4. SAWA Says:

    Witaj nareszcie o przymusowej przerwie.
    Oczywiście podzielam zdanie lessx – nie bierzmy wszystkich doniesień jako objawione prawdy, wszak druga strona też kombinuje jak z tej pułapki wyjść. Nie uważam tego ruchu ze zmianami konstytucji jako polityczny błąd. Przeciwnie – odsłonił miałkość krytykantów, bo ciągle wykazywali głód takich propozycji i jak mantra powtarzali – „nie można zasłaniać się, że te czy inne projekty byłyby niemożliwe (Bo Kaczyńscy na to nie pójdą), ale trzeba je proponować”, a jak dostali papu, to nagle strawa im wszystkim nie smakowała właśnie z tych powodów, które sami przed chwilą krytykowali.
    A PiSowskie, czy Śpiewakowe lub Poncyliuszowe plotki od wiewiórek można między bajki włożyć, choćby je GW firmowała, bo i ona też świętością niezmąconego rozsądku nie grzeszy (szczególnie piszę to po początkowej histerii szczepionkowej, w którą wpadli tak samo jak reszta medialnych hien – taka robota 😦 ). I zamiast chwytać te wiewiórkowe opowieści, to raczej zawsze zastanawiam się po co i w czyim interesie ten, czy ów tak zagrywa. I wcale nietrudno się domyślić po co – elektoratowi PO najbardziej można obrzydzić Platformę plotkami o POPiSie – przecież tę metodę stosowali i PiSowcy i SLDowcy przed wyborami w 2007, sięgają więc po tę samą broń przeciwko Tuskowi. Nie dajmy się zwariować. Nie podzielam twojej Laudate opinii o partackiej robocie, to normalne polityczne rozgrywki – tak krawiec kraje jak mu materii staje. Na durne zarzuty czemu nie ma śmiałych zmian (KRUS, konstytucja, system zdrowia) wypuszczenie balonu próbnego z propozycją grupy byłych prezesów TK to normalna sprawa. Że na razie niemożliwa? Oczywiście. A co by było gdyby tego nie zaproponował? Byłby właśnie tym bity po głowie w czasie całej swojej kampanii i moim zdaniem oberwałby wówczas bardziej.
    A że to gra. Jasne, bo w polityce niestety gra się nieustannie.

  5. laudate44 Says:

    Witaj Sawo, moja przerwa w pisaniu była przymusowa tylko przez parę dni, kiedy nie miałem Netu. Wpisu „awaria sieci” dokonałem z komputera dentysty. Potem mi się pisac nie chciało i wcale nie z powodu bólu zębów 🙂
    Jakoś czarno te polityczne boksowania spostrzegam, dlatego, żeby ewent. nie pleść głupstw a’la Kurak, wolę „godnie pomilczeć” i w tym czasie oglądać Spadkobierców na You Tube.
    Przyjemnie również ogląda się kocie pyszczki tam:
    http://wiadomosci.wp.pl/gid,11729524,title,Przyjaciele-o-magicznym-spojrzeniu,gpage,2,img,11729556,galeria.html
    Pozdrawiam.m

  6. laudate44 Says:

    A co do meritum: inicjowanie zmian w konstytucji i w ordynacji wyborczej to rzeczywiście sprawy, których ta koalicja nie powinna przespać. Bo koalicja kiedyś coś obiecywała i dobrze wie, jak społeczeństwo na nie czeka. Ale zabrała się za te zmiany po amatorsku, jakby wcale nie zależało jej na skuteczności tylko bardziej na rozgłosie.
    Proponując zmiany Tusk powołał się na opinie m.in. prof Zolla, a Zoll już nazajutrz skrytykował pospieszny tryb szykowanych zmian obniżając rangę całego przedsięwzięcia. Czy oni nie mogli tego wcześniej uzgodnić?
    Więc to wg mnie jest co najmniej partactwo, o ile nie cyniczna gra z wyborcami.

  7. SAWA Says:

    No to rozumiem, gdzie jest przyczyna naszego innego spojrzenia na ten problem, w tym zdaniu – „inicjowanie zmian w konstytucji i w ordynacji wyborczej to rzeczywiście sprawy, których ta koalicja nie powinna przespać. Bo koalicja kiedyś coś obiecywała i dobrze wie, jak społeczeństwo na nie czeka.” I co tego, że obiecywano, gdy to jest całkiem nierealne z tą siłą parlamentu i prezydenta. Właśnie to domaganie się (wbrew jakimkolwiek logicznym podstawom) było niepoważne, to i dostali równie niepoważną odpowiedź, niepoważną, bo nierealną w jakiejkolwiek postaci.
    A w sprawie tego co mówił Zoll, to ci powiem, że właśnie takiego odbioru jego głosu się obawiałam. Zoll niemal we wszystkich mediach chwalił pomysł, potwierdzał, że nie jest niemożliwe, a tylko w jednej sprawie się różnił – uważał, że trzeba osłabić veto, a nie je całkowicie likwidować. I ta dam – tytuł wywiadu taki, by lud odebrał to jako krytykę Tuska „Prof. Zoll: Weto trzeba tylko osłabić. Tusk idzie za daleko” http://www.polskatimes.pl/opinie/wywiady/189404,prof-zoll-weto-trzeba-tylko-oslabic-tusk-idzie-za-daleko,id,t.html i łapy mi opadły. Przecież jak by to mogło być, by gazeta nie poszukała jednego zdania, które nie oddaje treści wywiadu.
    Zoll jest prawnikiem, a nie politykiem, a polityk to jak handlarz dając propozycję musi dawać sobie pole z czego będzie mógł pójść na kompromis, a co jak co, Konstytucja musi być wynikiem kompromisu. Więc ani zdanie Tuska, ani Zolla w tej kwestii wcale mnie nie dziwi, toż to norma. Dlaczego miałby Tusk podać całkowitą do końca zgodną z projektem wersję? Co by z niej zostało po kompromisach? Projekt prezesów TK można uznać za wersję docelową, ale jak do tej wersji dochodzić, to zostawmy tym co mają się dogadywać, raczej wiedzą co czynią proponując na początek wersję wyostrzoną. Stąd wyostrzenie widzę i w terminie wdrożenia, w sile veta i w innych punktach. Gdyby podali końcowy projekt, to albo by mieli jak w banku:
    – po drugiej stronie tylko oponentów, bo nie zostawialiby pola innym na choć minimalną satysfakcję współautorstwa,
    – opinię pyszałków, którzy z niczyim zdaniem się nie liczą
    lub – tak koszmarny efekt końcowy, że sami by już tej zmiany nie chcieli.
    Ten błąd popełnili przy I wersji medialnej – powinni poszaleć ze swymi pomysłami, to odpuszczając doszliby do takiej wersji jaką chcieli, ale lewicy daliby szanse sukcesu na swoje własne zwycięstwa.

  8. SAWA Says:

    Acha, dziękuję za kotki – cudne 🙂
    Jak odkurzam mieszkanie, to straszę Portosa, że chyba zrobię z niego Kota-Sfinksa. 😉

  9. Zbyniek Says:

    Z tym balonem który jest moim zdaniem nadmuchanym przez tych przebrzydłych kaczorów że mianowicie są jakieś handle Tuska z nimi na temat przedłużenia kadencji tego jednojajowego gnoma to kaczka PR PiSduchów.
    Trzeba być nie spełna rozumu aby swojemu elektoratowi mówić wicie rozumicie niech se ta kaczka siedzi w tym namiestnikowskim a ja będę od tego czasu lepiej wami rządził.
    Jeśli wiadomo że jak kaczorom się da grzęde to wszystkie kury z kurnika wypłoszą czyli te gnomy mają w nosie konstytucję i ustawy gdyby Larkacz zasiadł na stolcu ponownie to takiego by rabanu narobili że on niby nie wiedział że Tusk to taki rudy lis i że oni chcą mieć realny wpływ na władzę bo Tusk zagraża demokracji więc nie podejrzewam PO że już kompletnie tam wszyscy przestali myśleć.
    Co do zmian konstytucyjnych jestem za nimi ale Tusk wcale nie popełnił błędu mówiąc o nich on normalnym ludzią dał do zrozumienia że jedynie jeśli platforma osiągnie większość w ponownych wyborach jest w stanie w tym państwie coś zrobić bo w tym układzie sił to jak każdy normalny wyborca widzi to jest nie możliwe i to tyle z mojej strony
    Pozdrowienia i cieszę się niezmiernie z Twojego powrotu

  10. Tetryk56 Says:

    Witaj, Laudate!
    Nie mam nic do dodania… ale miło cię znów widzieć!

  11. laudate44 Says:

    Sawo, Zbyńku, Tetryku i inni.
    Nie moge dłużej udawać, że nie zauważam miłych słów w moim kierunku po powrocie na blog. Naprawdę bardzo mi miło.
    Dziekuję Wam. 3majmy się!

  12. SAWA Says:

    Pisz Waść, bośmy wyposzczeni po twoim niebycie tutaj. 🙂
    Tak stęsknieni, że wypatrujemy każdego twojego słówka.
    Milczenie wprawdzie jest złotem, ale nam na tych klejnotach nie zależy. :)))

    • laudate44 Says:

      Moje milczenie nie jest złotem tylko wynika z rozleniwienia.
      Do jutra powinienem jakiś temat „złapać”. Pozdrawiam

  13. Zbyniek Says:

    SAWCIU kierował prożby garnek do kociołka a może szanowna Pani zakasałaby tak rękawki i coś stworzyła wszak pamiętamy ją z koTFU wersji i jekże nie odżałowanego Naszego

  14. SAWA Says:

    🙂 tak tak kociołku.
    Z pisaniem to jest tak, że muszą być dwie rzeczy: czas i pewnego rodzaju emocje – czasem to jest niezgoda, czasem fascynacja. A u mnie ostatnio bryndza z jednym i drugim.
    A prochy na ciśnienie chyba jeszcze bardziej wypierają mnie z emocji. 😦

  15. Zbyniek Says:

    Ale musisz je brać jesteś im zaślubiona dozgonnie ale się nie przejmuj nie ty pierwsza i jedyna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: