Misza przyjechał!

Do polskiego prezydenta z oficjalna wizytą przyjechał prezydent gruziński. Znów było kadzenie, opowiadanie bajek o napaści Rosji na Gruzję, poklepywanie po plecach i wspominanie kombatanckich przeżyć na pograniczu osetyńskim, gdzie najeźdżcy mówili po rosyjsku i strzelali po rosyjsku. Gruzińskie kule albowiem, wydają inny świst. A już polskie rakiety z „Bumaru” śpiewają w locie Bogurodzicę. Tak wspominam, dla porządku.
Panowie prezydenci we wzajemnych pochwałach wznosili się ponad szczyty Kaukazu. Mówiąc o konflikcie przygranicznym z 2008 roku, prezydenci powtarzali przyjętą wówczas wersję wydarzeń, chociaż raporty komisji UE nie pozostawiły na tejże wersji suchej nitki. Ale widocznie im obu to nie przeszkadza, bawią się doskonale, Misza nawet zgodził się zostać jeden dzień dłużej, żeby w blasku nowego dnia po raz en-ty wypowiedzieć się ciepło o polskim bojowniku o wolność naszą i waszą.

Ktoś dowcipny zapytał, czy program wizyty Saakaszwilego przewiduje spotkanie z Abdullem El-Assirem, handlarzem bronią rekomendowanym onegdaj Miszy przez Kaczyńskiego i jego ministra Drabę. Wydaje mi się to niegrzeczną ingerencją w sprawy obronne naszego zaprzyjaźnionego kraju. Ups.. Napisałem „naszego zaprzyjaźnionego” raczej z rozpędu. Ani ja, ani chyba wiekszość Polaków do żadnej przyjaźni miedzynarodowej specjalnie nie tęskni. Wiadomo, czym jest ta oficjalna przyjaźń: trochę dętych haseł, jakieś niezrozumiałe obietnice, podbijanie bębenka nastrojów, itd.

Kaczyński oczadzony wysokoprocentową przyjaźnią sili się nawet na uszczypliwości wobec państw zachodnioeuropejskich „ociągających się” z przyjęciem Gruzji do NATO. A na to z różnych powodów jest za wcześnie, co wiedzą zarówno Sarkozy, Merkel, Obama i paru innych przywódców. Nie wie tego Kaczyński, z którego taki przywódca jak z koziej brody saksofon. Powiedzmy sobie szczerze: tylko jemu farsa z przyjaźnią jest potrzebna.
Kaczyński jest wiernym synem PRLu, nie umie inaczej rozgrywać polityki zagranicznej jak tylko przez silne antagonizmy (Rosja) albo przez bratnie przyjaźnie ( Gruzja i jej wino). Chce być lepszy od Gierka i od Kwaśniewskiego, który zasłynął jako negocjator w konflikcie politycznym na Ukrainie. Lechowi żadna negocjacja nigdy się nie uda, bo on używa polityki wyłącznie do leczenia swoich kompleksów. Wydaje mu się, że niepowodzenia w polityce krajowej może sobie zrekompensować rozdmuchaną medialnie troską o inne narody. We własnych oczach Kaczyński jest wielkim mężem stanu walczącym o wolność Gruzji niemal tak mocno jak o suwerenne decyzje mieszkańców Irlandii.
Nie zdziwię się, gdy lada chwila zaproponuje Saakaszwilemu stanowisko w BBN.

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarzy 6 to “Misza przyjechał!”

  1. Benfranklin Says:

    Ależ drogi Laudate. Ktoś musi do niego czasem przyjechać, bo tak samotnie w tym Pałacu nie będzie siedział. Musi to być po pierwsze ktoś kto w polityce międzynarodowej znaczy jeszcze mniej od małego (to trudno taki przypadek znaleźć bo z Afryki daleko przecież). Równocześnie nie może być też za mądry, żeby kompleksów u małego nie powiększać (jeszcze zacznie zaglądać do kieliszka czy rozchoruje się i co wtedy?). A taki Misza to akurat i mały go lubi, a jego komfort psychiczny przecież chodzi;) Pozdrawiam.

    • laudate44 Says:

      Benie, Ty to wiesz, ja to wiem – ale co szkodzi pokazać chociaż garstce czytelników, że się na takie numery nie nabieramy?
      A Twoje ostatnie rozważania o potrzebie istnienia Senatu w PL bardzo ciekawe. Może kiedyś dorzucę 2 grosze. Albo 3 eurocenty.

  2. romskey Says:

    Cóż, pozostaje skwitować iż polskie władze mają dziwne szczęście do gruzińskich przyjaciół od ok. 70 lat 😉

  3. laudate44 Says:

    Czarny humor Romskey’u, czarny humor…
    A te władze, które mamy na myśli akurat działają na szkodę Polski. Jest tylko pytanie czy przez samą zachłanność na władzę, czy z czyjegoś polecenia?

  4. Zbyniek Says:

    Kochani jak czytam coś takiego na wszystkich portalach z wiadomościami to odbieram to jako najlepszą muzykę dla moich uszu:Rząd przekazał wytyczne co ma Larkacz mówić na szczycie Unii i na dodatek przekazał mu to Sikorski Ciekawe co w duszy grało Larkaczowi gdy musiał to wysłuchiwać jak się zachowywało jego ego

  5. romskey Says:

    Zbyniek, Larkacz nie ma czegoś takiego, u niego kwestię wnętrza rozwiązuje nerw wzrokowy połączony z odbytem. (nawet o tym jakiś film powstał).
    😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: