Ruchomości, nieruchomości. Szukanie wiarygodności.

O czym dziś nie będzie w blogu:
*nie będzie o sukcesie Kubicy w GP Malezji, bo drajwer z Krakowa wyscigu nie ukończył. Prawdę mówiąc, nawet go nie zaczął. Przy okazji: oglądać wyścigi F1 i nie słuchać komentatorów Polsatu – bezcenne!

*nie będzie o czołowych polskich politykach, bo przez nich właśnie odwróciły się proporcje: dawniej po pracowitym tygodniu szło się w niedzielę do cyrku. Teraz cyrk polityczny trwa na okrągło, wiec dbałość o własne zdrowie psychiczne każe w niedzielę odpoczywac od ich hocków-klocków, szczucia psami niedźwiedzia, woltyżerki i połykania ognia.

*nie bedzie też o niespełnionym blogerze M_K, bo frustracja zalewa mu oczy i nie widzi, że jest trollem na własnym portalu, który akurat nabiera przyspieszenia na równi pochyłej. Wierni, jak zwykle w takich wypadkach, pokornie czekają na cud ozdrowienia wodza.

Będzie o tym, co mnie zaintersowało ostatnio: ceny nieruchomości w Polsce. Nie tyle ceny obecne, ale prognozy, trendy, nowości… Zajrzałem na kilka stronek z ofertami z rynku wtórnego, potem na witryny deweloperów, którzy jednak na interesujące mnie tematy nie puszczają pary z ust. O podawaniu obowiązujących cen za m.kw. nie ma mowy, jest za to formularz zgłoszeniowy dający możliwość kontaktu z centralą i ewentualnego zdobycia informacji. Jak dla mnie, za dużo zachodu. Postanowiłem dowiedzieć się czegoś z niezależnych źródeł. Zajrzałem na „pewien popularny portal informacyjny” – studnię bez dna jeśli chodzi o wiadomości z różnych dziedzin. Celowo posłużyłem się frazą „pewien popularny portal”, ponieważ właśnie tam z premedytacją wykorzystuje się ciekawość czytelnika: wystawia się na stronie głównej chwytliwy tytuł, a po odsłonie tekstu czeka nas rozczarowanie, bo treść nijak nie ma się do nagłówka. Ktoś tam stosuje nieuczciwy bazarowy marketing: w pudełku z napisem budzik możesz kupić starego łapcia-singla, który z grubsza odpowiada nazwie bucik. Ale czy to to zadzwoni punktualnie o 6.15? A co możesz sobie pomyśleć, biedny internauto, gdy w dziale rozrywka czytasz taki tytuł: „znanej aktorce usunięto palec”? Jest wiele możliwości – jak mówiły Dziewczyny do wzięcia w filmie Kondratiuka. Może chodzić o polską, fińską lub hinduską aktorkę, która na prostej drodze złamała kciuk, za to, że nie wysłała siedmiu e-maili w łańcuszku św. Antoniego. Może nieszczęście amputacji dotknęło jakąś awanturnicę z Hollywood, która dziesięć lat temu zagrała raptem dwa epizody w ósmorzędnych produkcjach i nadal nazywa się ją aktorką. Mogła to być jakaś dzielna kobieta z teatru w Murmańsku, która niosąc pomoc jakuckim wędkarzom na dryfującej krze lodowej, odmroziła sobie palec-malec. Jest jeszcze taka możliwość – sami na to byście nie wpadli – że sławna aktorka, dajmy na to z południiowej Francji nieumiejętnie otwierała ostrygę, wskutek czego paluszek jej utknął we wnętrzu pełnym glutowatej mazi, po czym gwiazda ekranu z nadmiaru wrażeń zemdlała, a pijany chirurg, zamiast rozłupać muszlę, odciął ją razem z palcem dla świętego spokoju.

Dla swojego świętego spokoju staram się jak najrzadziej zaglądać, co „sprytny” redaktor Onetu kamufluje pod wieloznacznymi tytułami. Ho ho, tak tak… zajmować się w niedzielę bzdetami. Relaksujące. Ale wróćmy do nieruchomości, bo nie ma jak w domu. I nie ma jak niezależny redakcyjny artykuł zamieszczony na „wiadomym portalu o dużej oglądalności” kilka dni temu.

W marcu utrzymał się wzrost liczby sprzedawanych mieszkań, który był widoczny już w lutym – informują eksperci XXX (nazwę firmy wyiksowałem sam, laudate) w analizie dotyczącej sytuacji na rynku mieszkaniowym w I kwartale 2009 r.
„Rynek mieszkaniowy w I kwartale 2009 roku można określić czasem przebudzenia.
Reakcją deweloperów na obniżenie poziomu sprzedaży było oferowanie w negocjacjach z klientami dodatkowych znacznych obniżek. Może się to jednak zmienić w kolejnych miesiącach, gdyż widoczny już od lutego i utrzymujący się w marcu wzrost liczby sprzedanych mieszkań wskazuje na ożywienie popytu” – napisano w raporcie.

Pomyślałem, ech, to już coś wiem: było uśpienie – jest przebudzenie. Gdybym w tym momencie zamknął stronkę pozostałbym z tą pokrzepiającą lub smutną wiedzą, zależy z której strony na to patrzeć. Ale niestety skusiło mnie, żeby przejrzeć komentarze:

Jestem Pośrednikiem Nieruchomości – Ludzie nie wierzcie w te bzdury, od trzech miesięcy nie sprzedałem mieszkania…

A-xxx w Poznaniu ma do sprzedania 325 mieszkań. Większość gotowych. Ceny niektórych spadły z 11K do 7K /m. Deweloperzy przez propagande próbują ratować skórę i złoić klientów. Ceny w Polsce są mocno przegrzane. Ludzie spójrzcie na swoje wypłaty – możecie się porównywać z Niemcami czy Brytyjczykami?

Czy w ogóle ktoś jeszcze wierzy w te wszystkie brednie które tu wypisują???
Rozejrzyj sie wokókół siebie… kto z twojego otoczenia ostatnio kupił mieszkanie, skoro mało komu bank daje kredyt. Piszą tu takie same bzdety, jakie serwują analitycy od finansów.

XXX to agencja nieruchomości, jest cześcią grupy zajmujacej się sprzedażą mieszkań i gruntów, dlatego piszą takie tendencyjne artykuły, żeby nakręcić sprzedaż.

Grunty już drożeją , głównie na cmentarzach… ale ładnych i tak nie ma , rzadko się coś trafia.

A czy ktoś może napisać konkretnie, ile tych mieszkań się sprzedało w lutym i w marcu ???

He he, jeśli przyjąć, że w lutym sprzedano 3 sztuki, a w marcu 4 sztuki, to rzeczywiście jest 33% wzrost sprzedaży !!!

UWAGA !! Jedyna tak prognoza: będzie dobrze, dlaczego ? Bo jest źle lub będzie źle, … ~jajcarz

Tak, tak, kolejny sponsorowany artykuł namawiający ludzi by kupowali za 10 tys.zl/m2 mieszkania, ktorych cały koszt budowy wynosil … ~robert

Wypowiedź w ogóle nie sponsorowana: jestem deweloperem – sprzedałem tylko dzisiaj 20 dziur w ziemi… ~ deweloper kategoria pierwsza.

Grunty drożeją ale tylko u Ciebie. Z drugiej strony to masz rację, bo faktycznie byłem w sklepie ogrodniczym i wydaje mi się, że ziemia w ogrodniczym zdrożała. Radziłbym Ci tą Twoją ziemię z doniczek sprzedawać, bo mogą …

To pewnie mówią ci sami specjalisci ktorzy poł roku temu zachęcali żeby kupować mieszkania w cenie 12tys. za metr kw., bo ‚to najlepszy moment” … ~roberto

Hehehehehehehe ale się ubawiłem. To spóźniony żart prymaaprilisowy … ~Cierpliwy

Dziwne , bo wiem z bardzo dobrych źródeł ze żurawie budowlane są tylko zwożone z budów, nowych się nie stawia… – ornitolog

No i co? Mętlik w głowie jak po zejściu z karuzeli, albo wysokiego żurawia zwiezionego z budowy. Każdy się zna i każdy usiłuje przekonać czytelnika do swoich racji: tak autor artykułu powołujący się na fachowe analizy, jak komentatorzy. Okazuje się, że zdobywanie wiedzy o rynku nieruchomości, jak i wiedzy o finansach nie może polegać na czytaniu analiz i opracowań. Na czym zatem w ogóle polega? Gdybym to wiedział, byłbym już analitykiem finansowym. Jestem jednak laikiem, który tylko konstatuje, że co innego wynika z ogólnodostępnych danych i bezpośrednich relacji, a co innego piszą w prasie „niezależni analitycy” snujący swoje fantasmagoryczne wizje w konkretnym celu. Celem jest kształtowanie społecznych trendów, rozruszanie lub wyhamowanie koniunktury. Koniunktura może przyjdzie, ale gdzie szukać wiarygodnych źródeł?

Wielekroć padło tu słowo analityk i święty. O analitykach finansowych ktoś napisał ostatnio, że przy wielu z nich astrologowie to przedstawiciele szlachetnej i opartej na rzetelnych podstawach profesji. O świętych traktuje moje ulubione przysłowie dotyczące opartej na kalendarzu prognozy pogody: „Jak na świętego Prota jest pogoda albo słota, to na świętego Hieronima, deszcz jest albo go ni ma” Zawsze się sprawdza. Jak dobrze pogłówkuję, też ułożę prognozę trendów rynkowych opartą o imeniny patronów murarzy, szklarzy i ornitologów.

Reklamy

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: