Pułapka blogera

Nie sądziłem, że będę pisał o zjawisku pisania w sieci. Sam piszę od niedawna, a wcześniej rzadko zaglądałem na blogi. Zaintrygował mnie jednak pewien bloger, a zarazem właściciel i administrator portalu, który jak zauważyłem, znalazł się w pułapce. Po pierwszym okresie aktywności blogerskiej, kiedy to zyskał grono czytelników głównie jako autor paszkwili na braci Kaczyńskich, wzrosła jego wiara we własne siły pisarskie i poczucie nieomylności. Tymczasem Kaczyńscy coraz mniej znaczą, wszelkie dowcipy się przejadły, wiec i wena blogera-bohatera jakby się wypaliła. Niestety, zbiegło się to w czasie z faktem wielce dla niego szkodliwym, czyli założeniem własnego portalu blogerskiego. Sam ojciec-założyciel jeszcze nie wie, jaki bat na siebie ukręcił. Mówiąc obrazowo, znalazł się w potrzasku: chce być najlepszy, chce mieć najwspanialszy pod słońcem portal, wszystko naj… – tymczasem konieczna blogerom przenikliwość i sprawność pisarska troszkę przygasła, bo rozbuchane ego zakłóca mu kojarzenie faktów. Natomiast umiejętność partnerskiego współżycia z innymi piszącymi chyba nigdy nie wykształciła się w jego organizmie.

Owszem, zaprosił do udziału innych blogerów, ale po to by traktować ich instrumentalnie: mają mu zapewniać odpowiednią ilość odwiedzin strony (to przekłada sie na wpływy z reklam) oraz mają służyć jako worek treningowy w niekończących się słownych nawalankach i domorosłych psychoanalizach. Rzeczowych dyskusji jest tam tyle co kot napłakał, a gdy przypadkiem zejdą one na „niepożądany” temat, wtedy wkracza ojciec-moderator i z gracją pastucha zaprowadza porządek. Jak się można domyślać, deklaruje się jako demokrata pełną gębą, przy czym nie znosi żadnej myśli niezgodnej z jego poglądami.

Poglądy zresztą często podlegają zmianom, bo nie o poglądy, do cholery, chodzi tylko o atrakcyjność i długość autorskiej wypowiedzi, o chwytliwy temat. To nic, że wpis z początku lutego zupełnie przeczy temu, co utytułowany autor zamieścił pod koniec marca. Ważne by być czytanym, by nie spaść z piedestału… Towarzyszące jego pisaniu zachwyty apologetów utwierdziły go niestety w poczuciu wielkości i spowodowały, że wybitny bloger reaguje furią na każdą krytykę, choć przy tym dwoi się i troi, aby wyglądało, że on tylko bierze udział w normalnej dyskusji. Często są to takie dyskusje, że przysłowiowe wióry lecą, a co bardziej wrażliwe uczestniczki odchodzą od klawiatury by sobie popłakać. Fajne nie?

Pobudki towarzyszące powstaniu portalu kontrowersje.net od początku nie były zbyt szlachetne, bo ów bloger chciał tym portalem zaszpanować. Jego popularnością i innowacyjnością chciał udowodnić swoim sieciowym adwersarzom, jaki jest zdolny i demokratyczny. Od tej pory adwersarzy ciągle przybywa, apologeci są coraz marniejszej próby, portal jeszcze się trzyma, choć długiego życia mu nie wróżę. Ludzie sprawnie władający piórem, a przy tym samodzielnie myślący są przez zazdrosnego samca alfa bezlitośnie atakowani, co kończy się tym, że w atmosferze wzajemnych oskarżeń i żalów (albo po angielsku) opuszczają miejsce, które świątynią dumania bynajmniej nie jest. To akurat gospodarza nie smuci, tylko jeszcze bardziej nakręca, wzmaga jego motywację znaną z filmu o Wilku i Zającu: „ja wam jeszcze pokażę!”

Zapobiegliwy właściciel nie mogąc liczyć na niewdzięczników (w jego mniemaniu jedni to zdrajcy, inni to miernoty, które trzeba popędzać do pisania) musi liczyć na siebie: portal za wszelką cenę musi być atrakcyjny. Pewną atrakcją są nieustające awantury wywoływane głównie przez kontrowersyjne i chamskie odzywki gospodarza. Ale to za mało, bo nie wszyscy gustują w łopatologicznej terapii wstrząsowej. Chcąc uświetnić portal, właściciel prawdopodobnie występuje pod kilkoma nickami: oprócz tego głównego, który przyniósł mu sieciową sławę i nagrody, czasem wciela się w starszą panią, wypowiadającą po kilka zdań zabawną zabużańską gwarą. Staruszka Hrabini budzi wśród uczestników sympatię, choć nie wiem jakby zareagowali, gdyby do nich dotarło, że są zwyczajnie robieni w konia przez pana i władcę. A władca wzorem niezliczonych satrapów korzysta z przywileju władzy: owszem zapowiedział, że kontroluje IP komputerów, z których wysyłane są blogi i komentarze, po to by nikt nie korzystał z wiecej niż jednego nicka, ale przecież nikt nie jest w stanie sprawdzić, ile postaci nadaje z jego komputera. I to jest bardziej śmieszne niż zabużańskie dowcipy Hrabini. A z drugiej strony, jeżeli moje domysły są prawdziwe, wieje tu straszliwym smutkiem, bo ambicjonalna spirala będzie się jeszcze bardziej nakręcać i dryfować w stronę absurdu.

Reklamy

Tagi: , ,

komentarze 22 to “Pułapka blogera”

  1. donkiel Says:

    Witam
    Niestety muszę się zgodzić ze zdecydowaną większością powyższych uwag. Osobiście nie zaglądam już bezpośrednio na kontrowersje.net, do tekstów docieram przez linki z innych stron, przede wszystkim ze strony komentarze.net, o której chciałbym napisać parę słów. Strona ta założona przez Pana Roberta Mantiuka, mieszkającego w Niemczech, początkowo nazywała się Matka Kurka.net i gromadziła teksty MK publikowane na forum onetu, z którego były one nierzadko usuwane przez moderatorów. Wiele z tych tekstów prowokowało żywe dyskusje, pomiędzy czytelnikami, choć sam autor do nich się nie włączał. Ze strony można było również pobrać okresowo odświeżane archiwum tekstów MK. Strona ta była kilkakrotnie atakowana przez hakerów jednak, dzięki staraniom admina zawsze wracała. Trudno mi oceniać rolę, jaką odegrała ona w odesłaniu PiSu do ław opozycji, jednak statystyki odwiedzin świadczyły o sporym zainteresowaniu, a z uwagi na dość ascetyczny wygląd, odwiedzający zapewne trafiali tam i pozostawali nie dla wodotrysków, a dla toczących się tam dyskusji, można zatem przyjąć, że na wybory się udali, a krzyżyki na ich kartach raczej nie były postawione przy reprezentantach kaczej partii. Trwało to czas jakiś, aż wreszcie MK uwierzył w swoje posłannictwo i zapragnął własnego portalu, gdzie zamierzał chyba w pełni rozwinąć skrzydła. Porzucił więc dotychczasowego admina (a właściwie promotora) i powołał własne kontrowersje. Część dyskutantów przeszła tam wraz z nim, części podobnie jak mnie nowa formuła widać nie odpowiadała.
    Nie śledzę już na bieżąco wszystkich tekstów MK, a z dyskutantów jedynie wybranych, ale jeśli istotnie jest prawdą, że właściciel portalu jest wielonickowcem, staje się to po prostu żałosne.
    Kiedyś przypadkowo natknąłem się na dyskusje między MK, a autorem technicznej strony portalu, który chyba zerwał współpracę, gdyż oczekiwania Mateczki okazały się zbyt wygórowane, jak na gotowość profesjonalisty do pracy dla idei, której chyba jednak w pełni nie popierał.
    Również obawiam się, że upadek kontrowersji jest tylko kwestią czasu, a szkoda, gdyż pozostając przy poprzedniej formule, autor mógłby liczyć na wzrastające grono wielbicieli talentu (którego mu odmówić nie można) i zwolenników poglądów, choć te od jakiegoś czasu przypominają kurka na wieży.
    Postanowił jednak stać Superstar, rozbłysnął i gaśnie…

    • laudate44 Says:

      Witam, rozumiem Twoje słówko „niestety” na początku komentarza. Mnie też szkoda kontaktu z wieloma użytkownikami kontrowersji. Co do komentarzy.eu – korzystam z tego portalu, bo znajduję tam blogi cenionych komentatorów (Palikot, Passent, Kuczyński, revelstein). W parę minut wiem, co w trawie piszczy. Zaglądam też do studia opinii, gdzie pisuje m.in. Pałasiński, Skalski i Azrael. No i tam się nie okładają kłonicami, tylko polemizują z pożytkiem dla czytelnika. Pozdrawiam. L

  2. never6 Says:

    A jeśli się jednak mylisz? Pomyślałeś o tym, jaki kolejny dym właśnie zainaugurowałeś? Piszę „kolejny”, bo porównaj np. http://wo.blox.pl/2009/03/Rozlam-w-Tekstowisku.html

    • laudate44 Says:

      Nie odpowiadam za żadne tekstowiska ani nie dbam o dymy. Mogę się mylić… Opisałem swoje obserwacje i przypuszczenia. Właśnie na tamtym portalu zostałem pouczony, że jak ktoś poprzez pisanie wystawia się na widok publiczny, musi się liczyć się z pochwałami i krytyką, także bolesną.
      Rolą ocenianych jest skutecznie się bronić.
      Polityków i dziennikarzy można bezkarnie, anonimowo oczerniać i wyśmiewać (tam akurat dyskutują o Żakowskim i nie oszczędzają jego dobrego imienia, ani nie dbają o to, czy się akurat mylą w ocenach), Czy bloger to jest święta krowa?

  3. gupiababa Says:

    Popieram w calosci, no moze nie mam zdania co do „wielonickowosci M_K. A jednak mi żal… jestem z tym portalem od poczatku(stala czytelniczka) i z coraz wiekszym smutkiem obserwuje to, co sie dzieje. Pozdrowienia

  4. komentarze.eu Says:

    Mnie bylo smutno pol roku temu. Wtedy ucieklo najwiecej czytenikow. Wlozylem w ta zabawe tez sporo pracy i energii i zal mi bylo patrzec jak to wszystko jest trwonione. W obecnej chwili jego portal nie ma nawet w polwie tylu czytelnikow co m-k.net w najlepszych czasach.

    Teraz juz patrze na to raczej z obojetnoscia. Zdolny autor na wlasne zyczenie rozmienil sie na drobne i z kultowego blogera, na jakiego go wypromowalem, zrobil mamalyge.

    Ale nie on jeden jest na swiecie. Jest duzo roznych innych ciekawych blogow. I jesli jakies znacie prosze o propozycje

    http://komentarze.eu/proponuj.php

  5. laudate44 Says:

    Nie róbmy dramatu. Kto lubi pisać, będzie pisał. Jeśli to robi dobrze – bedzie czytany. Internet coraz bardziej zastępuje nam czytanie papierowych gazet i oglądanie TV. I nie jest to moja hipoteza, lecz opisana przez medioznawców tendencja.
    Tu – czyli w blogosferze – na bieżąco uczymy się oddzielać ziarno od plew, a frustratów od pasjonatów. Dlatego definitywnie pożegnałem się z tamtym portalem, bo nie zgadzam się na to by krzykacze narzucali styl porozumiewania się i kneblowali wypowiedzi.
    Swoją drogą, jak łatwo sodówka uderza ludziom do główki…

  6. lessx Says:

    O ile dobrze pamiętasz, miało być San Francisco, niestety, zostało ściernisko. Całkowicie się zgadzam z Twoim tekstem.

    • laudate44 Says:

      Dzieki lessx za komentarz.
      Spodziewałem się, że mój tekst będzie odbierany bardziej… kontrowersyjnie – tymczasem ludzie podzielają moje zdanie i moje zniesmaczenie.
      Choc zawsze jest szansa, że „nieprawomyślnych” banuję i zostawiam tylko to, co jest mi na rękę… albo wręcz sam piszę te komentarze pod róznymi nickami.
      Otóż, lubię absurd, ale w teatrze. Pisanie ma być przyjemnością i twórczym mozołem, a nie narzędziem manipulacji ludźmi.

  7. SAWA Says:

    Laudate, szkoda klawiatury. To wydmuszka – forma bez treści.
    To powielanie tych samych utartych środków wyrazu.
    Więc nawet mi nie zal, bo nie ma czego.

    A zginie od własnej pompowanej już niestety właściwie tylko przez siebie bufonady. Zdaje mi się, że uwierzył w swe polityczne posłannictwo i w tym kierunku chyba podąża.

    Gdy krytyk literacki uwierzy w swoje literackie zdolności, to od tego momentu najczęściej zjeżdża w otchłań, a jemu ten zjazd jawi się jak wzlot ku literackiej Nagrodzie Nobla. 😉

  8. laudate44 Says:

    Jeżeli blogerskie Noble rozdają w Rowie Mariańskim, to on ma szansę go dostać. Zauważ Sawo, że jeden z tagów do tego wpisu brzmi „zjazdy psychiczne” – dotychczas był to tag zarezerwowany dla pisowskich oszołomów i dyktatorów z Trzeciego Świata…
    Klawiatury mi nie szkoda, chciałem tylko aby MK dowiedział sie, że ktoś przejrzał jego gierki: występowanie pod różnymi nickami i usuwanie komentarzy.
    Wiecej do tego tematu raczej nie będę wracał, chyba że mnie sprowokuje. Wtedy dołożę kolejne obserwacje.

  9. SAWA Says:

    Zapomniałam się odnieść do wątku pisania pod wieloma nickami. Raczej nie podzielam tych podejrzeń. Te nicki są od początku, a miki by to wykrył. Był na tyle bezpośredni, że by mu taki proceder wypalił publicznie.
    Świrów na świecie realnym dość, a zagęszczenie w necie jest większe niż przeciętne. 😉

    • laudate44 Says:

      Oj, będę sie upierał. Miałem podejrzenia, że Krokus to klon MK, co wynikało nawet z odpowiedzi jakie zostawiał na moje komentarze. Także głos Liczyrzepy – tylko dwa wpisy – był zbyt rzeczowy jak na nowicjusza, a gdyby się naprawdę pojawił tak dobbrze piszący to pewnie by kontynuował. Poza tym te wtręty o swoim wieku i miejscu zamieszkania mialy stworzyć wrazenie wiarygodności. MK to szczwany lis, tylko szkoda, że sobie znalazł zabawę kosztem tych, którzy mu bardzo ale to bardzo sprzyjają. Raz zreszta przyznał się, ze napisał tekst w jego mniemaniu bzdurny, po to, żeby przetestowac naszą czujność i kompetencję. Potem wyśmiał tych, którzy mu postawili dobre oceny. To było tuz przyed pierwszym pojawieniem się Krokusa – wtedy nabrałem podejrzeń. Potem zobaczylem, że cmss zawsze bierze stronę MK w sporach, mimo, że jak pamiętasz wykazywał niezwykłą przenikliwość i bezpardonowo wyłapywał błędy innych. To Cmss wkleił mój tekst o Żydach po tym, jak go usunąłem. I w końcu moje pytanie do cmss o to, co ich łączy i czy on jest klonem MK zostało wycięte nocą.
      Z technicznego pktu widzenia jest możliwe zmienianie IP, żeby nie zostać zidentyfikowanym, nawet Miki nie musiał tego widzieć – tak mówi mój syn, który się ciut zna – a MK też się zna, w końcu prowadzi sprzedaż felg i opon przez internet. Powinien się tego trzymać. A Hrabinię naśladuje ładnie i z wdziękiem. To akurat bym mu wybaczył. Pozostałych zachowań nie.
      Odzywaj się proszę, (życie nie znosi próżni, przewiduję, że pojawi sie nowa netowa okoliczność, gdzie będziemy sobie pisać i komentować co nam się podoba…)Pozdrawiam

  10. deratyzator Says:

    A dzis i wczoraj to juz przegial calkowicie

    Tak go zabolal tekst TJK

    http://kontrowersje.net/node/2447

    ze zaczal majstrowac przy jego koncie

    http://kontrowersje.net/node/2477

    A przez pewien czas w tym czasie strona glowna wygladala tak:

    zenada na calego

  11. laudate44 Says:

    Taaa… tez tam zajrzałem na chwilę. Zobaczyłem marazm i bajdurzenie.
    To już nie portal, to zgliszcza. Może jak tam zacznie pisać Rysio Czarnecki i Wojtuś Wierzejski – wprowadzą „intelektualny ferment”, ktorego na razie brakuje.
    A swoją droga: czy Ty albo ja wstydzilibyśmy się własnych słów? Specjalista od Menopauzy i Krwawicy (M_K) wyraźnie nie lubi cytatów z siebie, hmm…

    A co na odchodne napisała mu SAWA możesz poczytać tu: (tego jeszcze nie usunął!)
    http://kontrowersje.net/node/2438#comment-39788

  12. SAWA Says:

    Mnie zaniepokoił inny objaw wskazujący na gmeranie przy kontach użytkowników. W trakcie tej zawieruchy z podwójnym kontem TJK i T J K kliknęłam na jeden z linków, chyba do tekstu „Cham” i ku memu zdziwieniu z automatu zostałam zalogowana, choć wcale się nie logowałam. Jestem wylogowana od momentu pożegnania. 😦

    • laudate44 Says:

      Koleś kompletnie się pogubił. A będzie jeszcze gorzej, jak Człowiek-Demolka uświadomi sobie, z kim został i co to oznacza dla jakości toczonych rozmów, a w konsekwencji dla popularności portalu. Smutne, ale zasłużone.

  13. donkiel Says:

    Witam
    Mniej więcej po tygodniu spełniły się Twoje przepowiednie. To przykre, jednak z czymś takim trzeba się liczyć i w przyszłości. Blogi i portale będą powstawać i padać. Ważny jest jednak styl upadania, a w tym przypadku nie wyglądało to pięknie.
    Wspomniałeś, że podobnie jak ja, wchodzisz na blogi poprzez portal komentarze.eu (przepraszam za pomyłkę w poprzednim poście). Jego twórca wycofał wsparcie dla m_k i nie zamieszcza już jego postów, ale zostawił dostęp do archiwum, za co wszyscy powinniśmy być Mu wdzięczni. Moim zdaniem zostało tam wiele ciekawych i ważnych tekstów, na których m-k zbudował swoją pozycję, będących również swoistym świadectwem epoki.
    Patrząc na to z drugiej strony, widać jak szybko można z wyżyn popularności osunąć się w niebyt.
    Pozdrawiam

    • laudate44 Says:

      No tak, no tak. Z komentarzy.eu zniknęły posty tamtego upadającego portalu, bo tam już nie ma nic ciekawego, raczej żałosne i mało konstruktywne pokrzykiwania we wszystkich kierunkach. Nie chciał kurak słuchać życzliwych rad, to ma. Może tego chciał. Dla mnie kontrowersje to wspomnienie i ciekawostka przyrodnicza.

  14. TJK Says:

    Witam
    Wpadłem na Twój blog googlając sobie beztrosko, a tu tak poważnie 🙂
    Podejrzenia o ‚wielonickowość’ MK mogą nie być bezpodstawne. Ja i paru moich znajomych zaważyło parę razy, jakby to powiedzieć, hm, funkcyjność niektórych nicków. Zjawiały się jakby na zawołanie, nie występując w równoległych wątkach i w zależności od sytuacji były za albo przeciw. Cóż, próżne to dywagacje. Nie da się nic udowodnić, a i nie o to przecież chodzi.
    Miło było zapoznać 😉
    Pozdrawiam

  15. laudate44 Says:

    Pamiętam TJK niektóre twoje dyskusje z kurakiem. Pluj mu w oczy – powie, że deszcz pada. Dawno nie spotkałem kogoś tak odpornego na argumenty…
    Jednym słowem koleś idzie jak przecinak. Na dno.:)

  16. TJK Says:

    Cóż, dysputa z Kurakiem polega na sprowadzeniu się do jego poziomu i daniu się tam skopać. Jemu wydaje się, że jest to wejście na poziom, mnie odwrotnie 🙂 Od zawracania „Palikota” ogonem jest on na tam najlepszy więc starałem się nie wciągać nawet w pogawędki. Niemniej parę razy zdarzyło się. I, cholera, nie jestem z tego dumny 😉
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: