V jak Verdi

Za parę dni minie 108 rocznica śmierci kompozytora włoskiego Giuseppe Verdiego. Nie jest to okrągła rocznica, więc nie podchwycą jej media ani żadne Komitety Obchodów Rocznic, ale byłbym ostatnim gałganem, gdybym nie poświęcił paru słów największemu moim zdaniem twórcy operowemu. Po polsku ten zasłużony kompozytor i polityk (!) nazywałby się Jan Zielony. Dość zwyczajnie, za to jego muzyka obecna od ponad stu lat na największych scenach operowych świata – jest nadzwyczajna. To trzeba sobie powiedzieć od razu.

Mistrzostwo Verdiego polega między innymi na tym, że jego utwory są naładowane emocjami – kiedy brzmi Marsz Triumfalny to tam uczucie triumfu, mocy i szczęścia, aż wylewa się poza orkiestron. Jeśli w operze Nabucco chór niewolników podejmuje swoją Va pensiere, to słuchacz chce się przyłączyć i razem z nim śpiewnie żalić na okrutny los. Każdy może sobie znaleźć jakiś powód do żalu, nawet jak nie jest niewolnikiem… Dalej, Rigoletto, melodia z finałowej sceny – kto ją nucił podczas porannego golenia, wie jak znakomicie ustawia nastrój na cały dzień. Z tej samej opery pochodzi pełna wdzięku, nostalgiczna aria Caro Nome, znakomita dla zakochanych kobiet. Z kolei La Traviata to cała lista przebojów ze słynną La donna mobile albo Libiamo… – arii znanych z wykonania przez Trzech Tenorów. Inne arcydzieło z Traviaty stało się inspiracją dla dowcipnych filmowców:

http://www.youtube.com/watch?v=NDhHxIz83Ic&feature=related

Najbardziej znana opera Verdiego to Aida. Jej wystawienie wiąże się z ogromnymi wymogami technicznymi. Najlepiej Aidę wystawiać w pięknych okolicznościach przyrody, czyli w amfiteatrze lub na stadionie. Sale większości budynków operowych są za małe na tę gigantyczną produkcję. Verdi napisał muzyke do tej opery w 1870 roku, kiedy nie było jeszcze Hollywoodu. A to jest ta skala i ten rozmach! Pełna obsada przedstawienia liczy zazwyczaj kilkaset osób: chóry, soliści, tancerze, statyści, opiekunowie zwierząt. Przez scenę przechodzą żywe konie, wielbłądy, nawet żyrafy – wszystko dlatego, że akcja toczy się w starożytnym Egipcie.

Droga młodzieży, zobaczcie choć raz scenę początkową z Aidy na Youtube! Popatrzcie na rozmach inscenizacji, wsłuchajcię się w chór i trąbki z Marsza Triumfalnego.  Jeśli macie wrażliwe ucho, sami przyznacie, że Verdi był zaje..  Przekonacie się, że pełna wdzięku i pobudzająca wyobraźnię muzyka jest o niebo lepsza od tego, co wasze pokolenie nazywa nowoczesną muzyką, a co brzmi mniej więcej jak transmisja z kuźni.

Nie będę przytaczał życiorysu Verdiego, ani listy jego muzycznych dokonań – można o tym poczytać w Wikipedii. Ale przemilczeć Verdiego nie uchodzi, po prostu nie uchodzi… Stworzył ponad 30 oper, ponadto pieśni solowe i dzieła religijne, z których najbardziej znane to Requiem.

Podczas pogrzebu Verdiego w Mediolanie, wystepowiały liczne chóry i orkiestry. Dyrygował Artoro Toscanini. Udział władz państwowych i wielu sław muzycznych nadały mu charakter uroczystości narodowej. Jeśli wierzyć Wikipedii, od tej pory żadne publiczne wydarzenie w historii Włoch ( a minęło już 108 lat) nie zgromadziło tak dużej liczby uczestników.  Niech ktoś powie że Verdi nie jest wielki.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “V jak Verdi”

  1. Mirek Says:

    Syntetyczne podejście do Verdiego bardzo mnie ujęło. Może uda uświadomić się paru czytającym Twój blog, że kilka znanych nie wiadomo skąd hiciorów jest autorstwa genialnego Włocha. Z przyjemnością obejrzę sobie wrocławską wersję Rigoletta – wrażenia pod koniec marca.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: