Jeszcze 7 kadencji Sejmu i mamy ustawę in-vitro

Kardynał Dziwisz powołując się na słowa JP II ogłosił, że “wszelkie formy zapłodnienia poza organizmem matki – zapłodnienia in vitro – są moralnie niegodziwe”.

W Sejmie i w mediach nadal trwa dyskusja na temat możliwości i warunków stosowania “niegodziwego” in-vitro. Są jeszcze tacy, którzy WIERZĄ,  że w tej kadencji można będzie  wprowadzić ustawę uwzględniającą rodzicielskie potrzeby ludzi, nie mogacych z przyczyn zdrowotnych mieć dzieci płodzonych po bożemu.  Dla innych dyskusja jest bezcelowa, bo choć w interesie państwa jest zadbanie o jak największy przyrost naturalny, to malkontenci twierdzą, że klamka zapadła. Mimo naukowych, społecznych i wreszcie konstytucyjnych argumentów ustawa o in-vitro nie przejdzie. Przez jedno jedyne zdanie: „ zapłodnienie in vitro w żadnym wypadku nie jest moralnie dozwolone.” Oficjalne  stanowisko Kościoła Katolickiego. Kwatera Główna w Watykanie, oddział w Polsce.

Azrael w swoim blogu podpowiada rządzącym jakie konstytucyjne i społeczne atuty mają w ręku i  z czym powinni się liczyć, jeśli tej ustawie dadzą zdechnąć. Azrael nie ukrywa nadziei, że Platforma wrażliwa na poparcie społeczne spróbuje zrobić coś dla „zwykłych ludzi”. Jeśli nie z powodu oczywistych korzyści społecznych uzyskanych przez prawne przyjęcie tej metody  zapłodnienia, to przynajmniej ze strachu przed wyborcami, którzy to Platformie zapamiętają.  Popytajcie psychologów, jeśli macie takich w pobliżu, który strach Platformy okaże się silniejszy? Bo przecież po drugiej stronie plemnikowej barykady stoją rozmodleni biskupi, księża oraz ci, którzy ich słuchają. I mają radia.

– Parlamentarzyści, zgodnie ze swoim sumieniem, powinni bronić godności aktu poczęcia życia ludzkiego i jego istnienia, a nie szukać kompromisów, na które nie ma miejsca w dziedzinie moralności”  – kard. Dziwisz

Stawiam kamienie przeciw orzechom, że w tej kadencji ustawy nie będzie. Dlaczego? Bo wypowiedział się Kardynał, który co prawda nie był nigdy ginekologiem ani prawnikiem, ani ekonomistą. Nie ma też doświadczeń ojcowskich i przez większość dorosłego życia był kamerdynerem  Papieża. Teraz jest jednak Kardynałem i słucha swojego watykańskiego zwierzchnika.  Homilia Dziwisza i list biskupów do wiernych z końca grudnia 2008 odesłały  ustawę o in-vitro do szafy. I to na długie lata, bo zawsze znajdzie się jakiś pretekst, żeby ją w tej szafie przytrzymać. Przez okres kolejnych 6 kadencji Sejmu poseł Gowin może spokojnie  uprawiać pietruszkę. Albo lepiej kapustę, bo według  ludowych wierzeń, małe dzieci znajduje się w kapuście.  Jeśli ustawa o in-vitro przepadnie, moze Sejm znajdzie sposób na powołanie do życia tych kapuścianych dzieci, bo za 20 lat kraj będzie potrzebował wielu rąk do pracy.  Kto wie ile dodatkowych oddziałów ZUS przyjdzie Polakom utrzymywać?

Wielu twierdzi, że z Kościołem nie da się dyskutować, a każde zezwolenie na korzystanie ze zdobyczy nauki trzeba mu wyszarpnąć siłą. Kościół ma swoje teologiczne racje  i z nich wypływa stanowisko wyrażone w słowach:  „metoda in vitro sprzeciwia się godności ludzkiej, zarówno rodziców, jak i poczętego dziecka,  ponieważ dziecko zostaje powołane do życia poza aktem małżeńskim jako znakiem wzajemnej miłości.”

Ciekaw jestem  jakiej doktryny i jakiego poczucia  godności trzymał się ok. 30 -40 lat temu Kosciół w Irlandii, nakazujący, aby kobiety po porodzie i okresie połogu poddane były publicznemu, przewidzianemu dla nich ceremoniałowi  w kościele.  Było to duchowe oczyszczanie  kobiet wyrażane pojęciem „be churched”. Chodziło o ponowne przyjęcie na łono Kościoła tej,  która uległa zanieczyszczeniu seksem małżeńskim, ciążą i porodem.  Zwyczaj ten wprowadził i podtrzymywał ten sam Rzymsko-Katolicki Kosciół , ale  interpretacja “aktu małżeńskiego jako znaku wzajemnej miłości” zupełnie odmienna.  A  może jednak miała zastosowanie jedna zasada, tylko moja wiedza teologiczna jej nie ogarnia.

Upokarzających sytuacji bywało w Kościele irlandzkim więcej, do tej pory ciągną się procesy w sprawie molestowania seksualnego uczniów przez księży i zakonników „Chrystian Brothers”. Do lat 80-tych Kościół kontrolował niemal wszystkie dziedziny życia Irlandczyków bez wzgledu na to czy deklarowali swój katolicyzm czy nie. Kiedy rolnik chciał zebrać siano w niedzielę, żeby zdążyć przed deszczem, musial najpierw zapukać do drzwi proboszcza i prosić go o pozwolenie. Za każdym razem! Często odpowiedzią bywało trzaśnięcie drzwiami.

Obecnie sytuacja jest taka, że większość Irlandczyków wybiera  dobrowolne pozostawanie za drzwiami kościołów.  Frekwencję na nniedzielnych mszach nabijają emigranci z Polski i Filipin. A gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś o kościele w Irlandii, niech zajrzy na stronkę

www.thechurch.ie

Zobaczy pięknie odnowione i wyposażone wnętrze modnego baru w centrum Dublina. Zachowano nawet organy i tablice ścienne. Tam gdzie był ołtarz można teraz posiedzieć w wygodnym fotelu i popijając martini słuchać tria smyczkowego. Pomysleć: za jakies 6 – 7 kadencji Sejmu w Polsce może być tak samo.

Reklamy

Tagi: , ,

komentarzy 5 to “Jeszcze 7 kadencji Sejmu i mamy ustawę in-vitro”

  1. Sma Says:

    wg tej stronki:
    http://irishfamilyhistory.ie/blog/?p=218
    oczyszczanie po połogu jest pradawnym wywodzącym się z judaizmu zwyczajem zreszta obecnym nie tylko w kościele katolickim (do II soboru) Było to, jak rozumiem, zwykłe publiczne błogosławieństwo, za które należało oczywiście uiśćić w zakrystii stosowną opłatę, ale w skali działań kościoła katolickiego na przestrzeni wieków, trudno to poczytywać za niegodziwość.

  2. laudate44 Says:

    mój osobisty stosunek do religii pozwala mi nie dbać o to skąd się wywodził zwyczaj oczyszczania po połogu. jakby się wywodził z praktyk aborygenów australijskich miałbym o nim takie samo zdanie. Mine zastanawia, jak chętnie kosciół przechowuje barbarzyńskie w końcu doktryny o czystości i nieczystości po to żeby osobę upokorzyć. Bo ja o tym zjawisku nie czytałem w Necie. Słyszałem od kobiety, której matka przez to „błogosławieństwo” przechodziła trzykrotnie. W sumie miała siedmioro dzieci, ale po trzecim machnęła ręką na kościół i jego obyczaje.

  3. piotr46 Says:

    witam,
    też nie potrafię mym prostym rozumem rozwikłać zagadki, czemu kościól tak bardzo od wieków się stara, by zohydzić świeckim uroki prokreacji. Wiem, wiem, kasa, zazdrość odkąd wprowadzono celibat. Ale czemu aż takie starania, nakazane niegdyś
    małżonkom
    nocne kapoty do samej ziemi z grubego płótna, z odpowiednimi wycięciami itp.
    W tym tkwi coś więcej, coś, do czego doszli oni byli w sposób dla mnie nieosiągalnie pokrętny u zarania średniowiecza alo i wcześniej. Może znajdę u Lema.

  4. Pomniki i plemniki « Laudate Says:

    […] testem na prawomyślność i posłuszeństwo przodującej sile. Metodzie tej, jak wadomo, stanowczo sprzeciwia się polskie epicentrum talibanu na ul Miodowej i choć sama dyskusja nad projektem prawnym zeszła […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: