Rzecz o drzewie

Drzewo, mówi nam dobry Swedenborg
jest bliskim krewnym człowieka.
Gałęzie jego jak ręce splatają się w uścisku
Zaprawdę to drzewa są naszymi rodzicami
Poczęliśmy się z dębu, może, jak chcą Grecy,
z jesionu.
Czesław Miłosz “W głąb drzewa”

Poznawałem świat poprzez drewno. Na początku był zapach żywicy sosnowej, rudawe kawałki kory, szorstkie sztachety przygotowane na postawienie płotu, ułożone w stos. Miałem siedem lat, wkoło szumiały lasy, a ja nie wiedziałem, że ten ostry zapach zapisuje się moim ciele, sobie znanym sposobem osiada w odpowiednim zwoju mózgu, aby po latach przypominać zawsze to samo gorące lato, otartą skórę na kolanach i dziecięce zabawy w pobliżu pachnącego stosu sztachet.

Ten stos służył za twierdzę, za punkt obserwacyjny, schronienie przed upałem i deszczem, stanowił najmilszą kryjówkę. Pierwsze zabawki też były z drewna: krążek, raczej plasterek odcięty z niegrubego pnia mógł udawać wiele rzeczy. Mógł być latającym talerzem, podstawką pod kubek, kółkiem do toczenia po podłodze i wreszcie, gdy gorącym drutem wypaliło się dziurkę i przewlekło sznurek – stawał się medalem. Dzieciństwo obfituje w przeróżne zwycięstwa, więc dobrze było mieć medal pod ręką.

Poprzez drewno poznawałem ludzi. Tak jak po słojach ściętego drzewa można odgadnąć jego wiek, tak sposób składowania drewna w zagrodzie pokazywał, czy gospodarz jest solidny czy nie. Równo postawiony płot, mocny kozioł do piłowania żerdzi, polana ułożone schludnie pod ścianą domu lub stajni świadczyły, że mieszka tu człowiek dbały i pracowity.

Przez drewno poznawałem język. Drewno i drzewo to pojęcia różne, ale na wsi nikt zaprzątał sobie głowy semantyką, mówiliśmy “przynieś drzewa do pieca” albo “mam pełną szopę porąbanego drzewa”. Przemiana jednego w drugie, choć efektowna i hipnotyzująca, zachodziła jakoś tak niedostrzegalnie. Dopiero później przyszło zrozumienie, że tak jak kura po odcięciu łba staje się mięsem, tak drzewo po opuszczeniu lasu zaczyna być drewnem, budulcem, opałem, materiałem na narzędzia i ozdoby.

Drzewa w lesie były po to, żeby je wycinać. Nieraz po usłyszeniu charakterystycznego warkotu silnika piły łańcuchowej potrafiłem pokonać kilka kilometrów, żeby z bezpiecznej odległości przyglądać się krzątaninie pilarzy sprawnie podcinających drzewo i odstępujących potem dwa kroki, gdy po ostatnim dotknięciu ostrza miało runąć. Wstrzymywałem wtedy oddech, a drzewo z trzaskiem, krusząc gałęzie innych drzew, wzniecając kurz i płosząc ćmy padało z trzaskiem na ziemię.
Napatrzyłem się na harmonijne słoje drewna, na żyłki przebarwień, żywiczne gniazda, na labirynty korytarzy wyżłobionych przez robaki. Drewno kusi, żeby je przetwarzać w coś innego, nadawać mu inną treść, coś zbudować, sklecić, zmontować. Albo wystrugać płonącą świecę. Dlaczego świecę i to akurat płonącą? Bo wtedy połączyłbym przeciwieństwa: stworzyłbym ogień i ocalił drewno.

Drewno jest cierpliwe. Nie jest gotowym meblem, lub podłogą zaciągniętą warstwą lakieru. Drewnem jest pniak, na którym ucina się łby kurom, drewniana ławka przed domem i foremka do robienia wielkanocnego baranka z masła, koryto dla świń, wóz konny, konfesjonał i choinka. Kiedy z drewna buduje się dom, wtedy dba się o nie, jak o własne dziecko. Drewno jak wszystko co cenne, potrzebuje ochrony i pielęgnacji. Nawet to opałowe, mniej szlachetne, pocięte piłą na klocki i porąbane siekierą też wymaga troski. Ono daje ciepło, daje żar w kaflowym piecu i popiół, w którym da się upiec kartofle, a który nieprędko zmieni się w szumiące zielonymi gałęziami drzewo. Taka jest kolej rzeczy, niedoskonała przyjaźń człowieka z drzewem. Drewno nie jest ludziom obojętne, nauczyliśmy się je podziwiać, jakby było rasowym koniem lub drogocennym kamieniem.

Jeśli litewscy poganie czcili święty dąb Dewajtis, to nie tylko dlatego, że widzieli w majestatycznym dębie emanację sił nadprzyrodzonych. Był chyba drugi ważny powód: bracia Dewajtisa – buki, modrzewie, jesiony, klony i świerki w praktyczny sposób stanowiły o bycie tych ludzi. Nie tylko bojaźń przed nadprzyrodzoną potęgą, ale poczucie tajemnych więzi z drzewami wpływało na ich wiarę. Drzewo jest święte.

Reklamy

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: